Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
787 postów 355 komentarzy

Iran – ostatni krok

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Korespondencja z Iranu autorstwa mojego przyjaciela, Hameda Ghashghaviego.

 

Wszczęte dwa tygodnie temu pierwsze protesty w Meszhedzie wyrażały sprzeciw i niezadowolenie z działalności banków i innych instytucji kredytowych, opóźniających miesiącami decyzje finansowe. Już jednak kilka miesięcy temu sam spotykałem pierwszych – pokojowych manifestantów, pikietujących w tych kwestiach irański parlament i bank centralny. Obecnie sektor bankowy w Iranie uległ znacznemu wzmocnieniu, inwestując od 15 do 25 proc. aktywów w ryzykowne projekty inwestycyjno-budowlane i inne, o wątpliwej wartości. Tymczasem nie można zaprzeczyć, że obywatele Iranu (co autor poświadcza własnym przykładem) borykają się obecnie z poważnymi problemami finansowymi, wynikającymi z sytuacji kraju, szczególnie zaś z zaangażowania niemal całej energii i zaangażowania prezydenta  Rouhaniego  i jego ekipy w proces wdrażania Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA). I chociaż Rouhani obiecał rozwiązanie wszystkich ekonomicznych problemów właśnie w wyniku tego procesu pokojowego – tymczasem kryzys tylko się nasilił.

 

Ekonomia Oporu

 

Oczywiście, wpływ na to miały także amerykańsko-europejskie sankcje i embargo handlowe, ale bezpośrednim katalizatorem okazała się nieskuteczność administracji Rouhaniego. Najwyższy Przywódca,  Ali Chamenei  od lat naucza oاقتصاد مقاومتی –Ekonomii Oporu oraz znaczeniu wewnętrznej polityki gospodarczej (opartej o krajową produkcję i zatrudnienie), tymczasem wielu przedstawicieli adminstracji (w szczególności z bezpośredniego zaplecza Rouhaniego) wciąż wierzy, że jedynym rozwiązaniem pozostaje jak najbliższa kooperacja z ekonomiką euro-amerykańską. Ta różnica zdań stała się zresztą na tyle głośna, zaś hasło «Ekonomii Oporu» na tyle głośne – że na wezwanie wielu osób i środowisk cieszących się znaczącym społecznym autorytetem Najwyższy Przywódca ogłosił bieżący rok (perskiego kalendarza) właśnie rokiem „Ekonomii Oporu – Produkcji i Zatrudnienia”

 

Teoretycznie, w następstwie tej decyzji mieliśmy do czynienia z falą kontraktów przywożonych i zawieranych z irańskimi partnerami państwowymi i prywatnymi przez europejskich inwestorów takich jak Peugeot – Citroen, Total i innych. Jednak, jak zauważył Najwyższy Przywódca – umowy te wprawdzie podpisywano, jednak niczego nie zmieniało to z punktu widzenia zwykłych Irańczyków. Ci z kolei zaczęli dostrzegać niewywiązywanie się Rouhaniego ze składanych obietnic i nadmiernie rozbudzanych nadziei. Wszystkie profity, jeśli nawet się pojawiły – zostały bowiem skonsumowane przez wielkie korporacje, nawet nie przez klasę średnią[i].

 

Organizowanie pokojowych manifestacji jest w Iranie uprawnieniem wynikającym z konstytucji. Żadna z pierwszych demonstracji nie miała gwałtownego przebiegu, wszystkie odbywały się spokojnie i bez przemocy – do czasu, kiedy zostały zinfiltrowane przez ewidentną agenturę i prowokatorów, palących flagi narodowe, portrety bohaterów, atakujących budynki wojskowe i obiekty użyteczności publicznej, nawet przy użyciu broni. W ten sposób pierwotne przyczyny i cele wystąpień zostały przesłonięte całkowicie nową narracją.

 

Dla sytuacji Islamskiej Republiki Iranu najważniejszym pozostaje jednak wybór szerokich mas społeczeństwa, które choćby przez liczny (73,03 proc.) udział w ostatnich wyborach prezydenckich zademonstrowały swoje poparcie dla Rewolucji Islamskiej, potwierdzając, że głównym czynnikiem stabilizacji Iranu i bezpieczeństwa w całym regionie pozostaje mądrość Najwyższego Przywódcy. A mówiąc szczerze – jaki procent wyborców amerykańskich czy europejskich aktywnie uczestniczy w tamtejszych wyborach? Sajjid Ali Chamenei mówił w swoim przemówieniu 15. Lutego 2017 r.:

 

„Powtarzam to przedstawicielom naszych władz: jeśli ludzie nawet biorą udział w manifestacjach 22 Bahmana (data na kalendarzu perskim odpowiadająca rocznicy 11. lutego 1979 r., wybuchu Rewolucji Islamskiej), nie oznacza to bynajmniej, że są zadowoleni ze wszystkiego, co robimy, że nie czują niedosytu, że nie odczuwają skutków problemów występujących w naszym kraju. Ludzie nie akceptują dyskryminacji, wszędzie tam, gdzie ją odczuwają – cierpią, jak od choroby. Podobnie – gdy dostrzegają obojętność władzy na ich problemy, gdy widzą, że sprawy ważne stoją w miejscu. 22 Bahman to okazja szczególna, to wyraz sprzeciwu wobec ingerowania z zewnątrz w nasze sprawy – ale oczekiwania obywateli wobec władzy są równie realne i poważne. Skargi dotyczą spraw kluczowych, jak recesja, bezrobocie czy inflacja”. Dodał też:

 

"Jeden z przywódców europejskich w rozmowie z naszymi przedstawicielami podkreślał, że >gdyby nie JCPOA, wojna z Iranem byłaby pewna<. To tylko kłamstwo! Dlaczego mówią o wojnie? Ponieważ chcą zaangażować umysły w wojnę. Prawdziwą wojną jest jednak wojna ekonomiczna, sankcje i zrujnowanie poziomów aktywności zawodowej, przemysłu i technologii w naszym kraju. Zwracają naszą uwagę na działania zbrojne, abyśmy mogli zapomnieć o tych innych wojnach. Prawdziwa wojna to wojna kultur i cywilizacji!".

 

Wychodząc z lekcji udzielonych przez Najwyższego Przywódcę - niewątpliwie należy uznawać prawo ludzi do pokojowego demonstrowania, przy jednoczesnej jednak wzmożonej czujności na obce infekcje. Nie możemy zapomnieć o tym, co się wydarzyło i wciąż dzieje się na Ukrainie, w Gruzji i kilku innych krajach na wschodzie Europy. Oprócz tego poznaliśmy przecież manipulacje medialne w Libii i Syrii, dokonywane przez takich ludzi jak francuski samozwańczy filozof  Bernard-Henri Lévy  i  George Soros. Mamy dobrze udokumentowane całe akcje PR-owe, jak fałszywe demonstracje, inscenizowane w Katarze, a prezentowane np. jako libijskie. Byliśmy świadkami tego samego w Syrii, oglądaliśmy aktorów występujących jako tamtejsze niewinne dziewczęta i chłopcy, brutalnie poranieni i pobici przez armię syryjską – a wcześniej przygotowywane w studiach „ofiary snajperów” na kijowskim Majdanie.

 

W trakcie ostatnich wydarzeń w Iranie głównonurtowe media zachodnie regularnie używały tych samych ujęć dla ilustrowania relacji z różnych irańskich miast. BBC Persian, VOA Persian i Manoto starały się na wszelkie możliwe sposoby eskalować chaos. A trzeba zauważyć, że od czasu wyborów prezydenckich w 2009 r. powstało ponad 200 kanałów perskojęzycznych! Znaczna ich część skupiła się na prowokacjach i kolportowaniu wezwań do obalenia rządu przez manifestacje uliczne. Równocześnie zaś prowadzone jest systematyczne pranie mózgów identycznymi serialami i filmami atakującymi nasze tradycyjne wartości i styl życia. W „dziełach” tych trudno się zorientować kto z kim w danym momencie pozostaje w relacjach seksualnych, kto z kim jest w ciąży, a promocja zboczeń jest przedstawiana jako normalność.

 

Wszystkie te międzynarodowe kanały telewizyjne finansowane są przez mocarstwa zachodnie, na czele z elitami brytyjskimi i amerykańskimi.Ponadto NGO-sy, takie jakBrookings Institution’s Centre for Middle East Policy (Saban centre), International Republican Institute, Freedom House, United States Agency for International Development (USAID), Albert Einstein Institution, Council on Foreign Relations, American Enterprise Institute i wiele innych całe swoje zaangażowanie kierują obecnie na wywarcie maksymalnego wpływu na sprawy irańskie.Trump i jego poplecznicy w imię ideologii “praw człowieka” dokładają wszelkich starań by wywołać w Iranie chaos, korzystając, że wciąż bezkarne pozostają poprzednie międzynarodowe zbrodnie Amerykanów, morderstwa polityczne, ludobójstwo, tortury, gwałty, przemoc, grabież dóbr i surowców słabszych i biedniejszych narodów.

 

 Irańczycy – zarówno zwykli ludzie, jak i elity z jednej strony odrzucają przemoc, z drugiej jednak słusznie są przeciw skorumpowanym „autorytetom”, które powinny zapłacić za nadużycie narodowego zaufania – zgodnie ze słowami Najwyższego Przywódcy. Byłoby dość powodów, by takich jednostek się pozbyć. Równocześnie też wielu przedstawicieli sił wiernych porządkowi, jak choćby generał Mohsen Rezaee uważa, że nie powinno się tą samą miarą traktować świadomych prowokatorów z pokojowymi demonstrantami, domagającymi się poprawy sytuacji gospodarczej, co jest przecież żądaniem uzasadnionym i podstawowym.

 

 Kontekst międzynarodowy

 

Zdecydowanie, Iran, Rosja, Syria i Hezbollah zwyciężyły w ogłoszonej przez Amrykanów tzw. „Wojnie z Terroryzmem”, niwecząc projekt rozpoczęty 9/11. Wszystkie ekstremistyczne, sekciarskie grupy wahabickie uległy podczas próby spełniania amerykańskich planów organizacji Bliskiego Wschodu. W tej sytuacji próba wywołania chaosu w Iranie wydaje się być ostatnim, rozpaczliwym krokiem. Na szczęście Irańczycy wykazują się mądrością i odpowiedzialnością wystarczającą, by przeciwstawić się tym spiskom.

 

W demokratycznych państwach, takich jak Iran manifestacje pro-rządowe wcale nie zdarzają się tak często. Ludzie gromadzą się na ulicach pomimo wyjątkowo mroźnej zimy, protestując przeciw przemocy i zakłóceniom porządku – czego oczywiście nie pokazują media zachodnie czy saudyjskie. Szczególnie zaś jakoś w swych relacjach starały się one unikać pokazania jednego z głównych haseł wystąpień na rzecz porządku: „My przypilnujemy porządku na ulicach – a rząd niech pilnuje gospodarki!”.

 A jak to rzeczywiście wyglądało na ulicach irańskich miast?

RocznicaDecember 30, 2009 pro-government rally in Iran ,some photos of 2009 rally

29 grudnia:Tabriz

30 grudnia:Tehran 1,Across the Country 1,Qom,Tehran 2,Across the Country 2,

Manifestacje w odpowiedzi na protest antyrządowe:Zanjan (1 stycznia),Across the country 1 (2 stycznia),Across the country 2 (2 stycznia),People appreciating police forces in Azadshahr of Mashhad (2 stycznia),Across the country 3 (3 stycznia),Tehran after Friday prayer (5 stycznia),Past Friday prayer in Tehan (5 stycznia),Across the country 4 (4 stycznia),Across the country 5 (4 stycznia),Across the country 6(7 stycznia)

 

Kolejny aspekt, to kordon amerykańskich baz wojskowych rozmieszczonych wokół Iranu, stanowiących zaplecze dla licznych grup terrorystycznych, takich jak Al-Kaida na naszych wschodnich, a ISIS na zachodnich granicach – stworzonych przez wywiad Stanów Zjednoczonych. Ich działania zakończyły się jednak całkowitą porażką, a Najwyższy Przywódca, Sajjid Ali Chamenei mógł wyśmiać Donalda Trumpa podkreślając, że ten naśladuje tylko swego o wiele bystrzejszego poprzednika – Ronalda Reagana, który jednak również nie dał rany pokonać Iranu.

 

Wiemy już także, że zeszłoroczny atak ISIS w Teheranie był zorganizowany i sponsorowany przez rząd saudyjski, a jeszcze przed zamachami  Ben Salman (saudyjski następca tronu) zapowiadał „zaniesienie wojny na terytorium Iranu”. Również podczas ostatnich wydarzeń nawet twitterowe hatsztagi prowadziły przede wszystkim do Arabii Saudyjskiej. 

 

Protesty a irański system polityczny

 

Wielu moich zagranicznych przyjaciół pytało mnie najpierw o stanowisko Mahmuda Ahmadineżada do ostatnich wydarzeń, a następnie wyrażało zaniepokojenie o jego losy. Jako jego dawny gorący poplecznik pragnę podkreślić przede wszystkim, że mogę sobie wyobrazić, jak zrozumienie wewnętrznej polityki Iranu może być trudne dla zagranicznych obserwatorów (skąd zresztą bierze się i ogólne zdezorientowanie zachodnich mediów głównego nurtu). Pisałem o tym sporo w innych miejscach i tam też odsyłam zainteresowanych, dla wyjaśnienia jednak kwestii podstawowych – muszę podkreślić kilka faktów. Jak wiemy -  władza sądownicza w Iranie jest politycznie autentycznie niezależna, ponieważ byliśmy świadkami jak wielu krewnych prominentów, takich jak syn Hashemiego Rafsandżaniego (Mehdi), brat prezydenta Rouhaniego (Hossein Feridon), brat wiceprezydenta Jahangiriego (Mehdi), zastępca Ahmadineżada (Mohammad Reza Rahimi) zostali skazani za korupcję i odbywają obecnie kary więzienia. Tymczasem ostatnio Ahmadineżad zaczął atakować… władzę sądowniczą, ponieważ jego bliscy przyjaciele zostali aresztowani lub zatrzymani. Co do zatrzymania samego Ahmadineżada ani jego prawdopodobnego zaangażowania w niedawne prowokacje – brak jest wiarygodnych potwierdzeń. Jako dla jego oddanego zwolennika byłaby to wiadomość bardzo smutna, jednak jednocześnie musiałbym też przyznać, że ten wielki niegdyś człowiek stał się ostatnimi czasy bardzo samolubny i arogancki…

 

Co dalej z Iranem?

 

Gdy Trump uznał Jerozolimę za „stolicę Izraela” – cały świat skupił się na Palestynie, a uwaga od wydarzeń w Iranie została skutecznie odwrócona. Najlepszym jednak podsumowaniem ostatnich wydarzeń i zwłaszcza przyszłości wydają się słowa Najwyższego Przywódcy, wypowiedziane 9. Stycznia.Sajjid Ali Chamenei omówił swoistą piramidę wpływu oraz przepływu środków służących eskalacji sytuacji w Iranie:

 

„1. Spisek został zorganizowany przez Amerykanów i syjonistów. Od wielu miesięcy knuli oni, aby rozpocząć zamieszki w małych miastach, a docelowo przenieść je do centrum. "

2. Pieniądze zostały dostarczone przez zamożny rząd znad Zatoki Perskiej. W końcu konspiracje są kosztowne… Amerykanie nie lubią wydawać pieniędzy, gdy mają do tego chętnych wspólników.

3. Trzecia strona trójkąta składa się z uległych popleczników z USA: organizacji Mohajhedeen-E-Khalq (Mudżahedinów Ludowych), morderczego MEK. Władcy USA po pierwsze wiedzą, że nie osiągnęli swojego celu: mogliby próbować powtórzyć próbę, ale rozumieją, że w ten sposób nigdy nie wygrają. Rozumieją też, że sami zmuszają nad do odwetu. (…) Milionowe manifestacje będące reakcją na ostatnie wydarzenia to fakt bez precedensu. Ten wielki, spójny ruch ludowy przeciwko spiskowaniu wrogów, z taką organizacją, świadomością i entuzjazmem, jest unikalny na świecie i sięga wprost do 40-letniego dziedzictwa naszej Rewolucji. (…) Jest to walka narodu przeciwko antynarodowi; walka Iranu z anty-Iranem; walka islamu przeciwko antyislamowi: to zawsze istniało i będzie trwało. (…) "Wszystkie działania, które wrogowie prowadzili przeciwko nam w ciągu ostatnich czterdziestu lat, to kontrrewolucja. Rewolucja wykorzeniła polityczną pozycję wrogów w kraju, dziś ci kontratakują, ale za każdym razem przegrywają. Wróg działa, ale nie może posuwać się naprzód, bo zbyt silny jest opór narodowo-społeczny. (…) Po raz kolejny naród z pełną mocą mówi Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii i ich naśladowcom: NIE DACIE NAM RADY! (…) Czytałem różne analizy ostatnich dni, wszystkie łączyło jedno – rozróżnienie autentycznych potrzeb i dążeń naszych ludzi od destrukcyjnych działań wyalienowanych grup. (…) To, że jednostka ludzka czuje się wyzzuta z jej praw, że setki ludzi spotykają się i zbierają, by wyrazić swoje obawy – to jedno, niezależnie od tego, że wielu uczestników takich zgromadzeń niewłaściwie wykorzystuje swoje prawo do okazywania niezadowolenia – obrażając Koran, Islam, flagę państwową, świątynie, posuwając się nawet do sabotażu i dewastacji. Nie mieszajmy jednak tych dwóch płaszczyzn. (…) Społecznie pragnienia, apele i protesty zawsze miały swoje miejsce w naszym kraju i tak jest i dziś. Tym bardziej, że przyczyną obywatelskiego niezadowolenia są faktycznie kontrowersyjne działania różnych instytucji finansowych. (…) Tych skarg należy z uwagę wysłuchać – i odpowiedzieć na nie. (…) I musimy to zrobić wszyscy. Nie mówię „wysłuchajcie!”. Ja też czuję się odpowiedzialny, mówię: wszyscy wsłuchajmy się co mówią i czego chcą ludzie i znajdźmy odpowiedzi! (…) Jednocześnie jednak musimy dodać, że ostatnie wydarzenia nie wzięły się znikać, ktoś je starannie przygotował i zorganizował. I potwierdzają to nasze źródła bezpieczeństwa. (…) Mamy do czynienia z akcją trwającą od miesięcy. Nawet media Mudżahedinów Ludowych przyznają, że od takiego czasu środowiska te współpracowały z Amerykanami, bezpośrednio realizowały ich konkretne zlecenia, szykowały zamieszki i kreowali ich liderów. (…) Zaczęło się od skupiania uwagi na drożyźnie – to zawsze chwyta. To miało podburzyć ludzi, wypchnąć ich na ulice, a mocodawcy już podsuwali by następne hasła. (…) Z jednej strony uczestnicy zamieszek krzyczeli „oddamy życie dla dobra Iranu” – a równocześnie palili naszą flagę! Jak te dwie deklaracje mogą iść ze sobą w parze? Tylko głupiec by tego nie zrozumiał! To wrogowie niech giną, w walce z ludźmi pobożnymi, bogobojnymi, oddanymi rewolucji. Takimi jak 300.000 męczenników z epoki Świętej Obrony.  (…) Cóż, Stany Zjednoczone są teraz wściekłe, bardzo wściekłe; nie tylko na mnie, ale na nas wszystkich i na wszystko: na wszystkich Irańczyków, na nasz rząd i na Rewolucję Islamską, ponieważ znowu przegrały. (…) Zaczynają się więc kłamstwa – prezydent USA opowiada, że irański rząd obawia się własnych obywateli. Nie, irański rząd narodził się z narodu; istnieje dla narodu, jest tworzony przez naród irański i opiera się na nim. Dlaczego miałby obawiać się własnego narodu? Gdyby nie było narodu, nie byłoby islamskiego rządu! (…) "On [Trump] mówi też, że irański rząd obawia się Stanów Zjednoczonych. Tak bardzo się ich boimy, że pozbyliśmy się ich wpływów najpierw z własnego kraju, a potem po 2010 r. wyrzuciliśmy z całego regionu? (…) Władcy w Stanach Zjednoczonych po pierwsze wiedzą, że nie osiągnęli swojego celu. Mogliby tę próbę powtórzyć, rozumiejąc jednak, że nigdy go nie osiągną. Po drugie, atakując nas muszą być pewni odwetu. Po trzecie zaś człowiek, który siedzi obecnie Białego Domu - choć wydaje się być bardzo niestały - musi zdać sobie sprawę, że te ekstremalne i psychotyczne epizody nie pozostaną bez odpowiedzi”.

 

Podsumowując ajatollah Ali Chamenei dodał zaś: „Ci, którzy chcą koniecznie współpracować z amerykańskimi agentami – wiedzą, że wybierają między nimi, a łaską Boga”. I to jest wskazówka dla nas wszystkich.

 

 

 

 

 

 

Hamed Ghashghavi

Irański specjalista z zakresu polityki USA i Europy Zachodniej, sekretarz ds. międzynarodowych konferencji „New Horizon” oraz „Hollywoodism” w Teheranie.

 

Tłum. KR

 

 



[i] Dosłownie w ostatnich dniach niektórzy z moich przyjaciół przekonywali, że państwa europejskie mimo wszystko powinny być zainteresowane przetrwaniem JCPOA. Niestety, wiele czynników przemawia przeciw takiemu założeniu. Francuski dokumentalista, Francesco Condemi w swoim filmie “L’affaire Peugeot” (2013) pokazał działania syjonistycznego lobby we Francji wywierającemu presję na Peugeota, w celu zerwania współpracy tej kompanii z Iran Khodro (czołowym irańskim producentem samochodów). Europejczyków stara się wręcz zniechęcać, a kiedy to nie pomoże – zmuszać do rezygnowania z interesów z Iranem, kiedy zaś to już nastąpi – stają wręcz w pierwszym szeregu przeciwników naszego kraju. I dzieje się tak pomimo, że choćby właśnie jeśli chodzi o motoryzację Iran jest obecnie najszybciej rozwijającym się i obiecującym rynkiem świata. Nie rachunek ekonomiczny ma jednak decydować o wzajemnych relacjach…

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031