Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
761 postów 341 komentarzy

O polskiej polityce antyniemieckiej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy we współczesnej Polsce istnieje „opcja niemiecka”, ale zdiagnozowana mądrzej niż radosne enuncjacje TVPiS?

 

 

Tak, istnieje, przy czym podział między „opcją niemiecką”, a jej przeciwnikami, czy przynajmniej obojętnymi – jest tożsamy z granicą między establishmentem politycznym, a całą resztą.

 

Jeśli bowiem za realną pro-niemieckość uznajemy doprowadzenie, tolerowanie i chronienie stanu, w którym gospodarka Polski jest tylko podrzędną (pod względem wykonywanych prac podzlecanych, siły rynkowej/nabywczej oraz w charakterze rezerwuaru taniej siły roboczej) częścią gospodarki niemieckiej – to tak rozumianą politykę niemiecką w Polsce realizowali bez żadnych wyjątków politycy centroprawicy (dziś PiS i częściowo PO), liberalnego centrum (PO, w swej genezie także .N) i socjal-liberałowie (SLD), a także dzielnie asystujący temu w każdym momencie ludowcy. Również formacje aspirujące do udziału w establishmencie (a w istocie już dziś stanowiące jej rezerwę) jak Razem – mieszczą się w tak zarysowanym obozie niemieckim III RP.

 

Podkreślić przy tym należy, że pro-niemieckość w dzisiejszej polityce w Polsce to jednoznaczna pro-RFN-owość, to zdecydowane popieranie takich Niemiec, jakie powstały po wojnie i jakie do dziś dominują e Europie. I nawet wewnętrzne różnice zdań WEWNĄTRZ obozu niemieckiego w Polsce dotyczą naprawdę detali w dodatku dla Polski nieznaczących (w rodzaju osławionej sprzedaży niemieckich samochodów do USA). Kiedy więc od czasu do czasu w TVPiS na potrzeby wewnętrznej propagandy nawet kogoś znów obsmaruje się od „przyjaciół Niemiec” – to przecież chwilę później regularnie oficjalne czynniki rządowe III RP rozwiewają wszystkie wątpliwości na forum międzynarodowym podkreślając, że Polska nie zamierza w żadnym wymiarze podnosić ręki na zdobycze niemieckiej gospodarki na naszym terytorium. Co najwyżej zaś, niekiedy – można się domyśleć, że chcielibyśmy, aby RFN – nadal sobie spokojnie nad nami panując – jeszcze więcej dawała zarobić jeszcze bardziej przez nas kochanym panom amerykańskim. Ot i cała wielka „różnica zdań” w obrębie opcji niemieckiej w Polsce…

 

 

Nie ma wroga poza systemem

 

No dobrze, a czy istnieje jakaś formuła opcji niemieckiej poza establishmentem? Czy któryś z niszowych alternatywnych programów dla Polski – geopolitycznych, gospodarczych, społecznych, cywilizacyjnych, tożsamościowych – zakłada oparcie się Polski o współpracę z Niemcami: współczesnymi, historycznymi, wymyślonymi, z przyszłości, teorii czy praktyki? Coś tam kojarząc ze sceny niesystemowej – pokuszę się o stwierdzenie, że nie. Nie ma nikogo, ani niczego takiego – może poza red.  Tomaszem Gabisiem(prywatnie przesympatycznym). Ale nawet i ten dawny miłośnik Imperium Europejskiego wprost już swoich dawnych idiosynkrazji nie formułuje, kontentując się kontynuowaniem całkiem miejscami ciekawego przeglądu niemieckiej prasy metapolitycznej.

 

Poza tym kandydatów na  Studnickich  – ni widu, ni słychu. Zanikły nawet jakieś dawne eksperymenty, w rodzaju sporadycznych kontaktów NOP i NPD, wszelkie drobne grupki nacjonalistyczne wprost kopiujące wzorce zachodnie (w tym poniekąd niemieckie) również trudno uznać za choćby cień „opcji”. Czy więc można i należy orientować dyskurs polityczny w Polsce (a przynajmniej jego kawałek odbywający się na marginesie marginesów, do którego mamy dostęp za pośrednictwem kilku portali) – w oparciu o kwestię opcji niemieckiej, jej tropienia, piętnowania i potępiania?

 

Tak – jeśli mówimy o fundamentalnym sprzeciwie wobec braku suwerenności gospodarczej Polski, zwłaszcza w połączeniu z konkretnymi propozycjami pilnej naprawy (na czele z opuszczeniem UE, nacjonalizacją pozostałości przemysłowych, finansów, wielkiego handlu, mediów, ubezpieczeń, infrastruktury itp. oraz polityką pro-inwestycyjną i ochroną rynku).

 

Tak – jeśli mówimy o zdecydowanym odcięciu się od CAŁEJ klasy politycznej III RP, która do takiego fatalnego stanu rzeczy doprowadziła, włącznie z PiS, partią-dziedzicem PC, założonego za pieniądze CDU i Fundacji Adenauera.

 

Nie – jeśli „antyniemieckość” sprowadzać się będzie do klakierowania tanim gierkom PR-owym tegoż PiS oraz polowań na czarownice w obrębie i tak nielicznych myślących samodzielnie i po polsku. Nie – jeśli wszystko na świecie, teraz, w przeszłości i na wieki zawsze mamy widzieć już tylko przez pryzmat Niemiec, jakby w referacie „Słoń a sprawa polska” - to słoń był faktycznie najważniejszy.

 

Możemy, musimy i powinniśmy prowadzić czynną politykę przeciw interesom RFN i niemieckich koncernów w Polsce – na rzecz podmiotów polskich, polskiego kapitału i polskiej polityki gospodarczej. Musimy to robić rozsądnie, co nie znaczy, że strachliwie – bo w tej chwili innej gospodarki, niż ta okupowana przez Niemcy nie mamy i nie dalibyśmy chyba rady innej zbyt szybko odbudować. Musimy wreszcie myśleć po polsku… Hmm, nie – myśleć jak polscy endecy i konserwatyści (choć w swoim czasie także… komuniści) – antyniemieccy funkcjonalnie, na zimno, bez obsesji, bez zaciemnianie badań i obserwacji – oraz w jasno określonym, polskim celu.

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • Marzenie sciętej głowy.
    Panie Chart, to marzenie ściętej głowy. To liczenie, że na środku mocno uczęszczanej drogi wyrośnie dorodne drzewo. Niech no tylko coś wykiełkuje, to już obcy agenci i swoi jurgieltnicy przylecą z "randapem" i wypalą do ostatniego korzonka. Tak się dzieje od prawie trzystu lat i trudno liczyć, żeby się raptem zmieniło.
  • !00% racji
    tylko ten styl całej narracji...
  • @Autor
    Wstyd pisać takie notki.
    Czy Autor wskazał jakiekolwiek kierunki działania?
    Czy zerwanie kooperacyjnych związków poprawi naszą pozycję ekonomiczną?

    Takie teksty - to jak podżeganie do powstania, które musi skończyć się klęską, a po wymordowaniu najbardziej aktywnych jednostek zaborca ma spokój na pokolenie (patrz częstotliwość powstań i przedział czasowy między nimi).
  • Opcje niemiecką widać w Polsce solidaruchów golym okiem.
    Na dolnym śląski barwy regionalne np pociągów regionalnych są czysto niemieckie (czarna gapa na żółtym tle).
    W Gdańsku na Politechnice Gdańskiej czci się niemieckie by nie powiedzieć nazistowskie tradycje tej uczelni.
    Herr Tusk, ulubieniec Merkel to kolejny objaw opcji niemieckiej.
    Za Herr Tuskiem stoi reszta PO.
    Ta część solidaruchów jest jawnie anty Polska.
    Druga część Solidaruchów czyli PIS jest jawnie pro Amerykańskie i pro Watykańskie (rola KK w polityce).
    Amerykanie są znani już wszystkim jako globalny bandyta terroryzujący i grabiący świat (...tu niezliczone przykłady zbrodniczych napaści na setki dosłownie setki krajów na całym świece).
    To co łączy solidaruchów z PO i PIS to pełny wasalizm wobec globalnej mafii Syjonistycznej czyli wobec Izraela i związana z tym solidarna polityka wschodnia (zgodnie z interesami Izraela).

    Przy okazji na temat KK (zaplecza politycznego PIS.
    KK i PIS ciągle powtarza o chrześcijańskich wartościach, o chrześcijańskiej tożsamości czyli o chrześcijańskich fundamentach... i wprowadza te religijne normy do systemu prawnego ...

    Teraz uwaga bo to kluczowe stwierdzenia.
    Fundament chrześcijański to przecież innymi słowy fundamentalizm chrześcijański czyli ogólnie fundamentalizm religijny.
    To identyczna filozofia jak filozofia fundamentalistów islamskich (podporządkowanie życia społecznego religijnym fundamentom, religijnym wartościom).
    Jak widać PIS i KK spychają Polskę w kierunku religijnego fundamentalizmu.
    Polska na mapie świata jest jedynym krajem po krajach arabskich i afrykańskich o podobnym zakresie fundamentalizmu religijnego.
    (Takie chrześcijańskie nieco łagodniejsze ISIS...o trendzie raczej zaostrzania fundamentalizmu niż łagodzenia).

    Czemu tak się dzieje ? Kto za tym stoi ?
    Moim zdaniem to globalna mafia syjonistyczna urabia mięso armatnie do swoich wojen podobnych to tych które teraz toczą się w Syrii, Iraku...)
    Polskie mięso armatnie przygotowywane jest do wojny z Rosją.
    I nie w Polskich interesach ale raczej w interesach globalnego syjonizmu.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:53:17
    Czy Pan raz przeczytał tekst, który komentuje?
  • @chart 20:59:35
    A Pan go czytał po napisaniu?
  • tylko w kwestii formalnej
    Drobna uwaga: głupawy Wacuś Krzeptowski z "goralenvolku' (niesłusznie uważam powieszony przez AK, no ale takie były czasy) nie jest najlepsza ilustracją pożądanej polityki na odcinku niemieckim ;)

    pozdr

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728