Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
832 posty 397 komentarzy

I znowu durna demagogia zamiast realnej zmiany!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Po pierwsze: nie w wysokości diet poselskich problem - tylko w zbyt niskich zarobkach ogółu zatrudnionych w Polsce.

 

A po drugie i prawdziwą oszczędność, i cel społecznie użyteczny można uzyskać nie przez jakieś dziadowskie mini cięcia i oddawanie premii, tylko przez  całkowite zniesienie finansowania partii z budżetu państwa. Koronny zaś w takich sytuacjach "argument" z SMS-ów PiS-u, że "bez dotacji partie będą na utrzymaniu oligarchów" -wystarczająco już sfalsyfikowały nagrania z Sowy oraz choćby dra  Kulczyka  przypadki. Dotacje są - i rządy oligarchów mają się znakomicie.

 

O większą władzę aparatów partyjnych

 

Jasne, zadziałać miało rzekomo „niezadowolenie obywateli”, od lat przez każdy kabaret i wszystkich prezenterów radiowych karmionych opowieściami, że lepiej będzie, kiedy posłowie i radni zaczną jeździć publiczną komunikacją i dopłacać do swoich mandatów. Tak zresztą odbija się politykom czkawką ich napuszczanie Polaków jednych na drugich – skoro w Polsce „za dobrze” mają mieć i górnicy, i rolnicy, i lekarze rezydenci – to przecież tym bardziej dotyczyć to musi i narodowych wybrańców, nieprawdaż? Sęk w tym jednak, że tak jak kasyno zawsze wygrywa – tak na dalszym wyobcowywaniu klasy politycznej w Polsce nijak jakoś nie mogą zyskać zwykli ludzie – tylko ośrodki decyzyjne tych samych głównych partii. To nie gniew obywateli wszak zadecydował – tylko obywatel  Kaczyński! I miał on ku temu swoje powody, znacząco inne od frustracji i wkurzenia „normalsów”. Liderom partyjnym nieprzypadkowo wręcz zależy na presji społecznej(?)- medialnej przeciw „przywilejom poselskim”. Wszak w realiach polskich za „za dobrze zarabiających” – uznać można ewentualnie co najwyżej europosłów – a to ktoś z tego grona, właśnie dzięki swojej finansowej niezależności co i raz się PiS-owi urywa! A tak, jak sobie taki poseł z dietki nie odłoży na luksus niezależności - to się będzie bardziej starał, żeby go partia-żywicielka znowu wystawiła.

 

Historycznie idea uposażenia posłów pojawiła się po raz pierwszy bodaj na początku XX wieku, wraz z wejściem do Izby Gmin pierwszych deputowanych labourzystowskich, którzy na obrady przychodzili wprost z fabryk, w których pracowali. Konserwatywni i liberalni gentlemani uznali, że aby mecz miał choćby pozory fair-play - należy wyrównać szanse, dając socjalistom choć ułamek tych pieniędzy, które klasom posiadającym dawała ich wielowiekowa pozycja społeczna. W III RP oczywiście jednak o żadnym graniu fair nie może być mowy. Żyjące z dotacji ugrupowania nie tylko nie dopuszczą do żłobu nikogo nowego, ale i wolą, by „wspólną” kasą zarządzał aparat, niż żeby o czymkolwiek, o jednej złotówce mogli decydować choćby i siedzący w Sejmie członkowie. Demagogia i podkręcanie emocji wokół wysokości diet i pensji polityków już dziś doprowadziła do tego, że np. radni miejscy powszechnie siedzą w kieszeniach swoich prezydentów/burmistrzów, zajmując fikcyjne często etaty w spółkach komunalnych, co system samorządności w naszym kraju czyni całkowicie fikcyjnym.

 

Jedyny dawca

 

Dopiero na tym tle Kaczyński sam może pozować na „gardzącego forsą”, niczym krzyżówka  Piłsudskiego  z  Gomułką  – bo przecież to on uosabia kapitalizm partyjny w Polsce, najpierw efektywnie uwłaszczając swoje otoczenie na majątku wyrwanym państwu w dzikich latach 90-tych i rządząc tymi zasobami przez system spółek i fundacji, a następnie inspirując i strzegąc utrwalenie systemu partyjnego III RP przez utrzymywanie go z budżetu państwa. On sam może pozować na dziadka-abnegatka (którym zresztą prywatnie zdaje się jest) bez portfela i karty kredytowej – bo na jego skinienie płyną miliony „metalowych” fundacji, a ostatnio i środki państwowe.

 

A swoją drogą skonstatujmy przy okazji, że nawet nie trzeba jakoś szczególnie podpadać Kaczyńskiemu, żeby zostać załatwionym. Nieszczęsna  Szydło  zrobiła tylko to co, umie - czyli nic, ale paru internautów pisało przecież od jakiegoś czasu, że fajniejsza była od tego Nowego - i Prezes ją właśnie po prostu publicznie zmiażdżył. Przecież to aż strach być jego kotem!

 

No to przecież elementarne, aż się nie chce tłumaczyć:

 

- najpierw się babinie kazano/pozwolono skompromitować (a „po prostu należały!” przeszło do historii obok „trzeba się było ubezpieczyć” i „taki mamy klimat”)

 

- następnie nie dość, że Kaczyński jeszcze silniej uzależnia partię od siebie tanim gestem, to jeszcze robi z Szydło "gupio pazere", czyli zabija ewentualny cień myśli o jakimś samodzielnym zdyskontowaniu jej jakiejś tam popularności,

 

- a przy tym wszystkim Naczelnik przypomina, że jeszcze żyje, jest dobrym carem mimo błądzących niekiedy bojarów, więc lud PiS-owski zamiast oprzytomnieć i dostrzec identyczność PiS z resztą tej hołoty -  będzie tylko w N-następnych razach czekał, aż Prezes znowu zabierze głos, wszystko wyjaśni i uratuje.

 

Zaprawdę, tylko PiS tak hucznie odtrąbia sukces z własnych wpadek i porażek!

 

Samobójstwo na raty

 

Tych zaś jest coraz więcej. Nie widać kresu bagna międzynarodowego, w które PiS ochoczo brnie coraz głębiej, potęgując tylko skutki błędów i fatalnych decyzji wszystkich dekad III RP. Wpadkami okazują się jednak kolejne sztuczki tak ukochanego przez Kaczyńskiego PR-u wewnątrzpolitycznego.  Tak było choćby z nieszczęsną ustawą degradacyjną. Może i próbując ją wprowadzić spin-doktorzy PiS zakładali, że wzmacniając lewicę/"lewicę" a to dekomunizacją, a to degradacją Generała, a to odbieraniem praw socjalnych nabytych w PRL, a to antyaborcją – podzielą opozycję, podhodują lewą nóżkę i wzmocnią własne szanse wyborcze. W istocie jednak był to jedynie dowód jak bardzo "stratedzy" PiS-u nie rozumieją skąd wzięli WŁASNE głosy! W jakimś samobójczym pędzie Prawo i Sprawiedliwość bynajmniej nie osłabiło opozycji - tylko uderzyło we własny elektorat, zwabiany dotąd hasłami socjalnymi. Dalsze brnięcie w tym kierunku oznacza więc utratę szans na utrzymanie się u władzy.

 

W tej sytuacji zadziałać musiał ostateczny, zawsze gotów do poświęceń mechanizm ratunkowy PiS. Prezydent  Duda  może i musi ratować PiS przed kolejnymi wpadkami, grożącymi a to paraliżem prawnym (jak w przypadku sądów), a to spadkiem w sondażach (jak jest z ustawą degradacyjną). Czyni tak w pokorze, narażając się własnemu betonowi partyjnemu, który nie nadąża za kolejną mądrością etapu. Logika jest jednak bezlitosna. Dopóki PiS istnieje (tzn. dopóki żyje Kaczyński) - wyborcy ci nie mają dokąd odpłynąć, a zatem nie ma co się nimi za bardzo przejmować (podobnie jak i zwolennikami obrony życia itd.). Dbać trzeba wyłącznie o tych, którzy mogliby odejść albo znów odpuścić sobie w ogóle wybory, zaburzając chwiejną równowagę - a są to m.in. elektoraty zabrane niegdyś Samoobronie i oddziedziczone po SLD. I właśnie dla uspokojenia tych głosujących - Duda znów musiał się poświęcić. Tym samym Kaczyński po raz kolejny wycofał się z oczywistego błędu, ale i ugrał coś w swojej ulubionej grze „zarządzanie przez kryzys”, czyli ostatecznie dobił popularność prezydenta w szeregach ludu PiS-owskiego. Przywódcy tacy jak Prezes nigdy bowiem nie dopuszczą, by choćby najwierniejszy ich sługa i podnóżek choćby wydawał się kimś więcej, niż anonimowym wykonawcą jedynej woli. No chyba, że ma zrobić coś wyjątkowo wrednego. To wtedy, oczywiście, działa całkowicie samodzielnie!

 

W służbie obcych

 

Niestety, „sukcesy Kaczyńskiego” drogo kosztują Polskę, a „zarządzanie przez kryzys” jest metodą stricte destrukcyjną, podważającą same podstawy funkcjonowania państwa. A III RP, choć twór to koślawy, niesuwerenny i z gruntu do zmiany – to przecież także państwo polskie, innego, póki co nie mamy i niszczyć go bez pomysłu co w zamian – jednak pochopnie by nie należało. Na szczęście jednak, wspomniane „zwycięstwa Naczelnika” - stają się też coraz kosztowniejsze dla samej partii władzy, co w końcu odbić się może na jej wynikach wyborczych, zwłaszcza w realnym świecie nieobjętym telewizyjną propagandą – na prowincji, w rolnictwie, w Polsce B, C, D, która wprawdzie może ucieszyć się, że posłowie zarobią mniej – ale raczej sama wolałaby zarabiać więcej. PiS może więc formalnie wygrać wybory samorządowe – i dalej nie wziąć władzy w regionach (co zresztą pewnie samego Kaczyńskiego nie zmartwi – bo znowu, ograniczy samodzielność struktur partii, w tym przypadku lokalnych, zwiększając ich zależność od centrali).

 

Bardzo wyraźny staje się też brak dalszych pomysłów na wypełnienie kolejnych lat rządów w Polsce. Już wiadomo, że nie spełni tych oczekiwań Mieszkanie Plus, bo jakościowo i efektami nie będzie odbiegać od poprzednich programów rządowego wsparcia dla developerów. Opowieści premiera o szerokich planach inwestycyjnych rządu brzmią już coraz nudniej i mniej wiarygodnie, a ciągłe chwalenie się „uszczelnieniem VAT-u” zaczyna wręcz drażnić, wbrew zapowiedziom nie bije bowiem w okrzyczanych aferzystów i wielkich manipulantów, tylko oznacza zwiększony nacisk fiskalny na rodzimą drobną i średnią przedsiębiorczość. W dodatku zaś cała operacja ujawnia tylko jeszcze jeden fałszywy rys PiS-u. Partia ta, a osobiście premier Morawiecki przedstawiają „uszczelnianie VAT” jako swój wielki, patriotyczny plan ekonomiczny. Tymczasem fakty są takie, że i rozpaczliwe poprawianie ściągalności tego podatku, także kosztem uczciwych, drobnych przedsiębiorców – i utrzymywanie jego absurdalnie dotkliwie wysokiej stawki – to CENA jaką PiS płaci Unii Europejskiej za swoją pseudo-polską frazeologię. To m.in. od WPŁYWÓW Z VAT płaci się krajową składkę unijną – a PiS-owcy faryzeusze, celnicy i uczeni w PiS-mie występują nie jako obrońcy polskiego budżetu, tylko jako poborcy pracujący dla Brukseli.

 

I tak już chyba będzie wyglądać ta druga połowa meczu: liczne faule, zagrania ręką, nadmiar stałych (propagandowych) elementów gry, kilka pokazowych szarpań za koszulki – a i tak będzie wiadomo, że prawdziwy football rozstrzyga się w Super Bowl.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Krótko skomentuję:
    Idą wybory samorządowe, stąd kabaret.
    Jak i przed każdymi wyborami.
  • 1*
    "Dopiero na tym tle Kaczyński sam może pozować na „gardzącego forsą”, niczym krzyżówka Piłsudskiego z Gomułką – bo przecież to on uosabia kapitalizm partyjny w Polsce, najpierw efektywnie uwłaszczając swoje otoczenie na majątku wyrwanym państwu w dzikich latach 90-tych i rządząc tymi zasobami przez system spółek i fundacji, a następnie inspirując i strzegąc utrwalenie systemu partyjnego III RP przez utrzymywanie go z budżetu państwa."/Konrad Rękas/

    Pan sobie może wyć do księżyca jak głodny wilk. Są nawet tacy, których zachwyca ta "muzyka".

    Gdyby partie nie były finansowane z budżetu państwa, to w krótkim czasie ogarnęłaby polski system korupcja, której najlepszym przykładem jest system amerykański. W USA nie ma nawet co ratować, tam rządzą różnego rodzaju lobby, a politycy są dobrze opłacanymi lokajami na ich usługach.
  • @AgnieszkaS 19:18:15
    Tymczasem w III RP - oczywiście - korupcji nie ma.
  • @AgnieszkaS 19:18:15
    "Dopiero na tym tle Kaczyński sam może pozować na „gardzącego forsą”, niczym krzyżówka Piłsudskiego z Gomułką"

    Samotny mężczyzna, za kwotę jaką zarabia może spokojnie udawać "gardzącego forsą"

    Ile zarabia poseł Kaczyński? Uposażenie to 147 049,50 zł, dieta 29 676,96 zł i emerytura z ZUS 38 255,10 zł. [z rocznego oświadczenia majątkowego kwiecień 2017]
  • @chart 20:55:22
    "Tymczasem w III RP - oczywiście - korupcji nie ma."
    /chart/

    Czy jest na tym globie jakiś kapitalistyczny kraj, w którym nie ma korupcji?
    Ja osobiście o takim nie słyszałam.

    Kiedy partie zaczną przyjmować prywatne pieniądze z zewnątrz, to Polska będzie w takim samym bagnie jak USA.
  • @Zawisza Niebieski 21:05:53
    Samotny mężczyzna, za kwotę jaką zarabia może spokojnie udawać "gardzącego forsą"
    /Zawisza Niebieski/

    Chyba mu Pan tej samotności nie zazdrości?
  • @Zawisza Niebieski 21:05:53 no to mam emeryturę taką jak Kaczyński.
    Ja także jestem na emeryturze, i jeszcze sobie dorabiam, mam etat, wolno mi. Tak samo ma do tego prawo Kaczyński, jak i ty. Dodam, że Kaczyński emerytury nie pobiera, bo ją zawiesił. A ja nie. Zarabiam na dziś miesięcznie 4 moje emerytury czyli 12 tys zł. I co ty na to?
  • @AgnieszkaS 00:55:12
    Z pewnością nie zazdroszczę, ale to jego wybór. Nie mówimy o stanie cywilnym a o finansach jakie potrzebuje starszy mężczyzna. Ta kwota zapewni dostatnie życie, myślę, że nie jedna kilkuosobowa rodzina mniejszą musi się gospodatować.
  • @Zawisza Niebieski 12:43:19
    A co ciebie jego finanse obchodzą? My także na 2 osoby mamy 5300 zł emerytur+ to co dorobię tyle co napisałem. Więc na nas dwoje mamy 17300zł, a dzieciom na szczęście pomagać nie musimy.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLITYKA - POLSKA

    Polityka zagraniczna dla niezaawansowanych

    To jest kwestia elementarza polityki zagranicznej. Załóżmy na chwilę, że rusofobi mają rację, że polityka rosyjska jest agresywna, zagraża pokojowi na świecie, a Putin to drugi Hitler. czytaj więcej

  • MEDIA

    Zero zdziwień

    Polscy dziennikarze i politycy (gdyby oczywiście myśleli i byli uczciwi) powinni w ostatnich dniach należeć do najbardziej zdziwionych ludzi na świecie. czytaj więcej

  • POLITYKA - ŚWIAT

    Albańczycy, czyli Turcy

    Choć 106 lat niepodległości Albanii to rocznica dla Polaków egzotyczna - powinna jednak przypomnieć jak utylitarny charakter przez ten wiek miały zarówno państwa, jak i całe narody, kreowane i wymyślane przez mocarstwa i stojące za nimi interesy. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31