Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
804 posty 365 komentarzy

Lekcja 1944

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Decyzja o wywołaniu powstania była decyzją polityczną i w tych kategoriach również musi być rozpatrywana (niezależnie od aspektów militarnych, społecznych, propagandowo-wychowawczych, ekonomicznych, demograficznych itd.).

 

Bezradna świadomość i ufrazesowiona głupota

 

Dlatego właśnie kwestia odpowiedzialności odnosi się nie tylko do bezpośrednich sprawców, wymuszających sam wybuch wyższych dowódców AK. Równie istotne wydaje się podkreślenie roli jeszcze dwóch osób - i zdarzeń.

 

Po pierwsze - postawy wiecznego Hamleta, Naczelnego Wodza, gen.  Sosnkowskiego, który zdając sobie sprawę tak z tragicznego położenia militarnego podziemia w stolicy, jak i znając fatalną sytuację polityczną sprawy polskiej w kształcie nadawanym jej przez emigracyjny Londyn - nie zabronił wprost akcji w Warszawie. Postawa Sosnkowskiego była więc charakterystyczna dla tych przedstawicieli polskich elit, którzy zdawali sobie sprawę z błędności, a nawet szkodliwości polskich powstań - ale nie uczynili nic, lub o wiele za mało, by im przeciwdziałać.

 

Równie typowa, ale znacznie bardziej niebezpieczna i tragiczna w skutkach była jednak aktywność premiera  Mikołajczyka, sądzącego, że wybuch powstania zdoła zdyskontować dla własnego sukcesu w rozmowach ze  Stalinem. Myśląc, że jest cynicznym cwaniakiem - premier RP okazał się samobójczym i zabójczo szkodliwym durniem.

 

Wielu polityków w Polsce sądziło i sądzi bowiem, że może zrobić karierę na wykorzystywaniu polskiego patriotyzmu, na ryzykowaniu polskiej krwi, na graniu nie swoimi kartami w grę ze stawką przyszłości narodu. Oni przegrywają i jak blotki spadają ze stolika w niebyt, a Polska musi leczyć rany i podnosić się znowu z ruin.

 

Bierność i posługująca się patriotyzmem głupota wierząca we własną mądrość - te grzechy pomogły zniszczyć Warszawę i ich właśnie w polskiej polityce wystrzegać się powinniśmy szczególnie.

 

„Nic to…”?

 

Cały paradoks polskiej sytuacji podczas II wojny światowej polegał na tym, że w istocie nie  należało wytracać w niej sił, gdy wróg był jeszcze zbyt potężny, ani tym bardziej nie miało to sensu, gdy było już oczywiste, że przegrywa.

 

Tymczasem prowadzący sprawę polską w obu tych przypadkach, przez cały okres wojny domagali się wręcz, wzywali i organizowali jak najwięcej ofiar polskich - gnając Polskę jako pierwszą wojenną ofiarę Hitlera, pchając przez całe pięć lat bez przerwy Polaków na pierwszą linię (i to nie tylko żołnierzy, ale także ofiary cywilne, dzieci, młodzież, a także ogromną część gospodarczych i kulturalnych dóbr narodu). Wszystko to, zogniskowane wokół obłąkańczego w swym samobójczym entuzjazmie hasła "Polska pierwsza w walce" - czyniło nasz wysiłek wojenny czymś pozarozumowym, całkowicie niezrozumiałym dla nikogo innego w świecie. Jakby to właśnie ta martyrologia, ten upór w pędzie do samounicestwienia miał w jakiś cudowny i nieznany sposób zamienić się w policzalny potencjał polityczny, siłę żywą, militarną czy gospodarczą narodu, przynosząc mu nie tylko niepodległość, ale i jakieś niewyobrażalne dodatkowe nagrody i profity.

 

Takie właśnie rozumowanie (?), wykraczające wprost z najbardziej absurdalnych wykwitów poezji romantycznej - kierowało postępowaniem przywódców Polski co najmniej od 1939 r., przez cały okres wojny i okupacji po szczególnie tragiczny rok 1944, rok Burzy i powstania, sprowadzającego sprawę polską do ruin i setek tysięcy ofiar  nie dzięki którym, ale mimo których  trzeba było potem na powrót, w o ile gorszych warunkach z mozołem dźwigać na powrót naszą ojczyznę.

 

Czyż może być większa wina wobec własnego narodu, niż żądać wręcz jego śmierci, niczym kapłani sekt organizujących masowe samobójstwa zapewnieniami, że ich uczestnicy odrodzą się mocą samej swej ofiary? Zwłaszcza, gdy tacy fałszywi prorocy patrzą potem na las trupów wokół siebie i sami zostając przy życiu pocieszają się wzajem: "Nic to, może następnym razem..."

 

I niestety, ich następcy uważają tak nadal – i nadal będą próbować.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Wszystko to prawda
    Starczy spojrzeć kto teraz usiłuje się grzać i lansować przy niewyobrażalnym poświęceniu i bohaterstwie Powstańców - przede wszystkim gnidy i sprzedawczyki polskiego interesu narodowego.
  • Szanowni blogerzy, komentatorzy !!!!
    Dziś najważniejsi są bohaterowie.

    Schowajcie więc głęboko swoje ego, narcyzm i autoreklamiarstwo.
    1 sierpnia to nie jest dobra okazja do lansu.

    Chwała bohaterom!

    Wszyscy PATRIOCI pamiętają dziś o 74. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego

    https://pbs.twimg.com/media/Dje1IQPWsAA6JWP.jpg
  • autor
    Nie ten dzień na różne złote myśli,
    dzisiaj tylko - bohaterowie, wdzięczność, pamięć.
  • @Husky 09:14:56
    Racja, starczy, że żydopisiory się bezwstydnie lansują.
  • @rymark 09:56:59
    dzisiaj tylko laurki a potem co ? cisza.. zapomnienie ?
    a kiedy ocena tej zbrodni na narodzie Polskim w interesie zachodnich bandytów ?

    To właśnie dzisiaj jest czas na mówienie prawdy o Powstaniu
    dzisiaj gdy najróżniejsze polityczne gnidy oficjalnie głoszą kłamstwa na różnych uroczystych apelach.

    Uciszanie prawdy to też zbrodnia na Narodzie Polskim.

    Powinnyśmy pamiętać o bohaterskich żołnierzach Powstania, o tragicznych losach ludno`sci Warszawy ale i o zbrodniarzach którzy rzucili bezbronnych Powstańców na przeważające siły bezlitosnego wroga.
    Powinnyśmy czcić bohaterów i przeklinać, potępiać zbrodniarzy którzy do tej tragedii doprowadzili.

    W oficjalnych ceremoniach jakoś potępienia dla autorów tej gigantycznej zbrodni na Narodzie Polskim nie słychać.
    To jest zakłamywanie historii, to jest wręcz mataczenie w sprawie jednej z największych zbrodni na Narodzie Polskim.

    A kto okłamuje Polaków ten jest wrogiem Polaków.
    Rządzące solidaruchy to żydowska agentura pod przykrywką pożytecznych idiotów, agentura wroga Narodowi Polskiemu.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:08:05
    Rodaku!

    Gdziekolwiek będziesz dzisiaj o 17:00 - zatrzymaj się!
    Poświęć choć minutę Tym, którzy poświęcili dla Ciebie życie!

    https://pbs.twimg.com/media/Djfi2i_W0AIodmX.jpg
  • @Husky 10:25:25
    Nie podnoś mi dzisiaj ciśnienia.
    Miało cię tu już nie być i co? Teraz za "sumienie narodu" chcesz robić?
  • Decyzja FATALNA ! Heroizm bezprzykładny !!!
    Słowianie ! czcijmy walczących i czcijmy ofiary tego powstania !


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • @ele 10:45:27
    Powstanie wybuchło na rozkaz i podpuszczenia Stalina, który swojego agenta Montera i Kobrę/Niedźwiadka zmobilizował do akcji. To powstanie przyniosło korzyść jedynie ZSRR, a katastrofę Warszawie i Polsce. Sowieci wiedzieli o planach Powstania i pewnie sami namawiali do tego. Stalin pozbył się elity Polskiego społeczeństwa, nie tracąc nawet kuli jak w Katyniu. VI-VII 44r. Operacja Bagration całkowicie niszczy centrum Niemieckiego frontu. Hitler ściąga 2 doborowe dywizje pod Warszawę aby zatrzymać Sowietów. Pomiędzy tymi dwoma potęgami robi się powstanie z 30 karabinami maszynowymi...Czesi nie zrobili powstania a i tak wylądowali pod sowietami ale przynajmniej, ocalili miasto i ludzi. Nie musieli od początku budować stolicy.
  • @ele 10:45:27
    KŁAMSTWA DOWÓDCY POWSTANIA gen. CHRUŚCIELA ("Montera") W JEGO ARTYKUŁACH DO PRASY EMIGRACYJNEJ W LONDYNIE

    Tak oto sprawcy Powstania, na użytek opinii publicznej na Zachodzie, aby usprawiedliwić sprowokowaną katastrofę narodową, budowali legendę Powstania, jako wspaniałego zrywu patriotycznego ludu stolicy. Mijając się z prawdą i operując napuszonymi frazesami i paranoicznymi sformułowaniami.

    Komentarze: Jan Sidorowicz



    https://www.powstanie.pl/?ktory=36
  • @kula Lis 67 10:57:21
    "Powstanie wybuchło na rozkaz i podpuszczenia Stalina"

    To chyba dlatego na Sputniku nie ma żadnej wzmianki.
  • Mimo wszystko, chwała tym biednym dzieciakom, którzy musieli dorosnąć za wcześnie. I wielu zapłaciło młodym życiem
    za głupotę dorosłych!
    Winę za WSZYSTKIE niepotrzebne śmierci, mękę Polaków, ruinę Polski i nie tylko Polski odpowiadają wciąż ci sami!!
    Niemcy były cynglem, za sznurki pociągał ktoś inny, do dzisiaj!!I cel wciąż ten sam!!m.in. zagarnąć i podporządkować sobie Wschód, to już jest fobia i mania prześladowcza!!
    https://pracownia4.wordpress.com/2015/09/07/amerykanie-finansowali-hitlera-nazistow-niemiecki-cud-gospodarczy-i-ii-wojne-swiatowa/
  • @ele 10:45:27
    Powstanie wymusił „Monter”...Notatka z rozmowy Jana Matłachowskiego, działacza Stronnictwa Narodowego, z pułkownikiem Kazimierzem Pluta-Czachowskim „Kuczabą”, członkiem Komendy Głównej AK, w jego mieszkaniu w Warszawie przy ulicy Filtrowej 51 (23 października 1972 roku godzina 11:00-13:00).

    W toku rozmowy gospodarz deklarował takie poglądy i tak relacjonował: - praca [Jana] Ciechanowskiego „Powstanie Warszawskie” to krok naprzód. Dzięki niej w kraju przełamało się oficjalne przemilczanie faktu istnienia państwa podziemnego, a zarazem odrzucono fałszywy pogląd, wedle którego powstanie było dziełem [Kazimierza] Sosnkowskiego i [Stanisława] Mikołajczyka (teza Skarżyńskiego). Po raz pierwszy zgodnie z prawdą powiązano powstanie z reakcja na Teheran.


    https://www.mysl-polska.pl/569
  • @kula Lis 67 weź sie ogarnij
    bo wychodzi na to że i rząd londyński (zwany emigracyjnym) podlegał Stalinowi.
    Tylko mi nie mów że nie wiesz tego iż między 20 a 22 lipca 1944 w podwarszawskim Józefowie doszło do spotkania haupsturmfuhrer Paula Fuchsa z generałem Borem-Komorowskim.Spotkanie miało na celu "wyperswadowanie" Polakom powstania (o którego wybuchu w Londynie już zapadła decyzja )
    O owym spotkaniu jak również jego szczegółach w odległym 1994 pisał niemiecki historyk
    https://www.zeit.de/1994/31/mit-feuer-und-rauch?page=2

    https://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/1602-z-ogniem-i-dymem-powstanie-warszawskie
  • @Talbot 11:13:58
    Kłamiesz jak zwykle:
    "Komu jest potrzebna prawda o Powstaniu Warszawskim?"
    https://pl.sputniknews.com/opinie/201807318503685-aputnik-polska-powstanie-warszawskie/
  • @ele 10:45:27
    Kulisy decyzji o Powstaniu: Okulicki bił pięścią w stół i wyzywał od "tchórzy", komendanta AK zamurowało.

    https://natemat.pl/149881,kulisy-decyzji-o-powstaniu-okulicki-bil-piescia-w-stol-i-wyzywal-od-tchorzy-przeciwnicy-nie-dowierzali
  • @ele 10:45:27
    Prof. Jan Ciechanowski, za walki w powstaniu dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych: "Doprowadzenie do wybuchu Powstania Warszawskiego było jednym z największych błędów popełnionych przez dowództwo AK. Ten zryw nie miał najmniejszych szans powodzenia"..Postać Okulickiego jest niejednoznaczna. Tak jak jego aresztowanie, a potem wypuszczenie z Łubianki. Bez szwanku i w dobrym zdrowiu znalazł się blisko Sosnkowskiego (wódz naczelny). Potem wylądował pod Warszawą i najmocniej naciskał na Bora w sprawie Powstania. Kto wywołuje wojnę w mieście, w którym mieszka MILION cywilów ? Psychopata, szaleniec czy zdrajca ? Jednemu człowiekowi zależało na wymordowaniu Polaków Stalinowi. Powstanie Warszawskie było koszmarem i tragedią dla Polaków. Dziś czcimy Okulickiego jako bohatera, a jego teczka personalna leży na półce w archiwum KGB (dawne NKWD). Pewnie jeszcze poleży, a my będziemy obchodzić Powstanie jako zwycięstwo (moralne). Kiedy otworzymy oczy i dostrzeżemy, że PW było morderstwem na narodzie. Co gorsza....zadane przez swoich. A droga Okulickiego od wypuszczenia z Łubianki do powrotu do Moskwy obfituje w bardzo dwuznaczne/ co najmniej/ sytuacje. Rozum a nie emocje, każe bystro przyglądnąć się tej postaci i wnikliwie ją ocenić. Polska została zniszczona w XVIII wieku, bo nie stworzyła zadufana w swą siłę siatki szpiegów, tych cichych kreatorów wydarzeń... A tak a propos czekam na rozwikłanie zagadki, po jaka cholerę, przyleciał przed wybuchem powstania do Polski z Londynu J.I Rettinger z kim się spotkał i co ustalono. Próba jego otrucia/nieudana/ przez wywiad AK mówi sama za siebie. Zniszczono miasto, wymordowano ludzi, przed niczym nas to nie uchroniło a gadanie o honorze jest paranoją. Bądź honorowy za własną krew nie cudzą. I oczywiście nikt z tych co bronią Okulickiego, nie bierze pod uwagę, że był żołnierzem którego obowiązuje rozkaz, Sosnkowski Naczelny Wódz był przeciwny powstaniu. Okulicki, Monter, Bór- Komorowski powinni byli odpowiadać za zdradę. Zresztą zdrada była wszechobecna, zdradzono Grota Roweckiego, a z tego co ostatnio się dowiedziałem, Niemcy znali wszystkie nasze kody, czytali tajna korespondencję, jak dzieci alfabet Falskiego w I-szej klasie. Znali miejsca magazynów z bronią, dowódców i najważniejsze decyzje. Kontrwywiad państw alianckich znał te fakty, nie był uprzejmy podzielić się tymi wiadomościami z nami. W zamian zamordowali gen. Wł. Sikorskiego, który do powstania z całą pewnością by nie dopuścił.
  • @rymark 09:56:59
    POWSTANIE WARSZAWSKIE – GENEZA I KONSEKWENCJE
    Opublikowano 01/08/2018

    https://forumemjot.wordpress.com/2018/08/01/powstanie-warszawskie-geneza-i-konsekwencje-2/
  • @kula Lis 67 10:57:21
    Znowu propagandowe bzdury.
    AK nie było pod rozkazami Stalina a wręcz przeciwnie było pod rozkazami zaciekłych wrogów Stalina.

    Mówienie że to Stalin "rozkazał" "wybuchnąć" powstanie to skrajny idiotyzm
    świadczący jak najgorzej o autorze który głosi takie tezy.
    Nie Stalin podejmował decyzje o Powstaniu a jego zaciekli wrogowie z tzw zachodu.
    Powstanie wywołano przeciw Stalinowi to był desperacki skok na "władzę" ze strony wrogiemu Stalinowi zachodu.
    Skok nieudany dokonany kosztem morza Polskiej krwi i zniszczenia Warszawy. To był zbrodnia na Narodzie Polskim w interesie politycznym tzw zachodu.
  • @kula Lis 67 11:17:52
    Ciekawe dlaczego Solidaruchy znęcają się pośmiertnie nad Jaruzelskim za to że przez ponad 30 lat bronił Polski przez żydowskimi zamachami stanu
    a nie degradują tych którzy podjęli decyzję o zbrodniczym Powstaniu Warszawskim które doprowadziło do śmierci setek tysięcy niewinnych ludzi i do całkowitego zniszczenia Warszawy.

    Obie sprawy i solidaruchy mają wspólny mianownik.
    Jaruzelski walczył z żydowskimi zamachami stanu i za to mafia żydowska go nienawidzi.
    Wodzowie powstania służyli żydowskiemu zachodowi i działali w interesie politycznym żydowskiego zachodu a wbrew interesowi Narodu Polskiego.
    I za to mafia żydowska nie potępia wcale tych zbrodniarzy którzy doprowadzili do śmierci setek tysięcy Polaków.

    Jak widać i na tym przykładzie solidaruchy to w istocie żydowska agentura która przejęła władzę w Polsce po 89r.
    I tak trzeba postrzegać PIS i PO oraz PSL (to polityczna dziwka powiązana z żydowską agenturą).
  • @Robik 11:33:26
    Identycznie jak w 39-tym, Niemcy współpracowali z Sowietami (Rosjanami i Chazarami) w czystce etnicznej Polaków. Trzeba pisać jak było, że beneficjentami zagłady Powstania Warszawskiego były rodziny Margulisów vel Jaruzelskich, Kiszczaków, Goldbergów, Szechterów, Sznepfów (Schnepfów), Brystingerowa, Bauman rodzina Bermanów (Borowskich) czy małżenstwo Brussów i wiele innych rodzin które dalej mają swoją okupacyjną fortecę w Agorze.
  • @Oscar 12:37:12
    Ja także nad Margulisem vel Jaruzelskim synem szewca się znęcam, bo znam o nim prawdę jak i moja rodzina, więc mi tej chazarskiej matrioszki i zbrodniarza nie wymieniaj.
  • @Oscar 12:37:12
    Rządzą nami matrioszki czy to sowieckie czy niemieckie, to wszystko układa się w jedną całość o czym poniżej. P.Jaroszewicz nie tylko miał kwity na Jaruzelskiego i Kiszczaka 14.03.2018.

    https://www.youtube.com/watch?v=527EQRlltZw

    https://www.wprost.pl/94284/Zabojcze-archiwum

    https://www.naszahistoria.pl/polska/pozostale-regiony/a/jaroszewicz-i-inni-czy-to-tajne-archiwum-gestapo-przynioslo-im-smierc,11470542
    Ps..Mord polityczny, a nie rabunkowy. Dajcie spokój z informowaniem w tv publicznej, że to gang złodziei zrobił. To jakiś bardzo śmieszny napad rabunkowy, skoro oficjalnie nic nie zginęło! A może zginęło? Może zginęły materiały na "elitę" III i IV RP ?! "Matrioszki", to jest klucz do rozwiązania zagadki morderstwa Jaroszewiczów. Jakoś mnie to nie dziwi. zlecenie na to morderstwo wydał matrioszka Margulis aliasWolski alias "Jaruzelski", wykonał służbami i nadzorował Kiszczak. Przydałoby się zrobić badania genetyczne czy Jaruzelski i Kiszczak to rzeczywiście oni czy matrioszki. Te "matrioszki"- pomyślcie i ich potomkowie w polskich elitach. Ile tych "matrioszek", czy już ich potomków wciąż stanowi "elity" III RP? Nic dziwnego, że w Polsce tak jest jak jest. Jak ich się nie wytropi to koniec Ojczyzny. No i co z niemiecką agenturą bardzo licznie pozostawioną w Polsce ? Szpiedzy niemieccy pełnili ważne funkcje w administracji państwowej i partyjnej w powojennej Polsce, ale o ich działalności cisza jak na pogrzebie organisty.
  • @Oscar 12:37:12
    Jaruzel, TW Wolski – Margulis [Z okazji pogrzebu - umieszczam trochę wspomnień o Jaruzelu. Świadkowie tych podstawień jeszcze żyją, a to w Szczecinie, czy Opolu, Warszawie czy Tarnowie. I - wobec porażającego a rozlewającego się bezprawia - "jeszcze milczą". TW Wolski dokończył żywota w domu "prawnie" zrabowanym rodzinie państwa Przedpełskich, to i świadkowie zdarzeń za parę lat się skończą. A "historycy współczesności" zachowują czujne milczenie, lub wymawiają się nadmiarem pracy.Czy to mogą być bajdy? Proszę Czytelników o naciski na uczciwszych ludzi z IPN-u, odważniejszych publicystów, by wreszcie te kruszące się świadectwa zebrali i krytycznie omówili. ] To była tajemnica nie moja lecz Rodziny, o nim pisze także Piecuch. W Szczecinie mieszkał i pracował na stoczni Odra syn stajennego z majątku, który dzierżawili Jaruzelscy, on wychowywał się z młodym i prawdziwym Wojtkiem. Rozmawiałem z nim nieraz gdy tam bywałem, przy wódeczce, mówił o wszystkim, jak go UB straszyło utopieniem w Odrze, likwidacją rodziny gdy nie będzie milczał. Po wyjeździe na 12 lat z Polski, straciłem z nim kontakt, pewnie nie żyje… Co szkodzi by zbadać jego DNA (obecnego WJ), przebywa w szpitalu, więc żadna to trudność, czego NKWD nie przewidziało i by łapkę prawą do kamery pokazał, porozmawiać po łacinie, ( do dziś nie chce się spotkać ze swymi ponoć “kolegami” z Gimnazjum, dlaczego?), a DNA do porównania wziąć od jego zastraszonej i chcącej żyć jego “siostry” lub pobrać z grobu mamy, która z siostrą nie rozpoznały w nim syna i brata. Matka, krótko po tym zmarła w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, a z “siostrą” nie utrzymuje do dziś kontaktów, bo i jakie? nic ich nie łączy tylko jej strach o życie. Jaroszewicz znał tę prawdę o nim i Kiszczaku, zginął wraz z żoną i resztą swych towarzyszy, bo pisarczyk za wcześnie coś bąknął. [ TW Wolski był Margulis" z domu syn szewca] Na dziś ujawnienie tego – po tym co się dzieje – jeszcze nie czas. …żydobolszewik, nkw-dzista,Wolski, nie polski śmieć, czy jak mu tam naprawdę, przypomni sobie kim jest tak naprawdę, bo swej roli w NKWD wyuczył się aż za dobrze. “Zapomniał” kim jest tak naprawdę i przypomni sobie, jak go “Młot” i “Huzar” z NSZ, wziął do niewoli, i miał tę swołocz bolszewicką natychmiast rozstrzelać, lecz z litości, z racji młodego wieku tego agenta NKWD, po 50 wyciorach na gołą du… puścił szczyla bolszewickiego wolno, bo nie wiedział, faktycznie kto zacz, kogo złapali i to był Jego wielki błąd. Trzeba było tę swołocz żydobolszewicką rozwalić. Ja temu bolszewikowi Wolskiemu, agentowi NKWD, już o tym przypomniałem, także to dlaczego w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach zmarła jego “matka” pani Jaruzelska po powrocie z zesłania, a umrzeć musiała bo nie rozpoznała w ogóle w Wolskim swego syna, (ta „matka” sobie tego nie życzyła by matrioszka była na Jej pogrzebie i ksiądz spełnił Jej życzenie wypraszając żydobolszewicką zbrodniczą Margilusa matrioszkę odgrywającą Jej syna z kościoła.) dzierżawczyni majątku, którą b. dobrze osobiście znała moja Babcia, także właścicielka majątku na Kresach- Radziwiłłów, za co pojechała cała rodzina na Sybir. Znali i świadkowie znający prawdziwą rodzinę Jaruzelskich, odpowiedzi się nie doczekałem, tylko gróźb, jak będę za bardzo ciekawy. Mamy brat zwiadowca u Berlinga znał tego osobnika jako Wolskiego, człowieka NKWD i IW, przydzielonego im do pułku zwiadu przez sowietów, by mieli nadzór nad polskimi oficerami, sam był w stopniu porucznika, osobiście spalił 7 niemieckich czołgów, za co był odznaczany, zmarł 10 lat temu, w stopniu pułkownika. Ta swołocz Margulis była na tyłach frontu tylko 7 miesięcy, wszystko co piszą o nim to bzdury. Odznaczenia sam sobie nadawał, choć nigdy i nigdzie nie walczył na linii z bronią w ręku. Po wojnie "walczył" z patriotycznym Podziemiem. Berlin to on zobaczył gdy go tam zawieźli na przełomie czerwca/lipca 1945!!!! lecz medal za zdobycie sobie przyznał!!! Wujek/Brat Mamy, Sybirak/jechał na tę "wycieczkę" rosjoznawczą zafundowaną przez Stalina i żydobolszewię w swe 15 urodziny, czyli 10.02.1940, dostał Bohatera Związku Sowieckiego za podgryzienie Niemcowi tętnicy szyjnej podczas szarpaniny, po ujęciu ich podczas zwiadu, wyrwaniu automatu i wystrzelaniu Niemców i po powrocie ze swymi żołnierzami za linię, co widzieli sowieci / dowódcy z okopów, za co go uhonorowali, za odwagę. To była rodzinna tajemnica, o której dowiedziałem się parę lat temu, on tego odznaczenia się wstydził choć to uratowało życie członków rodziny przed śmiercią/wywózką i rabunkiem po wejściu sowietów do Kałuszyna, który to “wyzwolili” , lecz o tym innym razem. Ps. W uzupełnieniu mogę tylko dodać, że miałem przyjemność znać osobiście jedną osobę z rodziny Jaruzelskiego, była to nieżyjąca już pani o nazwisku Siemiradzka. Otóż ta pani na początku lat siedemdziesiątych, albo nawet z końcem lat sześćdziesiątych twierdziła, że osobiście znała młodego Jaruzelskiego, jeszcze przed wywózką na Syberię. Człowiek, który powrócił jako Jaruzelski do Polski w niczym w/g niej nie przypominał tamtego. Ponadto jak twierdziła zerwał wszelkie kontakty z rodziną.
  • @Oscar 12:37:12
    Rosyjskie „MATRIOSZKI” wciąż są polskim problemem. Wojna z Rosją, nawet tylko informacyjna może pomóc ujawnić nam wyjątkowych szubrawców. Żebyśmy tylko zechcieli ich zauważyć.

    By zrozumieć sedno problemu, który poruszam i zdefiniować właściwie to zagadnienie musimy się cofnąć aż do 1944 roku. Do powstania tzw. Rządu Lubelskiego. 22 lipca tegoż roku Manifestem PKWN zostało powołane quazi państwo, zwane później Polską Rzeczpospolitą Ludową. Państwo tylko formalnie, po złamaniu wszelkich zasad, będące podmiotem prawa międzynarodowego. W rzeczywistości nie była to jednak Polska, ale XVIII republika sowiecka, twór okupacyjny o bardzo ograniczonej autonomii. Nie była to Rzeczpospolita, ale zwykła prowincja caratu, ze Stalinem jako carem. Przymiotnik „ludowa” też był nadużyciem, bardziej pasował przydomek „więzienna”.

    Niektórzy myślą, że tą nadwiślańską Sowiecką Prowincją Więzienną zarządzali jednak Polacy, którym Stalin zaufał i powierzył administrowanie. Nic bardziej błędnego. Stalin z definicji nie ufał Polakom, ufał tylko (a i to też było zaufanie ograniczone) swojemu aparatowi terroru, Rosjanom, enkawudzistom lub funkcjonariuszom GRU oraz ich wychowankom z mózgami wypranymi przez komunistów, którzy z pewnością nie poczuwali się Polakami. Rajem nad Wisłą nie rządził więc nigdy żaden Polak, ale banda żołnierzy sowieckich z różnych formacji oraz tzw. „matrioszek” udających Polaków a będących w rzeczywistości całkiem oddanymi Stalinowi sobowtórami ludzi zamordowanych i oficerami tajnej sowieckiej policji politycznej. To na matrioszkach ciążył szczególny obowiązek nadzoru nad sowieckimi interesami tam, gdzie z przyczyn propagandowych lub psychologicznych nie mogli tej roli spełniać zwykli Rosjanie lub mniej lub bardziej jawni polskojęzyczni oficerowie NKWD albo GRU. Była to służba wewnątrz służb. Osoby podwójnie zakonspirowane, będące wtyczkami o uprawnieniach szczególnych i często posiadające bezpośredni dostęp do najbliższego otoczenia Stalina.

    Te „matrioszki” używające publicznie takich nazwisk jak Bierut, Światło, Berman, Jóźwiak czy Skulbaszewski – Szef Informacji Wojskowej, otaczały się armią kilkudziesięciu tysięcy siepaczy, wzajemnie się kontrolujących i mogących w każdej chwili, przy pomocy stacjonującej Armii Czerwonej zmasakrować ten kraj.

    Oczywiście, rzeczone „matrioszki” wprowadzane były na każdym poziomie terroru. Od najwyższych władz państwowych, aż po te z pierwszej linii służby, nawet na poziomach oficerów młodszych, by się kształciły, zdobywały doświadczenie, penetrowały swoje środowiska i przygotowywały się do pokoleniowej zmiany warty przy sterach władzy namiestnikowskiej. „Matrioszka” to był taki Hans Kloss zainstalowany wśród Polaków i przygotowywany przez wybrane osoby ze służb sowieckich. Bardzo często po prostu przez starsze „matrioszki”. Odbywało się to tak: wybierano osobę bardzo podobną do jakiegoś Polaka z dobrej rodziny lub odpowiednim życiorysem (najlepiej arystokraty, oficera z przedwojennej polskiej armii, uczonego bądź opozycjonisty rządu sanacyjnego, albo wywodzącego się z rodzin tych ludzi) przetrzymywanego i katowanego na Łubiance, lub innym sowieckim więzieniu. Delikwenta rozpracowywano i eliminowano wszystkich jego bliskich oraz znajomych, których udało się wyłapać i którzy mogliby powziąć jakieś wątpliwości. Następnie podstawiony enkawudzista uczył się historii życia tej osoby, jego zachowań, odruchów, sposobu mówienia, pisania i charakterystycznych gestów.

    Gdy był już odpowiednio przygotowywany „matrioszkę” w ramach egzaminu podstawiano zamiast oryginału do więzienia lub np. Armii Wojska Polskiego by go sprawdzić oraz uwiarygodnić. Ryzyko „wpadki” ograniczał przy tym fakt, że w skutek przeżyć, lat rozłąki ludzie się często bardzo zmieniali. Gdy środowisko zaakceptowało „matrioszkę” „oryginał” był bezwzględnie mordowany a ślady manipulacji zacierano, czasem nawet eliminując nauczycieli „matrioszki”. Odpowiednio wyszkolony agent tak mocno wchodził w nową osobowość, że nawet w przypadku odnalezienia się po latach najbliższej rodziny lub przyjaciół rzadko kiedy był demaskowany. A gdy już został to demaskatora się pozbywano, zastraszano albo przekupywano. W zależności od sytuacji i osoby.

    Tak się na przykład ustawił Zenon Komender, który milczenie na temat Wojciecha Jaruzelskiego swojego przyjaciela z dzieciństwa, z którym chodził do jednej klasy w Gimnazjum Księży Marianów na Bielanach w Warszawie, a za którego podstawiono „matrioszkę” sprzedał za karierę w PAX i w Inco-Veritas. Prawdopodobnie także Bolesław Piasecki drogo sprzedawał swoją wiedzę. Tak drogo, że być może zapłacił za nią śmiercią swojego syna.

    Zazwyczaj jednak, nawet rodziny się nie orientowały w „podmianie”. Trudno nawet było wpaść na taki pomysł. Czasem tylko niepokoiła najbliższych zadziwiająca zmiana światopoglądowa, jaka nastąpiła o człowieka podczas jego pobytu w opisywanych więzieniach sowieckich, w łagrach lub na zsyłce. Wychowany w tradycji patriotycznej chrześniak, przyjaciel lub kolega stawał się nagle wielkim zwolennikiem komunistów lub, co najmniej orędownikiem współpracy z nimi. Taka osoba, ku zdziwieniu przedwojennego otoczenia lub ludzi znających jej niepodległościowy życiorys zaczynała się zachowywać jakby zaprzedała duszę reżimowi. I się nie mylili. Dusza tego człowieka i wszelkie jego myśli były absolutnie oddane okupantowi Polski, tyle, że to nie był ich chrześniak, przyjaciel lub kolega, ale jego doskonały sobowtór – sowiecka „Matrioszka”.

    Projekt szatański i niewiarygodny, ale gdy stawką jest zniewolenie średniej wielkości narodu to szatana na wiele stać.

    Dlaczego o tym piszę w tej chwili?

    Otóż „matrioszki” okresu stalinowskiego dalej są wśród nas. Te starsze matrioszki zostały skutecznie zastąpione młodszymi. Młodsi mieli przejąć władzę później i przejeli. W okolicy kształcenia młodych „matrioszek” i pieczy nad ich karierą równolegle organizowano dla nich zaplecze rekrutowane z grupy wiernopoddańczych kanalii. Tyle, że te kanalie były tylko kanaliami i zdrajcami, oficerowie KGB oficerami wojsk okupacyjnych a „matrioszki” elitą elit, sukcesorami władzy sowieckiej na terenie Polski, grupą o statusie niewiele niższym od członków KC KPZR, błyskawicznie awansującą, wspierającą się nawzajem i stanowiącą niezawodną, tajną broń Moskwy. Nie oszukujmy się, Ci pełnomocnicy naszych wrogów nie mieliby żadnych skrupułów by polskie miasta zamienić w atomowe cmentarzysko. Zresztą, nie potrzebnie użyłem czasu przeszłego. Oni wciąż ich nie mają, wciąż tworzą agenturę, wciąż szkodzą i wciąż demoralizują swoje otoczenie oraz manipulują opinią publiczną.

    Wskazuje na to spiskowa praktyka dziejów

    Takimi „matrioszkami” na nowe czasy, kształconymi, szkolonymi i przygotowywanymi tylko do trzymania Polaków pod butem do czasu zmienienia ich na mięso armatnie jest wspomniany już wcześniej Jaruzelski, ale być może także Kiszczak czy Urban (prawda, że kanalie?). Każdy na innym odcinku. Każdy potężny, oddany i niszczycielski. Żaden nigdy nie uznał i nie uzna się za Polaka, a każdy chętnie wykona rozkazy zmierzające do dalszego pognębienia lub zniszczenia narodu polskiego.

    Tych matrioszek jest dużo więcej. Niektórzy z nich do dzisiaj są niemal absolutnie zakonspirowani i pozostawali w uśpieniu. Niemal – bo nie możemy wykluczyć istnienia innej wąskiej grupy, która nabyła o nich wiedzę i ich kontroluje. I oto mamy pion dowódczy wielkiej armii rosyjskiej na ziemiach polskich, która wprawdzie nie chodzi w ruskim mundurze, ale za to jest wszechobecna, trzyma kontrolę nad układem nerwowym tego kraju i jest niesłychanie karna oraz skuteczna. Wszystko, więc wskazuje na to, że wciąż, w naszym domu gościmy agresora zewnętrznego, brygadę komandosów, zabójców, dywersantów i sabotażystów gotowych umrzeć dla swojej moskiewskiej ojczyzny. To nie jest jakaś tam agentura. Jakieś tam niejasne powiązania z GRU czy FSB. Ale najlepsi z najlepszych oficerowie rosyjscy, często posiadający wysokie moskiewskie stopnie i odznaczenia za zasługi. To są liniowe wojska wywiadowców, które toczą walkę o podległość Polski. Identycznie zadaniowani jak niegdyś Putin w RFN – choć Putin jednak miał status niższy, bo nie był matrioszką.

    Ktoś powie, że to nadużycie, że nie wiemy na pewno. Owszem, nie ma 100% pewności co do niektórych nazwisk, ale doniesienia Olega Pieńkowskiego, przecieki do prasy inspirowane niegdyś przez Jamesa Angletona (CIA), cuda archiwum Mitrochina i okoliczności pewnych wydarzeń wraz z zaprzęgniętą logiką i zdrowym rozsądkiem pozwalają na wypowiadanie się z wielką dozą prawdopodobieństwa.

    Szczęściem dla badaczy, historyków i wywiadów, te sowieckie kanalie były nieufne nie tylko w stosunku do narodu polskiego. Przede wszystkim, nie ufały sobie i panicznie bały się siebie nawzajem. I nie ma, co się dziwić, na hamulce moralne swoich rywali o wpływy nie mogli raczej liczyć. Zazwyczaj, więc okopywali się i zbierali haki na siebie. To miało dawać zabezpieczenie. Znacie to przecież: Berman miał teczkę na Bieruta, Bierut na Światłę a Światło na Bermana. To typowe. Jednak niektórzy, bardziej kreatywni, wychodzili poza ten schemat. Zaczynali prowadzić mini-badania historyczne nad życiorysami swoich partyjnych rywali. Z czasem te działania zmieniały się w swoiste hobby, a hobby w obsesję. Angażowali coraz więcej swojego prywatnego czasu, coraz więcej środków, kontaktów i wykorzystywali wszelkie możliwości by dotrzeć do najściślej strzeżonych tajemnic. Najlepsi mieli prawdopodobnie obszerne prywatne archiwa i armię funkcjonariuszy-detektywów. To już nie była dbałość o gwarancje bezpieczeństwa, ale taniec na linie, walka na śmierć i życie.

    Przykład: Jaroszewicz!

    Jeden z najbardziej dociekliwych badaczy życiorysów „kolegów” i ubecki politruk w jednym. Sam, będąc „tylko” i „aż” protegowanym Wandy Wasilewskiej wytrwale tropił „matrioszki”.
    I pewnie, dlatego zginął.
    Paradoksalnie to, co miało go chronić stało się jednym z powodów jego zguby. Nie mamy, bowiem wciąż pewności czy wyłącznym. Pozostałe motywy zabójstwa Jaroszewiczów mogą być jeszcze związane ze śląskimi skarbami – ale to inna para kaloszy. Wydawać się może, że gromadzone przez niego dokumenty, które ukradli mordercy na zawsze zostały utracone. Ja jednak jestem pewien, że znów stanowią czyjąś polisę ubezpieczeniową. A poza tym, żołnierz broni nie niszczy tylko zakopuje. A to naprawdę jest bomba masowego rażenia.

    Gdy dodamy do tego międzypaństwowe rozgrywki rosyjskie i dzisiejszą bitwę o historię to mamy prawo wierzyć, że kiedyś, część tej prawdy odkryjemy.

    I jeśli nie ma, co się cieszyć z wrednej propagandy historycznej Putina, to moim zdaniem należy się temu trendowi bardzo przyglądać i wykorzystywać antypolskie zapędy po to, żeby odkodować własną historię i rozpoznać siatkę wewnętrznych wrogów. Mamy dziś Internet – namawiam, więc blogerów do buszowania w jego meandrach i do białego wywiadu.
  • @Oscar 12:37:12
    Polskie Matrioszki Kremla
    Jan Piński
    Ilu Rosjan po 1945 r. udawało Polaków? Matrioszka to drewniana rosyjska zabawka, składająca się z lalek wydrążonych w środku i włożonych jedna w drugą. Jest też symbolem Rosji. Tak powszechnie zrozumiałym, że w ten sposób zaczęto nazywać rosyjskich nielegałów, czy też jak kto woli, śpiochów. To doskonale wykształceni oficerowie sowieckiego, a później rosyjskiego wywiadu, którzy prowadzą podwójne życie, udając lojalnych obywateli kraju, w którym żyją. Sprawa nie jest teorią zwolenników spiskowej wersji dziejów. W Polsce po 1989 r. wykryto kilkanaście „matrioszek” (jedna z nich sama zgłosiła się do polskich służb). Historycy spekulują jednak, że tuż po wojnie, korzystając z zamieszania i śmierci milionów ludzi, Polaków zaczęło udawać nawet kilkuset oficerów sowieckich służb. Część potem pojechała na zachód, traktując polski epizod jako obowiązkowy element budowania fałszywej tożsamości. Część jednak została w kraju i zrobiła ogromne kariery. W wydanej kilka tygodni temu książce „Czas Nielegałów. Krótki kurs kontrwywiadu dla amatorów” (wyd. Fronda) pułkownik Piotr Wroński, były oficer Służby Bezpieczeństwa, a później Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu (odszedł ze służby w 2008 r.) postawił hipotezę, że „matrioszką” mógł być sam gen. Czesław Kiszczak, architekt III RP, wieloletni człowiek cienia i spec od mokrej roboty w PRL-u. Według niektórych historyków, oficer prowadzący agenta sowieckiej wojskowej informacji ps. Wolski – późniejszego generała i dyktatora PRL Wojciecha Jaruzelskiego. Nota bene sam Jaruzelski był przedmiotem plotek, iż jest „matrioszką”. Tak silnych, że dementowała je publicznie jego własna córka. Zaprzeczenia i próby wykpienia nikogo nie przekonały, ale w internecie kwitną strony, na których pokazane są trzy zdjęcia z dzieciństwa Jaruzelskiego: dwa z nich zdecydowanie się od siebie różnią. Prawdę można rozstrzygnąć tylko testem DNA.

    Częściowe odciski palców
    Wroński nie wymienia nazwiska Kiszczaka, ale podaje wystarczająco dużo faktów, abyśmy nie mieli wątpliwości, o kim pisze. Na wszelki wypadek zmienia parę szczegółów (dokładne miejsce urodzenia itp.), ale całość nie pozostawia złudzeń. Najpierw dość dokładnie opisuje (zapewne z wiedzy lub operacyjnych plotek, a może jest to zwykła hipoteza) historię dziecka, nazywa go Sieriożą, z białoruskiej wioski, które w dzieciństwie osłuchało się z językami polskim, białoruskim, jidysz. Jak dużo dzieci w latach 30., chłopiec stał się sierotą i trafił do domu dla dzieci wrogów ludu. Tam został zauważony jego lingwistyczny talent i wkrótce znalazł się w podmoskiewskim ośrodku, gdzie rozpoczęło się jego szkolenie na janczara Związku Sowieckiego. Na tych lekcjach wpajano mu nie tylko miłość do Kraju Rad, ale rozwijano znajomość języka polskiego, polskiej kultury i historii (oczywiście z sowieckiej perspektywy). Później nauczono go zasad walki tajnych służb, dywersji, jak zmagać się z wrogami sowieckiego państwa. W pewnym momencie zaprzestano tej nauki i skoncentrowano się na przyuczeniu młodego człowieka do bycia Polakiem 24 godziny na dobę. Zakazano mówić po rosyjsku. Po tym wstępie płk Wroński opisuje historię swojego głównego bohatera „Cz.”. Urodził się w małym miasteczku na południu Polski, blisko granicy z Niemcami. Jego ojciec był robotnikiem. „W latach trzydziestych Cz. cierpiał trochę biedę, bo jego ojca zwolniono z pracy. Podobno brał udział w strajku robotników” – pisze Wroński. Podobnie było oczywiście w wypadku ojca gen. Kiszczaka. Cz., też podobnie jak Kiszczak, został skierowany na roboty do Wrocławia. Później uciekł i w niejasnych okolicznościach trafił do Wiednia, gdzie zaczęła się jego wielka kariera. Wroński sugeruje, że prawdziwy Kiszczak został przejęty przez Rosjan, a jego miejsce zajął podobny człowiek. Podkreśla oczywiście, że to scenariusz, a nie zapis historyczny. Później opisuje wielką karierę Cz. w strukturach PRL. „Wrócił do Polski, skończył szkołę PPR, służył w wojsku, w Informacji Wojskowej, pojechał na misję zagraniczną, w końcu został szefem wojskowych służb specjalnych, ministrem i wicepremierem. Zorganizował rozmowy z opozycją i długo żył spokojnie na emeryturze” – pisze Wroński.
    „Na krótko przed śmiercią obudził się w nim Sierioża. Przypomniał sobie Czepietowo, sąsiadów, ikony w rodzinnej chacie. (…) Gdy zmarł, Sierioża znów się w nim odezwał i pochowano go na prawosławnym cmentarzu z pełnym prawosławnym obrządkiem” – pisze Wroński. Czesława Kiszczaka też nieoczekiwanie pochowano na cmentarzu prawosławnym. Słabym punktem tej opowieści jest rodzina Czesława Kiszczaka, która przeżyła wojnę. Wroński przytomnie zauważa, że istnienie jakieś rodziny powojennej nie jest przekonującym dowodem na nieprawdziwość hipotezy o „matrioszce”. „Podobnie jest z rodziną generała Cz., która praktycznie jest całkowicie pomijana w oficjalnie dostępnych biografiach. Czy był jedynakiem? Miał dziadków? Innych krewnych? Cisza”. (…) Ocaleni mogli też zostać odpowiednio potraktowani przez NKWD. Trzeba przecież zabezpieczyć naszego nielegała przed dekonspiracją. W tym frontowym bałaganie i tak cała wina spadnie na Niemców” – pisze Wroński. Jednak bez przeprowadzenia badań DNA trudno rozstrzygnąć, czy scenariusz Wrońskiego jest prawdziwy. Błyskawiczna kariera Kiszczaka na początku PRL – już w 1946 r. był pracownikiem misji wojskowej w Londynie - daje do myślenia. W początkach sowieckiej Polski takie kariery mogli robić tylko naprawdę zaufani i wypróbowani komunistyczni działacze. Zresztą, zdaniem Wrońskiego, w wypadku Kiszczaka (Cz. w książce), Rosjanie popełnili błąd, przyznając mu Order Wojny Ojczyźnianej I Stopnia. To order, który dostawało się za konkretne czyny bohaterskie. „W biografii Cz. nie ma nic wskazującego na jego pobyt na froncie i walkę wraz z Armią Czerwoną lub „berlingowcami”. Chyba że Cz. jeszcze jako Sieroża odznaczył się w boju” – spekuluje Wroński.

    Bierutów dwóch
    Znacznie więcej jest relacji dowodzących, że „matrioszką”, przynajmniej w jakimś momencie, był Bolesław Bierut. „Są silne poszlaki, by twierdzić, że zrzucony w 1943 r. do Polski Bierut nie był przedwojennym Bolesławem Bierutem, ale agentem sowieckim, dublerem Bieruta. Prawdziwy Bierut został zrzucony później i przez jakiś czas działali wspólnie” – mówił w 2007 r. wybitny historyk, prof. Paweł Wieczorkiewicz. Tę hipotezę prof. Wieczorkiewicz opiera na minimum dwóch źródłach: przedśmiertnej relacji Piotra Jaroszewicza, opublikowanej przez Bohdana Rolińskiego, a także relacji, dość dobrze opartej na źródłach, że prawdziwy Bierut został zamordowany w 1947 r. w Krakowie. „Oficer ochrony prezydenta opisuje zamach na Bieruta w Hotelu Francuskim w Krakowie. Zabójca miał mundur pułkownika NKWD i został zastrzelony przez ochroniarzy. Stwierdzono śmierć prezydenta, a po pół godzinie przybywa Bierut i mówi, że nic się nie stało. Do tego dochodzą opowieści otoczenia Bieruta mówiące, że bardzo się zmienił, inaczej się zachowuje, prawie nie poznaje ludzi” – opowiadał prof. Wieczorkiewicz dodając, że Jaroszewicz, sam będący sowieckim agentem, wiedział o czym mówi. Kolejną poszlaką jest fakt, że po 1943 r. gdy Bierut wrócił do Polski, zerwał kontakty z żoną Janiną Górzyńską. Śmierć gen. Karola Świerczewskiego łączona jest właśnie z faktem, iż miał on ogromną wiedzę, na temat umieszczonych w Polsce „matrioszek”. Wersja o śmierci w zasadzce ukraińskiej partyzantki jest dziś mało wiarygodna. Pytanie dotyczy raczej prawdziwych powodów likwidacji legendarnego „Waltera”, a te mogły mieć przyziemne podstawy chęci zabezpieczenia agentury. Akurat Świerczewski był tym, za kogo się podawał: Polakiem wysługującym się Sowietom.
    --------------
    Więcej w najnowszej "Historii Bez Cenzury". Ps...To Stalin przemieścił do Polski ogromne rzesze żydów z Polskimi nazwiskami, które dostali w nagrodę za mordowanie Polaków w Czasie wojny jak i w latach 1945 do 1953. Wielu należało by sprawdzić DNA czy są zgodne z zawłaszczonymi nazwiskami. W internecie istnieje lista z ich prawdziwymi nazwiskami i można to skonfrontować.
  • @Oscar 12:37:12
    A wiesz, że zbrodnicza sowiecka matrioszka chazarska Marguilus ksywa Jaruzelski trzymał z komunistami i jest jednym z pionierów ówczesnego tak zwanego rządu 3 RP/PRLbis.
    .
    Rok 1980.
    -
    Organizuje się “Polska Opozycja” tzw. KOR – Komitet Obrony Robotników i “Solidarność”. Kogo tam nie ma? Sama mafia z loży “Kopernik”, Dominikanie, Komandosi, byli agenci Sierowa, Koncesjonowani opozycjoniści “Słowa Powszechnego”, stypendyści lóż masońskich. Drugie pokolenie Kombudu, KPP, PPR, WKPb. Słowem cała kolekcja politycznych agentów.
    Za 100 milionów USDollars łapówki od zachodnich masonów, nasi rodzimi targowiczanie, zdrajcy, potomkowie z Kombudu, KPP, stają na czele ruchu “Solidarność”, a 10 milionów Polaków zafascynowanych hasłami narodowymi i religijnymi Solidarności nie dostrzegało, kto faktycznie przejmuje kierownictwo nad tym ruchem. To im ma być przyznana władza, rzekomym liderom niepodległościowym. Farsa “okrągłego żłobu” ma być tak przeprowadzona, aby władze przekazać w całkiem w nowe ręce, ale w taki sposób, by pozostała w tych samych rękach. Prasa krajowa i zachodnia żydo-masońska po tysiąc razy nagłaśnia i wmawia Polakom nazwiska: Mazowiecki, Michnik, Kuron, Blumsztajn, Geremek, Bujak, Lipiński, Boni, Borusewicz, Milewski, Janas, Kuratowska, Turowicz, Walesa i dziesiątki podobnych nazwisk agentów i ich synów Dawidowych – rzekomych bojowników za Boga, Wiarę i Ojczyznę. Polacy totalnie ogłupieni wznoszą palce do góry w ekstazie – pokazując literę V – masoński znak i kładą na tace wory pieniędzy, setki, miliardy, biliony. Często ostatni grosz. Ekstaza szaleństwa i euforia sięgały zenitu. Rewolta jest starannie przygotowywana przez wladze KC PZPR i Biuro Polityczne. Za poligony doświadczalne wykorzystano rewolty z lat: 1956, 1968, 1976, 1980. Mamy do czynienia z prowokacja polityczna na gigantyczna skale. Powtórka szaleństwa z Gomułką z 1956 roku udała się na 5-ke. W końcu 1981 roku sytuacja w Polsce wymyka się spod kontroli spiskowców. W 10 milionowej “Solidarności” żydostwo straciło panowanie. W kierownictwie “Solidarności” dochodzą do głosu autentyczni Polacy, żydzi krzyczą: aj waj, giewalt! Co robić?
    -
    !!!!!!! Inicjatywę przejmuje w swoje ręce masoneria – profesorowie: A. Gieysztor, Janusz Tazbir, Stefan Kieniewicz, Stanisław Stomma, Janusz Ziółkowski, Ryszard Bender, ksiądz Bronisław Dembowski, ks. Tishner, Bronisław Geremek, Marcin Król, Bogdan Cywiński, Jerzy Turowicz i Michnik. Postanowili oni zamrozić sytuacje w Polsce. Konferencja odbyła się w dniach 3 – 7.11.1981 roku.!!!!!!!!
    To oni wydali decyzje o stanie wojennym. Marguilus ksywa Jaruzelski chazarska matrioszka wykonał tylko polecenie loży masońskiej. Polskim autentycznym patriotom żydowscy adwokaci podsuwają myśl o wyjeździe z Polski na Zachód. Szczególnie aktywni w tych pomysłach byli mec. Olszewski i prof. Chrzanowski. Reszty dokonały groźby i presje stosowane przez organa naszej “polskiej władzy”. W wyniku tak skoordynowanych działań żydostwo utrzymało władzę nad “Solidarnością”, zaś 800 tysięcy kwiatu polskiej, na wskroś patriotycznej młodej inteligencji zmuszono do wyjazdu za granice. Taka jest prawda o stanie wojennym. Reszta jest kłamstwem i oszustwem. Armia Czerwona nie musiała do Polski wchodzić, bo przecież ona u nas była od 1945 roku w wystarczającej ilości do zdławienia niepokornych w “prywislanskim kraju”. Jakżesz był wielki bezwstyd A. Wielowiejskiego – sekretarza KIK-u, atrapy kryjącej mafie, a polegał on na tym, ze na oczach całej Polski perfidnie sfałszował wybór Jaruzelskiego na prezydenta. Była to nagroda mafii za wzorowe wykonanie rozkazu o stanie wojennym. Niewielu zdawało sobie sprawę z błazeństwa, z tej sceny tragicznego kabaretu. Ukoronowaniem tej farsy dla wtajemniczonych mafiosów, był bruderszaft Michnika z Jaruzelskim w Paryżu. Ilu Polaków zna prawdę tego chocholego tańca? Hitler-Stalin nie zniszczyli Polski w takim stopniu, jak dokonali tego żydo- solidarnościowi masoni. Wreszcie nadchodzi czas wyciągnięcia wniosków z żydo- solidarnościowych rządów! Polacy z przerażeniem przecierają oczy, plują w palce podnoszone bezwiednie w gorę z ogłupienia w kształcie masońskiego znaku “V – Victory”, a to wszystko czyniono po prostu ze zwykłej nieświadomości. Zatroskani patrzą w puste portfele, bo pieniądze oddali na SOS Mazowieckiego (Nie stój, nie czekaj, pomóż). Czy pamiętacie? Na SOS była zupa Kuronia i na tace “Solidarności” w Kościele. Ci sami ludzie dzisiaj bezradnie słuchają płaczu głodnych dzieci, dla których zabrakło na bułkę, mleko, cukier, nie mówiąc już o koloniach i wczasach. Związek znanych rodzin żydowskich sięgający czasów Bermana i Luny Bristigerowej wraz z lożami masońskimi organizują nowa farsę, istny żydowski cyrk – wybory prezydenckie 1995 roku. Na 23 kandydatów na prezydenta – cytuję z tygodnika “WPROST”: “mieliśmy 20 żydów z góry Synaj, jednego szabes goja i dwóch Polaków na dalszych miejscach”. Na długo przed wyborami szef sztabu wyborczego SLD Siemiątkowski został zaproszony na dwumiesięczny kurs zachodniej, nowoczesnej kampanii prezydenckiej. Z polecenia Clintona uroczyście zaproszenie Siemiątkowskiemu wręczył osobiście ambasador USA w Warszawie Nicolas Rey (żyd nie mający nic wspólnego z naszym Mikołajem Rejem). Poza szkoleniem sztabowców w Ameryce, Kwaśniewski (Stolzman) był przygotowany do wygrania wyborów prezydenckich przez loże paryska. Emisariusze tej loży na miejscu w Warszawie instruowali i kierowali każdym krokiem i słowem wypowiadanym do wyborców oraz w telewizyjnym pojedynku z Wałęsa. Olbrzymie i przemyślne plakaty wyborcze z portretem Kwaśniewskiego były wykonane tez w Paryżu. Kwaśniewski pokonał Wałęsę jego własna bronią: kłamstwem i bajerowaniem. Jako obiecywacz był lepszy z komunistycznym sloganem: “Każdemu według jego potrzeb” – przypomnijmy sobie z wcześniejszej części materiału czy nie jest nam znane to powiedzenie… W demokracji sztuka uwodzenia polega na sztuce kłamania. Komuniści są niedościgłymi mistrzami kłamstwa i dobrze przygotowali się do przejęcia prezydentury. Gdy przyszedł właściwy ku temu czas, załatwili te sprawę w najwyższym stylu. Szli do zwycięstwa w zwartych, karnych szeregach, w zahartowanej w bojach leninowskiej partii nowego typu jak marksowski monolit, czyli SLD. Znakomicie dowodzeni przez wyszkolonych sztabowców w najlepszych akademiach wschodu i zachodu i tajemnych lożach masońskich. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Polska żydo-prawica i organizacje zwące się “narodowymi”, jak zwykle tak uparcie, zawzięcie i “zażarcie” łączyły się, aby w końcu się nie połączyć. Jak zwykle te same zblazowane twarze liderów kanapowych organizacji prawicowych, odstraszają każdego wyborcę. Mecenas Olszewski jak zwykle obudził się z rękoma w nocniku i swój sztab wyborczy z premedytacja wpuścił w maliny. Nic dziwnego, jeszcze wtedy nikt nie wiedział, że Olszewski to żydowski przechrzta o prawdziwym nazwisku Oksner. Dziś, dzięki “Najjaśniejszej Rzeczypospolitej” sprawy stały się bardziej klarowne.
    -
    Więcej ciekawostek możesz sobie poczytać tu,
    https://polskaswiadoma.pl/pl/ps-nwo/item/59709-czy-istnieje-spiskowa-teoria-dziejów-masoneria
  • Właśnie 1. sierpnia!
    W tym roku leitmotivem obchodów rocznicowych jest: "1. sierpnia nie rozmawia się o sensie powstania!". Ależ nie ma sprawy, można o nim mówić w dowolnym innym dniu - tylko czy wtedy przypadkiem "wszyscy" nie bywają zajęci kolejnymi gównoburzami medialni-internetowej pseudo-demokracji partyjnej?

    A ta trzyma się i trwa także przez brak dojrzałej refleksji historycznej, która pomogłaby może Polakom otrząsnąć się z krępujacej nas bzdurnosci politycznej III RP...
  • @kula Lis 67 12:57:11
    Piękne opowiadania.. tylko ilość jadu za duża jak na zwykłą prawdę.
    Prawda nie bywa tak przerysowana jak w tej opowiastce.

    Jaruzelski musiał zerwać z rodziną bo stanął po stronie komunistycznego ZSRR która zwalczało arystokrację czyli ówczesnych oligarchów w tym dziedzicznych.

    Prawdę łatwo zweryfikować genetycznie i gdyby prawda była przeciw Jaruzelskiemu to już by to dawno zrobiono.
    A nie zrobiono.

    Jednym słowem propagandowy pełen nienawiści bełkot.
  • @Oscar 13:40:30
    Ty akurat w tym temacie prezentujesz trzecią "prawdę", czyli gówno prawda. Moja rodzina bardzo dobrze znała rodzinę Jaruzelskich. Utrzymywali ze sobą kontakty, zanim wywieziono ich obie rodziny na Sybir. Zapamiętaj to sobie.
  • @Oscar 13:40:30
    Wesz co mi śp. Kurtyka odpisał gdy na Margulisa podesłałem trochę dokumentów z zasobów rodziny i by za niego się zabrali? Napisał, że gdyby IPN ujawnił wszystkie dokumenty to w Polsce byłaby rewolucja.
  • @kula Lis 67 13:44:29
    Nie wiem czy twoja rodzina znała rodzinę Jaruzelskiego ale wiem że ty z historii niewiele zrozumiałeś.
    Nienawiść zaślepia.

    Prezentujesz punkt widzenia żydowskiego okupanta Polski z właściwym dla niego luźnym przywiązaniem do prawdy historycznej.

    Ja oceniam Jaruzelskiego po tym co robił dla Polski.
    Udział w wyzwoleniu Polski, obrona Polski przed kolejnymi żydowskimi zamachami stanu (1956, 1968, 1970, 1976, 1980-89).
    Rozumiem nienawiść mafii żydowskiej do Jaruzelskiego i wiem w jaki sposób opluwają ludzi których nienawidzą. (fantastyka dyskredytująca z okresu który jest trudny do zweryfikowania) to klasy żydowskiej propagandy... wystarczy przypomnieć sobie co piszą o Miloszewiczu, Kaddafim, Husainie, Putinie, łukaszence... i każdym kto staje im na drodze do grabieży.
    I odwrotnie fałszywe są laurki w żydowskich mediach dotyczące żydowskich sługusów (Wałesa, JPII, Kukliński, bandyci przeklęci, ...guru Balcerowicz, Gronkiewicz...i wielu innych "autorytetów" z żydowskiego nadania...Bartoszewski, Michnik, nadzwyczajna kasta, JPII...
  • @kula Lis 67 13:50:26
    Rewolucja przeciw komu ?
  • @Oscar 13:58:31
    O to już śp. Kurtykę zapytaj jak potrafisz.
  • @kula Lis 67 14:12:56
    To oczywiste ... przeciw rządzącym ...
    a kto rządzi ? ...Solidaruchy w interesie globalnej mafii żydowskiej.
  • @Robik
    Również Anglicy zatrzymali odtajnienie dokumentów dotyczących Powstania. Dr. Leszek Żebrowski w jednym z wykładów przedstawił dokładną sekwencję wydarzeń poprzedzających wybuch Powstania. A z niej wynika moim zdaniem ponury fakt, że Powstanie zostało zdradzone i to w Londynie, który decydował o wszystkim do ostatniego momentu. Informacje o tym są właśnie w archiwum londyńskim. Londyn blokuje do nich dostęp.
  • @trojanka 11:17:28
    Kto z was oglądał stare kroniki filmowe o tym co się stało w Lidze Narodów w Genewie. Dlaczego politycy zachodni przegłosowali na- nie, rosyjski plan, który zakładał prewencyjną akcję wojenną przeciw Niemcom A.Hitlera. To mam z nagrań z TV w Australii,15 lat wstecz. Dzisiaj to rzecz niepojętna. Wielu z was by się mocno zdziwiło gdyby miało okazję pooglądać te stare kroniki filmowe. Ma to do tego, że jeszcze niczego nie nauczyła ludzkości.
  • @kula Lis 67 14:35:54
    Z tego co pamiętam to Siwak (który przyjaźnił się z Jaroszewiczem) mówił, że Jaroszewicz miał dokładną listę solidarnościowych "bohaterów" którzy byli na żołdzie SB i to był powód dla którego musiał zginąć.
  • @Robik 15:02:46
    Wyrok na Jaroszewicza wydał Margulis vel Jaruzelski, bał się dekonspiracji siebie jako matrioszki i innych matrioszek. To służby WSW go zlikwidowały.
  • @Robik 15:02:46
    Czytaj archiwum radomierzyckie.
  • @Robik 15:02:46
    Przeczytaj książkę "Jak zabiłem Jaroszewiczów", dostępna w PDF w Internecie. Polecam.
  • @kula Lis 67 15:15:57
    Mam tę książkę. To jest "fejk".
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:08:05
    Obyło się bez Apelu Smoleńskiego?
  • @kula Lis 67 15:15:57
    Nachalny fejk mający ukryć prawdziwych sprawców.
    Jakoś łatwo się dało zorganizować wydanie takiej książki .. stosowne służby pomogły.

    Wielka nienawiść do Jaruzelskiego i wielkie wysiłki by go opluwać na wszelkie możliwe sposoby oznaczają tylko że długo bronił skutecznie Polski przed żydowskimi zamachami.

    Obraz jest w zasadzie jasny i klarowny.
  • @Robik
    HGW kazała rozwiązać Marsz Powstania Warszawskiego.
    https://niezalezna.pl/232251-hgw-kazala-rozwiazac-marsz-powstania-warszawskiego

    Ps...HGW kazała rozwiązać Marsz Powstania Warszawskiego....Gdzie my żyjemy!!! Co się stało z tą naszą wywalczoną demokracją...? Co dzieje się z Polakami...? To jest prowokacja ze strony HGW, chce zdenerwować uczestników marszu i sprowokować do jakieś "zadymy", żeby później złożyć "sprawozdanie" w Brukseli. Suka chazarska zawsze pozostanie chazarską suką. Nic na to nie poradzisz. Tylko, że za chazarską suką idzie jej elektorat. I to już jest smutne.
  • @nowe pokolenie też nauczają bezsensownie umierać
    Trzy sprawy lansowane przez PiS:
    - przegrane Powstanie Warszawskie
    - przegrani Żołnierze Wyklęci
    - przegrana tragedia w Smoleńsku 2010

    czyli warto ginąć bez sensu.

    Może jakby nie straty 200 tys. ludzi w Powstaniu Warszawskim, to Żołnierze Wyklęci mieliby większe sukcesy, a potem z nich wykształciła by się elita świadoma politycznie, która potrafiłaby zorganizować lot do Smoleńska tak by nikt nie zginął.

    A ponadto co jest także promowane dla młodzieży?

    Grzesiek Braun krótko "Kościół, szkoła ,strzelnica" czyli mówiąc dłużej: "uczucia religijne, daj się ogłupić, daj się zabić".
  • @kowalskijan584 nie manipuluj
    //Grzesiek Braun krótko "Kościół, szkoła ,strzelnica" czyli mówiąc dłużej: "uczucia religijne, daj się ogłupić, daj się zabić"//

    Nikt nie peroruje dłużej i intensywniej na temat tego żeby "nie dać się zabić" niż Grzegorz Braun.Dość wysłuchać jego dowolnego wystąpienia.
    Przy okazji polecam nową książkę G.Brauna której leitmotiv właśnie jest idea aby nie dać się wciągać w rozgrywki bezsensownie wyniszczające tkankę narodową.
    https://www.3dom.pro/Grzegorz-Braun-Gietrzwald-1877-Nieznane-konteksty-geopolityczne-p309

    PS
    dlaczego kowalskijan584 kłamiesz na temat p.Brauna ? masz w tym jakiś interes? czy tylko-tak.Z przyzwyczajenia.
  • @ikulalibal 20:48:34
    Kiedyś oglądałem G Brauna gdy krytykował powstania ale z drugiej strony nachalnie promuje kościół katolicki w którym liczy się przede wszystkim posłuszeństwo i podporządkowanie hierarchii a nie własne myślenie. O ile powstańcy byli naiwnymi romantykami, to G Braun pracuje nad wychowaniem naiwnych katolików.

    Pozatym wiadomo z historii, że mimo waśni, katolicy (tj. kler) zawsze dogadają się ze swoimi "starszymi braćmi" bo sami są "duchowymi żydami". Tylko patrzeć gdy za jakiś czas, z krytyki syjonizmu G Braun przejdzie do wychwalania Izraelczyków i zawarcia z nimi jakiegoś kompromis pod pozorem, że Polska jest za słabau. Taka jest moja opinia. Mogę mieć swoją opinię?
  • 2 sierpnia
    Dobra, jest 2 sierpnia.

    To teraz poproszę te dojrzałe refleksje historyczno-polityczne od tych wszystkich, którzy wczoraj z takim pełnym wyższości niesmakiem psykali.
  • Z dymem pożarów ...
    „Szokującą relację przynosi wewnętrzny meldunek sytuacyjny staromiejskiej placówki BIP KG AK z 8 sierpnia: „Widuje się ciągle chodzących z batogami członków PKB [korpusu bezpieczeństwa, czyli powstańczej policji – przyp. red.]. Bicie i nadużywanie siły w stosunku do bezbronnych są niestety częstym zjawiskiem. Zdarzają się nawet wypadki używania w stosunku do ludności cywilnej siły przez niektórych żołnierzy AK. Przy pompie, z której wodę czerpie okoliczna ludność, młody wartownik posunął swą gorliwość służby aż do bicia kolbą karabinu tłoczące się kobiety, przepuszczając jednocześnie młode dziewczęta bez kolejki”.
    (...)
    Wraz z upadkiem Starówki przygnębienie opanowuje całą stolicę. Warunki życia pogarszają się szybko. Pomoc wciąż nie nadchodzi. Alianckie zrzuty zostały przerwane. Pierwsze zapowiedzi powszechnego załamania widać było już kilka dni wcześniej, kiedy ludzie przestali ufać akowskiej propagandzie, powstańczym gazetom, a nawet londyńskiemu radiu.

    Genowefa Dąbrowska pisze we wspomnieniach: „W miarę jak przekonywano się, że wiadomości są skąpe, sprzeczne i nie zawierają żadnych odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytania, a w szczególności, co się dzieje za Wisłą, coraz mniej było chętnych do czytania. Stałe nadawanie z Londynu posępnej i beznadziejnej melodii chorału »Z dymem pożarów« nie dodawało nikomu ducha. Wprost przeciwnie, wzbudzało oburzenie i rozgoryczenie, że nie stać ich na nic więcej, chcą nas całkiem pogrzebać i umyć od wszystkiego ręce, przekazując całe zmartwienie Bogu”.

    W podobnym tonie utrzymany jest wewnętrzny meldunek BIP KG AK z 20 sierpnia na temat nastrojów na Śródmieściu: „W wielu środowiskach mówi się o małej zaradności rządu, nieprzygotowaniu należycie powstania, krytykuje się tkliwe przemówienia i płaczliwy ton naszej propagandy. Zwłaszcza kończenie audycji londyńskich przez chorał »Z dymem pożarów« zaczyna społeczeństwu działać na nerwy”.
  • @reflexión 11:56:10
    https://www.newsweek.pl/wiedza/historia/powstanie-warszawskie-i-jego-ciemna-strona-jakie-fakty-przemilcza-legenda-,80245,1,1.html

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031