Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
804 posty 365 komentarzy

Spalona ziemia, czyli lubelskie po koalicji PSL-PO

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przeszło 31 mln zł rocznej straty Portu Lotniczego Lublin. W tym tempie, do mitycznego roku 2025/35, kiedy to miałoby odlecieć ze Świdnika 1,5 mln pasażerów - spółka PLL po prostu upadnie. A póki co - wszyscy mieszkańcy województwa do niej dopłacają.

 

 

Nb gdyby media częściej się interesowały finansowymi wynikami spółek samorządowych, a rzadziej bezmyślnie przepisywały komunikaty w typie: "Hurra, rekordowy miesiąc, poleciała rodzina z psem, więc nastąpił wzrost o circa coma przecinek! A jednak się kręci!" - to i presja na uzdrowienie ich (a zwłaszcza lotniska) sytuacji, byłaby większa. Zawiniły wszystkie kolejne partie rządzące od 12 lat województwem lubelskim, ale tłumaczenia obecnej ekipy, że "strata to normalność" - są już wybitnie żałosne.Strata roczna w wysokości 10 proc. (takiego!) kapitału to normalność? Po tylu latach i po stałym dokapitalizowywaniu? 52 mln zł kosztów operacyjnych przy 15 mln zł przychodu to norma?Ci ludzie bredzą.

 

Do tego Park Naukowo-Technologiczny, który nie kojarzy nauki z technologią, tylko wynajmuje powierzchnię biurową i promuje start-upy (brawo, ale nie po to ten nonsens zbudowano) i Targi, nad którymi województwo już dawno utraciło kontrolę, ale do których nadal dokłada. Oraz wyprzedzające ostatnie kawałki gruntów po upadłych przedsiębiorstwach przewozowych Lubelskie Dworce.

 

Idzie na Lubelszczyznę jakiś najazd, że obecna władza samorządowa stosuje taktykę spalonej ziemi?

 

Kosztowny nałóg

 

Samorząd województwa po 10 latach rządów PO-PSL - jest w sytuacji tragicznej:zadłużenie, rosnące koszty stałe, przerosty biurokratyczne, obsada stanowisk wg klucza kto głupszy, ale lepiej umocowany w partiach koalicyjnych, inwestycje chaotyczne, bez strategicznej wizji, infrastruktura wciąż w strzępach, zagłodzona kultura, służba zdrowia będąca kolejkowym skrótem na cmentarz i wszechogarniające ciągnięcie lubelskiego sukna każdy do siebie. Sytuacja świdnickiego lotniska nawet na tym tle wydaje się jednak bodaj najgrosza.

 

Trzeba oczywiście rozdzielić kwestię budowy, funkcjonowania i ewentualnej rozbudowy samego lotniska – od działalności i ewidentnie złego zarządzania spółką prowadzącą port. Przypomnę - to na mój wniosek (jako radnego i przewodniczącego Sejmiku) województwo lubelskie w 2003 r. zostało udziałowcem spółki Port Lotniczy Lublin w Świdniku. I dopóki nie skończyła się tamta kadencja Sejmiku, w 2006r. – było oczywiste, że samo lotnisko będzie kosztować ok. 140 mln zł. Ostatecznie, jak wiemy – po pierwsze powstało mniejsze, z mniej funkcjonalnym terminalem, z ograniczoną możliwością wydłużenia pasa startowego – ale kosztowało za to 400 mln zł. Tak zemściła się wspólna decyzja jeszcze PO-PiS, a następnie PO-PSL, by inwestycję realizowała sama spółka. Niczego nie sugeruję, ale kiedyś ponoć łapówki za wygrane przetargi sięgały 20 proc. wartości inwestycji. Aw ramach tzw. „środków unijnych” buduje się za chyba za jakieś 20. proc. wartości nominalnej, reszta zaś jest wprost marnowana i rozkradana.

 

Dalej, kiedy jeszcze o lotnisku dla Lubelszczyzny mówiono – presja medialna była tak wielka, że praktycznie uniemożliwiała racjonalizację ekonomiczną całego przedsięwzięcia. Dziś trudno w to uwierzyć, ale naprawdę na początku lat 2000 opowiadano, że będą tu lądować milionerzy z walizkami euro na rozwój – a nie, że z lotniska będą odlatywać kolejne tysiące szukających pracy zagranicą mieszkańców. I przede wszystkim nie przyjmowano do wiadomości, że wprawdzie lotnisko, to infrastruktura, z natury rzeczy nie dochodowa, ale w dłuższej perspektywie pro-rozwojowa – ale już spółka lotnicza to biznes i tylko biznes. I musi przynosić dochody.

 

Tymczasem dla lotniska źródłem dochodów nie są bynajmniej pasażerowie – tylko linie lotnicze, a dopiero one skupiają się na dostępnych w danej lokalizacji potokach pasażerów. Te zaś dla Lubelszczyzny od początku szacowano na nie więcej niż 350-400 tys. pasażerów rocznie (czego by nie napisano w programie użytkowym dla Komisji Europejskiej, jak zawsze będącym tylko zbiorem pobożnych życzeń, byle dostać dofinansowanie). W takiej sytuacji ze Świdnika chcą latać tylko tzw. tanie linie, te zaś by w ogóle się tu pojawić wymagają niskich opłat, a nawet dopłat „promocyjnych”. By sprawić wrażenie rozwoju – korzysta się więc z usług jeszcze dziwniejszych podmiotów.

 

Nadmiar lotnisk w UE, a zwłaszcza w Europie Wschodniej wygenerował powstanie nowego rodzaju przewoźników (?) lotniczych. To spółki mające lub częściej dzierżawiące po parę maszyn, które krążą między małymi spółkami lotniskowymi i oferują krótkoterminowe umowy na nowe połączenia. Są one następnie z pompą otwierane, a po góra kilku miesiącach po cichu zwijane, oficjele mają jednak swój sukces, swoje „a jednak się kręci”, firma inkasuje pieniądze i leci zarobić na kolejne lotnisko, tylko ludzie nadal nie mają dokąd latać.

 

Port Lotniczy Lublin nie umiał swoją ofertą zainteresować na stałe żadnego poważnego przewoźnika, nie ma też innych znaczących udziałowców niż lokalne samorządy, które z powodów prestiżowo-politycznych będą dalej wrzucać pieniądze do tej studni. Najgorsze jest jednak to, że ani władze spółki, ani Zarząd Województwa Lubelskiego, ani prezydent Lublina nie chcą przyznać, że PLL ma problem, że potrzebuje pilnie programu naprawczego – w przeciwnym bowiem razie upadnie, a lotnisko będziemy sobie mogli wynajmować do kręcenia teledysków i na palenie gumy.

 

Pierwszym krokiem do wyjścia z nałogu – jest jego uświadomienie sobie. A lotnisko dla Lubelszczyzny to na razie tylko kosztowny nałóg.

 

Oczywiście, nie musi tak być - ale bez wymiany niekompetentnych władz spółki (do której rady nadzorczej znowu wybrano tylko partyjnie umocowanuych krewnych i znajomych królika) i bez lepszego nadzoru ze strony udziałowców - o żadnym uzdrowieniu nie może być mowy. Do tego jednak niezbędne jest odgonienie jesienią od koryt przeżartej i skompromitowanej ekipy PO-PSL.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • A czego moglismy sie spodziewać, skoro najpierw prosiliśmy Matkę Boską w Ślubach Jasnogórskich o wstawiennictwo u Pana Boga...
    a potem gdy dostaliśmy Jego Łaski, to zachciało się nam Polakom tej całej zachodniej "wolności".

    Czy nie ma tutaj dla nas żadnej nauczki w jaki sposób to odkręcić?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031