Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
825 postów 396 komentarzy

Dlaczego trzeba rozwalić pomniki kościuszkowców?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kolejną rocznicę braterstwa broni Wojska Polskiego i RKKA, władze polskie uczciły burząc Pomnik w Parku Skaryszewskim.

 

To już zdaje się jeden z ostatnich, teraz zapewne przyjdzie czas na likwidację upamiętnień polskiego wysiłku zbrojnego na Wschodzie, symbolizowanego przede wszystkim przez kościuszkowski szlak „od Lenino do Berlina”.

 

W mniejszych miastach procesy te zresztą zachodzą szybciej i zwłaszcza ostatni rok obfitował w próby niszczenia śladów nie po żadnych Sowietach – ale po polskich partyzantach i żołnierzach walczących z niemieckim okupantem oraz bandytami z UPA. Obecnie można oczekiwać mocniejszego uderzenia, czyli zamachu na najbardziej emblematyczne obiekty – Pomnik Kościuszkowca, warszawską Nike, Pomnik Chwała Saperom czy stołeczny monument generała  Zygmunta Berlinga.

 

Bohaterowie nie na dzisiejsze czasy

 

Oczywiście, jest w tym wszystkim pewna logika: skoro wszystkim ma się utrwalić, że (jak powszechnie wiadomo) powstanie warszawskie wybuchło przeciw Sowietom, a mimo to ci mu nie pomogli - to przecież nie może stać sobie spokojnie pomnik przypominający, że jednak pomóc próbowali. Skoro wyzwolenie przyszło do Polski dopiero wraz z rządzami PiS w 2015 roku – to nie mają prawa istnieć żadne monumenty mówiące o jakichkolwiek udanych walkach o sprawę narodową (z omawianym gdzie indziej wyjątkiem dla martyrologii Wyklętych). Mówiąc prosto –  kościuszkowcy nie pasują do kanonu obecnej polityki historycznej III RP nie tylko dlatego, że przyszli ze Wschodu, ale także jako rzadki przykład tych, co wygrali realnie, a nie tylko „moralnie”.

 

Bo zastanówmy się: jak na tle przegranych powstań, zdrad ze strony sojuszników, ucieczek dowództwa, strat i zniszczeń – wygląda żołnierz polski, który nie tylko został do walki poprowadzony w sensownym momencie, w korzystnym układzie sojuszniczym, a w dodatku jeszcze nie musiał zdobywać broni na wrogu? A na koniec, zamiast na emigrację, do obozu czy do piachu - poszedł odbudowywać kraj… Przecież to w ogóle nie jest materiał na pomnik, ani wzór wychowawczy dla młodzieży!

 

Szlakiem niepolskich towarzyszy

 

Zresztą, bądźmy praktyczni – przecież niemal zawsze, kiedy słyszymy „dekomunizacja symboli” – kryje się za tym jakiś prosty, mały biznesik do ukręcenia. Czy mówimy o rojeniach o wysadzeniu Pałacu Kultury, czy gdy kogoś kusi atrakcyjny teren developerski na Wybrzeżu Szczecińskim, róg Okrzei. Żeby zaś zarobić – trzeba czasem trochę wydać, np. na splucie pamięci kościuszkowskiej, a przynajmniej jej zamilczanie. Od dłuższego już czasu rocznica wejścia wojsk polskich do walk z Niemcami na najkrótszej drodze kraju nie jest wspominana w ogóle albo umieszczana wyłącznie w manipulanckim kontekście zbrodni sowieckich. Celowo i świadomie zaś nie przypomina się, że  to dzięki akcji zapoczątkowanej właśnie pod Lenino zostało ostatecznie powstrzymane i pomszczone ludobójstwo dokonywane systematycznie na narodzie polskim przez okupanta niemieckiego.

 

Zamiast tego, kierownicy propagandy i polityki (anty)historycznej III RP idą szlakiem tych niepolskich stalinistów, którzy z premedytacją i w zbrodniczym zamiarze podzielenia i osłabienia Polaków wdrażali system segregacji na „słusznych” i „niesłusznych” kombatantów i weteranów. Proces ten udało się powstrzymać po 1956 r., a zwłaszcza w latach 60-tych – właśnie i także dzięki kościuszkowcom (oraz partyzantom AL) najpełniej odczuwającym jedność z wszystkimi walczącymi o Polskę. I choć rzeczywiście, pełne uszanowanie wszystkich zasług oddanych w tym dziele nastąpiło dopiero w latach 80-tych, a jeszcze w 90-tych trzeba się było upominać o cześć części przynajmniej narodowego podziemia niepodległościowego – to od tamtej pory jesteśmy świadkami bolesnego regresu, ponownego dzielenia polskiej pamięci historycznej, a następnie jej kastrowania i cenzurowania z elementów odrzucanych dla bieżących gier politycznych i cudzych interesów geopolitycznych.

 

Poszli nasi w bój z bronią i z sensem

 

Narzucana Polakom wizja II wojny światowej i naszego w niej udziału - nie ma już najczęściej nie tylko nic wspólnego z prawdą historyczną, ale także z taką historyczną polityką i pracą wychowawczą, które mogłyby być korzystne dla przyszłości narodu. Tymczasem, patrząc na zagrożone już dziś pomniki kościuszkowskie i przypominając skazany na zapomnienie wschodni szlak żołnierza polskiego – można i należy odwołać się także do faktów.

 

Przypomnijmy więc oczywistości – w istocie  po 1939 r. udział Polski w II wojnie światowej był polityczny, nie militarny, choć straty i zniszczenia, niestety, ponosiliśmy i jedne, i - zwłaszcza - drugie, a i ważkie role w operacjach wojskowych nam się zdarzały (jak na Wale Pomorskim). W tym właśnie kontekście wystarczy porównać dwie bitwy, obie bez znaczenia militarnego - Lenino i Monte Cassino. Pierwsza miała jednak dla sprawy polskiej fundamentalne znaczenie polityczne, prowadząc nas do Berlina, a w efekcie na Ziemie Zachodnie itd. - druga również politycznie żadnego znaczenia nie miała.Zatem, choć Lenino uchodzi za bitwę drogą pod względem krwi polskiej, a Monte Cassino relatywnie tańszą - to właśnie Lenino okazało się dla Polski politycznie sensowniejsze. Co, rzecz jasna, nie zmienia obowiązku szanowania krwi polskiej przelanej za Polskę w obu tych potrzebach.  Bo krew ta pod każdą szerokością geograficzną ma jedną cenę.

 

Jasnym też jest, że  z polskiego punktu widzenia najlepiej byłoby nie walczyć wcale, ale ponieważ w ogóle się nie dało - zostawały te bitwy, które miały sens polityczny (jak Lenino właśnie) i te, które służyły bezpośredniemu ratowaniu życia Polaków (jak działania BCh na Zamojszczyźnie). Czemu jednak te dość proste i samonarzucające się obserwacje nie przystają do obecnie realizowanej w Polsce polityki i – jak to fakty – muszą przegrywać z interesami i interpretacjami?

 

Bez niesfałszowanej pamięci naród słabnie

 

Jedną już wspomniano – kościuszkowcy wygrali, politycznie i militarnie, zatknęli polską flagę na gruzach Berlina. Było to naprawdę tak wielkie, historyczne zwycięstwo – że zupełnie nie nadaje się do przypominania Polakom, których trzeba trzymać w emocjonalnej piwnicy pełnej kompleksu klęski i martyrologicznej żałoby. Przyczyna druga jest jeszcze prostsza – kierunek marszu. Linia jest czytelna: „nic dobrego do Polski ze Wschodu przyjść nie może, zapomnijcie o tym!”.Motyw trzeci jest równie klarowny – na „dekomunizacji” można zarobić, a zwłaszcza mogą zarobić obcy, czy to grający na polskich lękach, czy panoszący się na polskiej ziemi i w polskiej gospodarce. Całość łączy zaś jedno – kościuszkowcy jako zwycięzcy symbolizują moc, wolę istnienia narodu polskiego, która ostatecznie się urzeczywistnia i to przez połączenie siły i rozsądku.

 

Odpowiedzmy sobie sami – czy taki punkt odniesienia potrzebny jest komukolwiek nad Wisłą, w 2018 r., z cudzym wojskiem w granicach, bez gospodarki, z napływającymi imigrantami i bez wizji przyszłości?

 

Ano właśnie. Dlatego nie wolno pamiętać o bitwie pod Lenino, a pomniki kościuszkowców muszą zniknąć. W Polin są nie tylko niepotrzebne. Przypominają o Polsce, więc są szkodliwe i wrogie.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Głupota... to brzmi tłumnie.
    Jeszcze parę lat, a postawimy Pomnik Obrońców Monte Cassino...
  • 5*
    DK
  • @SZS 23:41:31
    "Jeszcze parę lat, a postawimy Pomnik Obrońców Monte Cassino..."

    Już jest postawiony i myślę, że więcej niż jeden:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Bitwy_o_Monte_Cassino_w_Warszawie




    Za notkę oczywiście 5*
  • Lenino - Monte Cassino
    "Zatem, choć Lenino uchodzi za bitwę drogą pod względem krwi polskiej, a Monte Cassino relatywnie tańszą"
    Z ostatniej ksiązki A. Siwaka "Utajniony Wyrok":
    "Tendencyjne i fałszywe zawyżanie strat ludzkich pod Lenino wobec fałszywego zaniżania strat na Monte Cassino stało się cechą aktualnej sytuacji politycznej w Polsce...
    Wśród historyków wojskowych istnieje kilka wersji obliczenia tych strat lecz dwie wersje są najczęściej przytaczane:

    Wersja 1
    Lenino
    poległo 510
    ranni 1776
    zaginęło bez wieści 652
    dostali się do niewoli 116
    Monte Cassino
    poległo 924
    ranni 2930
    zaginęło bez wieści 345
    dostali się do niewoli 0

    Wersja 2
    Lenino
    poległo 600
    ranni 1862
    zaginęło bez wieści 519
    dostali się do niewoli 116
    Monte Cassino
    poległo 923
    ranni 2931
    zaginęło bez wieści 345
    dostali się do niewoli 0
  • Krew leninowców była jednak droższa
    // W tym właśnie kontekście wystarczy porównać dwie bitwy, obie bez znaczenia militarnego - Lenino i Monte Cassino.
    Pierwsza miała jednak dla sprawy polskiej fundamentalne znaczenie polityczne, prowadząc nas do Berlina, a w efekcie na Ziemie Zachodnie //

    Jest jeszcze jedna,myślę że ważna kwestia,odróżniająca obie "niepotrzebne bitwy".
    W 1947 roku dowódca bitwy pod Lenino generał pułkownik Wasilij Gordow za całokształt swych strategiczno-taktycznych dokonań został aresztowany, osądzony i rozstrzelany. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wasilij_Gordow
    Czego niestety nie można powiedzieć o dowódcach bitwy o Monte Casino choć już wtedy wiadomo było że batalia pozbawiona była głębszego sensu.
  • @ikulalibal 02:37:56
    Na cmentarzu na Monte Cassino pochowano około 1070 żołnierzy 2. Korpusu Polskiego poległych w atakach na klasztor w maju 1944 roku. Jednak podczas tej bitwy Polacy ginęli częściej, choć niektórzy z nich nie atakowali, ale bronili klasztoru. Kilkaset ich mogił znajduje się na pobliskim cmentarzu niemieckim.

    Samych tylko Ślązaków pochowano pod Monte Cassino około 400 – z tego połowa leży na cmentarzu polskim, a połowa – na niemieckim. Wszystko zależało od tego, w jakim mundurze dosięgła ich śmierć. Jest nawet przypadek rodzonych braci, którzy leżą na różnych cmentarzach: jeden poległ szturmując klasztor, a drugi – broniąc go.

    Wojenne szczęście lub jego brak . Polecam całość . https://www.salon24.pl/u/albatros/865847,ck-dezerterzy
  • @Robik 01:20:15
    Która wersja jest prawdziwa (lub bliższa prawdy?)

    Pozdro!
  • @Repsol 10:03:24
    "Jest nawet przypadek rodzonych braci, którzy leżą na różnych cmentarzach: jeden poległ szturmując klasztor, a drugi – broniąc go."

    Aż ciężko uwierzyć...

    Ukłony
  • @ Autor
    "pomniki kościuszkowców muszą zniknąć."

    To się nazywa "patriotyzm"...
    Nie wiem jaką kutwą musi być deweloper żeby burzyć pomnik dla skrawka terenu

    5*
  • czas na pomnik bohaterów getta
    czyli policji żydowskiej, która zapędzała starców, kobiety i dzieci na umschlagplatz
  • @AgnieszkaS 00:02:47
    "Już jest postawiony i myślę, że więcej niż jeden"
    Naprawdę ???
    Gdzie ?
    A konkretnie: w którym landzie ... ?
  • @SZS 15:15:33
    "A konkretnie: w którym landzie ... ?"


    W Warszawie, na skwerze pomiędzy ul. gen. Andersa a bramą Ogrodu Krasińskich.
  • @SZS 23:41:31
    Za parę lat,jak tak dalej pójdzie,to będziemy w Polsce stawiać pomniki Banderze i jego herojom. Na dobry początek tego procesu,nasi znamienici politycy darli się na Majdanie:sława Ukrainie,herojam sława.
  • @AgnieszkaS 16:37:38 :)))
    Pomnik Obrońców Monte Cassino zasadniczo różniłby się od Pomnika Bitwy o Monte Cassino.
    Chyba, że nie mam racji...
    Chociaż... łatwiej zmienić nazwę, niż pomnik....
  • Andersa palestyńscy dezerterzy PO, PiS i sekslewic bohaterzy
    Anders skierował Korpus do kampanii apenińskiej zupełnie zbednej i masakrycznej bitwy wbrew żądaniom Wodza Naczelnego i 25 pozostałych polskich generałów ja twierdzil po to, by zadać kłam sowieckim klamstwom o niechęci Polaków do walki z Niemcami przekonując żołnierzy, że będą walczyć o Kraków , Poznań, Lwów i Wilno. Przechwycił wbrew rozkazom Wodza Naczelnego gen Bora Komorowskiego 1 milion dolarów ( jako dowódca powstania oskarżany prez Andersa o zbrodnie wojenne i ludobójstwo na warszawiakach w liście do ppłk Dorotycz Malewicza ps "Hańcza", który dysponował 12 milionami dolarów wymolestowanych przez Mikolajczyka i gen Tatara na pomoc dla AK) . Gen Berling mniej ceniony przez Berię i Stalina (nie otrzymał od Stalina konia wierzchowego mimo, że wśród lokatorów "willi szczęścia" nie eptował pogaed i nienawiścią do "komuny" tak jak Anders) wbrew rozkazowi rozbudowy obrony prawego brzegu Wisły między Puławami a Dęblinem ustnie sugerujac podwładnym oficerom sowieckim rozkaz forsowania Wisły (stwierdził brak przygotowanej obrony lewego brzegu) doprowadził do próby forsowania a później doprowadził do desantu na Czerniaków w czasie powstania.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930