Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
825 postów 396 komentarzy

Podzielone Królestwo

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

UK poza Unią Europejską – to Szkocja (i Irlandia Północna) poza UK.

 

Mówiąc prościej – Zjednoczone Królestwo przestanie być zjednoczone, w dalszą, samotną drogę popłyną sobie już tylko Anglia z coraz silniej dążącą do głębszego wyodrębnienia Walią, zaś Edynburg i Belfast (czyli w potocznej politycznej nomenklaturze brytyjskiej Holyrood i Stormont) same określą własną przyszłość. Dla Irlandii oznacza to zjednoczenie całej Zielonej Wyspy, dla Szkocji – powrót na mapę po 311 latach od kupionego za złoto Londynu „Aktu Unii” znoszącego faktyczną niepodległość kraju.

 

Czego nie podbił w żaden wiek

Ni gwałt, ni podstęp ciemny,

To dziś tchórzliwy zdziałał człek

Za zdrajców żołd najemnych.

Nie straszny nam angielski miecz,

On mężnych nie przebodzie;

Angielskie złoto - zgubna rzecz!

Taka garstka łajdaków w narodzie!”

 

Tak pisał o tamtym zdarzeniu narodowy poeta Szkocji,  Robert Burns, którego pomniki stoją obecnie na ulicach wszystkich miast od Tweed po Szetlandy. Dziś, w opinii większości obserwatorów, a co najważniejsze – już ponad połowy mieszkańców – nadszedł czas na rozliczenie się z tamtej zdradzieckiej transakcji i wyrównanie rachunków z Anglią.

 

Nacjonalizm otwarty

 

Jak bowiem powszechnie wiadomo – Szkoci są narodem wyjątkowo otwartym i przyjaznym, jako jedna z nielicznych nacji wygenerowali nawet jedyny w swoim rodzaju nacjonalizm nie mający najmniejszych nawet cech ksenofobii. No chyba, dodajmy po cichu, że ktoś jest Anglikiem… To jednak też przesada – Szkoci wprawdzie zawsze będą kibicować każdemu, kto będzie grać przeciw Anglikom w dowolnej dyscyplinie sportowej, jednak ich uzasadniona historycznie, politycznie i gospodarczo niechęć wobec sąsiadów od przeszło 270 lat nie przyjmuje wszak form agresywnych. W przeciwieństwie choćby do bliskich przecież irlandzkich republikanów – szkoccy niepodległościowcy świadomie odrzucili drogę terroru, decydując się na żmudny, długi marsz legalnej polityki i społecznego nacisku. Finał tej akcji jest właśnie tuż przed nami.

 

W referendum niepodległościowym zorganizowanym w Szkocji w 2014 r. zabrakło 250 tysięcy głosów, by zmiana się dokonała. Pomijając już bardzo poważne wątpliwości związane z liczeniem głosów – Westminster w kampanii szeroko posługiwał się przede wszystkim argumentem europejskim, strasząc szkockich wyborców (w tym rzesze imigrantów, głównie z Europy Środkowej – Polaków, Węgrów i Bałtów, mających prawo głosu) „znalezieniem się Szkocji poza Unią Europejską” (bez możliwości wstąpienia – sic!), „niewymienialnością szkockiej waluty”, całkowitym bankructwem szkockiej gospodarki, no i oczywiście „wyrzuceniem imigrantów”, pozbawionych także prawa pracy w nowej republice. Wszystko to było całkowicie wyssane z palców polityków brytyjskich, jednak skutecznie oddziałało na lęki i tych wiążących przyszłość kraju ze Wspólnotami Europejskimi, i tzw. Nowych Szkotów. Nietrudno się więc domyśleć, że sytuacja – w tym zwłaszcza nastawienie tych właśnie grup elektoratu – uległo diametralnej zmianie właśnie w związku z Brexitem.

 

No Deal-Brexit, Soft-Brexit, Pat-Brexit…

 

W sprawie wyjścia UK z EU mamy dziś pata. Soft-Brexit, połączony z pozostaniem UK w Unii Celnej i utrzymaniem pierwszeństwa unijnego prawodawstwa to dla wielu głosujących „Leave” oczywiste oszustwo – utrzymanie unijnych obowiązków i zobowiązań bez unijnych praw. Z kolei Hard-Brexit jest nie do przyjęcia dla tych, którzy chcieli jedynie odrzucić polityczny dyktat Brukseli, jednak bez zrywania więzi ekonomicznych z kontynentem, nie mówiąc już o zdecydowanym sprzeciwie Szkocji i Irlandii Północnej, których mieszkańcy w większości głosowali przecież „Remain” (62% w Szkocji i 56% w Irlandii Północnej). Rząd Teresy May wyraźnie nie wie co robić, powtarzając nieodmiennie tylko, że będzie dalej negocjować. Nawet europejscy partnerzy odpowiadają już Londynowi: „o czym chcecie negocjować, skoro nie wiecie, czego sami chcecie?”.

 

A Szkoci wiedzą. Postulat drugiego referendum niepodległościowego został oficjalnie wysunięty przez rządzącą w kraju Szkocką Partię Narodową i choć oficjalnie szkocki rząd krajowy zawiesił procedury zmierzające do ponownego głosowania, oczekując na dalszy przebieg prac nad Brexitem – to nie próżnuje szeroki ruch społeczny, wykraczający poza partie polityczne, a skupiony wokół hasła YES2.

Wystarczająco inteligentni, by być niepodlegli

 

Od kilku miesięcy przez szkockie miasta, przez wrzosowiska i znane z setek filmów i teledysków malownicze krajobrazy przechodzi marsz „500 Miles for Independent Scotland” – jak w słynnej piosence The Proclaimers (zespołu twardo i zawsze popierającego szkocką wolność i suwerenność). 6. października ponad 100 tysięcy Szkotów stanęło w Edynburgu na wezwanie ruchu niepodległościowego demonstrując jednoznaczne poparcie dla żądania referendum. Do którego tym razem zwolennicy YES są znacznie lepiej przygotowani.

 

Argumenty za niepodległością dla dotychczas nieprzekonanych i wahających się – są przede wszystkim ekonomiczne. Niepodległościowcy podkreślają, że niepodległa Szkocja wcale nie będzie „finansową czarną dziurą” jak przekonują Anglicy. Przeciwnie – dość przypomnieć, że UK ma dziś przede wszystkim jeden towar eksportowy: szkocką whisky oraz jedno przyszłościowe bogactwo naturalne: złoża gazu u wybrzeży Szkocji. A ponadto – ze Szkocji pochodzi m.in.: 65% wydobycia gazu w UK, 90% świeżej wody w UK, 40% energii wiatrowej, słonecznej i morskiej w UK, 96% wydobycia ropy naftowej w UK, 92% produkcji energii hydroelektrowni w UK, 60% rybołówstwa lądowego w UK. Czy istniał kiedyś kraj lepiej przygotowany do niepodległości niż Szkocja? – pytają działacze YES2 i powtarzają hasło nowej kampanii:  Wystarczająco duzi. Wystarczająco bogaci. Wystarczająco inteligentni” – by być niepodlegli.

 

Wyborców ma także przekonać obecne ubezwłasnowolnienia szkockich władz krajowych w szeregu kwestii finansowych i to w sytuacji, gdy Westminster nie ukrywa, że po Brexicie chętnie jeszcze by ograniczył kompetencje Holyrood, Stromont oraz waliskiego Zgromadzenia Narodowego w Cardiff Bay. „Udział Szkocji w spłacie długów UK to 2,8 miliarda funtów rocznie. Przeprowadzone w oparciu o solidne, prawne podstawy renegocjacje szkockiej części zadłużenia pozwoliłyby na oszczędzenie 2 miliardów funtów rocznie na spłacie odsetek. Londyn wydaje ponad 2,8 miliarda funtów rocznie na koszty rządu i administracji ponoszone poza Szkocją, ale „w imieniu Szkocji”. Przesunięcie tych wydatków w całości do Szkocji pozwoliłoby uniknąć wysokich londyńskich cen i przyniosłoby wzrost dochodów podatkowych Edynburga rzędu 400 milionów – 2 miliardów funtów” – argumentują niepodległościowcy. Wszystko to przemawia do tradycyjnie liczących każdego pensa Szkotów – wiadomo też jednak, że w przyszłym nowym referendum najważniejsze będą głosy tych, którzy w 2014 r. byli przeciw, w tym tak zwanych Nowych Szkotów, jak i postawa rozczarowanych polityką Londynu dotychczasowych unionistów.

 

Skąd zdobyć brakujące ćwierć miliona głosów

 

Do przybyszów z Europy Środkowej najważniejsze wydają się być te argumenty, którymi cztery lata temu odstraszono ich od niepodległości. Teraz to Szkocja deklaruje, że chce pozostać we Wspólnotach Europejskich – a UK oznacza niepewność odnośnie losu imigrantów (mniejsza o to, czy uzasadnioną). To w Szkocji nie ma wątpliwości, że utrzymana zostanie swoboda zatrudnienia, przepływ pracy, kapitału i towarów, czyli wszystko, na czym zależy imigrantom zarobkowym ze Wschodu. Przy tym wszystkim zaś wietrzne szkockie wrzosowiska pozostają wciąż wyjątkowo mało atrakcyjne dla przybyszy z Południa i Bliskiego Wschodu, kraj jest zaś niebywale wręcz bezpieczny. A będzie jeszcze bezpieczniejszy, także w wymiarze międzynarodowym – deklarując pełną neutralność, nieprzystępowanie do bloków wojskowych i wydalenie ze swojego terytorium broni jądrowej (tak brytyjskiej, jak i amerykańskiej). Szkocja jest wreszcie gotowa do emisji własnej, w pełni wymienialnej waluty, a jej potencjał wystarczy i dla utrzymania zatrudnienia, a co za tym idzie i finansowania systemu emerytalnego.  Dla Nowych Szkotów – niepodległa Szkocja będzie więc prawdziwym domem, którym w swej głębi rasistowska i ksenofobiczna Brytania nigdy tak naprawdę stać się nie mogła i nie chciała.

 

Znacznie trudniejsze jest położenie niedawnych unionistów. Ci, którzy głosowali przeciw niepodległości, ale i przeciw Brexitowi – są dziś w kropce, takie stanowisko nie jest bowiem faktycznie reprezentowane w polityce brytyjskiej. Muszą więc je przewartościować, co już czynią opowiadając się z rozsądku za Szkocją. To zresztą tłumaczy czysto użytkowe podejście Holyrood do kwestii europejskiej. Jest to dla Szkotów nie tyle wybór ideowy – co pragmatyczny, mający ułatwić dojście do upragnionej niepodległości. Szkot bowiem najpierw i w pierwszej kolejności będzie Szkotem, a Europejczykiem wtedy, kiedy mu to wygodne…

 

Z kolei niezbyt liczna, ale dotąd zdeterminowana grupa przeciwników niepodległości popierających jednocześnie Brexit – jest w sytuacji bodaj najgorszej. Mowa przede wszystkim o szkockich farmerach i rybakach, chcących pozbyć się kagańca UE i liczących na nowe rynki zbytu zdobyte na rynkach transatlantyckich i całej brytyjskiej Wspólnoty. Tymczasem dziś producenci żywności i ryb słyszą raczej i że konkurencja z UE na rynku brytyjskim wcale nie osłabnie w wariancie Soft-Brexit, i że oferta ewentualnych partnerów amerykańskich, kanadyjskich, australijskich i innych wcale nie okazuje się tak atrakcyjna, jak opowiadano w 2016 roku. A zatem i zapał, by opierać się niepodległości u oszukanych wiernych poddanych Jej Królewskiej Mości znacznie opadł…

 

Biorąc to wszystko pod uwagę – w interesie Holyrood pozostaje zatem opierać się Brexitowi, zwłaszcza w wersji Hard (co też efektownie czynią szkoccy parlamentarzyści w brytyjskiej Izbie Gmin), ale jednocześnie po cichu liczyć, że do niego… w końcu dojdzie i to z całym bagażem chaosu, niedomówień i niedopracowań, które już udało się rządowi May nagromadzić. Niepodległa Szkocja (podobnie jak i zjednoczona Irlandia) będzie się w samym kontraście do tego bałaganu jawić jako po prostu rozsądna, spokojna i bezpieczna alternatywa. Bo dziś szkocka niepodległość nie jest tylko kwestią romantycznego wiersza, czy kolejnego oddziałującego na emocje filmu czy serialu o pięknej przeszłości (niedługo na ekrany wchodzi kolejna produkcja na temat ikony ruchu niepodległościowego, XIV-wiecznego króla  Roberta Bruce’a, niepodległościowcy wiążą z nią spore nadzieje propagandowe).

 

Dziś głos Yes2 to po prostu kwestia racjonalnego wyboru przyszłości. Także dla miejscowych Polaków.

 

Konrad Rękas

Angielskojęzyczna wersja tekstu ukazała się na portalu United World International

 

KOMENTARZE

  • Ciekawe,że biedny Cameron błagał i żebrał Szkotów ,żeby nie zostawiali biednej Anglii.
    Może następnym razem, zagrożą Szkotom wysłaniem czołgów i lotnictwa, tak jak w Donbasie, gdyż gorąco popierali politykę Poroszenki i ukraińskich władz.
    Jak wiadomo przecież, próby separatyzmu najlepiej rozwiązuje małe bombardowanko, zamiast negocjacji i rzeczowych argumentów!!

    Nawet "serce by mu pękło"

    https://www.euractiv.pl/section/polityka-wewnetrzna/news/szkoci-mowia-nie-niepodleglosci/


    "Do pozostania w Zjednoczonym Królestwie wzywał brytyjski premier David Cameron, który w pełnym emocji przemówieniu wygłoszonym w poniedziałek (15 września) w szkockim Aberdeen stwierdził, że „serce by mi pękło, gdyby Szkocja oderwała się od Wielkiej Brytanii”. Poprosił Szkotów, by „nie rozbijali naszej wielkiej rodziny, dzięki której, wspólnym wysiłkiem, udało nam się tyle osiągnąć”. Obiecał również zwiększenie autonomii Szkocji w ramach Zjednoczonego Królestwa.

    Ale Cameron nie tylko prosił. Przestrzegł również Szkotów, że jeżeli teraz odwrócą się od Wlk. Brytanii, to będzie to ostateczna decyzja i nie będą mogli już jej cofnąć. „Jeśli zagłosujecie za niepodległością, to Wlk. Brytania i Szkocja już na zawsze rozejdą się i zaczną iść innymi drogami” – podkreślał premier.

    Do apelu dołączył się także Barack Obama, który z swoim tweecie (TUTAJ) napisał: „Wlk. Brytania jest nadzwyczajnym partnerem dla Ameryki i nieskończoną siłą w niestabilnym świecie. Wierzę, że zostanie silna, zdecydowana i zjednoczona”

    A co Cameron naobiecywał Szkotom przed referendum,....

    "Obietnice, pod którymi podpisali się zgodnie liderzy wszystkich trzech głównych partii brytyjskich - konserwatystów, labourzystów i liberałów - doprowadziły we wszystkich z nich do wewnętrznych sporów. Kością niezgody jest obiecanie Szkotom jednocześnie szerokich uprawnień fiskalnych i budżetowych, a zarazem utrzymanie formuły wyższego finansowania z budżetu centralnego - mniej więcej o 2 tysiące funtów rocznie na każdego mieszkańca."

    http://forsal.pl/artykuly/823659,cameron-przeprasza-za-swoje-obietnice-wobec-szkotow.html

    https://www.salon24.pl/u/venissa1/606487,david-cameron-szkocja-i-separacja
  • @
    Cyt:// Dla Nowych Szkotów – niepodległa Szkocja będzie więc prawdziwym domem, którym w swej głębi rasistowska i ksenofobiczna Brytania nigdy tak naprawdę stać się nie mogła i nie chciała.//

    Dlaczego nacjonalizm szkocki jest tak silny i zdrowy?

    Bo do końca XVI wieku był rasistowski i ksenofobiczny. Układ klanowy (plemienny), tak pogardzany przez tutejszego cywilizatora Wojtasa oraz autora notki, zakładał podwójną etykę, miłość do swoich i obojętność bądź niechęć czy nawet nienawiść do obcych.

    Dopiero Powstanie jakobickie 1745 roku załamało ich klanowy system, ale jak widać nacjonalizm szkocki ma się dobrze. Polacy powinni brać z nich przykład.

    //Anglicy i ich zwolennicy pod wodzą głównodowodzącego księcia Cumberland rozpoczęli krwawe represje. Większość rannych pod Culloden została dobita, ponad 1000 jeńców sprzedano jako niewolników na plantacje w Ameryce, w Szkocji zaczęły się prawdziwe polowania na jakobitów. System klanowy został zakazany, zakazano nawet używania narodowego stroju szkockiego, języka gaelickiego i posiadania broni. Syn Jerzego II, książę Cumberland zyskał miano "rzeźnika Cumberlanda".
    Na kanwie tych wydarzeń powstała powieść Waltera Scotta „Waverley”, a także Roberta Louisa Stevensona „Porwany za młodu”.//

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_jakobickie_1745_roku

    PS Można się spodziewać, że jak już powstanie Nowa Szkocja, to autor notki z pewnością uzna Szkotów za rasistów. Bo w końcu to jest jego celem, szukać wszędzie rasistów i ksenofobów.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930