Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
825 postów 396 komentarzy

„Ruskie wprawne…”?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W „Samych swoich” utyskiwania żony, że jeszcze jedna wojna się dobrze nie skończyła – a on już z Kargulem wszczyna następną – Pawlak zbywa stanowczym: „Ruskie wprawne – szybko skończą!”.

 

Zabawne, że minęło tyle lat, a Polakom nadal zostaje liczyć na tę… wprawność Rosjan.

 

Przecież to jasne: nie po to Stany Zjednoczone wycofują się z Układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu, żeby sobie je następnie stawiać przed Białym Domem. Nie ma wątpliwości, że naturalnym terenem rozlokowania amerykańskiej broni jądrowej na pociskach o zasięgu do 5.500 km - są Polska, Rumunia i Kraje Bałtyckie. Podobnie jak i oczywistym wydaje się pełnowymiarowe wkroczenie wojsk amerykańskich na Ukrainę, rzecz jasna wyposażonych w taktyczną broń jądrową krótkiego i średniego zasięgu. To scenariusz przygotowywany przez kompleks wojenno-przemysłowy Stanów Zjednoczonych i te kręgi międzynarodowej finansjery, które gotowe są uznać III wojnę światową za nie tylko dopuszczalną, ale nawet korzystną alternatywę dla ostatecznego krachu globalnego systemu spekulacyjnego.

 

Zbrojenia uratują pokój?

 

Na szczęście nie oznacza to jednak, że wojna jest nieunikniona, a wobec zagrożenia atomowego nie ma co nawet szczególnie robić na nią zapasów. Przeciwnie, paradoksalnie można powiedzieć, że odejście od INF Treaty może… uratować pokój na świecie (acz niekoniecznie… wszędzie na świecie). Dokument podpisany w 1987 r. przez  Ronalda Reagana  i  Michaiła Gorbaczowa  - był jednym z kilku aktów symbolicznie kończących Zimną Wojnę, a zatem i rozpoczynających okres jednobiegunowej dominacji amerykańskiej. Po blisko trzech dekadach  epoka ta dobiega końca,  Waszyngton ewidentnie nie poradził sobie z rolą samotnego demiurga światowej polityki, a dziś musi uznać pozycję co najmniej Federacji Rosyjskiej i Chińskiej Republiki Ludowej, a poniekąd także innych podmiotów geopolitycznych. Charakterystyczne przy tym, że deklaracją o odejściu od INF  Donald Trump  pośrednio uznał, że kluczowy dla uznania za taki podmiot - jest  potencjał militarny. Stany przyznają, że obawiają się Chin – które rozwijają swoją przewagę właśnie na odcinku pocisków pośredniego, średniego i krótkiego zasięgu (ChRL nie była stroną traktatu) i że muszą rozmawiać z Rosją. Podkreślmy – to wyścig zbrojeń ratował pokój na świecie (przez równowagę strachu), a odkąd zaczęło się rozbrojenie i amerykańska monobiegunowość – mamy trzecią dekadę nieustających wojen.

 

Pole bitwy Europa

 

Gdzie więc jest haczyk, należy się z końca INF cieszyć czy wprost przeciwnie, śmiertelnie się go obawiać? Cóż, haczyk jest – w każdym razie dla Polski i Europy. Amerykanie proponując Rosji ograniczony wyścig zbrojeń są jak ten gang sugerujący, by nie demolować całego miasta, tylko zorganizować z konkurencyjną bandą ustawkę na jednym, wybranym podwórku. Oczywiście, dla Trumpa podwórkiem tym miałaby być Europa. Jej zachodnia część chcąc nie chcąc wyślizguje się powoli z łap amerykańskich, po prostu musząc dookreślać się wobec trumpowego awanturnictwa międzynarodowego i jego polityki wymuszeń. Waszyngton chce więc zbuntowane prowincje nie tylko obłożyć dodatkowym haraczem na cele wojskowe, ale i wzmocnić swoją obecność militarną przez ponowne skierowanie do baz europejskich taktycznej broni jądrowej (co faktycznie jest powtórką z lat 80-tych i Europy w cieniu Pershingów). Krótko –  amerykańskie rakiety nie tyle mają straszyć Rosję (bo ta niestrachliwa) i nie tyle powstrzymywać Chiny (bo te po prostu czekają na swój czas). Ich zadaniem jest sterroryzować Europę.

 

A jaka w tym rola Polski i sąsiadów? Jak zwykle, przedmiotowa, czysto użytkowa. W końcu przy zabawie bronią zawsze należy brać pod uwagę, że nawet mimowolnie może ona wystrzelić. Zawsze zaś lepiej, gdy rzeczy wywołujące grzyby atomowe, falę uderzeniową i opad radioaktywny wybuchają u kogoś innego. Na przykład u jakichś tam Polaków, Rumunów, Litwinów czy Ukraińców, żyjących gdzieś na krańcach znanego (?) świata. Śmierć tysięcy czy milionów mieszkańców wschodniej Europy to ryzyko, które Stany Zjednoczone bez trudu są w stanie zaakceptować.

 

…a potem przyjdzie Strach

 

Czy Polacy będą protestować? Dopóki pierwsza rakieta nie trafi do Polski – z całą pewnością nie. I nie jest to cecha wyłącznie polska. W całym świecie zachodnim wiele wysiłku poświęcono by osłabić, a następnie unicestwić ruch pokojowy i na rzecz rozbrojenia oraz nierozprzestrzeniania broni jądrowej. Z wielosettysięcznych manifestacji, które jeszcze w latach 80-tych przechodziły ulicami Londynu czy Kolonii – nie zostało już dziś niemal nic. Bodaj tylko Szkoci twardo i konsekwentnie walczą o usunięcie ze swojego (acz wciąż zarządzanego przez UK) kraju bazy atomowych okrętów podwodnych i systemu TRIDENT. Czego więc można by oczekiwać po Polakach, poddanych od kilku lat intensywnej indoktrynacji, w duchu rusofobii i psychozy wojennej? Co gorsza, Polaków pozbawiono zarówno elementów wyobraźni politycznej, jak i zdolności do myślenia w kategoriach wspólnotowych, szerszych niż tylko wąski, partykularny i często opacznie rozumiany interes. Naszemu narodowi energii starcza co najwyżej na krótkotrwałe zrywy i to w sprawach dotykających bezpośrednio, indywidualnie, a co najwyżej po sąsiedzku. Ta słabość może jednak okazać się siłą – bo wyobrazić sobie atomowej zagłady, mimo obejrzenia setek filmów, a może właśnie dlatego, współczesny człowiek chyba nie jest w stanie. Ale co to jest kupa ładunków rozszczepialnych kilka kilometrów od własnego domu – odgadnąć zdołają chyba nawet ci, którzy zawsze z lekcji fizyki uciekali na wagary.

 

Nie spodziewałbym się więc żadną miarą żadnych masowych protestów przeciw WIZJI broni jądrowej. Przeciwnie, znajdą się nie tylko tłumy polityków i dziennikarzy przyklaskujących takiemu pomysłowi, ale i wielu dyżurnych potakiwaczy, co to w każdym sondażu i telewizyjnej przytakują każdemu pomysłowi rządzących. Jedni będą więc jak zwykle siedzieć cicho – a drudzy całą sprawę również jak zwykle zakrzyczą i zagadają. A potem przyjdzie strach. Strach, który jednych i drugich zacznie mrozić od palców stóp po grdyki, który odbierze mowę najbardziej gadatliwym i podniesie włosy nawet tym pogodnie łysiejącym. Siedzimy na bombach – uświadomią sobie Polacy. I ciekawe co z tą wiedzą zrobią…

 

Nieważne kto zacznie – ważne kto skończy

 

Skoro tak zwani obecnie „sojusznicy” niosą Polsce śmiertelne zagrożenie i traktują ją jako wymarzone pole bitwy, a sami Polacy nie umieją zorganizować się w obronie – czy nie ma dla nas żadnej nadziei? Pierwszą, jak wspomniano, jest pewna nieobliczalność Polaków, nasza zdolność do reagowania dopiero w sytuacjach bezpośredniego niebezpieczeństwa (fakt, że nader często nie są to reakcje sensowne, a nie raz wręcz potęgowały one nasze narodowe kłopoty…). Drugą szansą Polaków pozostaje jednak defensywa Federacji Rosyjskiej.

 

Nie chodzi tylko, że z postaci historycznych – obecny prezydent Rosji przypomina najbardziej  Kutuzowa Wellingtona, czyli tych wodzów, którzy z obrony (a zdaniem krytyków – nieomal kunktatorstwa) uczynili fundament swoich zwycięstw. Niezależnie od tego, czy strategia przetrzymania Zachodu opłaci się samej Rosji – dla Polski i Europy Środkowej oznacza ona szansę w postaci tak zwanej „asymetrycznej odpowiedzi” Federacji, rozwijania przez jej siły zbrojne środków obronnych, przeznaczonych przede wszystkim do paraliżowania wrogich środków przenoszenia, także broni jądrowej. Rosja rozwija swoje siły defensywne (walki radiowo-elektronicznej, mobilne systemy zagłuszania łączności satelitarnej i satelitów wojskowych, pasywne radarów, pociski przechwytujących itd.) – ale i udostępnia je zachowującym podmiotowość lub aspirującym do niej państwom. W ten sposób nie wchodząc w formalne sojusze (bo w końcu jedynymi pewnymi sojusznikami Rosji są jej armia i flota…) – Moskwa przędzie jednak sieć pokoju i powstrzymywania, która potencjalnie może wyhamować militaryzm amerykański. A w dodatku, Rosjanie wcale nie muszą czuć się zobowiązani do zabawy w wojnę na podwórku akurat wskazanym przez Amerykanów. Świadczy o tym coraz bardziej globalna aktywność Rosji, w tym jej głośny ostatnio powrót na Kubę. I znowu – jest to, chyba jak najbardziej świadome przywołanie świata do porządku przypomnieniem najgłośniejszego kryzysu prawie-wojennego doby Zimnej Wojny. – Jeśli wycelujecie z bliska w Królewiec, Petersburg, Moskwę, Niżny Nowogród, to nie tylko z Obwodu Kaliningradzkiego wycelujemy w bazę w polskim Redzikowie. Możemy także spod Hawany wymierzyć znów we Florydę… - zdają się mówić Rosjanie. A ponadto przypominają, że nie mają powodów, by zgadzać się na koncepcję „wojny ograniczonej” – bo wroga, który już zacznie należy po prostu unicestwić. I cały czas jest to przecież wezwanie do opamiętania – bo przecież dla wszystkich (w tym zwłaszcza dla Polaków, Ukraińców i innych) lepiej, gdyby jednak niczego nie zaczynano.

 

To tak, jakby Rosja pokazywała, że nie da się nawet klepnąć zaczepiającemu, ale jeśli ten się nie opamięta – to od razu wybije mu zęby. Być może razem z całą głową. Deklaracja prezydenta  Władymira Putina  na Klubie Wałdajskim nie pozostawia w tym zakresie złudzeń. Rosyjski przywódca mówi jasno:  „Jeśli zaczniecie kolejną wojnę światową – to Rosja znowu ją skończy”.

 

Konrad Rękas

Rosyjskojęzyczna wersja tekstu ukazała się na portalu https://novorosinform.org/

 

KOMENTARZE

  • Jeśli zaczniecie kolejną wojnę światową – to Rosja znowu ją skończy”
    Deklaracja prezydenta Władymira Putina na Klubie Wałdajskim nie pozostawia w tym zakresie złudzeń.
    Rosyjski przywódca mówi jasno:
    „Jeśli zaczniecie kolejną wojnę światową – to Rosja znowu ją skończy”

    NIECH TO BĘDZIE PRZESŁANIE do żydów którym się w dupie przewraca od nadmiaru adrenaliny ! precz z Dudo-Pisem !!!!

    SŁOWIANIE ŁĄCZMY SIĘ !

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach .
  • 5*
    DK
  • Żydowski Pax Russo - Americana
    Strachy na Lachy!

    Sputnikowcy straszą, a Putin dogaduje się po cichu z Trumpem.

    //Trump has invited Putin to Washington; here’s how that meeting can be a win for the US//
    https://www.washingtonexaminer.com/opinion/trump-has-invited-putin-to-washington-heres-how-that-meeting-can-be-a-win-for-the-us

    //Putin gave Trump list of proposed topics to discuss in future meetings: Report//
    https://www.washingtonexaminer.com/policy/defense-national-security/putin-gave-trump-list-of-proposed-topics-to-discuss-in-future-meetings-report
  • Czytam z internetu 6 groszy za kilo jabłek w skupie !!!!
    Tony jabłek gniją w błocie. Sadownicy są zrozpaczeni 6 groszy za kilo jabłek zamiast 40 groszy za dobrych czasów eksportu do Rosji !

    Już dawno nie było tak dramatycznej sytuacji na rynku. Ceny jabłek są na tyle niskie, że sadownikom nie opłaca się ich zrywać z drzew. Część z nich decyduje się na radykalny ruch. –
    Byłem tak zdesperowany, że musiałem kilkadziesiąt ton wyrzucić na pole – mówi Krzysztof Czarnecki z Bronisławki. Sadownik jest zrozpaczony. Uważa, że wielu jego kolegów jest w podobnej sytuacji. – Część z nas upadnie, bo w tej chwili nie mamy nawet na zapłacenie pracownikom – mówi w rozmowie z reporterem WP. Więcej w materiale wideo.

    Słowianie to żydowskie dzieło PO PIS PSL że bankrutujecie !!!!
  • Kolejna akcja straszenia atomami?
    Tymczasem atomy nie sa takie zle. Wybuch bomby atomowej tak ale radioaktywnosc po wybuchu to mit. Hiroszima zyje , Nagasaki a w Czernobylu jelenie biegaja i ptaszki spiewaja.
    https://www.youtube.com/watch?v=vkAFu7HQyzY
  • @staszek kieliszek 20:26:50
    no to proponuję przeprowadzkę do Czernobyla :)
  • Autorze
    Walka radioelektroniczna jest niezwykle istotnym elementem składowym w procesie prowadzenia wojny. Jednak poglądy w tej sprawie strategów rosyjskich i NATO-wskich różnią się od siebie a w WP miały charakter jednego z rodzajów zabezpieczenia działań, bez nadawania mu szczególnego znaczenia. Posiadane przez nas środki techniczne obliczone były raczej na prowadzenie wojny propagandowej poprzez namierzanie i zakłócanie wrogich radiostacji. Indywidualne środki WRE w postaci zasobników zakłócających zakłócających np na samolotach praktycznie nie nadawały się do użycia a pasywne naboje w postaci dipoli odbijających i flar mogły być stosowane w nielicznych przypadkach podczas podejścia do lądowania . W NATO główna uwaga skupiona była zawsze na indywidualnych środkach WRE i to u nich pozostało. Rosjanie zawsze preferowali organizację i użycie środków WRE, na szczeblach operacyjnych w ścisłej koordynacji z działaniem wojsk własnych. Oznacza to po wcześniejszym rozpoznaniu RE, jednoczesne i masowe postawienie zakłóceń, radiowych naziemnych i łączności powietrznej, zakłóceń w postaci oślepiania radiolokacyjnego środków rozpoznania i naprowadzania uzbrojenia ,łączności satelitarnej i GPS. Takie zapory w postaci zakłóceń stawia się w wyznaczonym odcinku frontu na ściśle określony czas działań naszych wojsk. Tylko zmasowane użycie takich środków zaplanowane i prowadzone ze szczebla operacyjnego ma sens i pozwala uzyskać powodzenie w operacji wojskowej. Rosjanie zawsze tak to robili i zapewne tak robią to i teraz. Nasza koncepcja indywidualnej obrony RE przez pojedyncze samoloty czy wozy bojowe sprawę skutecznego użycia zakłóceń operacyjnych zasadniczo pomija. Na dziś nie mamy ku temu nowoczesnego sprzętu ani wypracowanych metod działania. Z tym też coś trzeba zrobić.
  • Autorze
    Walka Radioelektroniczna rosyjską odpowiedzią na przewagę NATO? [ANALIZA]

    https://www.defence24.pl/walka-radioelektroniczna-rosyjska-odpowiedzia-na-przewage-nato-analiza


    Ps..Cytat: "To właśnie ten kompleks WRE ma być zdolny do zakłócenia systemów pokładowych samolotów wczesnego ostrzegania AWACS i E-2 Hawkeye. Ma być on również wykorzystywany do zakłócania radiowysokościomierzy rakiet manewrujących (wprowadzając je w błąd, jeżeli chodzi o rzeczywistą wysokość lotu)." Mówi chyba sam za siebie? Dobry artykuł i na czasie. Wprowadzone systemy Liejer 2 (na sam Tigr M) i RB-531 B Infauna (na BTR-80) użyto podczas inwazji Krymu. Znajdowały się w prawie każdej kolumnie i ile Tigry z syst Liejer musiały się zatrzymywać, "rozwijać" aby "zapracować", o tyle Infauny już nie... Ten ostatni system znajdzie się na wprowadzanych własnie wozach Bumerang. A odpowiedzią Polski na taki profesjonalizm Rosjan jest pomysł aplikacji dla OT na androida w chwaleniu której nie tak dawno brały udział najwyższe władze MON. Działając na naszym dotychczasowym poziomie można przypuszczać, że aplikacja w razie agresji wyświetlała by menu cyrylicą. Szkoda, że akurat w tej kwestii nie bierzemy przykładu z Rosji. Przecież taniej jest budować systemy WRE które mogą unieszkodliwić głowice ich rakiet taktycznych balistycznych i manewrujących niż dokupywać za setki milionów zł kolejne partie patriotów. A chwalimy się że mamy świetnych informatyków i elektroników. Uzbrojenie wojsk WRE to najtańsze inwestycje w uzbrojenie i przy możliwych efektach obezwładnienia przeciwnika stosunkowo wysoko efektywne. Problem leży w taktyce, gdyż przy złym wyszkoleniu i organizacji można narobić szkody więcej swoim wojskom niż wrogowi. Gdy zakłócenia będą efektywne, to natarcie kompanii czołgów będzie uderzeniem ślepych na przypadkowe obiekty, a współdziałanie sieciocentryczne wręcz niemożliwe. Nasycenie pola walki nowoczesną techniką pozwala na różne metody obniżenia jej efektywności i to własnie próbują robić Rosjanie. Walka radioelektroniczna jest niezwykle istotnym elementem składowym w procesie prowadzenia wojny. Jednak poglądy w tej sprawie strategów rosyjskich i NATO-wskich różnią się od siebie a w WP miały charakter jednego z rodzajów zabezpieczenia działań, bez nadawania mu szczególnego znaczenia. Posiadane przez nas środki techniczne obliczone były raczej na prowadzenie wojny propagandowej poprzez namierzanie i zakłócanie wrogich radiostacji. Indywidualne środki WRE w postaci zasobników zakłócających zakłócających np na samolotach praktycznie nie nadawały się do użycia a pasywne naboje w postaci dipoli odbijających i flar mogły być stosowane w nielicznych przypadkach podczas podejścia do lądowania . W NATO główna uwaga skupiona była zawsze na indywidualnych środkach WRE i to u nich pozostało. Rosjanie zawsze preferowali organizację i użycie środków WRE, na szczeblach operacyjnych w ścisłej koordynacji z działaniem wojsk własnych. Oznacza to po wcześniejszym rozpoznaniu RE, jednoczesne i masowe postawienie zakłóceń, radiowych naziemnych i łączności powietrznej, zakłóceń w postaci oślepiania radiolokacyjnego środków rozpoznania i naprowadzania uzbrojenia ,łączności satelitarnej i GPS. Takie zapory w postaci zakłóceń stawia się w wyznaczonym odcinku frontu na ściśle określony czas działań naszych wojsk. Tylko zmasowane użycie takich środków zaplanowane i prowadzone ze szczebla operacyjnego ma sens i pozwala uzyskać powodzenie w operacji wojskowej. Rosjanie zawsze tak to robili i zapewne tak robią to i teraz. Nasza koncepcja indywidualnej obrony RE przez pojedyncze samoloty czy wozy bojowe sprawę skutecznego użycia zakłóceń operacyjnych zasadniczo pomija. Na dziś nie mamy ku temu nowoczesnego sprzętu ani wypracowanych metod działania. Z tym też coś trzeba zrobić. Powiem tak: żaden obecny amerykański myśliwiec nie jest w stanie zagłuszać ani żaden pocisk HARM zaatakować radaru VHF, choć takie radary są bydlętami o kilkudziesięciometrowej wielkości i mają dużą moc. Publiczne nadajniki GSM będą w czasie konfliktu przez posiadaczy tych nadajników WYŁĄCZONE W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI (podobnie zostanie zakazane wi-fi), gdyż po zagłuszaniu GPS będą stanowiły świetną alternatywną metodą nawigacji dla napastnika (o czym może się przekonać każdy posiadacz tabletu bez GPS), stąd GSM nie tylko nic nie zagłuszy, ale jeszcze będzie pomagać w nawigacji napastnikowi. W dobie wzmożonej walki elektronicznej ogromne znaczenie ma zdobywanie informacji o stanie świadomości sytuacyjnej przeciwnika przed podejmowaniem decyzji, a to właśnie tłumaczy natężenie starań przeciwnika aby kontrolować nasz kontrwywiad jak i inne służby.
  • @Olka P. 21:26:03
    Wielu nigdy nie wyjechalo z Czernobyla a teraz wielu wraca.Przyroda az buzuje a mialo byc zatrute na setki lat.Gosc pokazany w filmiku pil wode z reaktorow i kapal sie w tej wodzie. Umarl w wieku 88 lat na starosc.
  • @staszek kieliszek 23:08:41
    //pil wode z reaktorow i kapal sie w tej wodzie. Umarl w wieku 88 lat na starosc.//
    Tak, teraz nie trzeba stawiać zniczy na jego grobie...
  • @staszek kieliszek 20:26:50
    Promieniowanie jednak zabija i od razu i po jakimś czasie (kwestia dawki).

    Rosja ma broń bardzo selektywną wręcz chirurgiczną.i w tym nadzieja dla Polski jako pola walki.
    Ładunki neutronowe niszczą tylko siłę żywą (lokalnie) a nie niszczą infrastruktury. Takie ładunki idealnie nadają się do likwidacji baz wojskowych.

    Wyprzedzające uderzenie Rosji musi zniszczyć wszystkie bazy USA które zagrażają Rosji i to w ciągu kilku minut... by uniknąć przygotowanego ataku na Rosję.
    Tylko w taki sposób Rosja może uratować Europę od skutków III wojny światowej.
    W ciągu kilku minut znikną Amerykańskie bazy na terenie Euro Azji
    i powstaną dwa odseparowane od siebie oceanami bloki ...
    Euro Azja i USA.

    III wojna światowa potrwa kilka godzin nie więcej... dłużej będzie trwało sprzątania wysterylizowanych od życia baz USA niż trwała cała wojna.
    Promieniowanie bomby neutronowej zabija natychmiast i szybko zanika
    a teren staje się znowu nieskażony.
    To działa tak jak trutka na szczury tylko szybciej.
  • @kula Lis 67 21:38:20
    WRE to ciekawa opcja nigdy jeszcze nie używana na wielką skalę bojowo.
    Dzisiejsze WRE to jak się wydaje nie tylko system oślepiający ale również obezwładniający wroga.
    Systemy WRE mogą spalić elektronikę wroga a bez elektroniki dzisiaj nic nie działa. Zasadnicze pytanie to jaki jest zasięg takiej broni jaka skuteczność pokonywania przeszkód, zasłon.

    WRE to mało zbadana karta ... wielka niewiadoma..w zakresie roli na polu walki.. i nie wiadomo czy to asy czy blotki w rękach obu stron.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930