Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
837 postów 397 komentarzy

Albańczycy, czyli Turcy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Choć 106 lat niepodległości Albanii to rocznica dla Polaków egzotyczna - powinna jednak przypomnieć jak utylitarny charakter przez ten wiek miały zarówno państwa, jak i całe narody, kreowane i wymyślane przez mocarstwa i stojące za nimi interesy.

 

Wszak jeszcze pod koniec XIX wieku – większość Albańczyków uważała się po prostu za... Turków, byli poddanymi sułtanów, wiernymi, acz dzikimi. Wystarczyły jednak niewielkie wysiłki – najpierw Brytyjczyków (i realizujących tradycyjnie zalecenia Londynu Francuzów), a następnie dworu w Wiedniu - by wymyślono najpierw naród albański, a potem i obdarowano go własnym państwem, w dodatku zaś od razu umocnionym quasi-nacjonalistycznym ethosem. Prawda, że są Albańczycy ludem odrębnym, jednym z najstarszych w Europie. Jednocześnie jednak nawet i teraz więcej mają cech innych im podobnych grup, opartych o strukturze klanowej, żywcem sprzed ery etnogenezy - nie tylko tej XIX-wiecznej. „Albańskie odrodzenie narodowe”, przeprowadzane od lat 70-tych tamtego stulecia – było zjawiskiem importowanym, wykorzystującym realnie istniejące lokalne odrębności dla projektu całkowicie sztucznego, sprowadzającego się do połączenia chłopskiej (czy góralskiej) odrębności z masońską inteligencją i zachodnimi pieniędzmi. Konstruktów takich znamy zresztą więcej - nie inaczej przecież wymyślono tożsamość Litwinom i Ukraińcom, a niemal wmuszono takową Łotyszom. Historia Ligi Prizreńskiej jest w tym zakresie znakomitym (bo jednym z pierwszych) przykładem jak szykowano się do wielkiej inżynierii społecznej/etnicznej, która trwale zmieniła oblicze Europy, a z nią i świata.

 

Co trzeba podkreślić,  ważną rolę w wymyślaniu Albanii, a zwłaszcza Wielkiej Albanii - odegrał Kościół katolicki.  Niechętnie się dziś to przyznaje, ale właśnie duchowni katoliccy (zwłaszcza franciszkanie), pracujący dla Wiednia i Watykanu, rozprzestrzeniali wśród Albańczyków wizję regionalnego mocarstwa - oczywiście przeciw miejscowym prawosławnym Słowianom. Żeby zresztą było dziwniej, bohaterem tej nowej albańskiej tożsamości zrobiono... Serba,  Skanderbega... Mający turecką tożsamość, muzułmańskie klany zostały więc obdarzone narodowością i państwem czysto zadaniowo - najpierw, by realizować na Bałkanach projekt brytyjski, potem austro-węgierski, następnie włoski, a wreszcie amerykański. W każdej z tych wersji  Wielka Albania miała służyć mocarstwom - ale na pewno nie samym Albańczykom.

 

I jaka z tego nauka dla nas? Po pierwsze, żeby się nie rozczulać nadmiernie nad niepodległościami hojnie rozdawanymi przed wiekiem, zwłaszcza w i po 1918 roku. Dawali je jak na Black Friday, dla doraźnych interesów i wiedząc, że te wszystkie państewka i tak znajdą się wspólnie na smyczy wielkiej finansjery i w zależności od wykonujących jej instrukcje mocarstw. Bałkany były tylko poligonem dla procesów dopełnionych w ciągu następnych lat w całym środkowym pasie kontynentu.  Celem przemian było unicestwienie imperiów tradycyjnych – w tym także tureckiego  (wykorzystywanego do czasu, wówczas już jednak tylko zawadzającego). Jak wiadomo, sama Turcja ostatecznie uratowała się dzięki wąskiemu, nacjonalistycznemu projektowi kemalistycznemu, jednak reszta ludów tureckich i poturczonych została porzucona na pastwę zachodnich imperialistów i ich następców, globalistów (podobny los stał się też zresztą udziałem większości narodów słowiańskich).

 

Z tego zaś, z obecnej sytuacji także albańskiej jubilatki – wynika nauka druga. Teoretycznie naród ten jest beneficjentem ostatnich wojen bałkańskich. Dano mu kolejne państewko, w Kosowie, w kolejce do opanowania czeka Macedonia, Albańczyków używa się do nacisku na Serbię, Czarnogórę, nawet na Grecję. Żywa jest legenda Wielkiej Albanii, pod patronatem już nie tylko Skanderbega, ale i  Matki Teresy  (zresztą też nie Albanki, a Wołoszki…). Tyle, że 106-letnie państwo jest jeszcze bardziej teoretyczne niż przed 1912 rokiem. Krajem rządzą amerykańscy ambasadorowie i dowódcy wojskowi oraz ściągnięci przez nich z całego świata islamscy terroryści. Duma narodowa, podkręcana konfliktami z sąsiadami - jest tylko fasadą, przysłaniającą wewnętrzne upokorzenia dumnych górali. Właściwie jedynym okresem historii, o którym Albańczycy mogą myśleć jako o swoim odrodzeniu narodowym - pozostają rządy komunistyczne.

 

106-letni eksperyment niepodległości albańskiej nie powiódł się. Dziś optymalny dla tego ludu byłby zapewne...  powrót do osmanizmu[i].  Historia zatoczyłaby wówczas koło - wymyśleni przez Zachód Albańczycy na powrót staliby się Turkami, a Waszyngton poległby tam, gdzie niegdyś triumfowały Londyn, Wiedeń, Watykan i Rzym.

 

Czego szczerze moim albańskim przyjaciołom życzę – bo może i to byłby wzorzec, który potem znów udałoby się powtórzyć w całej naszej części świata.

 

Konrad Rękas



[i] Bardziej zainteresowanych problematyką tożsamości albańskiej, jej związkami z neo-osmanizmem, a także kwestią narodowości Skandebega i Matki Teresy - zachęcam do zapoznania się z pracami jednego z najciekawszych współczesnych współczesnych politycznych autorów albańskich, doktora Olsi Yazeji.

KOMENTARZE

  • Przymusowe migracje narodów są wdrażane od tysięcy lat = Podbój watachą, a następnie wygnanie i zniewolenie ludności miejscowej
    albo wyeliminowanie GENÓW mieszaniem róznych ras ludzi lub biologicznym, fizycznym zabijaniem na ogromną skalę - Mordowanie, ludobójstwa.



    Turcja i Turcy to fikcja !!


    To taka Unia Europejska ze zbieaniną najprzeróżniejszych odrębnych sobie ludów, scalonych do jednej kupy OGNIEM I MIECZEM.



    http://geocurrents.info/wp-content/uploads/2012/01/Caucasian-Albania-in-Context-Map.jpg
    https://i.redd.it/mwo136oh6s9z.jpg


    .
  • Takie tam...
    Ach, ci Anglosasi to z pewnością nie są ludzie tylko kosmici zapętleni w czasie a manipulując przez wieki ludzkością znają przyczyny i skutki więc wiedzą co jest dla nich dobre a co złe. Zapewne to prawda, że teraźniejszość, przeszłość i przyszłość nie są tendencją liniową tylko przemienną więc to co jest dziś już było a to co było znów będzie, i tak w kółko Macieju toczy się świat po myśli Anglosasów. Posiadają wiedzę, że ich Imperia nie padną niczym, nie przymierzając, Imperium Rzymskie. No, ale Rzymianie nie byli Anglosasami, niestety, taki ich marny los. Zatem nie ma nadziei, że Świat (czytaj: USA, Wielka Brytania ich drogi beniaminek Izrael) nie padnie, wręcz przeciwnie, rozwinie się na gruzach Podświata na który składają się, między innymi, a może przede wszystkim ci, którzy nie będąc Anglosasami marzą o jakiś swoich imperiach. Pan Rękas należy zapewne do tej świetnej kosmicznej rasy anglosaskiej, skoro tak zgrabnie i dużą wiedzą przedstawił nam dziś losy pewnego fragmentu Podświata. ;)
  • chart
    Nie, nie, jestem jednak przeciwny "powrotowi do osmanizmu".
    Takoż Bułgarii, Węgier, Mołdawii, Rumunii, itd..
    Nie, nie. Naprawdę...
    Zróbmy tak, osmanie wycofają się z Konstantynopola i wrócą na step pić sfermentowane kobyle mleko.
    To ekologicznie będzie. Blisko natury i w ogóle trendy, dałbym im nawet smartfona.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31