Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
949 postów 498 komentarzy

Na rocznicę urodzin i zgonu Związku Sowieckiego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Poza dyskusją historyczną jest już dziś uznanie, że utrwalenie się państwa sowieckiego ostatecznie położyło kres wizji rewolucji światowej, rozumianej jako powszechna likwidacja całego porządku politycznego.

 

Odtąd ZSSR rozszerzał się już jak "normalna" państwowość, względnie wspierał i przeprowadzał miłe sobie przewroty w innych państwach, a nie unicestwiając tę formę polityczną w ogóle.

 

To właśnie była kluczowa różnica między państwowcem  Stalinem, a rewolucjonistą  Trockim i dlatego przez cały okres istnienia ZSSR jego zniszczenie było naczelnym celem trockizmu, z czasem przemalowanego na Zachodzie na liberalny neo-konserwatyzm, a np. w Polsce na opozycję demokratyczną.

 

Rozróżnienie roli Sowietów jako państwa od ich zakładanej pierwotnie misji ideologicznej towarzyszyło zresztą realnemu socjalizmowi przez cały okres jego geopolitycznego trwania. Kiedy więc któryś z jego prominentów (apokryficznie zresztą) wygłaszał toast „za naszą ojczyznę, Związek Radziecki” – miał wówczas na myśli wizję światowego zwycięstwa komunizmu, w którym ZSSR znów przestałby być państwem, a stawał jakąś formą ideologicznego rządu planetarnego. Jak wiemy, stan taki nigdy nie nastąpił, a historycznie Związek Sowiecki wraz z postępującą dekomunizacją – ulegał też systematycznej etatyzacji (co pociągało zresztą za sobą także aspekty negatywne, jak naturalny wzrost znaczenia biurokracji). Z kolei geopolitycznie – ZSSR, aczkolwiek zajął miejsce Rosji, to jednak był bytem odrębnym – po pierwsze jako organizm nie reprezentujący bynajmniej (tylko) etnosu rosyjskiego, a wręcz przeciwnie – nastawiony na utrzymanie i wzmożenie nacji słabszych i zależnych, w naturalnym procesie skazanych raczej na wchłonięcie przez rosyjskość (nie tylko ludów rodzimych wschodniej Europy i Azji, ale także choćby Ukraińców czy Kazachów). Po drugie zaś – jako byt dynamiczniejszy od naturalnie biernej, defensywnej Rosji. Związek Sowiecki był więc nie tyle Rosją (tylko komunistyczną), ale upaństwowioną formą Eurazji, zwłaszcza w okresie jedności geopolitycznej z Chinami. I znowu jednak, także i ta funkcja Związku słabła na rzecz partykularyzmu państwowego, prawdziwe Imperium Eurazjatyckie nie wycofałoby się bowiem przecież z Iranu, nie oddałoby Grecji, nie dopuściłoby do zerwania z Chinami, ani nie uznawałoby ciągłości odczekiwania 99 lat na interwencję w Afganistanie – a państwowe rozumienie interesów ZSSR do wszystkiego tego doprowadziło.

 

Apogeum poszanowania interesów państwowych jako podstawy systemu światowego nastąpiło w latach 70-tych, czego symbolem były działania takich polityków jak duet  Nixon-Kissinger,tercet  Breżniew-Gromyko-Susłow  oraz wielki singiel,  Mao. Co warto zauważyć – był to także czas, kiedy nawet zależne państwa Bloku Wschodniego sięgały po atrybuty suwerenności państwowej (jak Polska i Rumunia), a po stronie zachodniej demonstracyjnie korzystała z nich choćby Francja. Jednocześnie jednak rosły w siłę organizacje poza- i ponadpaństwowe – tak te bezrozumnie wyhodowane przez same państwa (jak organizacje międzynarodowe, ze Wspólnotami Europejskimi na czele, które – paradoksalnie – z czasem stały się… państwem), jak i te hodujące państwa i zastępujące je (jak globalne korporacje finansowe). Tendencja ta ostatecznie zwyciężyła w momencie, gdy wraz z odejściem Nixona – opanowała Stany Zjednoczone.  Trockizm przegrał ze stalinizmem w Sowietach, ale wygrał w Ameryce, zmieniając ostatecznie państwo amerykańskie w siłę Światowej Rewolucji (co było zresztą prostą konsekwencją procesów zachodzących w USA co najmniej od wojny hiszpańskiej, 1898).

 

Upadek Związku Sowieckiego nie tylko symbolicznie, ale i praktycznie ponownie aktualnym uczynił postulat antypatrydzkiej rewolucji światowej. Tyle tylko, że w zmienionych warunkach już nie pod hasłem komunizmu, a neo-liberalnej globalizacji. Mimo tej różnicy (zgodnej zresztą z pierwotnymi celami niektórych inspiratorów rewolucji) warto zauważyć, że żyjemy w czasach pośmiertnego triumfu Trockiego (i  Parvusa...) nad Stalinem, w dodatku odniesionego w duchu historycznej, nieodwracalnej konieczności. Tak, jak powstanie ZSSR zahamowało jednak (również rzekomo konieczną) rewolucję światową - tak i dziś państwa pozostają wartością i bytem, który może i powinien przeciwstawić się globalizacji, na początek choćby przejmując na powrót kontrolę nad swymi systemami finansowymi i emisją pieniądza.

 

Czekan Mercadera jest wciąż w naszych rękach.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Autor
    *5
  • Czy nie trzebaby historii CCCP podzilić na dwa okresy?
    1. przed atakiem Chruszczowa z wojskami Żukowa na Łubiankę (siedzibę NKWD), gdzie zginęło wtedy ok 4,5 tyś NKWD-owców
    2. okres po tym ataku jw., który umożliwił np w Polsce dojście Gomułki do władzy
    ....?
  • Ja patrzę na tę sprawę od strony BIOLOGICZNEJ
    Cywilizacja AMERYKAŃSKA jaką znamy, to jest totalne uzależnienie od wartości PRZEZ PROSTYCH LUDZI uznanych za najwyższe; T-P-D , czyli Technika - Pieniądz - Dupa komfort miłująca. W SOCJALIZMIE czczono technikę (sam jestem tego, jako fizyk, przykładem), z komfortem było nie najlepiej, ale i nie najgorzej (chodzenie do studni po wodę i za stodołę za potrzebą już z 50 lat temu przestano praktykować). Natomiast "w komunie" PIENIĄDZ nie był decydującym, ani o przeżyciu, ani o statusie człowieka - stąd system był ANTYMAMONISTYCZNY, jak to się drzewiej mawiało: PIERWSI CHRZEŚCIJANIE, jak mi to opowiadał mój francuski kolega, jeszcze z UC Berkeley (syn sefardyjskiego żyda, francuskiego komunisty, zawiadowcy stacji w Algerii przed wyrzuceniem z niej Francuzów), UWAŻALI ŻE PIENIĄDZ MA ZAPACH GÓWNA I ORGANIZOWALI SWE KOMUNY TAK, ABY JAK NAJMNIEJ SIĘ TYM GÓWNEM UBABRAĆ.

    I tę CHRZEŚCIJAŃSKĄ ZASADĘ komuniści - socjaliści - wszystkich odmian stosowali, jak mogli, w praktyce aż do upadku komuny. Natomiast "byli żydowscy trockiści", głównie w USA, ułatwiając sobie sprawę "by związek nasz bratni ogarnął ludzki ród" (tekst międzynarodówki) , całkowicie przeszli na MAMONIZM, który przecież, logicznie, przy obecnych środkach technicznych, doprowadzi PLANETĘ DO TOTALNEJ DEWASTACJI. A i ludzi zamienia w totalnie skretyniałe bio-automaty:

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2017/11/Unia-Nie-Rob%C3%B3w-2.png
  • 5*
    DK
  • @ Autor
    5*

    "Trockizm przegrał ze stalinizmem w Sowietach, ale wygrał w Ameryce, zmieniając ostatecznie państwo amerykańskie w siłę Światowej Rewolucji"

    Tu na portalu są kryptotrockiści - mam nadzieję, że to przeczytają ;-)

    Ukłony
  • CCCP i USA
    to szczęki kleszczy w kosmatych łapach dzieci Szatana a w szczekach tych ludzkość stworzona przez Boga.
    Wniosek?
    Autor popełnia błąd - jakoby szczęki w/w kleszczy były niezależne od siebie oraz niezależne od kosmatej łapki w której spoczywały - a tak nie jest. Szatan i jego ziemscy pupile nie są idiotami. Radzę Autorowi obserwować dzisiejszą Rosję - i to jak ją obecnie wykorzystuje i wykorzystywać będzie nadal owa kosmata ręka - co to wspomniane kleszcze ściskała.
  • praca
    Pamiętaj, że praca jest….
    …każdy kto twierdzi inaczej jest oszustem.
    Ja bym napisał, że powyższe stwierdzenie to skrajny idiotyzm. Czysta forma debilizmu.
    Praca odróżnia nas od małp, karaluchów, pijawek, bo nawet bociek, lisek, czy sikorka buduje sobie gniazdko, wygrzebuje i wyściela sobie norkę, nie mówiąc o takich bobrach budujących na rzekach tamy.
    Bez pracy nie ma kołaczy, mówi ludowa mądrość.
    Pracuję by mieć chleb dla siebie i swojej rodziny.
    Łajza która nie pracuje żyje z oszustwa, kradzieży, rozboju.
    Jednakże praca nie może być niewolą, przymusem ponad siły i możliwości ludzkie i tu socjalizm miał takie właśnie postrzeganie pracy w odróżnieniu od kapitalizmu, gdzie pracę najchętniej sprowadzono by do przymusu niewolniczego.
    Praca może być także rozrywką, przyjemnością, działaniem artystycznym i twórczym.
  • @Oświat 16:23:31 Ale większość znanych nam, co szlachetniejszych zwierząt NIE PRACUJE
    bo trudno nazwać pracą jelenia, który skubie sobie trawę (lub korę), czy niedźwiedzia, który jak nie ma "jelenia" na podorędziu, to też skubie trawę (a jak i trawy nie ma, to przesypia ze sto lub więcej dni w jakiejś norze, której nawet nie chce mu się specjalnie przygotowywać).

    A o tym odróżnianiu się ludzi od zwierząt, to mój partner wspinaczek alpejskich, szwajcarski socjolog Willy Dietrich, ciągle powtarzał, wręcz obsesyjnie: //CZŁOWIEK TO NAJGŁUPSZE ZE ZWIERZĄT, nie dość że samo wchodzi do klatki, to się jeszcze w niej na klucz zamyka.//

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2017/11/Nowe-Jeruzalem.jpg

    A tutaj BIOLOGICZNY SCHEMAT spontanicznego UWSTECZNIENIA SIĘ PSYCHOMOTORYCZNEGO "rozwiniętego" człowieka, samoograniczającego się wegetacji w "klatkach z TPD komfortem", w których zwykł się on coraz zawzięciej zamykać:

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2017/04/9.uwstecznianie-si%C4%99-organizacji.jpg

    I pomyśleć, że jak upadło Zachodnie Cesarstwo Rzymskie, to zwycięzcy chrześcijanie tak jakoś w ruinach po nim żyli, że nie pozostało po nich, na przestrzeni całych dwóch wieków, prawie w ogóle trwałych śladów pracy...
  • @Berkeley72 18:06:17
    Miasto boga Pieniądza Nowy Jork i ludzie którzy tam żyją na najwyższych piętrach zapewne to oni mówią, planują i dążą do depopulacji rodzaju ludzkiego, do drastycznego zmniejszenia zaludnienia na ziemi (ja też jestem za) co bardzo wielu blogerów piętnuje i uważa za zbrodnię.
    Ja tam byłem, pan tam był i obaj wiemy jak podle żyje się i mieszka w takim i takich miastach kolosach, w ich smrodzie, karaluchach, gonitwą za pieniądzem by jedynie przetrwać, lub jeszcze bardziej obrzydliwie się wzbogacić.
    Dobrze, żyje się na przedmieściach niezbyt dużych miast, blisko lasu, rzeki, jeziora, jednym słowem blisko przyrody, zapachów mchów, łąk, kwiatów, stukania dzięciołów i ćwierkania ptaszków. Jednym słowem tam gdzie nie ma tłoku, milionów ludzi na kilku zaledwie kilometrach jak na Manhattanie.

    … szwajcarski socjolog Willy Dietrich, ciągle powtarzał, wręcz obsesyjnie: //CZŁOWIEK TO NAJGŁUPSZE ZE ZWIERZĄT,….
    ....I najbardziej agresywne, zaborcze, niszczycielskie, inteligentne, zdradliwe, pracowite, piękne, doskonałe.
    Z pewnością Willy Dietrich doskonale to wiedział, a że nie chciał o tym mówić. Może miał wrzód na żołądku, może miał problemy w łóżku ze swoją żoną, może za często zaglądał do kieliszka.
    Ja mogę go zrozumieć, ale nie koniecznie muszę się z nim zgadzać.
  • @Oświat 21:23:06
    "Dobrze, żyje się na przedmieściach niezbyt dużych miast, blisko lasu, rzeki, jeziora, jednym słowem blisko przyrody, zapachów mchów, łąk, kwiatów, stukania dzięciołów i ćwierkania ptaszków."

    Tak jest! :-)

    Szczęśliwego!
  • @Oświat 21:23:06 BRONIĄC CYWILIZACJI
    napisał:

    //....I najbardziej agresywne, zaborcze, niszczycielskie, inteligentne, zdradliwe, pracowite, piękne, doskonałe.
    Z pewnością Willy Dietrich doskonale to wiedział, a że nie chciał o tym mówić. Może miał wrzód na żołądku, może miał problemy w łóżku ze swoją żoną, może za często zaglądał do kieliszka.//

    Nie, całkiem banalna przyczyna, znana nie tylko alpinistom. Po prostu willy D. NIE MIŁOWAŁ CYWILIZACJI (os słowa "civitas" miasto, mieszczaństwo, etc.)

    Dla mnie najpiękniejsze momenty w życiu były np. wtedy, w 1985 roku, gdy sobie szybko szedłem z plecakiem, przez ponad tydzień, z przypadkowo spotkanym młodym Australijczykiem Davidem Fairhurst (który tak lubił opowiadać, że służył mi za samobieżne bio-radio) trekingiem bez sąsiedztwa jakiejkolwiek techniki (tj. bez prądu i jakichkolwiek maszyn) wokół wokół Annapurny przez Thorong Pass (5400 m).

    Podobną opinię mi przekazał, w roku 2018, mój aktualny partner wspinaczek (ale już tylko na via ferrata) Jędrek K., bogaty "przemyslowiec", też z Australii. Właśnie wrócił z trekingu na lodowiec Baltoro w Pakistanie, gdzie przez 2 tygodnie po prostu SZEDŁ (rzeczy niezbędne nieśli mu porterzy, ale to już 60 latek). I twierdził, że z ochotą szedł by sobie tak dalej, kompletnie olewając to w czym się obecnie specjalizuje // ....... najbardziej agresywne, zaborcze, niszczycielskie, inteligentne, zdradliwe, pracowite, piękne, doskonałe NaJMĄDRZEJSZE / NAJGŁUPSZE ZE ZWIERZĄT. //

    I tutaj komentarz do tekstu K. Rekasa nt. islamu w Persji, na neon24. Mianowicie w Koranie się doczytałem, że Mahomet PRZECIWENTROPICZNIE tak wzywał swych stronników //wielu chciałoby posiedzieć, ale moje posłannictwo jest do tych, którzy chcą iść...//

    Coś podobnego zauważył, "zagnieżdżony" już na UC Berkeley, Czesław Miłosz. Wg. niego, zarówno faszyści jak i komuniści to był rodzaj harcerzy, którzy koniecznie chcieli gdzieś iść.

    Ale to "nogobieżne harcerstwo" się (na zawsze?) skończyło, wraz z realizacją biblijnego przykazania "prostujcie drogi Pana", na przykład w formie autostrady aż do przedmieść Zakopanego.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031