Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Zabójstwo Adamowicza Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
858 postów 406 komentarzy

Podpalacze znają się na pożarach...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

...czyli rzecz o transporcie publicznym

 

GW załamała znienacka ręce nad problemami transportu zbiorowego w Polsce[i]. Problem realny, ale to takie dziedzictwo kuronizmu - nie pierwszy raz GW miewa napady ajwaj - a to na "narastające nierówności społeczne", a to na "plagę grodzenia blokowisk"[ii], teraz widać na transport - byle się nie zająknąć czyje to zasługi...

 

Intencją tekstu o zgrabnym tytule„Transport publiczny to nie tylko dojazd do pracy. To szansa na lepszą szkołę, wizytę u specjalisty. A firmy transportowe jeżdżą, jak kierowcom wygodnie”, niezależnie od być może dobrej woli indagowanego w nim eksperta,  Karola Trammera  - jest zdaje się raczej  lobbowanie za opanowaniem transportu zbiorowego przez duże zachodnie podmioty - przeciw „złym, małym polskim przewoźnikom. Niestety, ale to droga donikąd, czego dowiódł przykład PolskiegoBusa, który przy wsparciu samorządów i stosując dumping zamierzał do monopolizacji rynku, by potem zrealizować wszystkie te negatywne zachowania, o których mówi pan ekspert - "ekonomizację" czasów przejazdów i tras oraz kontrolę cen, a wreszcie dać się wchłonąć przez niemiecki FlixBus i powoli zwijać z wcześniej wydrenowanego polskiego rynku, na którym pozostawił nieomal zgliszcza.

 

Tymczasem może paradoksalnie, ale  na Lubelszczyźnie i w Lublinie jakoś tam działający system transportu zbiorowego udało się ocalić właśnie dzięki przewoźnikom prywatnym.  Po pierwsze w mieście, mimo lat wolnej amerykanki i dublowania linii z MPK udało się jednak utrzymać korzystną dla mieszkańców sieć i częstotliwość połączeń. Problemy z niewywiązywaniem się z umów pojawiły się dopiero po "ucywilizowaniu" branży, w tym wskutek wyznaczania przewoźnikom prywatnym absurdalnych tras przez urzędników miejskich. Pomijając już inne względy - wynika to zresztą z błędnego zrozumienia ról przewoźników publicznego i prywatnych w systemie. Ponieważ transport publiczny - jest zadaniem własnym danej gminy miejskiej -  przewoźnik miejski (MPK , MZK itp.) powinien zajmować się przewozami społecznie koniecznymi - z dalszych dzielnic, w godzinach poza szczytem, między dzielnicami. Te uznawane za dochodowe mogą bowiem spokojnie być realizowane przez podmioty prywatne. Dopiero takie zrozumienie służebnej roli komunikacji publicznej – uwalnia też umysły decydentów od oporów przed rozwiązaniem całkowicie racjonalnym, czyli  nieodpłatnymi przejazdami miejskimi autobusami.  Mowa bowiem nie tyle o biznesie, ale pewnej inwestycji społecznej, którą tak czy siak dotuje się/finansuje ze wspólnej kasy. Tu jednak mamy próg kolejny – łatwo jest bowiem pobudzić opór kierowców („jeżdżę swoim – nie będę zrzucał się na bilety dla jakichś meneli!”), w ten jednak sposób nie tylko katalizuje się dalszą atomizację (anty)społeczną, ale i zapętla całą sytuację transportową:  przeciwnicy motoryzacji utrudniają życiem kierowców licząc, że w ten sposób zmuszą ich do poparcia transportu zbiorowego, a kierowcy nie chcą słyszeć o wspieraniu komunikacji publicznej, co jej zwolenników skłania do dalszych pomysłów antymotoryzacyjnych i tak da capo…

 

Wróćmy jednak do przykładu lubelskiego - jeśli chodzi o transport międzymiastowy i międzyregionalny - również Lubelszczyzna była jedynym województwem, w którym udało się go ocalić rękoma przewoźników prywatnych. Lublinianin chcąc gdzieś dojechać szuka w pierwszym rzędzie marszrutki i jest szczerze zdziwiony, że gdzie indziej można nimi dotrzeć ledwie pod miasto. W czasach planowego wygaszania PKS-ów (a także ograniczania Przewozów Regionalnych) najpierw przez państwo, a potem samorządy województw - ci źli prywaciarze utrzymywali więc resztki połączeń na poziomie trzymającym jakoś region w kupie. W szczytowym okresie było to ponad 600 podmiotów i ok. 1,100 połączeń w obrębie województwa i z całą polską.

 

Jednocześnie jednak, cały system organizacji, kontroli (a także np. finansowania ulg) nie pozwalał tym podmiotom na rozwój, uzależniając ciągłość działalności (zezwoleń i innych) od polityczno-korupcyjnego widzimisię urzędników samorządowych. W efekcie polskie firmy nie mogły się rozwijać, inwestować w nowe pojazdy - nie wiedząc czy będą mogły kontynuować przewozy w kolejnym roku. Zmiany systemu wprowadzane były pod kątem preferowania elementu cenowego, dokonane w ciągu ostatniej dekady mapowanie potrzeb transportowych również w praktyce zmieniło się w czynnik zmierzający do  ostatecznego już wyprzedania, ograniczenia i likwidacji PKS-ów  (tak, tak, to nie były wcale lata 90-te, ostatecznie PKS-y wykończono w ostatniej dekadzie!) oraz po raz kolejny - zrobienia miejsca dla dużych, zagranicznych podmiotów przewozowych. Teraz zaś gdzieniegdzie trwa jeszcze walka o dobicie ostatnich prywaciarzy "bo odbierają pasażerów" – i takie też zadanie stawia sobie kolejna „akcja społeczna” GW.

 

Tymczasem proces odbudowy prawdziwego transportu publicznego w Polsce, choć docelowo powinien oprzeć się na systemie głównie publicznych podmiotów przewozowych - to choćby dla zapewnienia bieżącej ciągłości i spójności państwa musi też  możliwie chronić formę praktycznej samoobrony obywateli, jaką są przewozy prywatne.  Zamiast tego zaś, gdy busiarzy trzeba wykańczać - krzyczy się o wolnym rynku (choć  rynek przewozowy jest rynkiem regulowanym), milczy się zaś, gdy pojawiają się (niespełniające bynajmniej w pełni roli publicznej)  oligopole zagranicznych sieci, co gorsza, niekiedy przy poparciu nawet środowisk słusznie opowiadających się po stronie transportu zbiorowego, jednak naiwnie wierzących, że droga do tego wiedzie przez umocnienie dominacji na naszym rynku wielkich korporacji przewozowych.

 

To po prostu kwestia ustalenia priorytetów. Czy celem jest przywrócenie i zapewnienie społeczeństwu transportu publicznego na poziomie zapewniającym wygodę, wspomagającym wspólnotowość i ograniczającym przeciążenia wynikające z nadmiaru transportu indywidualnego? Czy może chodzi o samą zmianę struktury własnościowo-organizacyjnej w ramach obecnego, faktycznie niewydolnego i niefunkcjonalnego systemu? Obawiam się, że GW i jej ekspertom chodzi tylko o to drugie.

 

Tymczasem, jeśli mówimy o przywróceniu transportu publicznego - to nie dokona się on na dziś prostym odtworzeniem podmiotów publicznych świadczących takie usługi - bo nie ma WOLI POLITYCZNEJ, by tak się stało. Niezależnie więc od pisania planów maksimum i przedstawiania wizji jak być powinno - praktyczną formą przynajmniej uratowania tego, co jest i wzmocnienia lepiej reagującej na potrzeby nawet małych społeczności różnorodności - jest opieranie się oligopolizacji rynku i zapewnienie stabilności prawnej, a co za tym idzie finansowej podmiotom mniejszym, polskim. I nie, nie chodzi o zamrożenie rynku „rozklekotanych busów”, którymi straszy się Polaków, gdy to wygodne zachodnim lobbystom. Podobnie jak w latach 90-tych mogło być handlem detalicznym, jak udało się w niektórych sektorach rolno-spożywczych – trzeba się w końcu na coś decydować. Czy na podpuszczanie ludzi, że przecież „chcą tu i teraz móc dojechać do Warszawy za złotówkę” nie myśląc o tym, że w efekcie za chwilę ktoś im podyktuje ceny o rzędy wielkości wyższe i tylko na wybranych, nielicznych trasach? Czy na czasem trudne, mozolne odtwarzanie wspólnotowego systemu, reagującego na rzeczywiste potrzeby obywateli?

 

Bo to się przecież cały czas odbywa tak samo: przecież to tylko kupujący miał mieć wygodniej i taniej w sklepie? Więc wykoszono polski drobny handel. Pod pretekstem „wygody konsumentów” wykaszano branża po branży – i to samo działo się i dzieje się i z transportem publicznym. Mając w ręku argument rozstrzygający – sztucznie niegdyś utrzymane niskie dochody Polaków można nas zmusić i nakłonić praktycznie do wszystkie, pozbawiając jakiejkolwiek strategicznej wizji rozwoju. Mówiąc prościej: odbudowa transportu zbiorowego jest kluczowa tak z powodów ekonomicznych, jak społecznych - a zatem to zadanie zbyt poważne, by powierzać je tym, którzy cały także i ten system zburzyli.

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • Wykoszono
    Przemysł, wykoszono handel, wykasza się górnictwo, Polski przedsiębiorca musi spełniać wymogi urzędnicze, unijne no i oczywiście podatkowe. A JP Morgan, Mercedes itp dostają dotacyjki od Pana Morawera. To się nazywa równość wobec prawa. Najlepiej, jakby Polacy dali się pozabijać w wojnach na Ukrainie i Bliskim wschodzie, reszta wyemigrowała na zmywak, a rejon zajęli starsi i mądrzejs
  • @
    Taka refleksja,
    30 lat temu, chcąc się gdzieś dostać na wsi, można było:
    a). czekać na PKS (dość regularny),
    b). machać "na stopa", taniej jak PKS bo "co łaska".
    To drugie rozwiązanie jest "zerokosztowe". "Tylko" trzeba by odbudować MENTALNOŚĆ Polaków ku współpracy.
    W epoce smartfonów z GPS może warto?
    A komunikację zbiorową utrzymać swoją drogą. W końcu mamy prawo, aby na coś SENSOWNEGO były przeznaczane NASZE podatki.
    W pewnym zakresie komunikacja zbiorowa jest tak samo STRATEGICZNA, jak wodociągi, rolnictwo, itp. Wiedzą o tym koszerni, bo za wszelką cenę usiłują przejąc. Tylko Naród Polski może się obudzić, że mu zabierają, to co do życia niezbędne i zrobić im Holokit 2...
  • @zbig71 20:13:27
    "... wykasza się..."
    Nie SIĘ, tylko pod tymi decyzjami podpisują się KONKRETNE (imię, nazwisko, adres, itp) OSOBY.
    Jeśli będąc na "stołkach decyzyjnych" działają na SZKODĘ Polski i Polaków, to są ZDRAJCAMI.
    Przywróćmy karę śmierci, bo bez tego nie ma co brać się za sądzenie zdrajców.
  • A wszystko to zawdzięczamy Solidaruchom oraz KK z JPII na czele
    Za PRLu infrastruktura komunikacyjna Polski byłą gęsta i wszędzie można było dojechać.
    Solidaruchy i w tym obszarze zmieniły Polskę.

    To kolejna jakże liczna zbrodnia solidaruchów na Narodzie Polskim.
    "Komuchy" w PRLu jednak budowały, rozwijały .. a solidaruchy ?
    Tylko grabią, wyprzedają, zaprzedają..prywatyzują. mienie Narodowe Polaków.

    To cała prawda o solidaruchach.
    Nie mówię tu o tych prostych pożytecznych szczerych i patriotycznych .... mówię tu o decydentach rządzących tym nieszczęsnym krajem.
  • @laurentp 10:34:17
    Kto ci przywróci karę śmierci? W jakich realiach? Kto ci na to pozwoli? Zejdź na ziemię.
  • @zbig71 14:06:01
    Pierwsze co zrobiły solidaruchy zaraz po przejęciu władzy w Polsce to zniosły karę śmierci... i wiadomo dlaczego.
    W PRLu z najcięższe zbrodnie w tym gospodarcze obowiązywała kara śmierci.
    .. i wiadomo komu to przeszkadzało...."prywatyzatorom"

    Gdyby obowiązywała kara śmierci to wielu "wybitnych" polityków byłych solidaruchów już byśmy nie musieli oglądać.
    .. a tak musimy czekać na rewolucję w Polsce by przywrócić karę śmierci i uczciwie rozliczyć zdrajców za to co zrobili z majątkiem narodowym Narodu Polskiego.

    Takie procesy powinny być publiczne... a sędziowie obowiązkowo Narodowości Polskiej (a nie tylko obywatelstwa Polskiego)
  • @Oscar 14:37:17
    No jasne. Takiego Lewandowskiego to za jaja powiesić za program PPP.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031