Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
916 postów 451 komentarzy

Dziki, ludzie i politycy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wiele wskazuje na to, że nie mamy do czynienia ze spontaniczną kampanią, nie na taką skalę.

 

To nie jest zwykłe nieporozumienie wynikające z niewiedzy. Czy gra idzie o kontrolę nad polskim rynkiem żywca i wieprzowiny? By ją zdobyć i utrzymać konieczny byłoby doprowadzenie do upadku polskich hodowli, zwłaszcza małych i średnich chlewni – a taki będzie właśnie skutek dalszego zaniechania działań przeciw ASF.

 

Takie akcje PR-owe, z czekającymi wcześniej "ekspertami", celebrytami, którzy za darmo nie zawiążą nawet sznurówki - są wcześniej profesjonalnie przygotowywane i opłacane. A biorący w nich udział naiwni, acz przekonani, że działają samodzielnie i dobrowolnie - są tylko narzędziami wielkich interesów. Gra idzie o grube miliardy i o to, czy będziemy jeść zdrowe, polskie mięso - czy masową produkcję z zagranicznego chowu przemysłowego. Oczywiście za większe pieniądze, bo ceny nam już będą mogli podyktować...

 

Zdziczali politycy

 

Nie można bowiem wykluczyć sytuacji, w której wszyscy korzystający na epidemii ASF i spowodowanym nią kryzysie w branży mięsnej w Polsce – czyli m.in. Niemcy i Ukraińcy – skrzykną się, pogadają z  Jarosławem Kaczyńskim  i wytłumaczą mu, że hodowla żywca w Polsce jest tak samo niepotrzebna, jak ubój rytualny czy wyrób futer. Przecież wszystko można sprowadzać z zagranicy, wieprzowinę też!

 

Polakom powie się w takiej sytuacji, że przeważyło miękkie serce Prezesa do zwierząt, no i oczywiście ogromna wrażliwość wykazana przez facebookowych obrońców dzików. Te obejmie się zakazem polowań, w efekcie czego wybić wprawdzie trzeba będzie z czasem wszystkie świnie – tym się jednak przecież nikt już interesować ani przejmować nie będzie…

 

Postawieni pod murem rolnicy nie będą więc mieli innego wyjścia niż wyjść na drogi i zablokować kraj.  I idę o zakład, że ci sami dzisiejsi humanitaryści będą się wówczas domagali pałowania krnąbrnego chłopstwa.  Tak to już bowiem ma być, że Polacy mają żyć samą tkliwością do zwierząt. Zarabiać im na nich absolutnie nie wolno...

 

Co ciekawe, do niby "pro-dziczej", a naprawdę anty-rolniczej nagonki przyłącza się nawet część zdezorientowanego aktywu Peezel, samo Stronnictwo zaś znacząco milczy.  Tak kończy się przemiana partii niegdyś ludowej - w formację korupcyjno-biurokratyczną.  Na swoje nieszczęście, głos zabrał za to  Paweł Kukiz, który wydaje się mieć ten sam problem, co wielu w jego roli przed nim - nie wie albo nie chce wiedzieć skąd ma głosy. KUKIZ'15 wszedł do Sejmu w dużej mierze głosami rolników, niechętnych koalicji PO-PSL, ale i nieufnej wobec PiS. Przedstawiciel klubu Kukiza jest także przewodniczącym komisji rolnictwa. I z tej pozycji, w przededniu maratonu wyborczego -  pan piosenkarz ogłasza, że ważniejsze są dla niego awatary Warszawki niż interes wyborców, którzy mu zaufali,  a przy okazji za jednym zamachem udało mu sięwkurzyć rolników i obrazić Kresowian (porównując odstrzał dzików do… Rzezi Wołyńskiej). Trzeba to przyznać - jakie to piękne samobójstwo!

              

Wołający na puszczy

 

Jeszcze chwila i zaperzenie uczestników całej akcji, wraz z wtrętami polityków ostatecznie zaciemni i zawikła zupełnie prostą sprawę. Do znudzenia bowiem przypominać można i należy,  że przede wszystkim  nie ma mowyo żadnej "rzezi", takie redukcje pogłowia dzików prowadzone są cyklicznie na podobną skalę, a populacja jest odnawiana  - także dzięki człowiekowi, w tym zwłaszcza myśliwym. Tym razem odstrzał jest tym potrzebniejszy, że od 5 lat państwo nie zwraca uwagi na rozlewanie się Afrykańskiego Pomoru Świń na kolejne powiaty i województwa. W 2014 r. wystarczyłoby wybić kilkadziesiąt zarażonych dzików na Podlasiu, rok później chodziło o setki w trzech województwach, potem o tysiące w pięciu, a dziś trzeba, niestety, postawić tamę epidemii. Następnie stan dzików w Polsce zostanie odtworzony. Czy ktoś z dyskutujących słyszał w ogóle, że w podobny sposób od 10 lat sztucznie, metodami hodowlanymi - samorządy wojewódzkie w całej Polsce we współpracy z PZŁ - odbudowały i podtrzymują populację zająca?

 

Nie jest też prawda, że dzik nie ma styczności ze zwierzętami gospodarskimi.  Dziki nie tylko wchodzą już dziś do miast, ale tym bardziej do zagród wiejskich, a przede wszystkim żerują na kukurydzy - używanej jako pasza. Sama  bioasekuracja to dziś za mało, oczywiście, że musi być i jest stosowana - ale w walce z chorobą po latach zaniedbań konieczne są bardziej radykalne kroki. Obok odstrzału dzików - także bardziej rygorystyczne kontrole fito-sanitarne na granicach i zablokowanie importu na polski rynek zarażonego żywca (z Litwy) i skażonego zboża (przede wszystkim z Ukrainy).  Jeśli takich działań się nie podejmie - polskich producentów trzody czeka bankructwo, a rynek zostanie przejęty przez koncerny zagraniczne, proponujące Polakom mięso nie tylko droższe, ale i z chowu przemysłowego. Cała histeria z "obroną dzików" nie wydaje się więc przypadkowa i nie o "biedne loszki" w niej chodzi - tylko o miliardowe zyski.

 

Jeśli więc chcemy jeść zdrowe, polskie mięso - a przy okazji utrzymać ostatnią jako tako funkcjonującą gałąź polskiej gospodarki, czyli rolnictwo - nie dajmy się manipulować!

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • 5*****
    Bo jakaś lewacka menda dala 1! 100% racji.
  • @kula Lis 68 19:33:10
    Lewactwo pleni się z zastraszającą szybkością. Nawet w najbliższej rodzinie szerzy się na wielu frontach.
  • @zadziwiony 19:39:01
    Decyzjami politycznymi dotyczącymi rolnictwa koalicja rządząca PO-PSL doprowadziła do zmiany trybu życia i rozrodu dzika. Raptowny wzrost powierzchni upraw kukurydzy obejmujących często nie tylko dziesiątki, ale i setki hektarów stworzył idealne schronienie w okresie wegetacyjnym dla watah tego bardzo inteligentnego zwierza. Jakość uprawianej kukurydzy skorelowana z dopuszczeniem do obrotu odmian nasion genetycznie zmodyfikowanych spowodowała przyrost masy tusz dzików podobny do przyrostu masy tusz świń hodowlanych. Do rozrodu zaczęły przystępować nie tylko osobniki starsze, ale również jednoroczne. Całodobowe schronienie w okresie wegetacyjnym w gęsto rosnącej kukurydzy uniemożliwiającej polowanie przy intensywnym wzroście tusz osobników młodych i wcześniejszym przystępowaniu do ich rozrodu spowodowało raptowny wzrost liczebności tego gatunku. Skutkiem tego jest oczywiście znaczny wzrost szkód w uprawach kukurydzy." Czyli PO-PSuLi jakość kukurydzy WPUSZCZAJĄC GÓWNIANE GMO. Tym zapewnili nadmierne przyrosty masy dzików. Zwiększone areały dały mozliwości dzikom do niekontrolowanych wzrostów i szybszego dojrzewania płciowego - czyli większego namnażania się! I to wina koalicji sPOKO - sPOKO z ostatnich lat! Sawicki, Pawlak, Tusk, Kopacz, Kosiniak-Kamyk wtedy rządzili! A teraz ich akolici będą krzyczeć?! Gdzie byli wtedy gdy wprowadzano do Polski zasrane GMO?
  • @kula Lis 68 19:33:10
    Najlepiej by było, jakby dzik jakiegoś lewusa kłem w dupę ugodził.
  • @zbig71 20:50:53
    Były konie, były wiewiórki, był kornik drukarz,były psy i kotki teraz dziki. Ciekaw jestem czy totalna opozycja ma może jakiś program dla gatunku ludzkiego?
  • @kula Lis 68 20:50:31
    Atak opozycyjnych świń dzikich....koszulki Konstytucja zostawili na osiedlu godzinę wcześniej


    https://twitter.com/i/status/1083124916055097349
  • @Husky 21:09:55
    Najciekawsze jest, że akcja z ASF pachnie mi służbami i to nie tymi z III RP. Proszę zauważyć że dziki jak i świnie są uważane przez pewne 2 religie za zwierzęta nieczyste. U naszego zachodniego sąsiada dziki masakrować zaczęto już wcześniej a na wschód od PL tego się nie robi. Nie zapominajmy, że w całej tej hucpie związanej z polskimi dzikami, tak naprawdę chodzi o niemieckie świnie...

    https://pbs.twimg.com/media/DwkE1jeX0AAPbTX.jpg
  • @Husky 21:14:08
    https://pbs.twimg.com/media/DwjRl17WsAckSd1.jpg


    https://pbs.twimg.com/media/Dwi6-_3WsAEXYJe.jpg
  • @Husky 21:14:08
    https://pbs.twimg.com/media/DwgLm-wWsAAt6_Z.jpg

    Ten to nawet dzika z jeleniem pomyli

    https://pbs.twimg.com/media/DwimqHsX0AAUPq2.jpg
  • @kula Lis 68 21:40:36
    A co, ten bałwan z wąchami zastrzelił tego Jelenia?
  • @zbig71 22:20:17
    Wreszcie coś pozytywnego - oszołomy będą zawiedzeni! No to szok! Ekobarany chyba się pochlastają? Opozycja i ekolodzy będą zawiedzeni! RMF FM: Bruksela nie tylko popiera plan odstrzału dzików, ale również chwali polski rząd. Opozycja i środowiska ekologiczne będą zawiedzione. Jak donosi RMF FM, Komisja Europejska nie tylko popiera odstrzał dzików, ale również chwali polskie władze za podjęte działania! „Polska realizuje te zalecenia wzorowo” - powiedział korespondentce radia jeden z unijnych urzędników. Przeciwko odstrzałowi dzików protestują opozycyjne partie polityczne, środowiska ekologiczne, czy wielu celebrytów. Pojawiło się wiele fałszywych informacji, jakoby miało dojść do depopulacji dzików, czy wydano zgodę na zabijanie nawet prośnych loch. Paweł Kukiz porównał to do banderowskich zbrodni na Polakach! Wygląda na to, że tym razem na nic zdały się takie akcje, jak wysłany przez europosła PO Dariusza Rosatiego do Brukseli donos, pytającego czy KE zamierza „powstrzymać” polski rząd. Opozycja i środowiska ekologiczne będą zawiedzione. Jak donosi RMF FM, Komisja Europejska nie tylko popiera odstrzał dzików, ale również chwali polskie władze za podjęte działania! „Polska realizuje te zalecenia wzorowo” - powiedział korespondentce radia jeden z unijnych urzędników. Przeciwko odstrzałowi dzików protestują opozycyjne partie polityczne, środowiska ekologiczne, czy wielu celebrytów. Pojawiło się wiele fałszywych informacji, jakoby miało dojść do depopulacji dzików, czy wydano zgodę na zabijanie nawet prośnych loch. Paweł Kukiz porównał to do banderowskich zbrodni na Polakach! Wygląda na to, że tym razem na nic zdały się takie akcje, jak wysłany przez europosła PO Dariusza Rosategio do Brukseli donos, pytającego czy KE zamierza „powstrzymać” polski rząd. To niezbędny krok w celu ograniczenia bardzo agresywnego rozprzestrzeniania się w ostatnich miesiącach afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Polsce i krajach UE oraz w celu ochrony unijnych rolników i konsumentów powiedział RMF FM przedstawiciel Komisji Europejskiej. Urzędnicy unijni alarmują, że jeśli nie uda powstrzymać rozwoju ASF w Polsce, to całej UE może grozić blokada handlu wieprzowiną ze strony zagranicznych partnerów. W informacji czytamy też, że działania polskich władz zdaniem Brukseli są zgodne z przepisami i zaleceniami podjętymi przez kraje UE. Polska realizuje te zalecenia wzorowo stwierdził jeden z unijnych urzędników w rozmowie z korespondentką RMF FM. Okazuje się, że polski rząd jest w stałym kontakcie ws. realizacji planu odstrzału dzików i kontroli ASF z Komisją Europejską, która chwali też polskie władze za koordynację działań między resortami środowiska, rolnictwa i związkami łowieckimi, rolnikami, lekarzami weterynarii oraz hodowcami trzody chlewnej. Określono ją mianem „bardzo obiecującej współpracy”. Jako pozytywny sygnał odebrano również fakt, że Polska nie zasłania się Brukselą i rozumie, że „polski problem jest problemem unijnym”.

    kpc/RMF FM

    Ps..Rosati ma donosy we krwiobiegu. Tak to jest Rosati ja się ma "wściekliznę" i nie ocenia się trzeźwo swoich działań tylko idzie na "żywioł". No to polskie lewactwo ma moralnego kaca (jeśli oczywiście u nich coś takiego jak moralność istnieje). Można było się tego spodziewać ale tylko z tej przyczyny, że graniczymy z Niemcami a dzik nie potrzebuje paszportu! Ile wrogów Polski mieszka w Polsce! Coś koszmarnego! Żadne państwo nie ma tylu zdrajców. Uwaga na ukrożyda, pomiot ubeka Halickiego w Sejmie ... może pójść jak rozjuszony dzik i zrobić szkodę .. "dzik jest dziki". Tym bardziej Halicki dzik.
  • @AgnieszkaS 23:12:48
    Obrońcom dzików została już tylko "ulica" !
  • @Husky 21:09:55
    Wszystkie celebryckie lochy niskoprośne, zejdą do podziemia zbudowanego przez czerwone watahy im Cimoszewicza i Komoruskiego , siczowych strzelców dzikowych. A obrońcom dzików pozostaje tylko przywiązanie się łańcuchem do dzika a najlepiej do dwóch(bo mało obrońców). Proponuję, by Totalni wzięli po dziku pod pachę i wyszli na ulice. Będą mieć wyższą frekwencję. To dla nich najodpowiedniejsze towarzystwo.
  • List otwarty środowiska naukowego w sprawie redukcji populacji dzików
    https://naukadlaprzyrody.pl/2019/01/09/list-otwarty-srodowiska-naukowego-w-sprawie-redukcji-populacji-dzikow/
  • @Husky 21:09:55
    "Ciekaw jestem czy totalna opozycja ma może jakiś program dla gatunku ludzkiego?"

    kundel,
    niby pytasz sensownie, ale kłamiesz nawet pytając.

    Istnieje taki program dla gatunku ludzkiego już od ok. 20. lat i nosi nazwę "zrównoważony rozwój" (czytaj: depopulacja nadmiernej ilości ludzi z powodu "ocieplenia klimatu").
    Ten program popierają rządzący i opozycja oraz Kościół (encyklika "Laudato si").
  • @trojanka 13:11:20
    Fachowe i logiczne podejście do sprawy.
  • @lorenco 14:49:36
    Co w ogóle porządnie zrobiono żeby zapobiegać zarazie.Czy szumnie zapowiadany płot na granicy z Ukrainą , gdzie od 4 lat rośnie ilość chorych sztuk powstał??NIEEE!!

    http://www.portalspozywczy.pl/mieso/wiadomosci/asf-zbiera-zniwo-na-ukrainie,160480.html

    https://dzienniklodzki.pl/mieso-z-ukrainy-moze-byc-zarazone-asf-ukraincy-przywoza-slonine-zarazona-afrykanskim-pomorem-swin/ar/12972106


    https://wiadomosci.wp.pl/afrykanski-pomor-swin-wirusa-moga-przenosic-pracownicy-z-krajow-wschodnich-6027416667882625a

    https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/588728,ludzie-powoduja-rozprzestrzenianie-sie-afrykanski-pomor-swin.html


    http://www.vet.info.pl/rosnie-liczba-ognisk-asf-na-ukrainie,1538
  • @lorenco 14:49:36
    Jakie fachowe?
  • @trojanka 15:22:37
    Afrykański wirus ma swój nr patentowy w USA co świadczy o tym że został stworzony sztucznie przez człowieka. Pierwsze chore dziki znaleziono w sierpniu, obydwa zamrożone na kość w tym jeden był na drzewie (zrzutka z samolotu). ASF odkładam do wyjaśnienia w zw z dzikiem znalezionym na drzewie, a dziki raczej zdychają na ziemi, niezależnie od choroby. Przy likwidacji hodowli zwierząt futerkowych zyskiwała Dania, podobno ma nie być likwidacji tych hodowli. Mam pytanie do obrońców dzików, czy myszy i szczury można zabijać ? To też zwierzęta, też samice są w ciąży i rodzą młode, też roznoszą choroby i powodują zniszczenia. Czy można zabijać muchy i komary, a kleszcze ? Nie dajmy się zwariować, kilku "zielonych" walczy o wyższe miejsca na listach wyborczych, a grupa "pożytecznych idiotów" kolejny raz dała się nabrać. Teraz protestujący lewacy, wykrzykujący pod Sejmem przeróżne brednie z zamiarem obrażenia PiS i w istocie jak dziki na fotografii buchtujący pod Polską, powinni czym prędzej popędzić do Brukseli i tam buchtować! Jestem ciekaw czy będą mieć odwagę wykrzykiwać obraźliwe hasła pod adresem eurokomunistów.
  • @kula Lis 68 15:36:47
    Twoje jest fachowe.
  • @kula Lis 68 15:46:20
    Jeszcze raz napiszę bo już pisałem: kwestia dzików należy do służb leśnych, to one powinny wskazywać myśliwym co odstrzelić, gdzie i jak.
    Od tego są gajowi, leśniczy, nadleśnictwa i fachowe służby weterynaryjne specjalizujące się w dziedzinie dzikich zwierząt. Jednak bractwo myśliwskie to taka banda ludzi zamożnych, często i polityków, którzy wiedzą wszystko lepiej od leśników czy weterynarzy. Od tego są fachowcy i wyręczanie ich i wpieprzanie się polityków w nieswoje sprawy doprowadza do tego co jest.
    Niemcy wybili dziki, ubili też naszego żubra.
    Ja nie wiem, czy w Niemczech jeszcze istnieje jakaś przyroda.
    W Wielkiej Brytanii w ogóle zanikła a odbudowanie jej zajmuje Anglikom wiele czasu. Wprowadzenie z powrotem wilka kilka razy skończyło się niepowodzeniem.
    Jednak Ty Lise wiesz lepiej. Nie powinieneś mieć w swoim nicku słowa LIS, to obraża te inteligentne i prze pożyteczne zwierzęta!
    A dziki, jakby Ci się chciało przeczytać ten list otwarty co podała Trojanka, są też bardzo pozyteczne, jednak Ty wklejasz co popadnie, z czytaniem widocznie masz problem.
  • @trojanka 15:22:37
    Trzeba wybić Ukraińców! Nowe hasło dla Kula Lisa68:) Ciekawe, czy podejmie:)))
  • @lorenco 23:19:35
    Banderowców oczywiście, tak jak to robili z nimi Rosjanie lub jak robią to z ISIS Syryjczycy. Wroga się nie niańczy tylko zabija, było tak od wieków.
  • To jest inwazja! Przyroda Europy zagrożona. Obce gatunki zwierząt niszczą nasz kontynent
    https://nczas.com/wp-content/uploads/2019/01/wiewi%C3%B3rka_nczas.jpg


    Inwazja obcych gatunków niszczy Europę. Niewystępujące dotąd w Europie gatunki, m.in. ryb, raki czy wiewiórkę zaliczono do najgroźniejszych inwazyjnych gatunków obcych, które mogą zagrozić przyrodzie UE. Większość pochodzi ze strefy tropikalnej, w Polsce miałyby małe szanse na przetrwanie ocenia biolog z IOP PAN w Krakowie. W badaniu pod kierunkiem prof. Helen Roy z brytyjskiego Centre for Ecology and Hydrology wzięło udział ponad 40 naukowców z całej Europy, którzy ocenili ryzyko ze strony różnych zwierząt i roślin ze wszystkich środowisk. Oszacowali oni prawdopodobieństwo, z jakim te gatunki obce mogą się do Europy przedostać, zadomowić i rozprzestrzenić, a także negatywne oddziaływać na gatunki rodzime. Wpływ tych gatunków na bioróżnorodność w Unii Europejskiej może być odczuwalny już w ciągu najbliższej dekady. Najwięcej gatunków potencjalnie groźnych dla przyrody UE pochodzi z Azji, Ameryki Północnej i Południowej. Gatunki wodne mogą zostać przypadkowo zawleczone do Europy przede wszystkim za pośrednictwem dalekodystansowej żeglugi, a bezkręgowce lądowe mogą dokonać inwazji np. wraz z importowanymi roślinami. Najbardziej zagrożone potencjalnymi inwazjami nowych gatunków obcych są na naszym kontynencie regiony biogeograficzne: śródziemnomorski, kontynentalny oraz rejon wysp wulkanicznych na Atlantyku u wybrzeży Europy i Afryki. O wiele mniejsze ryzyko dotyczy obszarów związanych z Bałtykiem, Morzem Czarnym i obszarów polarnych. Wydaje się też, że żadne nowe gatunki obce nie zagrażają przyrodzie wysokogórskiej ocenili eksperci.
    Najwyższą kategorię ryzyka uzyskało siedem gatunków zwierząt i jedna roślina. Jednym z tych gatunków jest drapieżna ryba okoniokształtna Channa argus, która pochodzi z południowej i wschodniej części Chin. Obecnie można ją spotkać również w płytkich, bagnistych stawach i na mokradłach w Japonii i na Florydzie. Kolejny gatunek to sumik koralowy (Plotosus lineatus) prążkowana ryba wywodząca się z Oceanu Indyjskiego. W wodach Morza Śródziemnego odnotowano ją już w 2002 r. Opanowała wybrzeże Izraela, zwłaszcza płytkie akweny o piaszczystym bądź mulistym dnie. Ryba ta produkuje toksynę potencjalnie groźną dla człowieka. Z punktu widzenia środowiskowego jej obecność oznacza konkurencję dla rodzimych gatunków ryb, zaś na dłuższą metę ryzyko ich wyparcia. Naukowcy przestrzegają też przed dwoma gatunkami małży. Jeden z nich, Limnoperna fortunei, reprezentuje rodzinę omułkowatych. Pochodzi z Chin i Azji południowo-wschodniej; w 1965 r. pojawił się w wodach Hong Kongu, a w latach 90. także w Japonii i na Tajwanie. Z czasem trafił do wód USA i Ameryki Południowej. Wpływa na miejscową faunę i sieci pokarmowe w wodach słodkich. Kolejny małż Mytilopsis sallei, pochodzi z wybrzeża Panamy, ale rozprzestrzenił się w wodach oceanu Indyjskiego i Pacyfiku, docierając do Fiji, Indii, Malezji, Tajwanu, Japonii i Australii. W czołówce zagrożeń jest też ślimak Crepidula onyx, wywodzący się z wód Kalifornii i Meksyku. Jest on dziś rozpowszechniony i uważany za gatunek bardzo inwazyjny w Azji. Jego obecność odnotowano w Korei, Japonii i Hong Kongu. Na listę potencjalnie groźnych w UE gatunków inwazyjnych trafił również rak Orconectes rusticus, pochodzący z USA, obecny także w wodach Kanady. Jest duży i agresywny; zagraża rodzimym gatunkom raków. Kręgowce lądowe reprezentuje wiewiórka czarna (Sciurus niger), pochodząca z Ameryki Północnej, która rywalizuje o zasoby z innymi gatunkami wiewiórek. Jest potencjalnie groźna również dla naszej wiewiórki rudej (S. vulgaris). Wśród roślin autorzy raportu wymienili glon Codium parvulum, pochodzący z Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku. Jest już obecny w Morzu Czerwonym i Śródziemnym. Uważa się, że obecność tej rośliny wpływa na strukturę i sposób funkcjonowania ekosystemów.

    „Większość tych gatunków pochodzi ze strefy tropikalnej. Nawet gdyby przedostała się do Polski, ma niewielkie szanse na przetrwanie” – powiedział w rozmowie z PAP dr Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie (IOP PAN), który brał udział w pracach zespołu opracowującego listę zagrożeń inwazyjnych.

    Zwraca on jednak uwagę, że gatunek obcy może być groźny dla przyrody nawet wówczas, jeśli się w nowym miejscu nie zadomowi. Nawet w takim przypadku istnieje bowiem ryzyko przeniesienia za jego pośrednictwem chorób czy pasożytów.

    „Największe szanse na zadomowienie się w Polsce miałby rak Orconetctes rusticus i wiewiórka czarna, które pochodzą z Ameryki Północnej, ze stref klimatycznych podobnych do naszej. W dalszej perspektywie ich obecność mogłaby oznaczać konkurencję dla gatunków rodzimych, przenosić na nie pasożyty czy choroby, nawet powodować straty gospodarcze” mówi dr Solarz. Zaznaczył jednak, że na razie żadnego z tych gatunków nie stwierdzono w Polsce w naturze; ma również sygnałów o ich hodowli w naszym kraju. Osiem wymienionych wyżej gatunków to czołówka listy liczącej 329 gatunków obcych, stanowiących potencjalne zagrożenie ekosystemów UE. Pełną listę przedstawiono w piśmie „Global Change Biology” (DOI: 10.1111/gcb.14527). Badanie sfinansowała Komisja Europejska. Szacuje się, że na terenie Europy znajduje się już ponad 14 tys. gatunków obcych, z czego ponad połowa pochodzi z obszarów położonych poza Unią Europejską (pozostałe są typowe wyłącznie dla określonych obszarów wewnątrz UE, ale wydostały się poza nie i opanowały nowe tereny w Europie). Duża część gatunków obcych rozprzestrzenia się „na gapę”, np. wraz z transportem morskim lub lądowym. Inne są sprowadzane celowo do hodowli, np. w celach konsumpcyjnych lub jako zwierzęta domowe zwraca uwagę dr Solarz. Tak było np. z północnoamerykańskimi rakami: pręgowatym i sygnałowym, które sprowadzano do Europy do hodowli, a potem z nich uwalniano (lub same uciekały). Oba te gatunki są nosicielami grzyba powodującego dżumę raczą, śmiertelną dla raków europejskich. Choć nie da się całkiem wyeliminować zawlekania gatunków obcych to jednak warto próbować, gdyż często stanowią one zagrożenie mówi naukowiec z IOP PAN. „Według Czerwonej Listy Gatunków Zagrożonych gatunków, które w skali całego świata wymarły na skutek wprowadzenia inwazyjnych gatunków obcych jest ponad 200. W Polsce problemem są m.in. norki amerykańskie, także szopy i jenoty, mogące siać spustoszenie w ptasich lęgach… Niedawno w Nysie stwierdzono pierwszy w Europie środkowej przypadek lęgu papugi, aleksandretty obrożnej. Jej ewentualne rozprzestrzenienie się może zagrażać rodzimym gatunkom ptaków, choćby ze względu na konkurencję o dziuple lęgowe” tłumaczy. Dr Solarz zaznaczył, że na samym szczycie listy gatunków obcych groźnych w UE są tylko dwa potencjalnie groźne z perspektywy Polski. Jednak jako duże zagrożenie został również uznany np. północnoamerykański bizon (Bison bison). Z perspektywy całej Europy nie ma on większego znaczenia, w krajach Europy Zachodniej bywa wręcz utrzymywany w hodowlach półotwartych. „W Polsce sytuacja jest inna ze względu na nasze żubry, które z powodu małej liczebności są wciąż gatunkiem zagrożonym. Żubrów jest na świecie mniej, niż nosorożców białych! Obecność bizonów, nawet w hodowlach, np. położonych blisko wolno żyjących stad żubra, byłaby bardzo dużym zagrożeniem ze względu na potencjalne przeniesienie chorób albo ryzyko krzyżowania się obu gatunków” wyjaśnia dr Solarz. Inwazje obcych gatunków to drugie – po bezpośrednim niszczeniu siedlisk zagrożenie dla globalnej różnorodności biologicznej. Do tego generują one bardzo wysokie straty gospodarcze, które w samej Europie sięgają co najmniej 12 miliardów Euro rocznie. Jak mówi dr Solarz, tworzenie listy gatunków obcych potencjalnie groźnych dla ekosystemów UE ma charakter zapobiegawczy. Taka lista może być pomocna podczas rozszerzania listy inwazyjnych gatunków obcych i inwazyjnych, podlegających w UE specjalnym regulacjom. Obecnie znajduje się na niej 49 gatunków, których m.in. nie wolno do Europy sprowadzać, przetrzymywać, hodować czy oferować w sprzedaży. Jeżeli znalazłyby się one w jakimś kraju w Europie ma on obowiązek podjęcia działań, które wyeliminują gatunek lub zapobiegną jego ekspansji – wyjaśnia naukowiec.

    Źródło: PAP
  • Hołownia chce rozlewu krwi! Namawia Polaków do spacerów po lesie w trakcie odstrzału dzików
    https://nczas.com/wp-content/uploads/2019/01/szymon_holownia_nczas.jpg

    https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/49854796_1181877731937016_7843762506257399808_n.jpg?_nc_cat=1&_nc_ht=scontent-frt3-2.xx&oh=c508453aacbd4ec1ce371229ed5b7dda&oe=5CCF5EF3

    „Kto z Was może niech idzie w weekend do lasu, wesprze liczne antyłowieckie ruchy (Warszawski Ruch Antyłowiecki i lokalne organizacje pokrewne, są na Śląsku, w Trójmieście, w Bydgoszczy, w Karpatach itd. itp.)” – napisał na swoim facebookowym profilu Szymon Hołownia. Dziennikarz mianujący się katolickim chce rozlewu krwi? O tym, że pójście do lasu w trakcie masowego odstrzału dzików jest niebezpieczne chyba nie trzeba nikomu przypominać. Każdy zdrowo myślący człowiek jest w stanie przewidzieć, co może się stać, gdy myśliwy skupiony na poruszających się stworzeniach dojrzy w oddali poruszające się postaci. Nie raz już w historii słyszeliśmy o tragicznych pomyłkach do jakich dochodziło w podobnych sytuacjach.

    Pomimo, że wszyscy odradzają wychodzenie do lasu, to jednak w żaden sposób nie przekonuje to Szymona Hołowni. Publicysta, który mianuje się katolickim w swoim ostatnim wpisie namawia swoich odbiorców na to, aby w weekend wybrali się na spacer po lesie. Czy weźmie odpowiedzialność za ewentualne ofiary?

    W długim facebookowym poście znajduje się jeszcze wiele „ciekawych” opinii wygłaszanych na temat dzików. Najbardziej jednak rozbawiło nas zakończenie, które po prostu „zwala z nóg”.

    „Żal mi tych dzików, które w ten weekend zapłacą za naszą chciwość (za nic innego), jak jasna cholera. Niestety nie jestem ministrem, nie mam tylu pieniędzy, nie jestem też w żadnej większości. Piszę to, by nikt nie mówił, że nie mówiłem: to co się dzieje to czyste barbarzyństwo. W przeddzień jego egzekucji chciałbym więc powiedzieć: dziku, jestem z tobą, strasznie mi wstyd za mój gatunek. Wiem, że to nie tak miało być. I wiem, że Ktoś to kiedyś naprawi” napisał Hołownia.

    Szymon Hołownia
    17 godz. ·
    No to jeszcze raz o dzikach, bo od ostatniego wpisu na ten temat sytuacja się poznawczo rozwinęła. Przeczytałem wszystko, co w tych dniach wydało z siebie ministerstwo środowiska, PZŁ, Lasy Państwowe, rządowe gazetki, niezależne portale, profile organizacji ekologicznych, a także setki komentarzy sensownych i nie. Głowa mi puchnie, ale sporo się dowiedziałem i nauczyłem. A więc tak (będzie długie, ale warto):

    1. Obecnie pole walki wygląda tak:

    Z jednej strony mamy list (link wkleję w komentarzu) ponad tysiąca naukowców: biologów, przyrodników, weterynarzy (dobrze ponad stu to profesorowie, doktorów habilitowanych nie chciało mi się już liczyć), którzy piszą wyraźnie: wyrzynanie dzików przyczyni się do rozprzestrzeniania ASF, nie do jego wyhamowania. Z ASF walczy się bioasekuracją, której - według raportu NIK - nie stosowało 74 proc. skontrolowanych gospodarstw. Ponadto - to rozwali leśny ekosystem, w którym dzik spełnia bardzo ważną rolę.

    Z drugiej strony mamy:

    a) rząd trzęsący portkami przed potężnym mięsnym lobby i zgadzający się na każdy idiotyczny pomysł, byle mu tylko znów ktoś nie zablokował A2 albo - jak było z hodowcami futerkowych - nie obłaskawił ojca Rydzyka i nie założył portalu "informacyjnego" buntującego elektorat. Mamy ministra, który plącze się w zeznaniach, bo raz mówi, że dzików na koniec sezonu polowań (którego to sezonu de facto nie ma, gdyż zgodnie z jego własnym rozporządzeniem można dzika tłuc całorocznie), ma w Polsce zostać ok. 200 tys. dzików. Innym zaś razem jego pani wiceminister pisze, że należy populację "maksymalnie" ograniczyć, a jego służby zalecają wybicie dzików do poziomu 0,1 dzika na km kw. Co oznacza, że zostanie ich w Polsce ok. 30 tysięcy (bo Polska ma 312.000 km kw., a więc minister środowiska, jako nauczyciel matematyki z zawodu, powinien sobie wszystko łatwo wyliczyć, ale nie poradził).

    b) mamy myśliwych, którzy pokazują tabelki, i mówią: "Przecież my tych dzików po dwieście tysięcy rocznie tłuczemy od paru lat, już od PO tak tłuczemy! Nagle się lewactwo obudziło! A w tym roku też ustrzelimy tyle, ile mamy w planie, 185.000, do zabicia teraz zostało nam 10 proc!" Że od czasów PO tak tłuką? Święta prawda. Tylko po co te tabelki, skoro polowania sanitarne, a takie mają być teraz w związku z ASF prowadzone, prowadzone są poza planem, bo to "interwencyjna" robota? O czym PZŁ nie wprost, choć dość jasno wspomina w ostatnim akapicie swego stanowiska? I że tu kluczowe są nie ich cuda-tabelki, a zadany przez rząd wskaźnik 0,1 i tego się - ku chwale Ojczyzny - będą trzymać?

    Nasi zwolennicy kochania przyrody ołowiem coś tam niby przebąkiwali też, że się brzydzą strzelać do loch ciężarnych i prowadzących młode. Ale przecież nie będą za bardzo stawać okoniem, skoro - jak sami anonimowo mówią - po pierwsze boją się pewnego buńczucznego rolnika, który ma posłuch u ministrów i chce rozwalić im PZŁ, a zwierzynę sprywatyzować (związać prawo jej własności z ziemią. A po drugie: boją się, że jak teraz się rządowi postawią, to im rząd w 2020. nie odnowi dzierżawy obwodów łowieckich. Więc udają, że biorą sobie do serca "zalecenia" ministra Kowalczyka, by do ciężarnych loch nie strzelać i by polować tylko w sezonie, które warte są tyle, co moje "zalecenie" Donaldowi Trumpowi, żeby zmienił fryzjera: rząd nadal płaci 650 za lochę, i tyle w temacie.

    2. Gdy tylko w sieci ruszyło oburzenie na zapowiadane na najbliższe trzy weekendy polowania, rządowo - myśliwsko - hodowlane lobby mięsne przegrupowało się i zaczęły się masowe "kopiuj wklej" wrzuty do mediów i na fejsa. Urocze to było, naprawdę. Ci kolesie z logo PZŁ w profilowym piszący: "Nie jestem myśliwym, ale". W ogóle zauważyłem, że to coraz bardziej popularna technika retoryczna wśród trolli: pozorna zmiana barw ("mnie to jest obojętne, ale", "jestem ekologiem, ale"; wiadomo, że wszystko co przed "ale" zawsze jest nieistotne, ale trolle nie wiedzą, że ja to wiem).

    W drugiej kolejności na sieć runął argument: "A Niemcy też strzelają! I strzelają cztery razy więcej!". No supcio. Tyle, że Niemcy mają (niektórzy piszą) nawet do dziesięciu razy więcej dzików. Znów matematyka się kłania. Kłania się też konsekwencja i przyzwoitość. Bo jak Niemcy przyjmowali milion uchodźców, to te same prawicowe gazetki krzyczały: "Nie bądźmy jak Niemcy! Co nam Niemcy! Mamy swój rozum, nie oglądajmy się na Niemcy". Czyli teraz już się oglądajmy, tak? OK, oglądajmy, ale najpierw to jednak policzmy.

    W trzeciej kolejności zaatakowano Brukselą. "Komisja Europejska popiera wystrzelanie dzików!". Owszem, popiera. I mówi otwarcie: przyrodę mamy w pompie, najważniejszy jest sektor mięsny. A ja pytam, gdzie byliście, nagli wyznawcy Brukseli, gdy KE krytykowała nas za brak praworządności, za demontaż sądów? Tak nagle poczuliście się synami Europy? Dławią mnie łzy wzruszenia.

    Zabawne jest też to budowanie w prawicowej sieci emocjonalnej histerii, jakby ASF miało zabić nam dzieci, zjeść zwierzęta domowe i nasikać do ogródków. Pisałem w poprzednim poście - tu nie chodzi o ratowanie żadnego życia świnek (a tym bardziej ludzi, których ASF nie rusza, to nie ptasia grypa), a o to by móc je zabić za kasę, zanim choroba każe to zrobić za darmo. Trzeba za państwowe pieniądze zabić kilkaset tysięcy jednych stworzeń, żeby ktoś mógł sobie zarobić na zabiciu milionów innych stworzeń. O żadną ekologię tu nie chodzi, o żadną troskę o nic, tylko o bezpieczeństwo prywatnych zysków z mięsa.

    A, i jest jeszcze kategoria sama w sobie: Magdalena Ogórek, która - to już rytuał w tych kręgach - zauważyła, że lewactwo walczy o dziki, a jest za aborcją. Czekamy na kolejne skojarzenia. Może coś o tym, że dziki to łażą przez granice, a te świnie to są polskie (tylko że to tak nie za fajnie brzmi, "polska świnia", "polski chlew", poza tym te świnie coraz częściej są u nas duńskie lub chińskie). Albo może jakoś da się to połączyć z jakimś innym publicystycznym fetyszem? Prawa LGBT? Walka z Kościołem? 100 - lecie niepodległości?

    3. Co będzie? Wiadomo, co będzie. Ci biedni, uciemiężeni służbą nam wszystkim, rozdarci moralnie myśliwi, pójdą w te weekendy do las i sprawią, że w poniedziałek będzie tam dużo mniej życia i dużo więcej śmierci. Naroznoszą ASF z krwią, może kogoś omyłkowo postrzelą. Rząd uzna, że wypełnił warunki szantażystów, więc na razie będzie miał spokój, na protestujących naśle się kolejne trolle "nie jestem myśliwym, ale" oraz "a ja lubię mięsko, mniam mniam". Człowiek znów uczyni sobie ziemię poddaną.

    Przemysłowych hodowców (teraz walka idzie o wielkie chlewnie w Wielkopolsce) nie żal mi ani nic. Żal mi tych małych gospodarzy ze Wschodu, co musieli wybić stada, bo tak kazał weterynarz i zobaczyli figę. To również ofiary chorego systemu, w którym rosnąca w postępie geometrycznym eksploatacja stworzonego świata pociąga za sobą geometrycznie rosnące koszty.

    Kto z Was może - niech idzie w weekend do lasu, wesprze liczne antyłowieckie ruchy (Warszawski Ruch Antyłowiecki i lokalne organizacje pokrewne, są na Śląsku, w Trójmieście, w Bydgoszczy, w Karpatach itd. itp.), i choć odrobinę ograniczy to szaleństwo. Kto nie może - niech to wszystko sobie dokładnie zapamięta, niech zanotuje, kto po której był stronie. Odłożony, zawekowany, gniew mas - nie ma takiej siły, która mu się oprze kiedyś, kiedy wybuchnie. No i przede wszystkim - przykręćcie temu systemowi tlen, ograniczając spożycie mięsa. Oni nie boją się żadnych rządów, oni się tylko Was boją, Waszych decyzji w sklepie. To, co teraz się dzieje, można przecież dopisać do rachunku za Wasze (kiedyś i moje) schabowe.

    Żal mi tych dzików, które w ten weekend zapłacą za naszą chciwość (za nic innego), jak jasna cholera. Niestety nie jestem ministrem, nie mam tylu pieniędzy, nie jestem też w żadnej większości. Piszę to, by nikt nie mówił, że nie mówiłem: to co się dzieje to czyste barbarzyństwo. W przeddzień jego egzekucji chciałbym więc powiedzieć: dziku, jestem z tobą, strasznie mi wstyd za mój gatunek. Wiem, że to nie tak miało być. I wiem, że Ktoś to kiedyś naprawi.


    Ps...Następny nawiedzony pierdolnięty…Hołownia jest tak samo katolickim dziennikarzem jak inny znany "katolik" Wojewódzki. Niech idzie pierwszy. Niech pajac sam idzie, niech się przebierze za knura, a może bardziej pasuje tu warchlak. Symeon Hołownia niby żyd a głupi. Bo oni wcale nie są tacy mądrzy za jakich się ich uważa. Ich siła polega jedynie na ich mafijności a nie na intelekcie. Organizacja mafii wymaga sprytu i inteligencji. Myśli, że Polacy są tacy głupi i będą robili to co celebryckie przygłupy im powiedzą. Ciekawi mnie czy w środowisku dzikich świń są osobniki homoseksualne, powiedzmy dzika świnia pedał? Dzika świnia lesbijka? Albo dzika świnia wyznania mojżeszowego?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031