Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
957 postów 506 komentarzy

Ofiary przez wielkie O!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Istnieje formacja intelektualno-ideologiczna, która nawet w roli kata - przyjmuje postawę ukrzywdzonej ofiary.

 

Mowa o kręgu, który perwersyjnie będzie eksploatować mit  Narutowicza, ale nie zniesie mitu żydokomuny. Który do ostatniego centa wyżeruje mit holocaustu - ale nie przyjmie ani jednej informacji o ludobójczych praktykach w dzisiejszej Palestynie itd.

 

Czy to genetyczna pamięć o pogromach, czy tylko cynizm - ale archetypiczny pokaz takiej postawy mieliśmy też w Polsce w latach 90-tych. W okresie tym formacja, o której mowa, panowała niepodzielnie - nie tylko nad rozdzielaną między siebie gospodarką, nie tylko ponad partiami nad polityką, ale nad całą metasferą, w której rządząc i niszcząc - nieodmiennie opowiadała jak bardzo jest zaszczuta i prześladowana. Słowem -  władał Michnik, ale to tylko dlatego, że strasznie go uciskał polski ciemniak z księdzem i widłami.

 

W ostatnich latach dostrzegalny był pewien dyskomfort tego środowiska, zgodny z opisanym schematem - jako wieczne ofiary ludzie z tego kręgu nie mogli przecież znieść obciążania ich za fatalny stan Polski. To nie ich wina, nic nigdy nie jest ich winą - oni są Ofiarami, zapamiętaj wreszcie, polski chamie!

 

Na szczęście, wreszcie coś się wydarzyło. Mają nowego Narutowicza! Mordują ich! Prześladują! Boże  AbrahamaIzaaka  i  Jakuba, jak cudownie! Znów mogą być OFIARAMI...

 

Szlachetna nienawiść

 

W przełożeniu na bieżące interesy polityczne mamy zresztą do czynienia z hipokryzją wielokrotną. Środowiska (słusznie, jak się wydawało) domagające się wygaszenia histerii smoleńskiej na rzecz normalnej żałoby, a następnie tylko poważnej refleksji – okazują się być równie kłamliwe i sięgające po oręż histerii, jak krytykowani dotąd rywale. Ci sami, którzy nie mogli znieść obciążania (współ)odpowiedzialnością za wypadek prezydenckiego samolotu, wołając „ciszej nad trumnami!” – dziś niemal radośnie szermują obwinianiem innych używając innej trumny jako politycznego tarana. To wciąż ten sam, twórczo adaptowany mechanizm – zapłakanego kata, rzewnie użalającego się nad swym biednym losem i ogromem zagrożeń, przed którymi musi bronić się – tylko bronić! – miażdżąc, okradając i wyzyskując innych. Dla jednych to normalna metoda utrzymywania władzy, dla innych próba wyporu, alibi moralne zapewniające widać lepszy sen. Sens pozostaje jednak ten sam  – kat udaje Ofiarę, a prawdziwa ofiara nie tylko jest winna swego losu, ale i moralnie niższa, odczłowieczona, godna wyłącznie nienawiści i pogardy – bo skoro są to nienawiść i pogarda odczuwane przez kręgi z definicji moralnie wyższe, to przecież mowa o uczuciach i emocjach niemal… szlachetnych!

 

Z takiego sprzężenia nie ma dobrego wyjścia, tej psychozy, kompleksu ofiary nie da się usunąć jakąś zbiorową psychoterapią – tak bardzo wydaje się immanentna dla wspomnianych tu kręgów i środowisk. Oczywiście, demaskacja fałszów i przekłamań może teoretycznie pomóc otrząsnąć się tym wciąganym z zewnątrz, też traktowanym przecież wyłącznie użytkowo przez „Ofiary” przez wielkie O. Tylko czy ktoś naprawdę chce się obudzić? Czy nie przyjemniejszy jest ten perwersyjny dreszczyk strachu „nienawidzą mnie, bo jestem lepszy od nich”? Czy nie w ten sposób spora część Polaków, w istocie równie zagubiona jak reszta (do czego jednak nigdy nie zechce się przyznać) aspiruje do bycia „prawdziwą elitą” – nie rozumiejąc, że pozycja ta w Polsce już dawno została zastrzeżona dla wiecznych „Ofiar”?

 

Parodia Pasji

 

Na płaszczyźnie eschatologicznej wreszcie  mamy do czynienia po prostu z bluźnierstwem, z nieustającym parodiowaniem Pasji, Ofiary prawdziwej i absolutnej przez nieustanne wywyższanie mniej lub bardziej urojonych krzywd doznanych przez następców tych, którzy i wtedy byli przecież… katami.  To właśnie pokaz niewyobrażalnej, poza tym pychy, ale i ciągłości, kiedy antyteza towarzyszy Zasadzie przez stulecia, cały czas starając się Ją umniejszyć i zastąpić. Na ślad tego odwiecznego sporu natykamy się stale, odczytując go w zdarzeniach będących wszak tylko epizodami historii. Fałszywe ofiary w miejsce Ofiary ostatecznej, imprinting psychologii winy - by tym skuteczniej krzywdzić samemu, „szlachetna nienawiść” łże-elit - przeciwstawiana chaotycznemu, często rozpaczliwemu oporowi „tych gorszych”. Nic nowego na naszym świecie nie wymyślono, to wciąż te same, sprawdzone mechanizmy i te same cele samozwańczych „Ofiar”. Tych przez wielkie O…

 

W tej sytuacji otwartym pozostaje tylko pytanie czy faktycznie jedyną obroną przed nimi pozostaje miłość – co jest odpowiedzią chrześcijańską, umocnioną i ustanowioną przez Ofiarę prawdziwą – czy też po ziemsku i pragmatycznie koniecznym stanie się przejście do porządku i uznanie, że jeśli ktoś tak bardzo chce być traktowany jak wieczna „Ofiara” – to może należy mu to umożliwić, a słowo niech stanie się ciałem?

 

Konrad Rękas

http://xportal.pl/

 

KOMENTARZE

  • @
    5*
  • Autor
    "Istnieje formacja intelektualno-ideologiczna, która nawet w roli kata - przyjmuje postawę ukrzywdzonej ofiary."

    Jest takie polskie przysłowie: "Jak kto kogo skrzywdzi to i znienawidzi".

    To się tak już układa że im bardziej kat, im bardziej krzywdzi, tym bardziej nienawidzi, i tym bardziej głosi swoją pozycję ofiary.

    Zastrzec tylko trzeba że u katolików tego nie ma (chyba że upadłych, pysznych, i nie zamierzających się z upadku podnosić grzeszników).
  • Autor
    "W tej sytuacji otwartym pozostaje tylko pytanie czy faktycznie jedyną obroną przed nimi pozostaje miłość – co jest odpowiedzią chrześcijańską, umocnioną i ustanowioną przez Ofiarę prawdziwą...".

    Miłość jest wieczna, tylko że miłość trzeba rozumieć.

    To co my nazywamy na co dzień miłością jest jedną z cnót składających się na sprawiedliwość. Z nią idą ofiary, poświęcenia i przebaczenia win.

    Rzecz w tym że one nie należą się nikomu - są łaskami. Łaski mają swoje dobre, moralne, dojrzale ludzkie czy święte cele.
    Kiedy nie osiągają tych celów należy je zabierać a proponować inne, stawiać wymagania. A kto to robi?
    A tu już jest cały ugór do wyplewienia.

    Po drugie nie można nikogo kochać bardziej jak siebie, a więc obowiązuje obrona konieczna przed roszczeniami nadmiernymi, obowiązują postawy moralne, a one są ważniejsze jak sprawiedliwość, w tym miłość.
    Cóż by nam było po najpiękniejszej choćby miłości, gdybyśmy nie przeżyli - a to jest przecież sensem moralności.
    Zdradziecki rząd nie broni się przed 447, a to roszczenia urojone nie sprawiedliwość. - Już go obowiązuje obrona konieczna, a jeszcze jej nie podjął, nie mobilizuje ku niej Narodu.
    Jednak nawet żeby to były i wnioski sprawiedliwe, to i tak obowiązuje go obrona konieczna - bo najpierw we wszelkich relacjach życia publicznego naszego państwa musi panować moralny ład - moralny moralnością naszego narodu, spójny; do tego prawo sprawiedliwe i moralne; musimy mieć zabezpieczoną bezpieczną, zdrową przyszłość i naszą pozycję gospodarza w swoim państwie...

    No i po trzecie - mamy przykazanie miłości wzajemnej. Kto to rozumie? - Raczej widzi się miłość jako prawo czy obowiązek, nakaz czy zakaz - wszystko zmanipulowane - zwykle tracimy na rzecz oszustów. A nikt nie pyta: "gdzie wspólne dzieło"?
  • @miarka 23:34:36
    katolicka "miłość" ma całkiem przyziemne fundamenty.
    Kościół przez wieki był wielkim latyfundystą (dopiero PRL to zmienił)
    kościół cementował prze wieki system dyktatury oligarchów rodowych gnębiących miliony prostych zniewolonych chłopów.
    Ten system skrajnej niesprawiedliwości społecznej był bardzo wybuchowy w naturalny sposób.. każda ofiara jawnego bezczelnego wyzysku broni się instynktownie...instynktownie nienawidzi swoich oprawców.
    .. no i to wchodzi KK ze swoją doktryną "miłości" i wiary w Boga.
    były dwie fundamentalne "myśli" kościoła na tę okoliczność buntu chłopów
    pierwsza to "miłuj bliźniego i nadstawiaj drugi policzek..." prawda że to bardzo rozbrajające zniewolone ofiary zbrodniczego sytemu...
    bo jak nie nadstawiasz drugiego policzka to grzeszysz ...a grzeszyć dobry chłop nie chciał.
    Tym "grzechem" paraliżowano chłopską tęsknotę za wolnością.

    Druga mądrość KK na okoliczność utrzymania systemu zniewolenia społecznego to stwierdzenie klucz "Bóg tak chciał"
    czyli Bóg stworzył jednych Panami a innych chłopami to wola Boża
    a przeciwstawianie się jej to grzech... i znowu mamy grzech który dosłownie paraliżował wierzącego chłopa..

    I tak przy pomocy teorii "grzechu" KK trzymał za mordę twardą (ale w rękawiczkach) ręką ciemnych dobrych chłopów którzy wierzyli w Boga i nie chcieli popełniać grzechów.

    Mówiąc językiem dzisiejszym KK robił w h..ja biednych chłopów wykorzystując ich naiwność i wrodzoną dobroć.

    To dokładnie to samo co starają się robić dzisiaj mafijni żydzi którzy domagają się by ich kochać bezwarunkowo. a każda krytyka jest "grzechem" czyli antysemityzmem (w slangu KK obrazą Boską, grzechem).

    I to by było na tyle o "dobroci" KK.
    To chłop był dobry poczciwy i naiwny a KK wręcz odwrotnie i tak jest do dzisiaj. Z gojami i mafią żydowską jest identycznie jak z chłopem pańszczyźnianym i z KK.
  • @miarka 00:45:43
    Miłość to czysta biologia.
    Są dwa podstawowe uczucia miłości...
    miłość między płciowa ...genetyczna siła napędowa do rozmnażania.
    miłość do potomstwa .. genetyczna siła wymuszająca opiekę nad potomstwem.

    O tej pierwszej miłości to już udowodniono że ma charakter somatyczny..coś tam się w organizmie wydziela ..i rozum przestaje być ważny a ważniejszy staje się zew natury, mus...
    Przypuszczam że identyczny mechanizm działa w przypadku tej drugiej miłości.

    Czegoś takiego jak miłość wzajemna nie ma w naturze.
    To tylko manipulacje KK w celu utrzymywania owieczek w dyscyplinie...
    "kto nie miłuje swojego oprawcy, wyzyskiwacza.. ten grzeszy .. a za grzechy miłościwy Bóg zsyła do piekła na wieczne tortury...
    ale dobry ksiądz (KK) może wymazać grzechy ...za jakieś dary lub głębsze posłuszeństwo..."

    Czy to nie jest czystej postaci terroryzm... i wyłudzanie nienależnych korzyści od sterroryzowanych zastraszonych owieczek ?

    Ja tu nie mam żadnych wątpliwości.
    "Dobry Bóg" służy do terroryzowania owieczek w interesie panujących
    w średniowieczu każdy kr~ił minował się reprezentantem Boga...
    w imieniu tego "Dobrego Boga" mordowano bezlitośnie wszystkich "buntowników" którzy nie chcieli płacić haraczy na "miłościwie panującego"

    To całe dziedzictwo KK i nic się nie zmieniło po za tym że królów już nie ma ale jest oligarchia dzisiaj głównie żydowska...
    (Rodzina królewska w W.Brytanii podobno jest wprost żydowska stąd tyle szacunku dla niej w żydowskich mediach).
  • Brawo dla Autora!
    Wniosę tylko takie oto uwagi:
    1. Odnośnie miłości - czy można obdarzać miłością Szatana - pytam retorycznie? Nie - więc miłość odnosi się do relacji międzyludzkich a nie w relacji dzieci Szatana a ludzie stworzeni przez Boga.
    2. Należy pamiętać, że dzieci Szatana wykonują robotę dla Piekła - przeważnie ludzkimi rękami - więc nie dajmy się podjudzać, ogłupiać, wierzyć w ich kłamstwa, etc. i wreszcie zacznijmy ich poznawać po owocach - a wtedy dzieci szatana staną się bezsilni.
  • 5 +. Cóż dodać ...
    Ostre syntetyczne widzenie rzeczy .
  • @Oscar 07:51:54
    "katolicka "miłość" ma całkiem przyziemne fundamenty."

    Bzdura. A pamiętasz takie: "Kto kocha ten już wypełnił Prawo"?, czy o pierwszych chrześcijanach: "Patrzcie jak oni się miłują"?

    Czy zdrowe relacje społeczne oparte i miłość i prowadzące do sprawiedliwości, obrony koniecznej i pokoju można nazwać "przyziemnymi"?


    "Kościół przez wieki był wielkim latyfundystą..."

    Owszem, miał majątki, nawet wielkie, ale przecież nie dla opływania księży i zakonników w zbytkach, tylko dla realizacji jego wielkich misji społecznych.


    "kościół cementował prze wieki system dyktatury oligarchów rodowych gnębiących miliony prostych zniewolonych chłopów".

    Znowu bzdury. Kościół zaczynał od walki o zniesienie niewolnictwa. "Hasło Kościoła to "Do wolności powołał nas Pan".


    ".. no i to wchodzi KK ze swoją doktryną "miłości" i wiary w Boga.
    były dwie fundamentalne "myśli" kościoła na tę okoliczność buntu chłopów
    pierwsza to "miłuj bliźniego i nadstawiaj drugi policzek...""

    Znowu bzdury. Satanistyczne, przewrotne robienie z miłości nakazu i narzędzia zniewolenia.
    Nic takiego nawet być nie może.
    Miłość jest zawsze aktem świadomym i dobrowolnym oraz łaską udzielaną osobie kochanej.
    Miłość do oprawcy to może się wyrażać modlitwą o jego zbawienie a nie "nadstawianiem drugiego policzka". Drugi policzek to się nadstawia w walce o człowieczeństwo, o ludzkie wartości i cele, o moralny ład w życiu publicznym, o tożsamość, własność i rację, o sprawiedliwość, a nie dla fałszywie rozumianej pokory (nie buntuj się).
    "Nie buntuj się" ma sens tylko wobec "władzy od Boga pochodzącej", a nie wobec jakichś "dzieci diabła", czy niemoralnych.
    Wobec niemoralnych typową jest postawa obywatelskiego nieposłuszeństwa, buntu i .. nadstawiania drugiego policzka - ale jak Jezus: w walce o swoją rację wyższego rzędu.


    "Druga mądrość KK na okoliczność utrzymania systemu zniewolenia społecznego to stwierdzenie klucz "Bóg tak chciał""

    Ciekawe gdzie Kościół taką maksymę głosił? Przecież to "katecheza diabła".
    Kościół głosi że "Do wolności powołał nas Pan".
    Owszem, Kościół nie nakazuje walczyć od razu z każdą niesprawiedliwością, ale też "błogosławi tych którzy "łakną i pragną sprawiedliwości", czyli nigdy nie pozwala się z niesprawiedliwymi relacjami społecznymi godzić. Nie dopuszcza tu popadania w bierność i beznadzieję.


    "To dokładnie to samo co starają się robić dzisiaj mafijni żydzi którzy domagają się by ich kochać bezwarunkowo. a każda krytyka jest "grzechem" czyli antysemityzmem (w slangu KK obrazą Boską, grzechem)"

    Znowu bzdury.
    DZISIEJSI MAFIJNI ŻYDZI NIE ROBIĄ TEGO SAMEGO CO KOŚCIÓŁ, TYLKO PRZECIWNIE - TO SAMO CO GŁOSI "KATECHEZA DIABŁA".
  • @Oscar 08:05:06
    "Miłość to czysta biologia.
    Są dwa podstawowe uczucia miłości..."

    Dwa zdania i dwie bzdury. Biologia to instynkt, a miłość to nie uczucie tylko decyzja człowieka, akt świadomej i wolnej woli, który można nie tylko postanawiać, ale i przyrzekać.


    "Czegoś takiego jak miłość wzajemna nie ma w naturze"

    Może i w zwierzęcej, gdzie rządzą instynkty i nie ma, ale tym się ludzie od zwierząt różnią, że u ludzi jest.


    A dalej to już bijesz szczyty bezmyślności:

    "Czegoś takiego jak miłość wzajemna nie ma w naturze.
    To tylko manipulacje KK w celu utrzymywania owieczek w dyscyplinie...
    "kto nie miłuje swojego oprawcy, wyzyskiwacza.. ten grzeszy ..."

    Powiedzmy że "owieczka" kocha miłością wzajemną. A więc oprawca ją krzywdzi - to już miłość owieczki musi się wyrażać krzywdzeniem wzajemnym. Miłość zaś nigdy nie wiąże się z krzywdzeniem - przeciwnie dąży do sprawiedliwości i promuje dobro i szlachetność oraz relacje ludzkie bezinteresowne.
    Inaczej mówiąc to jeśli ktoś jest oprawcą i wyzyskiwaczem to i nie kieruje się miłością. - Do czegóżby więc miała nawiązywać ta "miłość wzajemna"?


    ""Dobry Bóg" służy do terroryzowania owieczek..."

    To nie Bóg, to ideologie władzy, władzy która swoje prawodawstwo opiera o swoją interpretację "woli Bożej", tym samym mianując siebie prorokiem, "prorokiem" fałszywym, przewrotnym, interesownym, a faktycznym "prorokiem i dzieckiem diabła".
    Hitlerowscy żołnierze mieli na pasach napisane "Bóg z nami".
    Teraz jeszcze brakuje żeby korporacjoniści-syjoniści-globaliści ubrali takie pasy.

    To co tu wmawiasz Kościołowi nie miało miejsca. - To by było sprzeczne z całym jego nauczaniem.
    Po co takie bzdury wymyślać i propagować?
    Dziwne że administracja na to pozwala.
  • Polski cham.
    //To nie ich wina, nic nigdy nie jest ich winą - oni są Ofiarami, zapamiętaj wreszcie, polski chamie!//

    https://www.youtube.com/watch?v=lu1SWrnD4mY

    Elita elit... Czyż nie pięknie prezentuje się nasz prezenter tak umalowany...

    https://www.youtube.com/watch?v=W479P3zXukk
  • @miarka 12:51:49
    bzdury .. i tyle.
    Miłość to naturalne uczucie na tle biologicznym wbudowane w człowieka i w zwierzęta...przez ewolucję w celu prokreacji ...i opieki nad młodymi.
    Tego doświadczają ludzie (chyba każdy) i zwierzęta (te nie umieją o tym opowiedzieć...ale matka zawsze broni swoich młodych ..jak lwica).

    Temu się nie da zaprzeczyć .. to powszechnie znane fakty.
    Miłość ta wyżej opisana wręcz ogranicza, odbiera rozum..wiedzą o tym matki dorastających córek i synów... wiedzą o tym agresorzy którzy próbują skrzywdzić czyjeś dzieci (choćby dzieci zwierząt..).

    Miłość wyrachowana, wymyślona, opłacalna .. to żadna miłość to wyrachowanie. To już nie jest uczucie... to strategia..
  • @Oscar 14:20:56
    ... można dodać że miłość wyrozumowana jako strategia...jest fundamentem i odwiecznego kurewstwa.... kto da więcej tego pokocham.
    To jedna ze strategii kobiet ... zdobyć podkreślam zdobyć .. bogatego męża
    to jedna z takich strategii... bardzo popularna i nieskrywana w USA w Polsce nieco wstydliwa...
    Taka miłość jest typowa dla środowisk żydowskich od wieków gdzie szuka się awansu społecznego poprzez małżeństwa..

    To jest strategia a nie żadna miłość.

    W USA (środowiska żydowskie) mówi się że trzeba wyjść dobrze (bogato) za mąż a potem się dobrze rozwieść ..i tak kilka razy by zostać "elytą"
    finansową.. przykładów bardzo wiele w tym "nasza" ambasador z USA która po tych sukcesach z miłością teraz dyktuje nam ustawy.
  • @Oscar 14:28:21
    Nie kpij. O wszystkim mówisz tylko nie o miłości. Używanie metki "miłość" nie oznacza że wewnątrz jest miłość.
    Np. powszechnie z miłością mylone jest "zakochanie" (nawet padają tam słowa "kocham cię"), a to tylko emocja.
    Podobnie i "uprawiać miłość", czyli oddawać się seksowi - zazwyczaj tylko dla przyjemności a bez odpowiedzialności ... i bez miłości.
  • @miarka 14:52:57
    sama widzisz jak bardzo jesteś zindoktrynowana.

    Miłość i sex to czysta żywa natura.
    Miłość do potomstwa do czysta natura.
    Miłość do ustawionego wysoko w hierarchii to też natura.

    Inne rodzaje "miłości" to już "wynalazki" cywilizacyjne a raczej religijne.
    To formy przejmowania najfajniejszych naturalnych uczuć... na swoją własność i dla własnych korzyści (macie mnie Boga kochać inaczej traficie do piekła gdzie będziecie torturowani)... to czysty terroryzm, zastraszanie ..
    inne "Bóg was kocha co nie znaczy że wam będzie pomagał ..bo nie pomaga... ale wy musicie Boga kochać i to udowadniać nieustannie...w czynach i w myślach ...tak się utrzymuje owieczki w pozycji na kolanach...gotowe na wszystko by "Bóg był zadowolony"... no i KK jest zadowolony..z owieczek.

    To czysta strategia manipulacyjna a nie jakaś tam miłość.
  • @Oscar 16:48:22
    Oj, wymyślasz Ty wymyślasz.

    "Miłość i sex to czysta żywa natura.
    Miłość do potomstwa do czysta natura.
    Miłość do ustawionego wysoko w hierarchii to też natura".

    To weź rybki. Samica złoży ikrę. Samiec nawet o tym nie wie. Ale jak ją poczuje, to przepłynie nad nią i zgodnie z naturą poleje swoim mleczkiem. Później jak widzi że za dużo małych rybek kręci się wokół jego pożywienia to je pożera aż będzie ich tak mało że jej przestaną przed oczy włazić.
    Gdzie tu masz sex, gdzie miłość. Gdzie choćby opiekę nad potomstwem. Hierarchia też jest, ale czy ma coś wspólnego z miłością?

    Poza tym hierarchia w świecie zwierząt to inaczej zdolność szkodzenia.
    Taka hierarchia skutkuje strachem, a nie miłością.
    U ludzi taka relacja hierarchii jest patologią a naturą jest hierarchia wartości, hierarcha idei.


    "macie mnie Boga kochać inaczej traficie do piekła gdzie będziecie torturowani)... to czysty terroryzm, zastraszanie .."

    Tak samo i tutaj. Powtarzasz "katechezę diabła", "katechezę strachu", katechezę satanistów", którzy z "naturalnego" strachu robią sobie psychopatyczne narzędzie władzy.

    Owszem, Bóg karze - jak każdy dobry ojciec, ale z sensem wychowawczym, więc dla dobra osoby karconej, a więc i z rzeczywistej miłości, natomiast satanista w "karaniu" umiarkowania nie ma, a "ofiarę swoich kar" pożera lub niszczy.

    Starczy?
  • @miarka 14:52:57
    //O wszystkim mówisz tylko nie o miłości.//

    Ty jak coś powiesz... Wszystko jest miłością... Dlatego tak się nie mówi ;-)

    //Nie kpij.//

    Nie kpi... aż tak. Dobrze kombinuje... tylko nie do końca. Nie rozumie o czym są religie.
    //Inne rodzaje "miłości" to już "wynalazki" cywilizacyjne a raczej religijne.//

    Nie rozumie...
    //Miłość i sex to czysta żywa natura.
    Miłość do potomstwa do czysta natura.
    Miłość do ustawionego wysoko w hierarchii to też natura.//

    ...jakim cudem ta "natura" jest.
    Podobnie zresztą jak Ty... czy ja, na ten przykład.
  • @Franek Ganek 19:54:51
    " Wszystko jest miłością..."

    Wszystko czyli nic. Jednemu sierżantowi z wojska to się wszystko z du...ą kojarzy, a wam z miłością.

    "//Nie kpij.//
    Nie kpi... aż tak"

    Nawet i tu satanistyczny relatywizm.


    "...jakim cudem ta "natura" jest.
    Podobnie zresztą jak Ty... czy ja, na ten przykład"

    Ja sobie nie życzę, żebyś mnie mieszał z tym o czym myślisz.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30