Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
926 postów 458 komentarzy

Casus Macedonii, czyli NATO i UE (znów) na szlaku Hitlera

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Grecy i Albańczycy zmienili Macedończykom nazwę państwa, żeby mogli nim rządzić... Amerykanie.

 

Na żądanie Greków, bez poparcia większości Macedończyków wyrażonego w referendum (bojkotowanego skutecznie przez siły patriotyczne) – najpierw parlament Macedonii głosami Albańczyków przegłosował zmianę nazwy państwa macedońskiego, co następnie zostało łaskawie zaakceptowane (wbrew protestom greckich z kolei nacjonalistów) przez prowadzących całą tą idiotyczną, a szkodliwą awanturę polityków greckich, działających w interesie Amerykanów. Podkreślmy  – siły narodowe w obu krajach opowiedziały się przeciw dealowi, zawartemu przez skorumpowane elity ewidentnie przeciw racji tak macedońskiej, jak i greckiej.

 

Porozumienie Macedonia - Grecja, zmieniające nazwę tej pierwszej i otwierające drogę do wchłonięcia "Macedonii Północnej" przez NATO i UE - nie jest jednak wcale tak oryginalne w stosunkach międzynarodowych. Pamiętamy wszak, że Czechy również zgodziły się zostać protektoratem niemieckim, a w zamian  Hitler  przestał blokować wchłonięcie Czech przez III Rzeszę…

 

Kto zyska na Anschlußie Macedonii

 

Tymczasem analizując na zimno – rozpoznane zagrożenia dla bezpieczeństwa Macedonii dzielimy na:

 

- Wewnętrzne:

1. groźba wojny domowej i/lub irredenty albańskiej.

 

- Zewnętrzne, ze strony:

1. Kosowa,

2. Albanii,

3. Grecji.

 

Pytanie brzmi:  przed którym z tych zagrożeń Macedonia ("Północna ") może zostać obroniona przez NATO?

 

Dalej - gospodarka Macedonii opiera się na rolnictwie (i znakomitej żywności), usługach oraz drobnym przemyśle, głównie przetwórczym[i]. Kraj może jednak  czerpać zyski leżąc na potencjalnie optymalnej trasie jednej z nitek południowych gazociągów zasilających europejską energetykę[ii]. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by odrzucając dyktat Światowej Organizacji Handlu i zachodnich doradców – Macedończycy wybrali drogę wewnętrznego rozwoju, choćby na wzór białoruski, przy utrzymaniu relacji handlowych i inwestycyjnych nie tylko z obecnymi partnerami (jak Niemcy), ale także z podmiotami eurazjatyckimi (tak Rosją, jak i Chinami).

 

Tymczasem Unii nie potrzebny jest kolejny kraj rolniczy, w takich przypadkach  Wspólna Polityka Rolna służy do WYGASZANIA, a nie podtrzymywania produkcji rolnej.

 

Jak wiemy też, UE nie zajmuje się wspieraniem przemysłu, a co najwyżej  PRZEJMOWANIEM i/lub likwidowaniem poszczególnych jego gałęzi i zakładów.

 

A do rozwoju turystyki UE nie jest Macedonii w ogóle potrzebna.

 

Pytanie brzmi więc:  po co Zachodowi Macedonia - czy przypadkiem nie jedynie dla zablokowania planów energetycznych? I przy okazji rozszerzenia największej w Europie bazy militarno-narkotykowo-terrorystycznej, w jaką zamieniono Kosowo i Albanię…

 

Oczywiście, klasyczny wabik zachodni – to obietnica przyszłego otwarcia rynków pracy, którą wcześniej skuszono wszak Polaków, Rumunów, a dziś kusi się Ukraińców. To jednak znów - korzyść dla gospodarek zachodnich, a nie dla Macedonii.  Żadna zdrowa gospodarka nie może wszak powstać w wyniku drenażu siły roboczej i potencjału intelektualnego narodu!

 

Polskie doświadczenie macedońską i serbską szansą

 

Oczywiście jednak – także sytuacja polityczna ostatnich niezależnych Południowych Słowian nie jest realnie lepsza niż – powiedzmy – Polaków w latach 90-tych. Prezydent Serbii,  AleksanderVucić  to nic więcej niż serbski…  Kaczyński, działający wg zasady:  na potrzeby krajowe duże andronów o "dumie narodowej", na zewnątrz, wobec UE i USA pełna dyspozycyjność i uniżoność, a wszystko w sosie nieudolności i sitwy.  Różnica polega natomiast na o wiele większym naturalnym instynkcie obronnym samych Serbów, którzy wciąż opierają się wizji kapitulacji przed historycznym, okrutnym wrogiem, jakim było i jest NATO – a ponadto opowiadają się za utrzymywaniem jak najbliższych relacji z Rosją. Vucić to wie, stąd na potrzeby swojego twardego elektoratu co jakiś czas wykonuje demonstracyjne gesty i ściska dłoń prezydenta  Putina, jednak sam – niczym drugi Kaczyński – pod patriotycznymi sztandarami ciągnie swój kraj i naród w zachodnią niewolę.

 

Czystych rąk nie ma też ex-premier Macedonii,  Nikoła Grujewski  – lider opozycji patriotycznej, ukrywający się na Węgrzech przed aresztowaniem zarządzonym przez pro-europejską koalicję socjaldemokratów i Albańczyków i załamujący obecnie ręce nad skutkami pro-zachodniego kursu Skopje, którego przecież niegdyś sam był… współautorem! Niestety dla Macedończyków, ale Grujewskiego również nawróciło przecież na "patriotyzm", a nawet "wschodniość" (nie mówiąc o niebezpiecznej, a wyjątkowo zakłamanej w jego przypadku albano-sceptyczności) dopiero po… utracie władzy.

 

To przykre i niebezpieczne, ale  naturalnym stanem niemal wszystkich ludów słowiańskich – wydaje się być staza, niechęć do zmian, szczególnie zbyt dynamicznych, a także w wielu przypadkach bierność i prokrastynacja.  Raz popchnięci w jakąś stronę dryfujemy w nią, dopóki nie pojawi się dostatecznie silny impuls przeciwny. Służy to tym spośród Słowian, na których drodze takie impulsy rozwojowe i obronne się pojawiały – osłabia pozostałych, skazanych (?) na powtarzanie sobie w nieskończoność „aby gorzej nie było…”. Z pewnością tak Macedończycy, jak i Serbowie zostali doprowadzeni do stanu zmęczenia, który miałby ich skłonić do przyjęcia coraz dalej idącego dyktatu Zachodu, w zamian za możliwość ucieczki z chlebem i trochę zagranicznego blichtru. Na tym tle słabnie pokusa kontynuowania samodzielności, borykania się z zewnętrznym naciskiem i wewnętrzną infiltracją, przy  wciąż nie dość mocnym wsparciu ze strony potencjalnych alternatywnych partnerów z Chin i Rosji.  Z jednej więc strony samemu nie podoławszy wyzwaniu przetrwania i oporu – trudno, byśmy od naszych południowych braci oczekiwali większej siły i wytrwałości. Zwłaszcza, że i w ostatnich trzech dekadach przeszli dużo więcej niż my, których przynajmniej wojny – jeszcze – oszczędziły. Coś jednak możemy przynajmniej podpowiedzieć, a może i pośrednio – pomóc…?

 

Jak pomóc Słowianom Południowym?

 

Zarówno Macedonia, jak i Serbia są obecnie na równi pochyłej  nie w skutek NIE DOŚĆ pro-zachodniej polityki, ale właśnie PRZEZ swą coraz silniejszą pro-zachodniość, czyli – jak wspomniano – coś na kształt sytuacji Polski w latach 90-tych, w okresie antyszambrowania we Wspólnotach Europejskich w ramach naszej nieszczęsnej umowy stowarzyszeniowej. Macedończykom i Serbom wpiera się powtarzanie m.in. polskich błędów, stąd właśnie Polacy winni dzielić się z południowymi braćmi naszymi doświadczeniami i ostrzegać przed zagrożeniami.  NATO nikogo, a już na pewno ani Polaków, ani Macedończyków przed nikim nie obroni – a przeciwnie, jedynie ściąga i potęguje niebezpieczeństwa grożące naszym nacjom.  Unia Europejska to interes, a nie przedsięwzięcie charytatywne – dąży więc do maksymalizacji własnych zysków, w tym także kosztem mniejszych i uzależnionych bytów, takich jak Polska czy Macedonia  (a także m.in. Serbia itd.). Zadaniem na dziś nie jest więc dywagowanie jak wciągać kolejne stolice, Skopje czy Belgrad w orbitę wpływów NATO (i USA) oraz UE – tylko działanie by się samemu spod tej dominacji, w polskim interesie wykaraskać. Dopóki zaś nieszczęśliwie wciąż jesteśmy składową tych przeciw-polskich struktur – właściwiej byłoby użyć tej naszej przynależności, by…  utrudnić i zawetować Anschluß Macedonii i Serbii do Unii i NATO.

 

Jeszcze by nam kiedyś nasi słowiańscy bracia za to podziękowali.

 

 

Konrad Rękas

KOMENTARZE

  • @Autor
    Dobrze tu ktoś miesza . Jugosławia , Irak , Libia , Syria , Ukraina , teraz Wenezuela . Quo vadis, Domine?
  • no cóż
    autor tekstu powinien być podany na górze,

    a do odwiedzających tę notkę inna, na temat UE.

    https://interesariusz.neon24.pl/post/147493,quo-vadis-1-2-2019r-wojna-o-nasze-dusze
  • @interesariusz z PL 21:49:15
    5*. Ave .
  • Świetne opracowanie, byłem i w Skopie i Ohrydzie już blisko 3 lata temu
    uczestnicząc w konferencji nt. powstania alfabetów głagolicą i cyrylica zwanycvh, czego Metodemu udało się dokończyć właśnie w Ohrydzie (gdzie ok. 1100 lat temu było aż 365 cerkwi, obecnie tylko ok. 50, częściowo odbudowanych od podstaw),ale za to obecnie hoteli juz jest zatrzęsienie:
    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2016/06/hotel-sileks.jpg

    Cytuję z mego opracowania, niestety po angielsku, ówczesnej sytuacji w Macedonii:

    //jedną z tych "miękkiej siły" metod zniewolenia, wcześniej niezależnych (od "zachodniej wolności") państw, polega na intensywnym "pchaniu" (ang. 'pushing') w ludność wszelkiego rodzaju ruchów narodowych, sekt oraz religii. Jak jeden z autorów szwajcarskiego dwutygodnika
    "Horisons et débats” zauważył, "globalni budowniczy narodu" z Waszyngtonu D.C. na serio wzięli uwagę Karola Marksa, że "religia to opium ludu". I zaczęli 'pchać' to 'opium' w masy przy pomocy wszystkich dostępnych środków ...
    Dokładnie 1100 lat temu, 'pchana' (ang. instigated) przez ówczesny Watykan, pierwsza fala "chrześcijańskiej globalizacji", została zatrzymana na granicach krajóów, które zostały "uzbrojone", przez tandem Cyryl i Metody, w alfabety zwane Głagolicą (to w Nitrze, Sk) a następnie Cyrylicą (to w Ohrydzie, Mk).
    Czy jednak obecne odrodzenie kościoła prawosławnego wystarczy by zatrzymać aktualną Globalizację, wciąż prowadzoną pod przypisanym Chrystusowi żądaniem, że "winno być JEDNO stado i JEDEN pasterz"? Czyż nie jest to właśnie chrześcijaństwo, które w swych podstawowych sakralnych tekstach zawiera zarodzie ("wirusy kulturowe") charakterystycznego dla GLOBALIZACJI odnarodowienia narodów, odseksualizowania (genderyzacji) ludności i nawet dewitalizacji (utraty wigoru, męstwa) całej ludzkości? //

    Czytać całość: "The Entropy of Globalism and Its Sacral Roots" 28 June 2016, http://markglogg.eu/?p=1575

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930