Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
949 postów 498 komentarzy

Dzieje gospodarczej głupoty w Polsce

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeśli coś złego dzieje się z Polską – już kiedyś z pewnością się wydarzyło. A skoro tak – to zostało opisane przez Aleksandra Bocheńskiego.

 

W jednej ze swych najważniejszych, chociaż najrzadziej komentowanych prac, „Przemyśle polskim w dawnych wiekach” – mój świętej pamięci Mistrz opisał m.in. mechanizm, który wypchnął Polskę poza główny nurt rozwoju gospodarczego czasów nowożytnych.

 

Lesseferyzm zabijał Polskę

 

Myśląc o zapóźnieniu ekonomicznym ziem polskich - ludzi powierzchowni i głupi lubią zadowalać się opowieściami o „dziedzictwie komunizmu” i co najwyżej wszechwiecznym „Kryzysie”. Nie dość głębocy, choć nie tak głupi – gotowi są uznawać dłuższą jeszcze niezmienność położenia Polski i uważać ją za taki sam margines Europy w wieku, powiedzmy, X – co u szczytu jagiellońskiej potęgi w stuleciu XVI, gdy nasze społeczeństwo należało do najbogatszych w świecie, bez żadnych jednak długofalowych skutków gospodarczych.

 

Bocheński, jak to miał w zwyczaju – pisał do tych chcących sięgać głębiej i widzieć więcej – a także czynić coś ze zdobytą wiedzą. Każdą zaś poprawna analiza zacząć się winna od opisu i oceny postępków własnych (w tym przypadku, rzecz jasna, narodowych, a ściślej narodowej klasy rządzącej dotyczących). Po pierwsze więc, uznając zresztą błąd ten za wymuszony obiektywnymi warunkami – za jedną z pierwszych przyczyn gospodarczego upadku I Rzeczypospolitej Bocheński uważał szlachecki leseferyzm, zabójczy mix odrzucania samej idei podatków z nieograniczoną niechęcią do inwestowania nadwyżek kapitałowych – ale przede wszystkim przy miażdżącym założeniu, że jakikolwiek przemysł własny jest po prostu zbędny, skoro wszystko, co klasie rządzącej potrzebne i miłe – wygodniej można sprowadzić z zagranicy. A działo się to już wówczas, kiedy państwa wcale nie bogatsze od Rzeczypospolitej - kładły podwaliny pod przyszłe potęgi przemysłowe inwestycjami państwowymi i bezwzględną ochroną celną…

 

Dalej – nieszczęściem drugim był towarzyszący proto-liberalizmowi szlacheckiemu – nadmierny fiskalizm obciążający wieś polską. Nie pańszczyzna bowiem, wbrew utartym schematom, choć faktycznie upokarzająca, uciążliwa i niegodna – ale podatki gotówkowe i ekwiwalentne wysysały wieś, niegdyś bogatą i napędzającą wymianę handlową tak z pieniądza, jak i produktów.

 

W podobny sposób, w dodatku także handlarstwem szlacheckim i żydowskim zniszczono i miasta, cierpiące nie tylko od tegoż nierównego fiskalizmu, dotykającego słabszych, a pozostawiającego nietkniętymi bogatych i nadmiernie wręcz płynnych. Ciążyło również i to, że wszelki kapitał polski – czy to szlachecki, czy nawet (do czasu…) mieszczański miast inwestować – uciekał we własność ziemską, bezpieczną, prestiżową i długo (do początków XVIII wieku, do pojawienia się konkurencji rosyjskiej i obniżenia kosztów produkcji rolnej Zachodu) dającą niewyobrażalnie szybką i wysoką stopę zwrotu. Z kolei zaś bodajże jeszcze większy, całkiem już wolny kapitał żydowski – był wyprowadzany wprost na Zachód, do kantorów Amsterdamu i Londynu.

 

Co raz było – ciągle się powtarza…”

 

Czy zaczynacie już państwo wyłapywać powtarzalność procesu? Jak okrutnie wyliczył Aleksander Bocheński – aż 80 proc. społeczeństwa I Rzeczypospolitej… w ogóle nie stanowiło rynku, rynku wewnętrznego, najważniejszego dla rozwoju gospodarczego kraju. Przecież to już zupełnie jak dzisiaj! Nie miejmy złudzeń – również i dziś nie może być mowy o żadnym otworzeniu masowej produkcji przemysłowej w Polsce, bynajmniej nie (tylko) ze względu na globalizację i uwarunkowania cywilizacyjne. Nie będzie w Polsce przemysłu (mniejsza, rodzimego czy obcego – BO NIE MA RYNKU!Nie ma podatków od konsumpcjonistycznych pożeraczy, wysyłających tym sposobem kolejne nadwyżki finansowe zagranicę – a ogół, faktyczna biedota dusi się od ucisku fiskalnego i kosztów, od niedoboru pieniądza. Kapitały zaś – swobodnie odpływają…

 

Tymczasem wiedząc, że bogactwo bierze się z handlu – musimy też rozumieć, że nie z każdego i nie zawsze w takim samym stopniu. Bo też choćby dla państw ościennych, pozbawionych handicapu kolonii – mechanizm wygenerowania własnego bogactwa opierał się na dwóch podstawowych krokach: zamknięciu granic cłami i budowy własnego przemysłu ze środków państwowych. I niczego lepszego przez następne stulecia (nawet rzekomo leseferystyczne, a w istocie nader bariero-celne XIX) nie wymyślono. Bądźmy zresztą szczerzy – czy względny skok PRL-u, przedsięwzięta wówczas forsowna industrializacja – nie dały efektów właśnie dzięki politycznej, ale i ekonomicznej izolacji Bloku Wschodniego? Czy nie tak rodziła się nie tylko w XIX stuleciu potęga USA, ale i XXI-wieczna wielkość Chin?

 

Tak pisał nie tylko w pierwszej połowie XIX wieku wielki Niemiec, Fryderyk List, ale i 100 lat przed nim Szkot, James Steuart, a przed nimi dwoma… Polak, Stefan Garczyński… Wszyscy oni trzej widzieli korzyści z handlu, w tym oczywiście z dodatniego bilansu handlowego – ale też rozumieli, że nie tylko zyski, ale zdrowie ekonomiczne i potencjał gospodarczy wynikają przede wszystkim z rozwiniętego rynku wewnętrznego. Ideałem miałoby więc być „społeczeństwo ludzi produkujących dużo i dużo zarabiających by dużo kupować[i]” – podsumowywał Bocheński, trafnie zauważając, że musiały minąć stulecia, by nauka ekonomii powtórnie odkryła coś, co ochrzczono mnożnikiem inwestycyjnym Keynesa i Kaleckiego

 

Pułapka (anty)rozwojowa, którą sami sobie wybudowaliśmy – miała, rzecz jasna, więcej jeszcze sideł, z chronicznym… niedoborem rezerw ludzkich, w stosunku do wielkości państwa. To także czynnik znany – Fryderyk Wielki nie musi już bowiem porywać w Polsce chłopów, sami wyjeżdżają, m.in. na ziemie jego dawnych poddanych. Przede wszystkim jednak, obok powtarzaniem tych samych mechanizmów antyrynkowych (czasem zresztą udrapowanych na „liberalizm”) – przez wieki ciążył nam i ciąży jeden element, który Bocheński (śledząc swym zwyczajem wiele jednostek wybitnych, pomysłowych, a nawet w pewnej skali skutecznych) – podsumował krótko:

 

Wyniszczenie gospodarcze – pogłębiła martwota intelektualna[ii].

 

I to też się do dziś, niestety, w Polsce nie zmieniło.

 

Konrad Rękas

Aleksander Bocheński, Przemysł polski w dawnych wiekach,Warszawa, 1984



[i] Aleksander Bocheński, Przemysł polski w dawnych wiekach, Warszawa, 1984, str. 261

 

[ii] Op. cit. str. 248

KOMENTARZE

  • Ha-Joon Chang: Kraje zacofane nie rozwiną się nigdy,...
    ...jeżeli maksymalnie otworzą swoje gospodarki. Moim zdaniem najważniejszą spośród niedocenianych szkół ekonomicznych jest ekonomia rozwoju. Pokazuje ona świat z nieco innej perspektywy niż te poprzednie. To jest optyka krajów biednych i słabo rozwiniętych. Takich jak pańska ojczyzna Polska i moja – Korea.
    - Korea trochę jednak bogatsza.
    Ale nie zmienia to faktu, że gdyby Korea przyjęła bezkrytycznie popularną na Zachodzie opowieść o tym, że droga do rozwoju ekonomicznego wiedzie przez maksymalne otwarcie swojej gospodarki, to tkwili byśmy do dziś na peryferiach światowej gospodarki. I to jest właśnie główne przesłanie ekonomii rozwoju. Dowodzi, że kraje zacofane nie rozwiną się nigdy, jeżeli zdadzą się tylko na rynek. Bo ten zawsze premiuje silniejszych.

    Ha-Joon Chang – koreański ekonomista pracujący na Uniwersytecie Cambridge. Autor kilku głośnych książek, w tym „23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie” (wydanie polskie 2013 r.). W 2014 r. ukazała się jego najnowsza książka „Economics: The Users Guide” (Ekonomia. Instrukcja obsługi).

    Koreańczycy uzmysłowili sobie tą prostą prawdę na początku lat 90-tych.
    My, niestety nie...
  • @
    Ekonomia.
    Ciekaw jestem dlaczego nie ma tu uwag Nikandera.
    Bo jeśli poważnie traktować dyskusje o ekonomii w każdym wydaniu, to wypadałoby argumentować za swoją wizją.

    A wszyscy nasi "ekonomiści" podają swą wersję jako prawdę objawioną do wierzenia.

    Pod ostatnia notką Nikandera dałem nieco złośliwy komentarz - został wykasowany.
    Tyle, że to świadczy o klapkach na oczach tego, pożal się Boże ekonomisty, gdyż teza jego notki jest akurat przeciwstawna sugestiom tego artykułu.

    Jak można traktować poważnie takich ludzi - i jednego i drugiego, skoro nie potrafią , albo nie umieją, nawet bronić swych racji.

    Co ciekawe - aczkolwiek jestem krytyczny względem Nikandera, to uważam, że w tym wypadku to jego kierunek myślenia (finlandyzacja) jest słuszny, chociaż przedstawiony na poziomie przedszkolaka.

    I na koniec.
    Ocenia się śp. Olszewskiego (jak i innych). Tylko, czy wprowadzając (gdyby pojawiły się okoliczności), pomysły takich autorów w życie, nie wprowadzono by totalitaryzmu jakiego jeszcze świat nie widział?
    Terror Rewolucji Francuskiej, czy ludobójstwo sowieckiej, to pikuś wobec możliwości tych geniuszy.
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:56:45
    Dramatem Polski jest fakt że w Polsce głupcy i zdrajcy maja większą siłę przebicia niż mądrzy, refleksyjni i patriotyczni (głęboko nie na pokaz)
    Kto w Polsce wspiera i winduje w górę głupców i zdrajców ?
    To oczywiste.
    Wrogowie Polski... bo przy ich pomocy (głupcy i zdrajcy są wdzięcznie swoim "sojusznikom" za promocję) dostają się do sutego koryta czyli osiągają korzyści osobiste.

    Trzeba teraz by powiedzieć kim są owi głupcy i zdrajcy (czy muszę to jeszcze raz powiedzieć ? .. MUSZĘ)
    To oczywiście solidaruchy oraz owieczki KK (te dwa zbiory silnie się korelują)
    A kto jest tym wspierającym ty głupców i zdrajców ?
    Też wiadomo .. poczynając od KK poprzez zaprzyjaźnione kraje zachodnie znane ze swojej kolonizatorskiej przeszłości (Niemcy, Francja, USA, W.Brytania...) jednym słowem globalna mafia żydowska bo dzisiaj cały zachód jest już w rękach globalnej mafii żydowskiej.

    I niestety dla Polski dopóki głupców i zdrajców będzie ci u nas dostatek dopóty Polska nie będzie wolnym i suwerennym krajem.

    Czasy PRLu były wielkim krokiem w kierunku wolności i suwerenności
    niestety głupcy sterowani z ambony w końcu zwyciężyli i doprowadzili do zniszczenia gospodarki Polskiej oraz do przejęcia jej zasobów przez zachód (globalną mafię żydowską) czyli do skolonizowania Polski.
    Kolonizacja to taki sam stan jak zabory... tylko dzisiaj ta kolonizacja jest o wiele głębsza ni w czasach zaborów.
    Dzisiaj kolonizacja to całkowita dominacja gospodarcza (przejęcie w obce ręce zasobów gospodarczych) i polityczna.
    Zabory były tylko w płaszczyźnie politycznej a gospodarka nadal była w Polskich rękach.

    A wszystko to zawdzięczamy solidaruchom oraz KK z JPII na czele.
  • 5 x *
    jak zwykle.
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:56:45
    W totalitaryźmie da się żyć, i to dobrze, lepiej niż w chaosie demokracji.

    Problem jest tylko z wilkami, stąd ten terror i "ludobójstwo".
    --------------------
    Ten ostatni termin, przejęty z pańskiej wypowiedzi, jest nieuprawniony, bowiem nie jest określone, jakiż to "lud" miał być wyeliminowany. Czy np. zgładzenie wszystkich mordeców zasługuje na użycie terminu "ludobójstwo"?
  • @interesariusz z PL 10:40:08
    Oj tam, oj tam, zaraz zgładzenie.
    Przecież można ich po prostu wyeliminować;-)))
  • Uczmy się od wrogów:
    Jak to powinno wyglądać w praktyce - odpowiedzi udzielił król kraju biedniejszego od Rzeczypospolitej, który jednak szybko przeskoczył ją w rozwoju, także gospodarczym:

    „Są trzy rodzaje handlu. Pierwszy sposób to posyłać towary za granicę i w zamian otrzymywać gotówkę. Drugi to kupować towary obce i odsprzedawać je w innym kraju. Trzeci wreszcie to zamiana towaru za towar. Wszystkie trzy rodzaje są dobre, ale najlepszy jest pierwszy. Drugi powinien być stosowany wobec Polski. Trzeci trzeba uprawiać, kiedy inaczej się nie da.

    Podstawa naszego handlu to zboże, drzewo i wszelkie wyroby wełniane. Musimy je chronić wszelkimi sposobami. Największe straty gotówki idącej za granicę przynosi import wina, wódki, cukru i jedwabi. Można bardziej opodatkować wina, aby wzmóc spożycie piwa. Wybudujemy cukrownie. Co do przędzalni jedwabiu – to już są w ruchu. Trzeba pilnować Zarząd Generalny, aby chronił te przemysły, jak tylko będziemy w stanie to uczynić…” – pisał Fryderyk Wielki, król w Prusiech.
  • @chart 15:16:20
    Król w Prusiech" był cwany, bo jego komora celna w Gdańsku (bodajże tam, piszę z pamięci), nakładała na lwią część polskiego eksportu, spławianego głównie Wisłą, potężne cła tranzytowe.
    Oprócz tego miał jeszcze stemple polskiej mennicy, dzięki którym wypuszczał sfałszowane polskie montety -tzw. "efraimki", nazwane tak od imienia jego - dziś byśmy powiedzieli - ministra finansów - żyda, Veitela Hieine Ephraima.
    Do tego zadbał o public relations, opłacając sowicie takich tuzów Oświecenia, jak np. Voltaire, którzy za jego talary pisali o "Kołtuńskiej Polsce".
    Mógł to robić bezkarnie, bo pod rządami jego rodaków, Sasów, polska szlachta zamiast wojować -"piła i popuszczała pasa", więc zamiast się skrzyknąć i przy ówczesnej liczebności, nakryć tą wesz czapkami, siedziała na d..ie, zadowalając się ochłapami.
    Wyjątkowa świnia, wstyd go cytować, gdyż to co pisał i mówił, a co robił, to były dwie odmienne rzeczy.
    To m.in. jego miał na myśli Bismarck - jego duchowy i polityczny spadkobierca, wygłaszając swój słynny cytat o parówkach i polityce.
    Przegraliśmy z nim nie przez zacofanie gospodarcze, tylko zbyt luźną strukturę władzy, którą łatwo było korumpować, więc upadła kiedy w w Prusach - kraju "bez obywateli a z armią", doszło do władzy cwane zachłanne zwierzę, zapamiętane jako Fryc cwaj.
    Dziś historia się powtarza - handel i media już oddaliśmy żydom i niemiaszkom, a armia jest słaba.
    Na szczęście - dzięki Stalinowi - Prus już nie ma, a wraz z nimi niemiaszki stracili jaja, obrośli tłuszczem i nieśpieszno im do wojaczki. Okręty podwodne stoją w dokach, bo nie ma ich kim obsadzić. Gdybyśmy mieli dziś choć połowę armii z czasów za komuny, za tydzień moglibyśmy być nad Renem.
    Ale gospodarczo załatwią nas w ramach UE wcześniej czy później, niestety Polakom, skołowanym wszechobecną, wrogą propagandą, ta myśl nie przychodzi łatwo do głowy.
  • Przy okazji...
    https://images89.fotosik.pl/121/39a1bb221972eb64gen.png
  • Oczywiście, jeśli ktoś ma +fobię, to można powrócić do zwiększania...:
    http://wolnyswiat.pl/11h5_pliki/image034.gif

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031