Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Dyżury administratorów Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
935 postów 476 komentarzy

Skunks perfumy sprzedaje, czyli kogo posyłają do Moskwy?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Red. Piotr Skwieciński został szefem Instytutu Polskiego w Moskwie.

 

Ciekawe, czy gdyby III Rzesza przetrwała w jakiejś formie, to jej pierwszym ambasadorem w Izraelu byłby np.  Adolf Eichmann? Z pewnością, gdyby doradzać w tej sprawie mogli eksperci w III RP zajmujący się kreowaniem „polskiej polityki wschodniej”.

 

Cudzysłów jest w tym przypadku jak najbardziej uzasadniony, nie jest ona bowiem ani polska (tylko amerykańska), ani nie jest polityką (tylko dziwacznym przemieszaniem dziecinnych dąsów, prymitywnej propagandy i zwykłego zajoba), ani też nie jest nawet wschodnią, bo zdaniem warszawskich decydentów takiego kierunku w ogóle nie ma, a w najlepszym razie kończy się w Kijowie i to jak Ukraińcy mają dobry humor. Nic więc dziwnego, że przy takim podejściu - także kwestie kadrowe relacji polsko-rosyjskich wyglądają właśnie jak Eichmann w Jerozolimie…

 

Rusoznawcy z ciemnych tuneli

 

Oto bowiem wygląda na to, że znowu Dobra Zmiana wysyła do Moskwy co, tzn. kogo ma najlepszego. Przyznajmy, red.  Piotr Skwieciński  tym różni się od swoich kolegów (niegdyś Niepokornych, a dziś Nienażartych), że przynajmniej był kiedyś w stolicy Rosji. A nawet przez kilka miesięcy pracował jako moskiewski korespondent „Rzeczypospolitej”. Fakt, że to już sporo, większość współczesnych luminarzy mediów i polityki III RP zapatrzonych jest we wzór  Józefa Piłsudskiego, który znalazłszy się raz w Moskwie i mając wiele godzin przerwy w podróży – spędził je siedząc w dworcowej herbaciarni. Tak dalece go bowiem żywa Rosja nie interesowała i tak głęboko był przekonany, że swojej nienawiści nie musi już karmić żadnymi osobistymi obserwacjami. Podobnie i dzisiejsi hunwejbini PiS –  oni tak bardzo wiedzą, że Rosja to zło, że nawet mówienie po rosyjsku, a co dopiero jeżdżenie TAM uważają nie tyle za podejrzane, co wręcz za dowód zdrady głównej!  Dość wspomnieć, że inny ekspert od Wschodu, wiceminister spraw zagranicznych,  Bartosz Cichocki  (właśnie posyłany do Kijowa) – ma życiorys skrupulatnie wyczyszczony ze wszystkich zmianek o jego dorastaniu w Moskwie, w charakterze syna reżimowego dziennikarza z Polski. Słowem – lepiej się nie przyznawać nawet, że się zna bukwy, niczym do krewnych zagranicą za  Stalina!

 

Red. Skwieciński jest jednak widać starszy stopniem, bo nie tylko nie ukrywa tych swoich paru miesięcy w Moskwie, ale nawet czynią go one wybitnym ekspertem od rosyjskiej polityki! Tak wybitnym, że wydał nawet książkę („Kompleks Rosji, czyli Sarmaci w krainie wiecznej Jałty"), na której 260 stronach rozwodził się nad powszechnym niezrozumieniem Rosji, potwierdzonym faktem, że… sam jej ni w ząb pojąć nie umiał i nie umie. Cóż, rzadki to, acz chyba mimowolny objaw pokory u Eksperta…

 

Skwieciński wie o Rosji dokładnie tyle, ile wiedzieć może widz kilku filmów, czytelnik paru książek i ktoś, kto wyglądał kiedyś przez okno jadącego przez Rosję pociągu – pod warunkiem, że pociąg ten jechał akurat nocą przez długi tunel. Przyszły szef Instytutu Polskiego w Moskwie nie umie bowiem, czy raczej nie chce wyjść poza ramy pseudo-polskiej niby analizy politycznej – czyli dywagowanie na temat „komunistyczności elit” albo czyichś stopni w dawno nieistniejącym KGB.  To nawet nie jest anachronizm myślenia, to jest funkcjonowanie w zupełnie odmiennej, poza historycznej rzeczywistości, w której ideologia i założenia zawsze ważniejsze będą od realizmu i interesów.

 

Macierewicz zamiast Rodowicz

 

I kogoś takiego od kilku miesięcy przymierza się do Instytutu Polskiego w Moskwie, głównej polskiej placówki kulturalnej na Wschodzie, mającej za zadanie m.in. prezentować dokonania polskiej kultury na zawsze jej życzliwym obszarze rosyjskim. Cóż, nie trudno się domyśleć, że publicysta skupiony tylko na opowiadaniu jak zablokować Nord Stream2, zafiksowany na Smoleńsk, Skripala itp. – chętniej by w Moskwie zrealizował recital  Antoniego Macierewicza, zamiast  Maryli Rodowicz

 

Jest to już utrwalona tendencja polityki Warszawy – ponieważ w spadku po poprzednikach odziedziczono kilka jakoś tam niegdyś działających instytucji i formatów mających służyć podtrzymywaniu dialogu z Rosją, a wprost wysadzenie ich w powietrze mogłoby jednak wywołać negatywne reakcje międzynarodowe –  stosuje się więc prosty sabotaż, na zasadzie: wyślijmy nielubianej kuzynce na przyjęcie urodzinowe największego chama, chuligana i oblecha, niech narobi obory, to wtedy może się na nas krewna obrazi i już nie trzeba będzie z nią rozmawiać. Tak poobsadzano w ostatnich latach niemal wszystkie punkty styczności z Rosją, te zaś, na które wariatów i oszołomów zabrakło – po prostu zagłodzono. W ostatnich tygodniach ten drugi los spotkał Polsko-Rosyjską Grupę do Spraw Trudnych, podmiot stricte historyczny i badawczy, też zresztą wcześniej nie wolny od ideologicznych obciążeń w duchu  Giedroycia  – jednak nie sterowany ręcznie przez Dobrą Zmianę, a więc skazany na obumarcie. Podobnie stało się i z kierowanym przez  Krzysztofa Zanussiego  Polsko-Rosyjskim Forum Dialogu Obywatelskiego, z kolei w Centrum Polsko-Rosyjskiego Milczenia i Nieporozumienia zamieniono ośrodek założony do rozmów i zasypywania podziałów itd. Słowem –  obecna władza zwala wszystkie mosty, zasypuje wszystkie kanały możliwej komunikacji z Rosją.  A na dodatek – pali je także w oczach Rosjan kierując na odcinek „dialogu” wyłącznie tych, którzy mają ambicję Rosjan obrazić i zniesmaczyć.

 

Ci ludzie nie tylko bowiem nienawidzą Rosji. Oni nie mogą też znieść myśli, że ktoś w przeciwieństwie do nich może Rosję rozumieć, mieć do niej stosunek zupełnie neutralny, oparty o zdrowy rozsądek i zrozumienie polskich narodowych interesów. Interesów, które tacy jak Skwieciński zawsze gotowi są poświęcić w (płonnej na szczęście) nadziei, że może wreszcie uda się zrobić Rosjanom na złość. I tylko wstyd, bo przecież w ten sposób w Moskwie nie zapracuje się nawet na wzruszenie ramion – ale to Polsce i Polakom dorabia gębę. Gębę Skwiecińskiego, Cichockiego,  PrzełomiecGargasWyciszkiewicza i innych…

 

Konrad Rękas

 

 

KOMENTARZE

  • Istnieje teoria że wszystko to wymyślił Surkow
    ponoć ów genialny intrygant wpadł na pomysł że rosyjskie media,zwłaszcza tv trzeba szeroko otwierać nie na "miłych","ugodowych" czy "kompetentnych" gości z Polski ale wręcz przeciwnie.Im typ bardziej odrażający,rusofobiczny a przy tym mało profesjonalny tym lepiej.
    Każdy kto ogląda rosyjskie polityczne tok szoły wie o czym mówię.
    Bierze się jakiegoś Zygmunta Dzięciołowskiego (o którym w Polsce pies z kulawą nogą nie słyszał ), zaopatruje w tabliczkę "polski dziennikarz " i udostępnia czas antenowy po to aby ten mógł nieskrępowanie:znieważać Rosjan,wylewać wiadra pomyj na rosyjską historię,rosyjskie władze,zupełnie otwarcie życzyć widzom wszystkiego najgorszego itd itp
    https://www.youtube.com/watch?v=DAHSmIRbjns

    W takim samym stopniu dotyczy to innych "polskich dziennikarzy" ;Korejby czy Maciejczuka
    Inteligentny Surkow wymyślił sposób na to aby spontaniczną,wrodzoną,rusofobię zaprzęgnąć w machinę propagandy konsolidującej rosyjskie społeczeństwo.
    Podobnie ma się sprawa ze Skwiecińskim.Chyba nikt nie ma wątpliwości że gdyby ruscy bardzo nie chcieli nie byli by w mocy po prostu nie dać mu wizy i szlus.Nie mają wpływu na pracę tego instytutu ale im on będzie bardziej rusofobiczny pod kierownictwem zakompleksionego debila ,tym dla nich lepiej.Zainteresowanie kulturą polską w Moskwie jest dość umiarkowane.Wystarczy spojrzeć na ich stronę netową.W dziale "nowości" ostatnia informacja o uroczystościach w Oświęcimiu.
    http://kulturapolshi.ru/news Koszty związane z pracą instytutu nie obciążają rosyjskiego budżetu więc nikomu on nie przeszkadza.Przeciwnie,w razie potrzeby pan Surkow wyciśnie z faktu jego istnienia ożywcze soki.
  • @ikulalibal 15:13:57
    A ile ukrów się zleciało w komentarzach popierających Dzięciołowskiego..
    Kiedyś Rusek dla Ukraińca mógł oddać jak to się mówi ostatnią koszulę a teraz dwadzieścia razy się zastanowi.
    Może to i dobrze.
  • @fretka 18:54:39
    No widzisz jak doskonale działa mechanizm ? Bez żmudnych analiz i dodatkowych informacji z miejsca domyśliłaś się kto może popierać takiego Dzięciołowskiego.No wiadomo że albo ukr-banderowiec albo przedstawiciel "Jabłoka" albo inny pederasta.W każdym razie nic dobrego.
    A teraz wyobraź sobie że w studio nie ma Dzięciołowskiego albo jest ktoś inny.Dajmy na to autor tego bloga.I co ? i nic.Nuda.

    PS
    wiesz o tym że Korejba okazał się litewskim żydem? Jakoś tak koło grudnia na jednym z tok szołów niby to w żartach wywlókł mu to Sołowiow.Skubany korzysta z tego że jest żydem więc nikt nie zarzuci mu antysemityzmu i "sypie".Niedawno zasypał Nadieżdina :)))) https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9D%D0%B0%D0%B4%D0%B5%D0%B6%D0%B4%D0%B8%D0%BD,_%D0%91%D0%BE%D1%80%D0%B8%D1%81_%D0%91%D0%BE%D1%80%D0%B8%D1%81%D0%BE%D0%B2%D0%B8%D1%87
    ten skręcał się jak piskorz,próbował ratować stwierdzeniem :"ale ja jestem niewierzący" ,nic nie pomogło.Słowo się rzekło.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031