Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
916 postów 451 komentarzy

Wyklęci – kult, z którego nic (pożytecznego) nie wynika

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie odprawiam ani dziadów Wyklętych, ani rekolekcji przeciw nim. ŻW byli zjawiskiem pozbawionym znaczenia politycznego, nie jest też polityką zajmowanie się nimi dzisiaj.

 

Oczywiście, jednak, rytualne wymiany poglądów (z reguły trudne do nazwania dyskusjami, te bowiem oznaczały kiedyś coś więcej niż przeciwstawianie myślom sloganów) w okolicach 1. marca odbyć się muszą, choć przecież jeszcze przed rozpoczęciem ich uczestnicy mogliby ze 100-procentową trafnością trafić wszystkie padające z obu stron treści. Zwłaszcza z punktu widzenia prawdy historycznej i realizmu politycznego, młócka ta pozbawiona jest tym bardziej sensu, że  nie można skutecznie skonfrontować faktów z mitami, wiedzy z wiarą, analizy z emocjami.  Weźmy zresztą przykłady najprostsze z brzegu – zachowujący wstrzemięźliwość wobec kultu Żołnierzy Wyklętych domagają logiki i konsekwencji tam, gdzie ich nie uświadczysz. Bo przecież, dla przykładu powinno być:

 

1) albo legalizm i wyłączność rządu londyńskiego – albo NSZ,

 

2) albo Brygada Świętokrzyska - albo Wyklęci,

 

3) albo posłuszeństwo rządowi londyńskiemu - albo kontynuowanie walki,

 

4) albo  "Nil"  - albo  "Bury"  i  "Lalek".

 

Niemożliwe? To spójrzmy pokrótce:

 

Ad. 1

Cokolwiek by się bowiem nie wydawało ignorantom historycznym –  Narodowe Siły Zbrojne (najpierw w całości, a następnie przynajmniej w niescalonej części) nie stały bynajmniej na gruncie legalizmu rządu londyńskiego  – ale przeciwnie, czynnie występowały PRZECIW tej zasadzie, budując nie tylko alternatywę zbrojną wobec legalnego wojska polskiego, ale także odrębną administrację cywilną, gotową do przejęcia władzy na terenach polskich w przypadku pojawienia się sprzyjającej sytuacji (geo)politycznej. I nic w tym dziwnego, ni szczególnie zdrożnego.

 

Podczas wojny wszyscy uświadomieni politycznie rozumieli, że po jej zakończeniu nie będzie prostych powrotów na koniach dowolnej maści. Każdy wiedział, że władzę trzeba będzie chwycić, i to konfrontacyjnie wobec reszty chętnych – więc szykował się do tego nie tylko Londyn (zresztą wewnętrznie podzielony) i komuniści, ale właśnie NSZ, falangiści z Konfederacji Narodu, piłsudczycy z szeregów dowództwa ZWZ/AK i z własnych organizacji (OPW, KON). Liczono, że – niczym po Wielkiej Wojnie – rząd dusz podniesie się z próżni politycznej na odzyskiwanym śmietniku. Wszystko to okazało się, rzecz jasna, mrzonką, w realiach powojennych zamieniając w rozpaczliwą walkę nie tyle o życie, co późniejszą śmierć – nie mniej faktem pozostaje, że czczenie jednocześnie „londyńskiego legalizmu i wierności konstytucji” oraz przeczących im czynnie NSZ-towców, to jednak ahistoryczna aberracja.

 

Ad. 2

…bo przecież właśnie  Brygada Świętokrzyska NSZ stanowiła całkowite przeciwieństwo wyklętyzmu!  Zamiast siedzieć w lesie, czekać na przyjście Sowietów i ginąć w skazanym na niepowodzenie, samobójczym boju z nimi – po prostu sobie… poszła.

 

Zaprawdę, mało jest w dziejach Polski przykładów wojska i jego dowódców rozumiejących, że czasem mądrzej jest... nie walczyć. I za to również: Brygadzie, „Bohunowi- Dąbrowskiemu”  i całej Radzie Politycznej NSZ należy się szacunek szczególny.

 

Oczywiście, jeszcze rozsądniej byłoby nie mordować własnego Komendanta Głównego i zrealizować jego racjonalny plan polityczny, ale i tak Brygada Świętokrzyska była znacznie lepszym rozwiązaniem, niż siedzenie w lesie i los Wyklętych…

 

Ad. 3

Ów legalny, londyński rząd, na straży którego praw stali ponoć niezłomnie Wyklęci – wielokrotnie wzywał ich do zaniechania beznadziejnej walki, zakazywał kontynuowania zbrojnego oporu, a w swej najlegalniej legalnej formie ośrodka prezydenckiego – również kategorycznie opowiadał się przeciw jakiejkolwiek współpracy z obcymi, zachodnimi instytucjami wywiadowczymi.

 

Nie tyle więc komuniści działali przeciw legalizmowi polskiego Londynu (bo go po prostu w ogóle nie uznawali), tylko ci, którzy deklarując werbalnie posłuszeństwo – łamali wprost wydawane rozkazy i zakazy.

 

Że co, że często nie mieli wyjścia? No ale o to również chodzi! Nikt nie odmawia tragiczności położenia osób czy całych grup zagrożonych aresztowaniem, represjami i śmiercią, które decydowały się na rodzaj honorowego samobójstwa z bronią w ręku. Znowu jednak – nie był to wybór polityczny wówczas i  nie może to być opcja ideowo-wychowawcza dla całego narodu, którego postaw samobójczych uczyć zwyczajnie nie wolno.

 

Ad. 4

Samo pojęcie “Żołnierzy Wyklętych” (“Niezłomnych” itd.) w ogóle jest ujmowane coraz szerzej, nie obejmując już wyłącznie czynnych uczestników antykomunistycznego podziemia zbrojnego – choć przecież właśnie dla ich skrótowego nazwania termin ten został w 1993 r. wymyślony. Obecnie określa się tak coraz częściej wszystkich nieomal poddanych represjom w okresie stalinowskim – co nie ma formalnego sensu, ale pozwala na pewne spotęgowanie wrażenia masowości ruchu i większej skali zagadnienia. To zresztą też wciąż ten sam paradoks – bo z jednej strony niby mowa o osamotnionych, wyjątkowych jednostkach, których jednocześnie miały być setki tysięcy! Znowuż, jak nic wspólnego z logiką ma cały ten konstrukt!

 

Tymczasem rozróżnienie jest oczywiste – ani  Fieldorf, ani  Adam Doboszyński, ani nawet rotmistrz  Pilecki (mimo swych antykomunistycznych kontaktów wywiadowczych) Wyklętymi nie byli. Ba,  „Nil” był wręcz zdecydowanym przeciwnikiem podejmowania zbrojnych działań przeciw Sowietom i ich namiestnikom w Polsce.  Jeśli więc to on miał rację i uznajemy jego autorytet – to trudno zgodzić się jednocześnie z tym, że korzystne dla Polski miało być strzelanie do prawosławnych dzieci czy ukrywanie się przed milicją do ery średniego  Gomułki włącznie!

 

I tak dalej – dużo można by wyliczać przykładów alogiczności w całym tym kulcie, który oczywiście kultem wcale nie jest (tylko „naturalnym elementarnym szacunkiem” itp. Czyli kultem). Nikt jednak nie stara się tego wszystkiego uporządkować – bo raz, że w mniejszym chaosie pojęciowym podstawowe, rażące słabości tak prowadzonej polityki historycznej aż biłyby po oczach. A dwa - bałagan jest fajniejszy do maszerowania…

 

Wyklętyzm a dzisiejsza Polska

 

Podobnie nie ma też sensu prowadzić dyskusji na temat: Czy wyklętyzm miał sens? – bowiem znowu, to  w ogóle nie jest zagadnienie polityczne.  Pytanie brzmi raczej:  czy ma polityczny sens współczesny kult ŻW?  Jego nieliczni krytycy, wywodzący się z tradycji myśli konserwatywnej i endeckiej wyrażają obawę, że nie, jest to bowiem kolejny, pozbawiony oparcia w faktach mit insurekcyjny. Cóż, zwłaszcza wizualnie i emocjonalnie - na pewno (a ostatecznie kult ŻW to niemal wyłącznie emocje i estetyka). Tyle, że jednocześnie nie widać, by zwolennicy tego mitu mieli wywoływać jakieś powstanie.

 

Przeciwnie, wydają się być całkowicie zadowoleni z sytuacji, w jakiej obecnie znajdują się Polska i Polacy. Nie buntuje ich ani współczesny brak suwerenności, ani niesamodzielność Polski na arenie międzynarodowej, ani trudne warunki życia Polaków, ani obce wojska na terytorium RP. Ogólnie nic ich nie pobudza poza faktem, że 70 lat temu komuś zrobiono krzywdę. Krzywda wyrządzana Polsce dzisiejszej – kultu Wyklętych nie narusza ani w ogóle widać nie dotyczy…

 

Mówiąc brutalnie, ile marszów odbyło się 1. marca w Polsce pod hasłem:

"Idziemy szlakiem Wyklętych - nie chcemy amerykańskiej okupacji i izraelskiej dominacji!"?

Ano właśnie…

 

Skoro więc ani o Żołnierzach Wyklętych i ich upamiętnianiu nie da się spokojnie, racjonalnie rozmawiać, ani nic z ich czczenia realnie nie wynika dla Polski – czy można by ostatecznie założyć, że zostali już oni należycie opłakani i uszanowani i można się wreszcie zająć czymś poważnym i pożytecznym dla kraju i narodu?

 

Konrad Rękas

Konserwatyzm.pl

KOMENTARZE

  • Ma Kolega rację.
    Dzisiejsze czczenie ich pamięci wynika może z faktu, iż do niedawna rzeczywiście sama pamieć o nich była wyklęta, a teraz są wreszcie przywracani zbiorowej pamięci?

    Sam nie wiem, co myśleć, bo co do osobistej niezłomności i odwagi tych żołnierzy nie mam wątpliwości.

    Myślę, że dziś trzeba ich pogodzić z innymi nurtami nieniepodległościowymi, tak jak Marsz Niepodległości godzi de facto w wymiarze emocjonalnym endecję z piłsudczykami?

    pozdrawiam
  • @ Autor - 5*
    Bartosz Bieszczad

    „Narzucony odgórnie kult „żołnierzy wyklętych” w Polsce, UPA na Ukrainie i jednostek Waffen SS w krajach bałtyckich jest częścią planu państw zachodnich zmierzających do rewizji ustaleń II Wojny Światowej i przekształcenia zależnych od nich krajów Europy Środkowej w taran i pole bitwy przeciwko Rosji.Długofalowym celem NATO jest rozbicie Federacji Rosyjskiej na szereg drobnych, skłóconych ze sobą państewek całkowicie zależych od Zachodu oraz przejęcie kontroli nad jej zasobami. Plan ten opiera się na wytworzeniu i wykorzystaniu skorumpowanych i zdegenerowanych „elit” politycznych i gospodarczych, które mają pokornie wykonywać zalecenia Waszyngtonu, Berlina i Brukseli. Antykomunizm wyżej wymienionych formacji ma stanowić ideologiczną ochronę dla ich uprzywilejowanej pozycji w społeczeństwach Europy Środkowej i Wschodniej.”

    https://programwps.files.wordpress.com/2017/03/ejxfhgejpzc.jpg
    Bartosz Bieszczad jako obserwator międzynarodowy prawyborów w Ługańsku (Ługańska Republika Ludowa), Październik 2016
  • @Rzeczpospolita 12:54:01
    "„Narzucony odgórnie kult „żołnierzy wyklętych” w Polsce, UPA na Ukrainie i jednostek Waffen SS w krajach bałtyckich jest częścią planu państw zachodnich zmierzających do rewizji ustaleń II Wojny Światowej i przekształcenia zależnych od nich krajów Europy Środkowej w taran i pole bitwy przeciwko Rosji."

    Na nic innego się wg mnie nie zanosi :-(

    Ukłony
  • jeśli my stawiamy na piedestale bandytów przeklętych
    to czemu nie podoba nam się Bandera na cokole ?
  • @MacGregor 11:28:09
    niezłomność w czym, w samobójstwie z przygodnymi ofiarami, które wcześniej udało się upolować ?
  • @Rzeczpospolita 12:54:01
    5* za wstęp,

    ale nie skorumpowane elity, tylko agentura.
  • @interesariusz z PL 17:59:50
    MY stawiamy? To Popisiarska jaczejka stawia. Wszyscy powinni zostać indywidualnie rozliczeni za swoje czyny. Tak jak nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej tak nie wolno uprawiać zbiorowego balwochwalstwa.
    To jest robione celowo, żeby dodatkowo dzielić Polaków.
  • AUTOR
    Nic tu nie można dodać - logika wręcz powala. Niewielu jednak potrafi myśleć logicznie. 5+
  • @interesariusz z PL 17:59:50
    "jeśli my stawiamy na piedestale bandytów przeklętych
    to czemu nie podoba nam się Bandera na cokole ?"

    Ponieważ Niezłomni nie nadziewali dzieci na sztachety?
  • @Jasiek 21:25:10
    Cały szkopuł w tym że średnio statystyczny wyznawca banderyzmu ma lat 18 -25 i za nic na świecie nie wierzy w fakty.Wszystko co na temat działalności UPA można przeczytać czy zobaczyć w archiwach jest przez nich odrzucane jako "propaganda" i "falsyfikacja" .Stopień w jakim są sfanatyzowani zdumiewa.
    Nie wiem co by ci zrobili gdybyś zarzucił im nabijanie dzieci na sztachety.
    Chyba nabili by cię na sztachety twierdząc że przecież wcale tego nie robią.
  • kundel
    jak nie husky to inny kundel szczeka jak mu ydowski pan każe
  • Chciałem dać 1...
    ... ale dałem 2!

    Coś tam jednak Autor wie. Tyle, że to pomieszanie z poplątaniem i sporo przeinaczeń.

    Na początek kwestia: Skąd ten kult?

    Skoro przez dziesiątki lat nikt tego nie badał, a przez 40 nawet nie można było tego robić oficjalnie, to się nie ma czemu dziwić. To się nazywa: pęd ku prawdzie. A jak coś jest jeszcze niezbadane, to pociąga najbardziej. Ludzka mentalność- nic więcej. Oczywiście, nie musi to interesować wszystkich. To tak jak z tabliczką mnożenia- nie każdy musi ją znać, a są i tacy, co wciąż w matematyce szukają nowego.

    Kwestia: "Niezłomnych" i "Wyklętych".

    Sam kiedyś miałem z tym problem i swoje uwagi chyba na NE24 właśnie zgłaszałem. A dziś już wiem i właśnie ten powyższy tekst mi to uzmysłowił.
    "Żołnierze Niezłomni", to Ci, którzy walczyli do końca (wiedzieli, że czekają ich tortury i śmierć), z bronią w ręku.
    "Żołnierze Wyklęci", to wszyscy Ci, którzy ze względów politycznych mieli być wymazali z narodowej pamięci przez nowy, komunistyczny system.

    Kwestia: NSZ i Brygady Świętokrzyskiej.

    Druga była częścią pierwszych, a nie odwrotnie. Tych co BŚ wyprowadziła z Polski na zach., to nawet nie ćwierć NSZ.
    Historia dowiodła, że polityka NSZ była, jak by nie nazwał, bardziej rozsądna. Nie ufali rządowi na uchodźstwie, który był zależny od zach. aliantów, a którzy nas zdradzili. Traktowali sowietów jak wrogów i też mieli rację.
    Historycy udowadniają, że ten rząd na uchodźstwie, także nie miał podstaw prawnych (do dziś się czkawką odbija jakiś pseudo prezydent Potocki). Nie miał prawa moralnego- alianci nas zdradzili w pierwszych tygodniach wojny. NSZ miały powód nie uznawać żadnej innej władzy, która tchórzliwie uciekła w bezpieczne miejsce, pozostawiając współobywateli na łasce najeźdźców. NSZ to pierwsza fala Polaków w XX w., którzy chcieli decydować o Polsce, bez oglądania się na innych.
    Ktoś kiedyś sporządzi statystyki (może już ktoś podlicza), a okaże się kto skąd wpierał kogo. Nie odbierając nikomu zasług, okazuje się, że AK działała, chcą nie chcąc, na zgubę Polski, a NSZ chciały czegoś, czego nam się zabrania- wolności samostanowienia.
    O wolność walczyli, na różne sposoby: Piłsudski, Dmowski, Paderewski, Witos, Rozwadowski, Grabski i... wielu innych- znanych i nieznanych.
    W innym celu walczyła AK, inne cele przyświecały dowódcom tzw. AL, a jeszcze inne NSZ, BCh, czy też nieznanym szerzej poszczególnym komórkom oporu (mój dziadek był w takiej).

    Kwestia zasadnicza: "Nikt jednak nie stara się tego wszystkiego uporządkować..."

    Toż to śmiało można nazwać mijaniem się z prawdą, a nawet celową manipulacją. Kłamstwo w żywe oczy?!!!
    Autor nie poruszałby tematu ŻW, tak jak przez 40 lat go nie poruszano, gdyby nie to, że coraz więcej osób bada historię tamtego okresu i o tym tak głośno w sferze publicznej.
    Wiemy coraz więcej, a wiedzielibyśmy jeszcze więcej, gdyby się w to wciąż polityka nie mieszała i nie blokowała dostępu do archiwum IPN.

    Kolejna kwestia: "czy ma polityczny sens współczesny kult ŻW?"

    A czy jest sens w istnieniu narodu polskiego?
    Jak widać, to coraz więcej takich Polaków, co coś w tym widzą. A już niedługo będzie kolejne pokolenie.
    To jest walka o tożsamość- nie tylko narodową.
    Autor po prostu nie rozumie zjawiska, jakim jest "przebudzenie się świadomości narodowej", albo celowo próbuje z tym walczyć.
    Piękny przykład:
    "Tyle, że jednocześnie nie widać, by zwolennicy tego mitu mieli wywoływać jakieś powstanie.

    Przeciwnie, wydają się być całkowicie zadowoleni z sytuacji, w jakiej obecnie znajdują się Polska i Polacy. Nie buntuje ich ani współczesny brak suwerenności, ani niesamodzielność Polski na arenie międzynarodowej, ani trudne warunki życia Polaków, ani obce wojska na terytorium RP."

    Aż się prosi, aby w ten pusty akapit wpisać zdanie:

    -Nauczeni swoją tragiczną historią, Polacy wyciągają wnioski i tak jak kiedyś, zaczynają pracę u podstaw, wierząc, że to wysiłek na kilka pokoleń.

    Tylko że wtedy, cały kolejny akapit, wydaje się stekiem bzdur.

    I jeszcze to:
    "(...) nie może to być opcja ideowo-wychowawcza dla całego narodu, którego postaw samobójczych uczyć zwyczajnie nie wolno."

    A niby dlaczego nie? Wszak historia dowodzi, że dzięki poświęceniom nielicznych (licząc procentowo do liczby populacji), wiele narodów przetrwało. A podobno jeden, po tysiącach lat, dzięki wielkiej ofierze z "własnych obywateli", to nawet odzyskał państwo. Niestety to nie chodzi o Eskimosów (tak nie należy ich nazywać).
    Kto wie, może cała liczba Polaków, która ucierpiała przez tzw. "stół bez kantów", byłaby mniejsza, niż gdyby Ludowe Wojsko Polskie wystąpiło z Układu Warszawskiego?
    Kto wie, może gdyby nie Powstanie Styczniowe, to zaborcy wprowadzając powszechne nauczanie, wynarodowiliby Polaków?
    Kto wie, może Autor wolałby pisać w innym języku?

    Kwestia ostatnia: Po co się Autor wysilił?

    "(...) czy można by ostatecznie założyć, że zostali już oni należycie opłakani i uszanowani i można się wreszcie zająć czymś poważnym (...)"

    Mamy się przestać interesować historią!
    Nic nie ma o serialu "Korona Królów", więc chodzi zapewne o tą najmniej znaną historię- ukrywaną przez IPN.
    Niech się Autor nie porywa z motyką na słońce.
    Jeżeli polskiej przepowiedni nie zna, to może "Syzyfowe prace" na dobry trop zaprowadzą.
    Tylko uważaj Waść- kamień jest na samej górze.

    P.S. Plusa dałem, bo, chcąc nie chcąc, to Autor się przysłużył. Im więcej prawdy, tym lepiej. Ten tekst co prawda z prawdą się mija, ale obrońców prawdy nie zabraknie.
    Oby z pokolenia na pokolenie więcej.

    P.S.2. Gościu! Historia, to dziedzina nauki. Tylko nieuki, mogą myśleć, że bez nauki mogą istnieć.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @Bartosz Bieszczad
    Skoro są takie "przestrogi", to czemu mamy wierzyć, że wciąż błędy mamy powtarzać?

    Gdyby następne pokolenia nie miały szans, to nie pisalibyśmy po polsku.
    A może to każde pokolenie ma szansę, bo mówi i piszę po polsku?!!!

    Może wszystkie obce działania polityczne, mimo wszystko, obracają się przeciw obcym, a Polska dzięki temu istnieje?

    A może to właśnie Polacy wciąż muszą udowadniać, że inspirujemy innych do walki o wolność?

    Może potrzeba jest, abyśmy przypomnieli innym narodom, czym jest wolność?

    A może nie chodzi o narody, tylko o coś więcej?

    A może przestańmy się wstydzić, że to nasza polska mowa, wciąż przyciąga innych, którzy zachwyceni, stają się Polakami!

    A może przyznajmy, że od pokoleń, unaradawiamy rzesze imigrantów, bez żadnej krzywdy dla nich!

    A może przyznajmy wreszcie, że potrafimy się po swojemu rządzić!

    P.S. Optymizm- to cecha Polaków. Nie złamiecie Nas!

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @wiedzajestwksiążkach 03:30:12
    Masz dużo racji w tym co piszesz - moim zdaniem najważniejszy wniosek z historii polskich walk jest taki, żeby bić się wtedy gdy jest duża szansa na zwycięstwo i zawsze we własnym interesie, a nigdy z podjudzenia innych.

    Właśnie boję się, że sytuacja z Niezłomnymi jest taka, że ktoś chce wykorzystać ich pamięć do wzbudzenia w Polakach nastrojów antyrosyjskich. Łżemedia już nie wiedzą jak kłamać jeśli chodzi o teraźniejszość, pojawiły się nawet "wody międzynarodowe" na Bałtyku, a teraz wajchowi majstrują przy wyciąganiu "wniosków" z historii.

    Pozdro!
  • @ Autor
    "„Nil” był wręcz zdecydowanym przeciwnikiem podejmowania zbrojnych działań przeciw Sowietom i ich namiestnikom w Polsce."

    I co "dobrego" go za to spotkało?
  • @ Autor
    Stosunek do Niezłomnych to przejaw polityki historycznej państwa. Ważne żebyśmy prowadzili ją samodzielnie, a nie ktoś robił to za nas.
  • Kult wyklętych to tylko taktyka mafii żydowskiej.
    Szerzej w ramach tej taktyki obowiązuje kult wszystkich zaciekłych wrogów Rosji...a jeszcze szerzej kult wszelakiej "opozycji" wobec rządów państw które globalna mafia chce zniszczyć i obrabować.

    Te wszystkie "kulty" są sztucznie kreowane i służą wyłącznie interesom globalnej mafii żydowskiej.
    Po aktywnych "uprawiaczach" tych "kultów" łatwo poznać agenturę globalnej mafii żydowskiej...

    Popatrzcie na "kultowców" od tej strony wtedy wiele więcej zrozumiecie z tego co się dzieje wokół was (które instytucje kultywują, którzy politycy, którzy dziennikarze..które media..księża..).

    A kulty są takie .. bandytów przeklętych, banderowców, islamistów no czeczeńskich (pamiętamy "kultywującyh"), islamistów Kosowa, "demokratycznych opozycjonistów Rosji, teraz kult Guaido, itp.

    To tylko propaganda globalnej mafii wykorzystującej ekstremizmy do własnych zbrodniczych celów.
  • @Oscar 08:03:33
    To pozdrowienia dla programów "Studio wschód" oraz "Studio Zachód"
    To iście "kultowe" programy, "kultowe" w sensie opisanym poprzedniej wypowiedzi.
    Równie "kultowy" jest IPN oraz cały PIS a PO też ..czyli solidaruchy.

    i wszystko jasne.
  • @Jasiek 04:18:09
    Nie ma takiego czegoś jak polityka historyczna.
    Polityka oznacza manipulowanie (np historią ?) a historia jest jedna , historią manipulować nie można bo nie można zmieniać wydarzeń które już zaszły.
    czyli polityka historyczna znaczy dokładnie to samo co zakłamywanie historii.

    Historia się zdarzyła i już się nie zmieni...
    Można tylko pogłębiać wiedzą i interpretować fakty...ale faktów zmienić się nie da.
  • @Oscar 08:10:29
    "Nie ma takiego czegoś jak polityka historyczna."

    Ta, nie ma ;-)

    Powiedz/napisz to "pośrednikom" i niemieckim "wypędzonym". O vichy cicho sza, ale resitance, to ho! ho!

    To jest właśnie polityka historyczna i nie jest ona tożsama z historią. Historia jest dla polityki historycznej tylko źródłem faktów. Wybieranych stosownie do potrzeb.

    Serdecznie pozdrawiam.
  • @Oscar 08:10:29
    "Historia się zdarzyła i już się nie zmieni...
    Można tylko pogłębiać wiedzą i interpretować fakty...ale faktów zmienić się nie da."

    Oczywiście, że się nie da, ale...
    można zrobić propagandę, podrobić dokumenty, wymusić zeznania, zlikwidować świadków....

    Ostatnio dowiedziałem się o tym, że ci żołnierze którzy przetrwali operację "Highjump" zostali przydzieleni do.... wybuchu bomby atomowej. Wzięli bowiem udział w badaniach jak taki wybuch wpływa na uczestników pola walki. I sprawa świadków dziwnej operacji "naukowej" pozamiatana...

    No a jak już się zrobi propagandę, stworzy "fakty", zlikwiduje świadków, podłoży "dowody" to kto zabroni żądać np 300 mld dolców?

    Dalej twierdzisz, że polityka historyczna nie istnieje? ;-)
  • trudno zgodzić się jednocześnie z tym, że korzystne dla Polski miało być strzelanie do prawosławnych dzieci
    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/16999117_1656221918007871_4486868569297760101_n.jpg?_nc_cat=104&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=b3d7cc0edc6d3aeab83aeb5d6f3e949e&oe=5CDA3AFF
  • @Jasiek 08:37:47
    :
    można zrobić propagandę, podrobić dokumenty, wymusić zeznania, zlikwidować świadków....
    "
    No tak ... ale to już nie jest historia tylko oszustwo.
    Historia jest jedna .. ale niestety oszustów, kłamców, manipulatorów wielu.
  • @Oscar 13:00:13
    "No tak ... ale to już nie jest historia tylko oszustwo."

    Tudzież polityka historyczna :-)

    Pozdro!
  • @wiedzajestwksiążkach 03:30:12
    Ad. 1
    Kult, to kult. Z prawdą i pędem do niej nie ma i nie musi mieć wiele wspólnego.

    Ad. 2
    Słowa, słowa, słowa. Jakie znaczenie ma używanie tej terminologii dla kogoś innego niż wyznawcy kultu?

    Ad. 3
    Ciekawe. Bez większego związku z tekstem, ale ciekawe.

    Ad. 4
    Da capo - badania to badania, a kult - to kult. Może po prostu pisze Pan o czymś innym niż ja?

    Ad. 5
    Nie odpowiedział Pan na pytanie. Może i dobrze.

    Ad. 6
    Gdzie Pan widzi tę pracę u podstaw? Pytanie bez podtekstów.

    Ad. 7
    Niestety, historia sfalsyfikowała bzdurę, jakobyśmy "bez powstań nie mówili po polsku". Inne narody, ponoć nawet słabsze duchem do Polaków - jakoś nie potrzebowały powstań, by się nie wynarodowić.

    Ad. 8
    "Przestać interesować historią"? Przeciwnie. Tylko najwyższa pora zacząć ją jeszcze rozumieć.
  • @
    /nie widać, by zwolennicy tego mitu mieli wywoływać jakieś powstanie./

    a to co?

    https://pbs.twimg.com/media/D0-OU9sX4AAy-t_.jpg
  • @chart 16:31:17
    Nie masz argumentów. Lakoniczność nie zawsze jest pożądaną cechą w obronie swych racji.
    Ad.1 . Za to może, a zdarza się, że się wydarza.
    Ad.2. A jak nie-wyznawca zamierza fakty opisywać? Oprócz "kultu" są słowa, które opisują te zdarzenia, a nie są "anty kultem"?
    Ad.3. Bardziej było by na temat, gdybym wplótł historię AL?
    Ad.4. A niby o czym Pan pisze? Coś nowego? Przeprowadziłeś Waść własne badania? Jakieś wnioski? Dowody?
    Ad.5. Odpowiem. Jeżeli chcemy wciąż rozmawiać po polsku, to ma sens.
    Ad.6. Młodzież zamiast ganiać z czerwonymi sztandarami, maszeruje z polskimi flagami.
    Ad.7. Za to były zalążki narodów, które mimo powstań się wynarodowiły. Daleko nie trzeba szukać: Wieleci, Obodrzyce, Lutycze, Prusowie, Jaćwingowie. A o narodach, które bez powstań dały się wynarodowić, nie ma nawet czasem opowieści, bo historia o nich zapomina.
    Słyszałeś Waść o Słowińcach- nasi pobratymcy. Już ich nie ma, a historia nie wspomina, aby jakoś o swoją niepodległość specjalnie walczyli.
    Ad.8. Ciekawe podejście. Mnie uczono, że rozumieć to najlepiej jest matematykę, a historię zawsze będziemy badać i odkrywać, co się i tak kłóci z obecnymi moimi poglądami, ponieważ nawet w matematyce wciąż czeka nas jeszcze wiele odkryć, choć mało kto to rozumie.

    P.S. Takie to mizerne. Czuję niedosyt. Stać Cię kolego na więcej.
    Może coś więcej? Tak dla samej frajdy, żeby pokazać innym, że można kulturalnie się posprzeczać?

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @wiedzajestwksiążkach 06:23:08
    „Posprzeczać”? Nie. Jeśli natomiast napisze Pan coś z sensem – być może się odniosę. O ile nauczy się Pan konsekwentnie zwracać do mnie per pan.

    Ad. 1
    A może Pan pełnym zdaniem?

    Ad. 2
    Fakty się po prostu przedstawia.

    Ad. 3
    Nadal bez związku.

    Ad. 4
    O czym piszę? Wystarczy przeczytać. Pomyśleć. Zrozumieć. Polecam.

    Ad. 5
    To Pańskie zdanie. Bez uzasadnienia.

    Ad. 6
    „Maszerowanie z flagami” dowolnego koloru to, Pana zdaniem, praca u podstaw? Czyli nie rozumie Pan używanego pojęcia, częste.

    Ad. 7
    Tak, Polacy i Wieleci to samo. Naród i „zalążek narodu” to to samo. Państwo polskie i Słowińcy to to samo. Ma Pan 100-procentową rację.

    Ad. 8
    „mało kto to rozumie”? Tak, Pan już swoje niezrozumienie potwierdził.
  • @chart 17:19:12
    "Jeśli natomiast napisze Pan coś z sensem – być może się odniosę. O ile nauczy się Pan konsekwentnie zwracać do mnie per pan."
    Toż to jest emocjonalny szantaż. Ciekawe, czy da się zauważyć, że się przejąłem?

    To zacznijmy jeszcze raz od początku.

    "A może Pan pełnym zdaniem?"
    To ma być ironia?!
    Proszę przeczytać swoje słowa i się zastanowić! Podpowiem.
    Napisane przeze mnie: "Za to może, a zdarza się, że się wydarza"- jest to zdanie pełne, rozwinięte, w którym podmiot jest domyślny.

    Zdaniami pełnymi nie są:
    -"Kult, to kult";
    -"Słowa, słowa, słowa";
    -"Bez większego związku z tekstem, ale ciekawe";
    -"Da capo - badania to badania, a kult - to kult";
    -"Może i dobrze";
    -"Pytanie bez podtekstów";
    -"Nadal bez związku";
    -"To Pańskie zdanie";
    -"Bez uzasadnienia".

    Czyli mam stosować się do reguł, których druga strona nie stosuje, ba! nawet ich nie zna?

    Szkoda czasu na polemikę z kimś, kto się posługuje tak pokrętną logiką w dyskusji.

    Muszę jednak podziękować. Zrozumiałem, że nieświadomie, stylem swojego pisania, za bardzo się staram zbliżyć do odbiorcy. Nie jest to pozytywne, gdy druga strona zaniża poziom równoważnikami zdań. To może się sprawdzać, gdy osoby rozumieją się prawie bez słów, a nie wtedy, gdy ktoś kogoś pragnie przekonać w dyskusji. Za to dziękuję.

    TzT.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031