Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
955 postów 505 komentarzy

Ostatni prezydent Ukrainy?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Znamy dotąd nie tyle program Wołodymyra Zełenskiego (takiego bowiem nie przedstawił, ani też nikt tego po nim się nie spodziewał), ale przekaz z serialu „Sługa Narodu”, który prezydentowi-elektowi zastąpił w praktyce całą kampanię wyborczą.

 

Jak pamiętają śledzący perypetie  Wasyla Petrowicza Hołoborodki, ewoluował on od zaślepienia Zachodem, Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, dla których poświęcał nawet poziom życia obywatela – do posłania tychże instytucji w… No, powiedzmy odesłania ich z kwitkiem, bo jednak interesy Ukrainy są najważniejsze. W ostatnich scenach „Sługi Narodu” Hołoborodko/Zełenski mając do wyboru dalsze naciski europejskie i rozwój kraju – bez wahania opowiadał się za własną, ukraińską drogą. Bądźmy jednak spokojni – to był tylko film.

 

Nie wolno mieszać telewizyjnej fikcji z rzeczywistością. A rzeczywistość jest taka, że w przeciwieństwie do prezydenta Hołoborodki – prezydent Zełenski nie ma jak oprzeć się o pobudzone siły własne Ukrainy, jak sięgnąć do jej ogromnego potencjału, inwestować w młodzież, dać ludziom pensje i polecieć w Kosmos. Dlaczego? Bo inaczej niż serialowy bohater –  prezydent-elekt jest produktem ukraińskiej oligarchii, nie zaś jej zaprzeczeniem. Bo nie działa w wymyślonym świecie, mając u boku ekipę czystych rąk – tylko w realiach Kijowa 2019, kryzysu państwa, upadku gospodarki, stałego wzrostu kosztów życia, masowej emigracji zarobkowej, wojen oligarchicznych, niewygaszonych emocji neo-nazistowskich i problemów granicznych Ukrainy. Żadnego z tych problemów Zełenski rozwiązać nie może – bo to by oznaczało, że sam zaczął pisać swoją rolę. A jest przecież tylko aktorem zatrudnionym, by przez kilka lat osłaniać kolejną ekipę, chcącą wyrwać swój kawałek ukraińskiego tortu.

 

Gwarancją zaś tego, że nic się na Ukrainie nie zmieni na lepsze – jest  pro-zachodni kierunek polityczny,  możemy więc być pewni, że Zełenski będzie stał na jego straży tak samo, jak poprzednik, a może nawet zasłuży na więcej zachodnich pochwał, mając wyraźną akceptację obecnie dominującego interesu amerykańskiego.

 

Dlatego lepiej zapomnijmy o Hołoborodce – serial się skończył.

 

Co po Ukrainie?

 

Obecna polska analityka wschodnia to coś między ślepą uliczką, a głęboką piwnicą: ani niczego nie widzi, ani zawrócić nie umie. Obija tylko o ściany i międli te same, nieaktualne i nie adekwatne do sytuacji obsesje. Stąd też obserwatorzy głównonurtowi z Polski najpierw lekceważyli projekt polityczny z Zełenskim w roli głównej, następnie rzucili się go gwałtownie dezawuować w imię wciąż tej samej, jednostronnej solidarności z  Petro Poroszenką, by dopiero teraz, widać otrzymawszy nowe instrukcje – wracać do tej samej, znanej melodii „przyjaźń z Ukrainą ponad wszystko!”. Co do zasady choćby z deklaracji prezydenta  Andrzeja Dudy  widać właśnie ową niezmienność – to znaczy  deklarację dalszego kredytowania kolejnych władz w Kijowie o ile takie rozkazy przyjdą z Zachod i o ile Ukraina dalej będzie pozwalać na używanie jej w kampanii antyrosyjskiej. Oczywiście, dopowiedzmy – pieniądze te rozkradnie kolejna ekipa oligarchiczna, a dalsze podtrzymywanie ukraińskiej agresji na Donbas oraz obrażanie się na rzeczywistość Krymu skutecznie uniemożliwią Ukrainie wyjście z geopolitycznego i gospodarczego impasu, w który została wpędzona.

 

Żeby też wszystko było jasne – zupełnie nie na miejscu wydają się także przejawy optymizmu ze strony tych polskich środowisk niezależnych, które w prezydenturze Zełenskiego widzą przynajmniej szansę na złagodzenie neo-nazistowskiego, banderowskiego szaleństwa na Ukrainie. Dopowiedzmy to wprost:  kampania Zełenskiego to ani nie była kampania antybanderowska, ani nawet wizja Ukrainy bez Bandery. Nadzieje pod tym względem są co najmniej przedwczesne. Na razie mamy do czynienia co najwyżej z nieśmiałą sugestią, że być może banderyzm nie jest najważniejszy – ale z pewnością z ukraińskiej polityki i codzienności nie zniknie. Pamiętajmy też, że główny sponsor i kreator Zełenskiego,  Igor Kołomojski  nie miał żadnych oporów przed finansowaniem Prawego Sektora i uzbrajaniem nazistowskich batalionów ochotniczych, a zatem ma doświadczenie w sięganiu po hasła szowinistyczne nie mniejsze niż Poroszenko.

 

W dodatku wymiana rządzących Ukrainą oligarchów raczej sprzyja  wzmacnianiu czynnika nazistowskiego – o czym świadczy choćby nowa ustawa językowa, rugująca praktycznie język rosyjski, ale także obecne dotąd w przestrzeni publicznej języki mniejszościowe (polski, węgierski i rumuński), co spotkało się z poparciem prezydenta-elekta (samego do niedawna nie mówiącego przecież po ukraińsku i zapewniającego, że nie pozwoli na pobudzanie waśni językowych), wyrażającego jedynie zastrzeżenia co do trybu przyjęcia tak restrykcyjnego prawa. Oto ile warte są przedwyborcze deklaracje Zełenskiego! Tym bardziej, że przecież oligarchowie odchodzący (w tym Poroszenko) również doskonale wiedzą, że szowinizm pozostaje ich bronią i hasłem, którym mogą zasłonić swoje dotychczasowe zdobycze. Oczekiwałbym więc raczej wzrostu niż spadku napięć etnicznych na Ukrainie.

 

Na razie bowiem wszystko wskazuje tylko, że  Ukraina weszła w kolejną fazę kryzysu.  W dodatku potwierdzony został jej podział na nacjonalistyczny Zachód (czyli Małopolskę Wschodnią) i całą resztę, co cały czas źle wróży spoistości tego państwa. Zwycięstwo kolejnej ekipy oligarchicznej sprzyja bowiem raczej dalszej fragmentaryzacji, somalizacji Ukrainy – co zresztą sam Zełenski i jego ekipa wyprorokowali w „Słudze Narodu”, gdzie pojawił się wątek dwudziestu kilku odrębnych Ukrain. I wybór nowego prezydenta wcale scenariusza tego nie oddala. Przeciwnie, zegar dla Ukrainy wciąż tyka, a eksperyment ten nieubłaganie zbliża się do końca.

 

Być może Zełenski to już ostatni prezydent Ukrainy.

 

Konrad Rękas

Myśl Konserwatywna

KOMENTARZE

  • Doradca polityczny prezydenta Putina S.Głaziew, powiedział w wywiadzie ,ze jego zdaniem Donbas jest "oczyszczany" z ludności
    rosyjskojęzycznej pod osiedlenie żydów z Izraela.
    https://echo.msk.ru/news/2421661-echo.html

    Rzecznik Putina skomentował to oświadczenie, jako prywatną opinię doradcy!.
    https://marucha.wordpress.com/2019/05/01/wolne-tematy-22-2019/

    https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/rosja/kreml-skomentowal-slowa-doradcy-putina-o-tym-ze-ukrainskie-wladze-moga-zasiedlic-donbas-zydami/

    Doradca prezydenta Rosji ds. regionalnej integracji gospodarczej Siergiej Głazjew wyraził na swoim blogu opinię na temat obecnej sytuacji na Ukrainie. W jednym z kreślonych przez niego scenariuszy znalazło się zasiedlenie „oczyszczonego z Rosjan” terenu przez ludność żydowską. Rzecznik Kremla uznał, że są to prywatne poglądy Głaziewa.

    Siergiej Głaziew odniósł się do sytuacji na Ukrainie w poniedziałek na swoim blogu na stronie Zavtra.ru. W opinii doradcy Putina Rosja w ogóle nie miesza się w sprawy ukraińskie dając wolną rękę amerykańskim służbom specjalnym i ich „neonazistowskim marionetkom” z Kijowa. Te zaś, zdaniem Głaziewa, od 2014 roku przeprowadzają „ludobójstwo” rosyjskiej ludności mieszkającej na Ukrainie.
    https://pbs.twimg.com/media/D5-DtLpW0AEpeHq.jpg
  • @trojanka 18:40:06
    W opinii Głazjewa wybranie na prezydenta Ukrainy rosyjskojęzycznego Żyda Wołodymyra Zełenskiego „nie zmienia sytuacji”. Doradca Putina postrzega Zełenskiego jako kolejną „kukiełkę” USA, mającą realizować jedynie nieco zmienioną agendę. „Być może stawka na Zełenskiego, postawiona długo przed wyborami, jest związana z tym skrętem administracji Trumpa w stronę skrajnie prawicowych sił w Izraelu. Prawdopodobnie postawią przed odnowionym kijowskim reżimem nowe zadania. Nie wykluczam na przykład możliwości masowego przyjazdu na +oczyszczone+ z rosyjskiej ludności ziemie południowo-wschodniej Ukrainy mieszkańców Ziemi Obiecanej zmęczonych permanentną wojną na Bliskim Wschodzie – tak, jak uciekających chrześcijan z islamizującej się Europy” – pisał Głazjew.

    Kremlowski doradca uważa, że odchodzący ukraiński prezydent Petro Poroszenko „zrobił swoje” rozbijając „rosyjski świat” (oryg. russkij mir – red.) na Ukrainie a nowy prezydent otrzymał zadanie „legitymizowania” osiągnięć poprzednika. Ma o tym świadczyć niedawna wypowiedź Zełenskiego, iż Ukrainę z Rosją łączy jedynie wspólna granica.

    Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poproszony we wtorek o odniesienie się do przemyśleń Głazjewa, potraktował je jako prywatną opinię prezydenckiego doradcy. „Włądimir Putin nie ma nic wspólnego z tym stanowiskiem, to jest całkowicie osobista opinia” – mówił Pieskow dodając, że „nie zna kontekstu” tych wypowiedzi i z tego powodu „nie jest w stanie” ich skomentować. Pieskow podkreślał, że temat poruszony przez Głazjewa nie jest na Kremlu omawiany.
    za kresy.pl
  • "Być może Zełenski to już ostatni prezydent Ukrainy."
    Banderland grandziarze zza wielkiej wody wskrzesili po to aby potem łatwiej było im zlikwidować atrapę Polski.
    Wniosek?
    Najpierw likwidacja atrapy Polski a dopiero potem można mówić o ostatnim prezydencie Banderlandu.
    Dlaczego tak sądzę?
    Ano ktoś musi generować forsę dla światowego dziecka diabła aby owe dziecko mogło dalej budować Piekło na Ziemi. Chiny stają się zbyt samodzielne aby to tylko im zostawić wspomniane generowanie forsy. Dlatego Niemcy także będą generować forsę dla dzieci diabła - więc aby nadać temu zamierzeniu odpowiedni rozmach - niemiecką granicę wschodnią ustanowi się gdzieś na wschodzie Banderlandu - a wszystko to oczywiście po tzw. dobroci.
  • @demonkracja 22:13:10
    Ostatnim u banderopiteków był Janukowycz . Reszta to robota '' Holocaust industry " Salut .
  • @Repsol 23:21:35
    "Ostatnim u banderopiteków był Janukowycz . Reszta to robota '' Holocaust industry " Salut ."
    ------------------
    Też prawda - jednak i Janukowycz mógł być namaszczony przez wiadome przedsiębiorstwo - tylko nie to z siedzibą za wielką wodą.
  • Czy kraina U może stać się państwem ?
    .
    Na to pytanie należy szukać odpowiedzi, zanim się zajmie tą krainą.

    Rosja zadbała już o wyznacznie granicy wschodniej dla tzw. Trómorza, które przez USA jest forsowane także ustawą JUST Act 447.

    Czy kraina bez ziemi i bez możliwości wyżywienia własnej ludności, bo produkcja rolna jest przewidziana na eksport, może stać się państwem ?

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/17/texnc/#Geneza

    Zbrodnicze drgawki banderyzmu nie wystarczą jako tradycja dla budowy państwa, a poza banderyzmem nie mają mieszkańcy tej krainy żadnej państwotwósrczej tradycji czy nawet idei.

    Odnośnie JUST Act, Polska, która ma takich wspaniałych przjaciół za oceanem, przpomina ten wiersz Krasickiego:

    "Wśród serdecznych przyjaciół, psy zająca zjadły"

    Czyżby Polacy byli narodem samobójców, że do dziś nie pojęli sensu i celu tego PO.PiSu tzw. "żądów" w Warszawce ?
  • Czyżby?
    "Czyżby Polacy byli narodem samobójców, że do dziś nie pojęli sensu i celu tego PO.PiSu tzw. "żądów" w Warszawce ?"
    -----------------------
    Polski już nie ma - zamordowano ją w ubiegłym wieku - natomiast sierot po Polsce nikt nie pyta o zdanie - i nikt się za nimi nie ujmie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30