Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
962 posty 508 komentarzy

Czy Europa pogodzi Polskę z Rosją?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Po czym poznać, że ktoś jest analitykiem? Bo dokładnie potrafi z sześciu stron naświetlić co się wydarzyło i z żadnego – co dopiero może nastąpić. A po czym odróżnić, że dany analityk jest z Polski?

 

Po parotygodniowym co najmniej opóźnieniu i naświetlaniu wyłącznie tego, co wyczytał w wyznawanych przez siebie opracowaniach zachodnich. Ze szczególną dotkliwością definicja ta sprawdza się zaś w Polsce na odcinku wschodnim.

 

Pinokio wierzy, że jest chłopcem…

 

Wbrew wszelkim bowiem pozorom –  Polska nie ma własnej polityki wschodniej.  To znaczy, oczywiście udaje, że takową posiada, ba, że jest w ogóle pionierem i liderem rosjoznawstwa na świecie. Sęk w tym jednak, że to… nieprawda. Faktycznie, dodajemy jakieś swoje emocje, polonizujemy wyselekcjonowanymi zdarzeniami historycznymi, ale tylko to, co podyktują nam inni. Stąd i jakieś cienie odprężenia sprzed blisko już dekady, i ostatnie przypływy rusofobii i teraz pojawiające się wezwania do kolejnego Détente - nie są niczym więcej niż tylko echem tendencji dominujących w polityce światowej. Rzecz jasna – ze wspomnianym już typowo polskim opóźnieniem.

 

To znaczy, mówiąc prościej, kiedy  Donald Tusk  przechadzał się z  Władymirem Putinem  po Westerplatte, niemal dokładnie 10 lat temu – to przecież nie z impulsu serca ani dla jakiegoś przebłysku geopolitycznego rozsądku, tylko ze względu ówczesne nastawienie tak Waszyngtonu, jak i Brukseli oraz Berlina, sprowadzające się do taktyki wciągania Rosji w orbitę wpływów „świata demokratycznego kapitalizmu”. Celem było więc wzmacnianie zapadnickich skłonności w samej Rosji, a metodą m.in. technika małych gestów, wykonywanych rękoma chłopców na posyłki – w tym Polski. Metoda ta po dziś dzień nie uległa zmianie, a ściślej chwyty są te same, tylko zwrot w ostatnich latach był przeciwny. Ci sami chłopcy dostali więc do rąk szabelki, którymi wymachiwali na Wschód znowu, nie z powodu naturalnych wojowniczych skłonności, nie dla żadnych celów polskich (choćby opacznie rozumianych) – tylko dlatego, że tak kazali zachodni sponsorzy.

 

Zrozumienie całkowitej niesamodzielności III RP jest kluczowe dla jakichkolwiek rozważań o możliwych zwrotach geopolitycznych i dyplomatycznych z udziałem naszego kraju.  I choć spostrzeżenie to przecież całkowicie oczywiste dla wszystkich zewnętrznych obserwatorów – to ze zrozumiałych względów samym Polakom mówi się tę prawdę raczej niechętnie i formie zawoalowanej. Cóż, pewnie żadna kukiełka nie lubi przecież słuchać, że jest z drewna…

 

Rusofobia jest passé

 

Rozważania co dalej w relacjach polsko-rosyjskich, skoro gorzej być prawie nie może – jednak się bardzo rzadko, ale pojawiają. Z taką właśnie cichą sugestią, że  nasza rusofobia jako punkt pierwszy racji stanu – jest już nieco passé,  bo wyglądamy z nią jak ten gość, który dalej ciągnie „Sto lat…” choć cała sala śpiewać już przestała. Mówiąc zaś wprost – zaczyna się tłumaczyć Polakom, że  skoro sami nie umiemy ułożyć sobie relacji z Rosją, to ktoś to znowu zrobi za nas.  I tak mniej więcej można odczytać kolejną wycieczkę jednego z bardziej wpływowych ośrodków głównego nurtu, Fundacji Batorego, na wody tematyki wschodniej[i].

 

Oczywiście, jest to teza dość bezczelna – bo  nie tyle Polacy nie umieją się porozumieć z Rosjanami, tylko ktoś nam to stale i bardzo skutecznie utrudnia  i jest to zapewne ten sam ktoś, kto potem załamuje ręce nad rzekomym polskim brakiem rozsądku i geopolitycznego obycia. Same obserwacje p. dyr  Pełczyńskiej-Nałęcz  są jednak całkiem ciekawe, może mało odkrywcze, ale jak na przedstawicielkę głównego nurtu – naprawdę zadowalające. Oto bowiem szefowa Forum Idei Fundacji Batorego przyznaje, że  era przedstawiania Rosji jako „Imperium Zła” dobiega końca,  może nie bezpowrotnie, ale na pewno na długo i to w związku z aż dwoma długofalowymi czynnikami. Po pierwsze – zmianą hierarchii celów amerykańskich, a po drugie – reorientacją (docelowo być może nawet reorganizacją) Unii Europejskiej.

 

Czy Rosja znowu uratuje Zachód?

 

Rzeczywiście,  pytanie czy Rosja zemści się dziś na Chinach za ping-ponga Mao z Nixonem – pozostaje jedną z najważniejszych kwestii geopolitycznych świata.  Rosjanie decydujący się zaakceptować dość już czytelną ofertę amerykańską i przyjmujący rolę skrzydłowego USA w rozgrywce reakcyjnego kapitalizmu przemysłowego à la  Donald Trump  przeciw rodzącemu się nowemu centrum kapitalizmu finansowego w Pekinie i Szanghaju – zapewne znów, jak nie raz w historii rozstrzygnęliby na długo globalną rozgrywkę. W takim wydaniu nie byłoby jednak mowy tylko o resecie,  dotychczasowy podział na Zachód i Wschód w ogóle przestałby być aktualny, a Moskwa musiałaby zostać uznać za jedną z równoprawnych stolic zwycięskiego (być może…) systemu gospodarczo-politycznego świata. Za takim rozwiązaniem przemawiają i wciąż silne tendencje zapadnickie w rosyjskim kierownictwie politycznym, i charakter gospodarki samej Federacji Rosyjskiej. Do takiej też opcji zaczyna się przekonywać Polaków, występujących od jakiegoś czasu na smyczy krótszej od strony Waszyngtonu niż od innych stolic, a więc naturalnie szczególnie posłusznych wobec poleceń płynących z tego kierunku (mowa oczywiście o głosach przebijających się powoli via ośrodki rządowe III RP).

 

No tak, ale wbrew temu, co tak chętnie powtarza się od dekad w Polsce i co w odświeżonej wersji Amerykanie podpowiadają Rosjanom – ilość punktów spornych między Moskwą a Pekinem jest znikoma, by nie powiedzieć żadna.  Po cóż więc Rosja, nawet zamykając jeden kierunek konfliktu, z Zachodem (jak się już okazało w istocie mało uciążliwy) – miałaby sobie otwierać kolejny, na Dalekim Wschodzie, a więc obszarze znacznie bardziej rozwojowym i przyszłościowym?  I na to radę próbują mieć doradcy, w rodzaju p. dyrektor Pełczyńskiej-Nałęcz, przekonującej Polaków, ale bardziej chyba nawet samych Rosjan, że są… „uzależnieni od Chin”. A zatem że powinni zależność tę zrzucić, przystąpić do rywalizacji np. na obszarze środkowo-azjatyckim, słowem – zachowywać się wobec ChRL mniej więcej tak, jak obecnie Polska wobec Federacji Rosyjskiej. No cóż, oczywiście Rosja nie jest ratlerkiem Zachodu i nigdy nim zapewne nie będzie, porównanie może więc wydawać się chybione – ale też i  przykład polski powinien być dla decydentów rosyjskich wystarczająco odstręczający, by nad takim dobrymi radami przejść tym razem do porządku.

 

Czynnik czasu i faktor wzajemności

 

Z drugiej strony  Rosja nie pali się też zresztą do akcji przeciwnej, do angażowania w jakieś międzynarodówki antyamerykańskie. Między innymi i tę lekcję tradycyjnej dyplomacji zrozumiano przecież na Kremlu i w wieżowcu MSZ FR dobrze – o jedynych i najlepszych sojuszach z własną armią i flotą. Bo to dzięki nim Rosjanie są dziś jednym z decydujących rozgrywających na Bliskim Wschodzie, co z kolei dopomaga choćby w dokonywaniu geopolitycznego zwrotu i usamodzielnieniu jednego z najbliższych dotąd, NATO-wskich krajów zależnych, czyli Turcji. W ten sposób powstała potencjalna tylko, ale jednak możliwość jednouderzeniowego rozwiązania kryzysu ukraińskiego, gdyby komuś przyszło do głowy rozgrywać dalej zgraną kartę kijowską. W ten właśnie sposób udało się wszak już powstrzymać eskalację w tym regionie świata (za co szczególnie Polacy powinni być zresztą Kremlowi wdzięczni). Przede wszystkim zaś to wciąż utrzymywana siła własna daje Rosji to, czego ta potrzebuje obecnie najbardziej: czas.

 

Rosji niezbędny jest czas na przyspieszenie modernizacji wewnętrznej, na dogonienie poziomem społecznym i infrastrukturalnym możliwości politycznych. Stąd pacyfikacja u granic – jak najbardziej, jest w interesie Moskwy. Ale nie w zamian za wejście w inne konflikty i w ogóle, nie za wszelką cenę. Sama dyr Pełczyńska-Nałęcz słusznie zauważa, że  współczesna dyplomacja już nie wypiera się zasady „Do ut des, że kluczowa pozostaje wzajemność – nie bardzo jednak umie wskazać co też takiego poza samym obniżeniem napięcia Zachód może Rosji oferować, wyraźnie jednak liczy się, że w Moskwie wciąż działa ten sam, co 300, 200 i 20 lat temu urok poklepania i nadania wschodnim barbarzyńcom certyfikatu „zachodnich wartości”. Cóż, zawsze przecież dotąd tak się działo, że kiedy jacyś dobrzy przyjaciele odciągali Rosję od spraw wschodnich i ściągali na powrót do Europy – to wynikały z tego jedynie gigantyczne kłopoty, straty, zniszczenia i konieczność zaczynania wszystkiego niemal od początku…

 

No, ale to już sami Rosjanie sobie zdecydują – czy interes ten im się opłaci i na jakich warunkach. Co jednak z wnioskami dla Polski?

 

Soros zmienia ton?

 

Ogólne są tyleż czytelne, co prawidłowe –  tak czy inaczej, ale do odprężenia w relacjach z Rosją dochodzi i ostatecznie dojdzie.  Jeśli nawet nie po myśli Trumpa – to dlatego, że dąży do tego również stara Unia, na czele z Francją i Niemcami. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na kryzys całej UE i jej podstawowych składowych, na konieczność rozwiązywania narastających problemów socjal-etnicznych, na oddolne naciski społeczeństw domagających się tego, co robi np… prezydent Putin: czyli pochylenia się nad własnymi sprawami, zamiast oderwania, alienacji i uganiania za propagandowymi hasłami.

 

I w tym właśnie punkcie pani dyrektor od Batorego – bo jakże by inaczej – całą sprawę zaczyna widzieć po swojemu, czyli na opak. Ostatecznie bowiem reprezentuje instytucję, która do krzewienia tejże propagandy została stworzona i z niej wciąż nieźle całkiem żyje. Otóż tak, jak Trump chce się dogadać z Rosją dla jej wciągnięcia w swój konflikt z Chinami – tak sponsor Fundacji Batorego,  George Soros  nieodmiennie chciałby zapewne, by Rosja stała się elementem walki między Nowym Ładem Światowym, projektami globalizacji na zasadach powszechnego kapitalizmu finansowego i haseł demokracji liberalnej, „społeczeństwa otwartego” itd. – ale po stronie ich krzewicieli, a nie przeciw nim, jak dotychczas. „Pokój za demokratyzację” – tak brzmiała oferta sorowców jeszcze całkiem niedawno, czyli dokładniej: „Pokój w zamian za kapitulację i upodobnienie”. Dziś jednak osłabienie sorosowskiego ośrodka zachodniego uczyniłoby taki targ absurdalnym, nastąpiło więc przeformułowanie propozycji. Teraz brzmi ona raczej „Pokój, tylko pokój i chociaż niech ci u nas na was nie patrzą!”.

 

Projekt europejski w wersji à la Bruksela (wciąż zależny od Ameryki, jednak nieco odmienny od niej ideologicznie) żeby przetrwać – również musi się umocnić i zmienić priorytety, tyle, że nie w kwestiach zagranicznych (jak u Trumpa), a wewnętrznych. Stąd też Paryż i Berlin, a za nimi i inne, słabiej od Ameryki zależne, mniejsze ośrodki nie widzą już sensu podtrzymywania konfrontacji z Rosją w sytuacji, gdy i  we Francji, i w Niemczech, i zwłaszcza we Włoszech coraz silniejsze są oddolne tendencje, by z Rosjanami wprost współpracować i to na gruncie wartości,  treści i interesów krańcowo przeciwstawnych tym, na których zbudowano nad-państwo brukselskie. Nietrudno też zgadnąć po której stronie miejsce Polski widzi autorka związana z Fundacją Batorego…

 

Polska czy popychadło?

 

- Musimy się dogadać z Rosją, bo inni się dogadują – to przekaz, który coraz częściej przebija się do głównego nurtu, zarówno w wyniku powtarzania sygnałów amerykańskich, jak i europejskich. Czy jednak na pewno akurat p. dyr Pełczyńska-Nałęcz nawołuje do odprężenia? Czytając bowiem dokładniej i odsiewając demoliberalną nowomowę okazuje się, że pomysł Fundacji Batorego na polską politykę wschodnią nie różni się co do metody od obecnych podrygów Prawa i Sprawiedliwości. Jak wiemy,  strategia” PiS  wyraża się następującym ciągiem:

 

Musimy płacić Ameryce za to, że jest naszą metropolią, więc straszymy Polaków zagrożeniem rosyjskim, dzięki czemu uzyskujemy pretekst do transferowania miliardów dolarów do USA”.

 

To samo, tylko w  wersji europejskiej  brzmi zaś:

 

Musimy za wszelką cenę wdrażać projekt globalnego i europejskiego społeczeństwa otwartego i demoliberalizmu, wmówmy więc Polakom, że Europa pogodzi nas z Rosją, dzięki czemu uzyskamy pretekst dla przyjęcia dyktatu Brukseli w sprawie uchodźców, wysyłania naszych żołnierzy do Afryki i dalszego wciągania Ukrainy w orbitę wpływów Zachodu”.

 

Jak widać żaden z tych projektów nawet nie zbliża się do określenia, a następnie ochrony realnych interesów polskich, oba natomiast sprowadzają się do  użycia Polski dla celów cudzych. Co ciekawe, również same relacje polsko-rosyjskie mają w tych układankach znaczenie czysto instrumentalne. Pokłóciliśmy się z Rosjanami, bo kazali nam Amerykanie, żeby zarobić, a teraz pogodzą nas dla własnych korzyści Francuzi z Niemcami – tak miałaby wyglądać alternatywa dla Polski. Tymczasem tak, jak nie powinniśmy zamieniać/uzupełniać wojowania z Rosją wojowaniem z Chinami, tak istotnie, moglibyśmy zyskać na ogólnym odprężeniu europejsko-rosyjskim. Ale nie płacąc za nie zbędnymi koncesjami ideologicznymi wobec Brukseli. Zupełnie przeciwnie. Całkowicie nową jakość geopolityczną mogłoby dać Polsce tylko  samodzielne pójście w forpoczcie porozumienia zarówno z Moskwą, jak i Pekinem, a także z mniejszymi ośrodkami (jak choćby z Teheranem).  Nasza wartość geopolityczna pojawi się dopiero wraz z poczuciem wartości własnej i środkami jej zabezpieczenia.

 

W przeciwnym razie nadal będziemy tylko popychadłem.

 

Konrad Rękas

 

 



[i] Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, “Bez prawa i bezpieczeństwa. Polska w nowym świecie”, Onet.pl, 29 sierpnia 2019 r.

KOMENTARZE

  • Będziemy tylko popychadłem
    Bo wykonujemy prawo konstytucji w której ktoś nieznany napisał, że liczba nieparzysta daje równowagę ludziom.
  • Ten teemat
    wymaga epopei, albo krótkiego zarysu.

    PS "rosjanoznawstwa"
  • Sytuacja ciągle się zmienia. Rosja wchodzi w układy, które
    zmieniają jej politykę. Oprócz Chin, Rosja jest zaangażowana we współpracę z Indiami, Turcją i Japonią. https://www.moneycontrol.com/news/world/india-turkey-to-make-s-400-with-russia-move-could-annoy-us-4441111.html

    https://economictimes.indiatimes.com/blogs/et-commentary/act-far-east-could-create-a-nexus-between-india-russia-and-japan/
    Te państwa pociąga możliwość inwestowania w zasoby syberyjskie. Szczególnie Indie mocno się angażują.
    https://economictimes.indiatimes.com/news/politics-and-nation/far-east-comes-near-modis-ambitious-move-to-diversify-india-russia-relations/articleshow/71027459.cms
    Rosja już nie zajmuje się zbytnio problemami Europy, czy Polski.
  • @ autor
    Polacy lubią wymachiwać szabelkami, więc dostali szabelki. Jak są za słabi do prawdziwej szabli, to przynjamniej mogą się wydzierać tu w NEonie. (Internet też przyszedł z Ameryki.)

    Ale czy to znaczy, że będzie wojna z Rosją? Nic z tego – przynajmniej tak długo, jak Trump jest prezydentem.
  • Do @Zdzich 06:48:26
    Wypraszam sobie w imieniu Polaków twierdzenie twoje ze my lubimy machać szabelką ! Polacy Słowianie chcą pokoju i dobrobytu !!!!

    UWAGA
    żydzi z PO PIS N PSL SLD to nie są Polacy !!!!!!

    Od 30 lat Polska jest okupowana przez mafię żydo-chazarską i to ona przy pomocy policji i tajnych służb ABW realizuje antypolską politykę !

    POLSKA KRAJEM NEUTRALNYM ! precz z żydowską okupacja Polski !!!


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • Autor.
    Nikt z "ekspertów" nie napisał o tym, co się dzieje w Rosji teraz! Rosjanie mają dość dyktatury Putina i jego akolitów! Wielkie demonstracje nie ustaną i wtedy, gdy padnie reżim Putina, to rosjanie być może będą stanowili o swoim kraju a nie grupa zatwardziałych komuchów.Bez demokracji w Rosji, co będzie następowało wolno, nie należy się bratać z reżimem!!! Potraktowanie Polski w sprawie tragedii smoleńskiej, pokazuje, jaki stosunek do Polski ma ten reżim!
  • "Czy Europa pogodzi Polskę z Rosją?"
    -----------------
    Polski nie ma - jest tylko jej atrapa okupowana przez tych - co okupują
    to - co kiedyś było USA, Rosją i Europą. Precyzyjniej mówiąc - to oni okupują całą ludzkość w imieniu Piekła.
    Wniosek?
    Tak naprawdę - to okupant okupujący w/w tereny jest w dobrej komitywie i to samo można powiedzieć o okupowanych. Okupowani - którzy nie są opętani przez okupanta nic nie maja do swojego rówieśnika z Rosji, Europy czy USA - pod warunkiem, że ich też czarci pomiot nie opętał.
    Wystarczy w odpowiednim czasie poznać ich (czarci pomiot) po owocach - i nie dać się podjudzać na siebie, nie ulegać wszechobecnemu, totalnemu kłamstwu, kuszeniu, skłócaniu i totalnej, obligatoryjnej i niejako z urzędu - demoralizacji.
    Tak, tak - nie, nie a reszta od Złego pochodzi.
    Wniosek?
    Jeżeli zawczasu po owocach ich poznacie - nikt nie będzie musieć się godzić bo zgoda zawsze będzie - ponieważ to niezgoda od Złego pochodzi.
  • @zibi 09:15:04
    Jasne. Wielkie demonstracje finansowane z Zachodu? Z wielkimi demonstracjami to sobię nawet nieudacznicy z PiS poradzili.
  • @Wican 09:44:33
    internetowe rusofoby nie dostały jeszcze nowych wytycznych, więc dalej grają tę samą melodię.
  • @zibi 09:15:04
    Byłoby dobrze gdybyś poszedł do lekarza i zrobił sobie badania.
  • @Wican 09:44:33
    Ale, o ile się nie mylę, to wtedy przyjechał Gulianii, więc wiadomo, czyja ręką ,,bunty,, opozycji wychamowała.
  • @zbig71 14:51:37
    Tkia cham, jak ty nie jest w stanie mnie obrazić!!! Tobie nie jest potrzebny lekarz, bo zmiany w mózgu są nieuleczalne!
  • @ele 08:49:39
    Co zrobiłeś aby Polacy i Słowianie mieli pokój i dobrobyt?
    My, POLONIA AMERYKAŃSKA, wydaliśmy oświadczenie.
    https://politykapolska.eu/2019/08/29/odpowiedz-amerykanskich-organizacji-polonijnych-na-list-88-senatorow-usa/

    A ty? Tylko machasz szabelką!
  • @zibi 15:09:50
    To była tylko lekko rzucona sugestia. Ale widzę, że miała i chyba nadal ma racjonalne podstawy.
  • @Zdzich 16:15:54
    Gówno tam wydaliscie, frędzlu. Przyjechał Magierowski i wygnał was do budy. Idź zapierdzielać przy azbeście, bo do tego jesteś stworzony.
  • @zbig71 18:52:03
    Lepiej napisz do czego ty jestes stworzony, gdyz dotychczas nic normalnego od ciebie nie zauwazylem.
  • Marne szanse jak długo PiS lub PO będzie rządzić.
    Te partie są przesiąknięte nienawiścią do Rosji przekazywaną z ojca na syna i z matki na córkę. Przypomina to lata międzywojenne gdy cała machina polityczno-propagandowa była wówczas skierowana przeciwko ZSRR łącznie z machiną religijną, głoszącej nienawiść do wyszydzanej czerwonej zarazy na Wschodzie a także wpajaną tą nienawiść dzieciom w szkołach.
  • @zibi 15:09:50
    ale to była tylko życzliwa rada, chyba? Ale jesteś nieaktualny. Bo ty myślisz, że to wszystko naprawdę.
  • @Zdzich 16:15:54
    Polonia to była za Moskala. Teraz to ratlerki głównie wykonujący polecenia panów.
  • ...nie ma zgody na....zgodę...
    ...Europejskie działania na rzecz normalizacji stosunków z Rosją są sprzeczne z interesami USA,a Polska jako zwsalizowany podmiot takie zgody nie dostanie. Jesteśmy bezwolnym ogniwem kordonu budowanego przez USA i tym samym zwolnieni z podmiotowości polityki obronnej i zagranicznej nie wspominając o gospodarczej,a społeczna ma wymiar święta hanuki w pałacu prezydenckim jako rewanż za wigilię w Knesecie...
    ...Kaczyński przyjął nasze terytorium jako teatr wojny i na ty kończy się nasza rola..,a Europie to ,przy zianiu do niej nienawiścią nie przeszkadza...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031