Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1012 postów 542 komentarze

Wyzwoliny

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Idiotyczność i przewidywalność sporu o tzw. "wyzwolenie" jest tak wielka i oczywista, że nie można opędzić się od podejrzenia prowokacji.

 

Co gorsza zaś - najsmutniejsza w całej tej awanturze jest chyba jednak jej forma. Znowu potwierdza się bowiem, że internetowym Polakom wystarczy podrzucić rybkę - i są gotowi pozabijać się z kumulowanej nienawiści i agresji. Alienacja i polaryzacja, polaryzacja i alienacja...

 

  O koniecznościach bez sentymentów

 

 Bo tak z ręką na sercu – o co my się właściwie kolejny raz spieramy? Wkroczenie Armii Czerwonej na ziemie polskie było w pewnym momencie po prostu koniecznością historyczną, na którą ówcześni Polacy (a tym mniej my dzisiaj) niczego nie mogli poradzić. Jak ten fakt geopolityczny nazwiemy dziś - z punktu widzenia samej historii wydaje się być bez znaczenia. Liczy się to tylko w świecie propagandy, w którym użyteczne bywają nie fakty, ale właśnie etykiety, mające wywoływać emocje, niczym te napisy zapalające się nad widownią w studiach telewizyjnych, bez świadomości oglądających takie spektakle całkiem z zewnątrz.

 

 Takie zbędne z punktu widzenia narodowego zdrowia psychicznego emocje łatwo jest zresztą wywołać z obu stron tak wykreowanego sporu. Bo przecież historycznie nie chodzi, ani nie chodziło o to czy nasi przodkowie subiektywnie czuli się „wyzwalani” czy „okupowani przez kolejnych okupantów”, ani z jakimi intencjami Sowieci przychodzili do Polski. Nic z tych rzeczy. Ważne było i pozostaje, że przy wszystkich fundamentalnych sprzecznościach interesów między Polską a Sowietami - akurat ten jeden mieliśmy wspólny: pokonanie Niemiec i wyparcie ich z ziem polskich. Bez sentymentów.

 

  Liczby, które mają znaczenie

 

 Dlaczego? A, bo suma indywidualnych doświadczeń w typie "Niemiec dał babci cukierka, a Ruskie miały karabiny na sznurkach i śmierdziało im z onuc" – w żaden sposób nie równoważy jednego doświadczenia zbiorowego. Takiego mianowicie, że ci dobrzy Niemcy zamordowali przeszło 3 miliony etnicznych Polaków, a jak by nie liczyć - liczba polskich ofiar sowieckich i komunistycznych jest o dwa rzędy wielkości niższa. Dla tych, którzy nie wiedzą co to są te rzędy wielkości - to są dwa zera po cyfrze z przodu.

 

 Naprawdę, że to wciąż na nowo trzeba tłumaczyć…! Zapewne na pewnym poziomie percepcji przekazy, że bitwa pod Grunwaldem zaczęła się ok. 9 rano 15. lipca 1410 r. i że po prostu była dawno - są równoważne. A milion i miliard to prostu tak samo cholernie dużo. Ale na pewnym poziomie - to równoważne w żaden sposób nie jest. Przepraszam, ale jestem zawodowym dziennikarzem. Dla mnie 3.000.000 i 60.000 to nie jest to samo. A jako z wykształcenia księgowy nie mogę też przejść do porządku nad sentymentalizującymi popiskaniami, że „liczby niczego nie zmieniają!”. Z punktu widzenia przetrwania narodu - zmieniają bowiem wszystko.

 

 Dusze, które przeżyły

 

 I rzecz kolejna - jak można na poważnie opowiadać kabotyńskie kocopoły w stylu "Niemcy mordowali ciała - a Ruskie dusze!"? Skoro ktoś może siedzieć i sobie tak ględzić - znaczy, że i jego, i zapewne jego rodziców i dziadków dusze jakoś przetrwały. A gdyby dziadków i rodziców przepuszczono przez niemieckie kominy - to by już nie było komu tak p...ć!

 

  Zresztą, skoro Polacy obronili się przeciw zagrożeniu ciał - to skąd bierze się u powtarzających bezmyślnie to całe założenie o większym nawet zagrożeniu polskiego ducha? Skąd przekonanie, że gdyby nie jakiś nadzwyczajny splot okoliczności ("tąpnięcie, rozkład, a w końcu krach systemu komunistycznego") - to byśmy akurat temu niebezpieczeństwu, faktycznie przyniesionemu ze Wschodu, ulegli? Że to samo mogło dotknąć ogół, co spotkało gromadkę dzieci żydowskich komunistów i relatywnie naprawdę wąski krąg ich szabesgojów? Wszak jest to zwyczajnie sprzeczne nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale i ze wszystkim co wiemy o najnowszej historii Polski! Skoro przez 45 lat naród polski w swej masie w najmniejszym nawet stopniu nie został skomunizowany – to na czym u licha miałoby jeszcze polegać to „większe od niemieckiego zagrożenie sowieckie”, na narzuceniu Polakom Funduszu Wczasów Pracowniczych?!

 

 W rzeczywistości to bzdura z tej samej kuchni co "gdyby nie powstania - nie mówilibyśmy po polsku!". Jak bardzo trzeba gardzić narodem polskim, by się upierać, że tak łatwo uległby świadomościowemu unicestwieniu! W dodatku przecież cała ta bajka z duszą została sfalsyfikowana. Cóż takiego stało się z polskimi duszami przez te 45 lat? Zaprawdę zabite zostały? Nie. Czyli cały konstrukt to strachy na Lachy.

 

 Histeryzacja słów i prawdziwe wyzwanie

 

 Niestety, żadne tego typu zdroworozsądkowe argumenty nie są w stanie ani rozstrzygnąć, ani choćby przerwać kolejny raz roznieconej gównoburzy. Naprawdę bowiem jest to wciąż ta sama kwestia mieszania pojęć przez dodawanie im zabarwienia emocjonalnego: "Jak ktoś to nazywa wyzwoleniem, to znaczy, że chwali, czyli że popiera i komunizm, i gwałcenie!". Mamy więc do czynienia nie tylko z ideologizacją dyskursu naukowego, ale i z jego histeryzacją, uinfantylnieniem.

 

 Nadto, słowa w ogóle nie mają już znaczenia. Nie lubimy czegoś, chcemy to wyrazić - więc nazwijmy najbrzydziej, jak nam przychodzi do głowy. Nieważne czy ma to sens. I przeciwnie, jeśli nazwa naukowo poprawna wydaje się nam za miła i kojarząca z aprobatą danego zjawiska - to jej zaprzeczamy. Stąd i ta nieszczęsna awantura o "dwie okupacje" i "wyzwolenie".

 

 A przecież, jak to pewien mądry człowiek napisał: „Wyzwolin ten tylko doczeka się dnia kto własną wolą wyzwolony!”. Jeśli nie uwolnimy się na początek przynajmniej od takich dzielących nas awantur – nigdy nie zorganizujemy polskiego potencjału niezbędnego, by stać się prawdziwie niepodległym narodem. Kluczowym pozostaje dziś bowiem nie problem czy Sowieci nas wyzwolili czy zaokupowali w 1944 r. – tylko czy jesteśmy w stanie pozbyć się okupantów jak najbardziej teraźniejszych.A na tym każdy Polak powinien się skupić, niezależnie od swoich politycznych sympatii i historycznych afiliacji.

 

  Konrad Rękas

 Konserwatyzm.pl

KOMENTARZE

  • AMEN!
    Dzieki - panie Konradzie!
  • Dobry tekst.
    "
    ...dziś bowiem nie problem czy Sowieci nas wyzwolili czy zaokupowali w 1944 r. – tylko czy jesteśmy w stanie pozbyć się okupantów jak najbardziej teraźniejszych.A na tym każdy Polak powinien się skupić, niezależnie od swoich politycznych sympatii i historycznych afiliacji.
    "

    Identyczny problem ma cała Europa zachodnia...
    cała Europa już się nad tym zastanawia coraz wyraźniej...coraz głośniej..
  • *****
    Brawo !!!
    Przestańmy w końcu być zbitym kundlem, i zacznijmy tym co łżą pokazywać zęby...
    Dość tego szmacenia się !
    A co do okupacji, to najtrafniej opisała to pani Tiamat :
    Za okupacji sowieckiej Polacy używali języka polskiego w urzędach i na ulicy, były polskie szkoły, polskie urzędy i polska administracja. Wszędzie były tylko polskie nazwy. Przemysł pracował na potrzeby Polaków. Polska Ludowa miała niemal milionową armię złożoną z Polaków, która nie robiła łapanek, nie strzelała do ludzi i nie wywoziła na roboty do ZSRR albo do obozów zagłady.

    Za okupacji niemieckiej Polacy musieli używać języka niemieckiego w urzędach i na ulicy, były niemieckie szkoły, niemieckie urzędy i niemiecka administracja. Wszędzie były tylko niemieckie nazwy. Przemysł pracował na potrzeby Niemców. Po ulicach chodziły niemieckie, zbrojne oddziały. Robiły łapanki, strzelały do ludzi i wywoziły na roboty do Niemiec albo do obozów zagłady.
  • @ Autor - 5*
    DK
  • @ Autor, All
    "W rzeczywistości to bzdura z tej samej kuchni co "gdyby nie powstania - nie mówilibyśmy po polsku!"."

    Ha! To akurat prawda.... ,ale raczej w odniesieniu do powstań jakie wybuchały na terenie zaboru pruskiego.
    Jeśli idzie o zabór rosyjski to rusyfikacja zaczęła się dopiero po Powstaniu Styczniowym więc raczej to Powstanie w jakimś tam stopniu zmniejszyło ilość osób mówiących po polsku. Przed nim spotkałem się z opiniami, że to raczej Rosjanie zaczynali ulegać polskim wpływom, a jeden z blogerów zasugerował, że kto wie czy i stolica imperium nie byłaby przeniesiona do Polski...

    5*
  • Interpretacje historii i inne retrospekcje są narzędziem propagandy
    na czas dzisiejszy. A konkretnie chodzi o popularność Putina w porównaniu do popularności Trumpa wśród społeczeństw zachodnich. Jednym słowem jest to akcja dla utrzymania tego co ustalono nawet oficjalnie na posiedzeniu NATO; Rosja jest zagrożeniem. A zagrożenie musi być, aby istniał sojusz obronny i należało płacić 2% na zakup amerykańskiej broni. To nic nowego.

    Jednak coś się zmienia; po raz pierwszy w ciągu istnienia sojuszu, na zjeździe NATO odniesiono się do Chin. Chiny określono jako: " wyzwanie strategiczne" - Podobno jakieś państwa wschodnio- i centralno-europejskie stwierdziły, że „coraz bardziej odczuwają gorąco z powodu obecności Chin”. Ten niepokój przekazano prezydentowi Trumpowi i całemu NATO, więc policzono kto i jaki ma stosunek do Huawei, czyli groźnej broni jaką Chiny obecnie podbijają świat.
    https://www.scmp.com/print/news/china/diplomacy/article/3040666/nato-allies-single-out-china-and-its-policies-strategic
  • autor i nie tylko
    Jednego zdaje się autor i wielu z polskich komentatorów nie pojmuje i zdaje się, że nie jest w stanie pojąc, chociaż już kilka razy o tym wspominałem.
    Trzeba sobie odpowiedzieć na proste i zasadnicze pytanie.
    Komu tu w Polsce rosyjskie wyzwolenie jest okupacją?

    Kiedy pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, przeniosłem się z miasta na wieś, ze zdziwieniem stwierdziłem, że jadąc do pracy autobusem do miasta, słyszałem rozmowy prowadzone po niemiecku. Otóż o ile z miast na terenie tak zwanych ziem odzyskanych, ziemie północne i zachodnie, wysiedlono po 1945r, niemieckich mieszkańców, to na wsiach pozostało ich więcej niż 50 % (50% to moje przypuszczenia) część z nich wyjechała do Rajchu w okresie późniejszym za Willi Branta, część została i to dla nich wyzwolenie Polski przez armię czerwoną jest okupacją.
    Jest i tak długo będzie, jak będą się czuli Niemcami, tak będzie okupacją. Miejcie tą świadomość, że dalej mamy w Polsce wrogi niemiecki żywioł i nie ważne, że już urodzili się w Polsce, że mówią po polsku, w środku dalej są Niemcami i dla nich Rosjanin to wróg, Polak wróg i okupant.
    Znam ich, bo mam ich za sąsiadów.
    Jak przyjeżdżają na wakacje ich ziomale z Niemiec to w ogródkach na stoliczkach ustawiają sobie niemieckie flagi, bo te ziemie, dla nich, to dalej ziemie niemieckie, pod okupacją.

    A o RAŚ na Śląsku to chyba większość z czytelników Neonu słyszało?

    No więc wiecie czemu taki Tusk ma wciąż duże poparcie?
    Bo miał dziadka w Wermachcie.
    Jak nie wiecie, kto pisze i pisał o gwałtach i mordach czerwonoarmistów, kto stale i systematycznie judzi przeciw Rosji, to przeczytajcie jeszcze raz to co napisałem powyżej.
  • 5 ☆ ☆ ☆ ☆ ☆
    * plus

    Bardzo dobry i wyważony artykuł. 

    Dodam tylko prosty logiczny przykład. 

    Za niemieckiej okupacji, likwidowano nie tylko profesorów lwowskich warszawskich i krakowskich ale uniwersytety, szkoły, ludzi. Za jednego niemca traciło życie 100 i więcej Polaków. Ludność zmniejszyła sie o 6 milionów. 

    Za Radzieckiej " okupacji " bo przez CZERWONĄ ARMIĘ Polska była WYZWOLONA.
    Przybylo nam dziesiątki tysięcy profesorów, nauczycieli, naukowców, lekarzy, masę nowych uczelni uniwersytetów, tysiące szkół tak podstawowych i średnich, przedszkoli i żłobków.

    Nikt z Polaków nie tracił za Rosjanina życia. Nie było bezdomnych którzy zimą umierają z zimna i nie musieli stołowac się w kubłach na odpady przy Mc' Donaldach. A ludności przybyło w Polsce aż do 38 milionów.  Rosjanie nie prowadzili łapanek i nie strzelali do mijajacych ich Polaków na ulicy.
    Razem z Armią Polską chronili naszą zachodnią granicę przed agresywnym zachodem.

    Więc, gdy słyszę dzisiaj od młodego Polaka po szkole średniej że obóz zagłady Auschwitz wyzwolili Amerykanie, to ... . Wszystko jest już jasne !!!

    co ta pisowsko - peowska faszystowska propaganda 24h/dobę zrobiła za spustoszenie w umysłach ludzi przez minione 30 lat, siania kłamstwa, prania mózgu i odurniania podatnych szczególnie młodych ludzi na te goebbesowskie notoryczne brednie o okupacji Polski przez ZSRR.
  • 5 *
    PODPISUJĘ SIĘ POD SŁOWAMI blogera ALFAX w komentarzu powyżej , a
    w szczególności pod tym fragmentem :

    "5 ☆ ☆ ☆ ☆ ☆
    * plus

    Bardzo dobry i wyważony artykuł. "
  • @Paulus Aquarius 22:19:36
    nic dodac nic ująć , wszyto to prawda. 5 *.
  • nic dodac nic ująć , wszyto to prawda. 5 *.
    :)))
  • @ Autor, All
    Chart, gdzie jest Husky? ;-(
  • Może bez związku, ale tylko na pozór.
    Mieszkam w prowincjonalnym 25 tysięcznym nadgranicznym grajdole, 120 km w linii prostej do Berlina, można by rzec niemal światowo, i tak jest poniekąd, reklama w sklepie z ciuchami "Merry Christmas", gęsi już dawno odleciały, niestety.
  • @Jasiek 03:05:00
    Husky z powodu kompleksów ,nie zagląda na fora gdzie autorzy oceniani są czterema lub więcej gwiazdkami.
  • @Jasiek 03:05:00
    MOSSAD ?
    Piszesz ksiazke ?
  • @Jasiek 20:43:43
    Cóż. Ponoc pierwszym językiem generała Deinikina był język polski. Późniejszy wódz Białej Rosji byl w polowie (po matce) Polakiem, a urodził sie w okolicach Włocławka.
  • @Oświat 21:12:52
    A ilu tych Niemców jest? Na Tuska głosują ogłupione ludzie w całej Polsce, nie tylko na Śląsku. Propagandą antyrosyjską zajmują się na zlecenie stronnictwa amerykańsko-żydowskiego ichniejsi agenci i pożyteczni idioci. No, teraz to także banderowcy. Zresztą Duda otrzymał rozkazy jak był w USA od Trupa, aby poprawić stosunki polsko-rosyjskie i pisowcy zaciskając zwieracze wykonają i ten rozkaz.
  • @provincjał 07:31:54
    To my prawie sąsiadami? Ja w powiecie Sulęcin.
  • @zbig71 08:48:06
    Dokładnie. Faktyczni Niemcy to margines. Wróg jest w Polakach.
  • Tym...
    ---------------
    " dziś bowiem nie problem czy Sowieci nas wyzwolili czy zaokupowali w 1944 r. – tylko czy jesteśmy w stanie pozbyć się okupantów jak najbardziej teraźniejszych.'
    ---------------
    Tym powyższy zdaniem (jak w cytacie) Autor zaprzeczył swojemu artykułowi.
    Dlaczego?
    Otóż CCCP zaflancował nam tutaj wspólnotę rozbójniczą, która od wojny trzyma mocno za pysk sieroty po Polsce w atrapie Polski - i pasożytuje na nich do granic możliwości. To wspólnota rozbójnicza okupuje atrapę Polski - a spoiwem dla niej jest nieziemska nienawiść do Polaków i wszystkiego co z Polską i polskością się kojarzy.
    Wniosek?
    Cały myk polega na tym, że okupacja nadal tutaj trwa ze wszystkimi konsekwencjami dla sierot po Polsce.
  • @zbig71 08:48:06
    A ilu tych Niemców jest?

    Tu gdzie mieszkam więcej niż Polaków. Jak dodać do nich tych przesiedlonych w akcji ,,Wisła” i późniejszych przybyszów ze wschodu po 56 roku, w okresie Gomułki, to zdecydowanie więcej.
    Dodaj do nich obecnie przybywających z Ukrainy i będziesz miał z 7 do 8 milionów, jeśli nie wiecej.
    Może nie wiele, tylko, że oni w czasie wyborów w domach nie siedzą, wyborów ani nie olewają ani nie bojkotują, idą i głosują za wstąpieniem do UE i za takimi partiami jak PO i nieustannie szczują na Rosje.
  • @demonkracja 10:13:46
    Z tą atrapą pod czachą sieroto jak długo już chodzisz?
  • @demonkracja 10:13:46
    Otóż CCCP zaflancował nam tutaj wspólnotę rozbójniczą,
    Dwie sprawy. Co to jest to CCCP ? I dlaczego to używasz ?
    I druga.
    Nie pierdziel mi tu o jakiejś "wspólnocie rozbójniczej" . To dzięki Stalinowi i ZSRR (prawidłowa nazwa) jesteśmy jednolicie etnicznym narodem. I dzięki temu trwamy. A jak długo - to tylko Huski zna odpowiedź....
  • @Oświat 11:47:07
    To ci, co przybyli z Ukrainy chodzą na wybory? I byli na dwudniowym referendum akcesyjnym do UE? To, że banderowcy szczują na Rosję, to nie nowość. Jak pisał Wican, to głupota Polaków każe im głosować na POPis.
  • @SZS 12:18:30
    Chodziło mu pewnie o Bermana, Zambrowskiego, Minca i całą resztę,, starszych braci,, co tu dokazywali w aparacie UB na przykład.
  • @Husky 08:18:11
    Oooooooooooooooooooooooooooooooooo!!! Nasz "gwiazdor "się odezwał.
  • @Husky 08:18:11
    "MOSSAD ?"

    Nie wiesz kto ci płaci?
  • @SZS 12:18:30
    ---------------
    "Co to jest to CCCP ? I dlaczego to używasz ?
    ---------------
    Panie @SZS - choinki dopiero będą stroić a Pan żeś już się z niej urwał.
    ---------------
    "Nie pierdziel mi tu o jakiejś "wspólnocie rozbójniczej" ."
    ---------------
    Wychodzi na to, żeś Pan na tej w/w choince za nożyczki robił a spadając z niej brzęk straszny Pan wydałeś.
    Wniosek?
    Parafrazując to powiedzenie:
    uderz w stół a nożyczki się odezwą to:
    spadając z choinki - też się odezwą.
  • Armia Czerwona w 1945 r. była dla epigonów szlacheckich Zniewoleniem lecz dla chłopów/mieszczan WYZWOLENIEM!
    "Kościołowi po 1989 r. przekazano łącznie ok. 90 tys. hektarów. Komuniści odebrali wcześniej ok. 140 tys.
    Przed II wojną światową posiadał ok. 383 tys. hektarów gruntów. Po wojnie większość, bo 220 tys. ha, została na terenach włączonych do ZSRR. Z danych dawnego Urzędu do spraw Wyznań wynika, że zaraz po wojnie wszystkie Kościoły i związki wyznaniowe posiadały na terenach Polski centralnej, czyli tych, które były w granicach Polski przed 1939 i po 1945 roku, 177 630 ha. Ile dokładnie z tej powierzchni posiadał Kościół katolicki – nie wiadomo. Szacuje się, że 95 proc. (ok. 170 tys. ha)."
    https://www.rp.pl/artykul/550009-Kosciol-odzyskal-o-polowe-hektarow-mniej--niz-stracil-w-PRL.html

    "Sytuacja się zmieniła, gdy na czele PZPR stanął Edward Gierek. W czerwcu 1971 r. Sejm przyjął ustawę uwłaszczeniową. W ten sposób Kościół katolicki stał się prawowitym właścicielem na Ziemiach Odzyskanych 4700 poniemieckich kościołów i kaplic, ok. 1500 innych budynków (klasztorów, plebanii, wikarówek, organistówek) oraz 830 ha ziemi (inne Kościoły i związki wyznaniowe otrzymały ok. 170 budynków, w tym 100 kościołów oraz kilkadziesiąt ha ziemi). W 1973 r. Kościół uzyskał jeszcze 629 nieruchomości (inne Kościoły 33). Nie był to cały majątek pozostawiony przez Kościół niemiecki.
    [srodtytul]Państwo oddaje [/srodtytul]"

    "17 maja 1989 r. Sejm przyjął ustawę o stosunku państwa do Kościoła katolickiego, która po pierwsze uznała, że wszystkie nieruchomości posiadane przez Kościół są jego własnością. "


    "Ile w tej chwili ziemi posiada Kościół? Dokładnie nie wiadomo. Nie ma takich danych ani GUS, który nie ma możliwości wyodrębnienia z ogólnej liczby gospodarstw tych, które prowadzi Kościół, ani MSWiA czy resort rolnictwa, ani episkopat. Każda diecezja stanowi lokalny Kościół i nie ma obowiązku informować o swoich finansach i majątku episkopatu. Autonomiczne są także zgromadzenia zakonne."
    https://www.rp.pl/artykul/550009-Kosciol-odzyskal-o-polowe-hektarow-mniej--niz-stracil-w-PRL.html

    Kler, nie mniej ni klasa kapitalistyczna, żyje na plecach ludu, ciągnie korzyści z degradacji, ignorancji i ucisku ludu.
    Źródło: Socjalizm i kościoły
    https://pl.wikiquote.org/wiki/R%C3%B3%C5%BCa_Luksemburg

    Polecam przeczytać:
    POTOMKOWIE SZCZĘSNEGO. DZIEJE FORTUNY POTOCKICH Z TULCZYNA 1799-1921
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/70234/potomkowie-szczesnego-dzieje-fortuny-potockich-z-tulczyna-1799-1921

    http://ziemianie.pamiec.pl/pl/majatki/index.html

    Z perspektywy wielkich posiadaczy ziemskich czyli szlacheckich panów burżuazyjno-katolickiego obrządku lata 1945-1989 były niewolą-piekłem co jest z ich punktu widzenia zrozumiałe, jednak dla zwykłych obywateli czasy chleba-raju.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930