Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
997 postów 541 komentarzy

Puste kieszenie zamiast pustych półek

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jednym z wielu objawów sprymitywnienia umysłowego III RP - jest sprowadzanie całej dyskusji o życiu społeczno-gospodarczym w okresie 1944-89 do "bronienia" bądź "atakowania" PRL-u.

 Pomimo upływu 30 lat zamiast analiz (w dodatku wzbogaconych poprzez połączenie szerszej perspektywy badawczej z wciąż żywym doświadczeniem świadków) - serwuje się płytką nawalankę nie tyle doświadczeń, co traum i nie wiedzy, ale mitów.

 

Naprawdę jedliście tylko ocet?!

 

Jednym z nich są osławione puste półki - do dziś bowiem ten wielki wkład pierwszej Solidarności w nawyki żywieniowe Polaków przypisywany jest wyłącznie tzw. komunie! (czyli coś jak z kartkami żywnościowymi, spełnionym SOLIDARNOŚCIOWYM postulatem "równych żołądków"...). Powielany masowo obrazek mięsnego bez mięsa kolportowany jest wszak bez wyjaśnienia, że faktycznie, sklepy w PRL tak wyglądały dokładnie w "karnawale Solidarności" w 1981 r. i na początku stanu wojennego, kiedy USA uderzyły w nas sankcjami, dotkliwymi także dla produkcji zwierzęcej. Tymczasem nawet pobieżne przejrzenie ogólnie dostępnych danych pozwala największym niedowiarkom ustalić np., że od 1986 r. oficjalnie, a wcześniej także poza formalnym obiegiem - dostępne było mięso z uboju gospodarczego, niemal wolnoobrotowowego. Dzisiejsze pokolenia są jednak skutecznie imprintowane, że przez 45 lat PRL ludzie wpierdalali tylko ocet, podczas gdy trudności w zaopatrzeniu (acz rzeczywiście uciążliwe) trwały wielokrotnie KRÓCEJ niż negatywne skutki reform balcerowiczowskich, takie jak zanik siły nabywczej społeczeństwa, bezrobocie, wegetowanie tysięcy Polaków poniżej socjalnego minimum egzystencji.

 

Jak trudno by nie było w to uwierzyć „pokoleniu IPN” – puste półki i kolejki nie były bynajmniej stałym elementem tamtego 45-lecia (podczas gdy puste kieszenie ogromnej części społeczeństwa – to jak najbardziej immanentna cecha trzech dekad III RP). Co więcej – pustym półkom przeważnie towarzyszyły pełne lodówki i zamrażarki, a także szafy i pawlacze wypełnione załatwionymi na wszelki wypadek 3 odkurzaczami, 2 sokowirówkami i oraz kompletem 24-tomowej encyklopedii z subskrypcji. Jasne, dziś to obrazki sytuacyjne łatwe do zakrzyczenia czy zamemowania, podczas gdy (przynajmniej poza FB) – po prostu muszą być widziane w kontekście również tu przywoływanych wydarzeń politycznych o skutkach ekonomicznych (strajki, sankcje zachodnie, walki frakcyjne w Partii), decyzji systemowych (regulacje cenowe – nie tylko eksponowane dramatyczne momenty podwyżek, ale i stała tendencja utrzymywania dotowanych cen na towary konsumpcyjne) oraz zwyczajów społecznych/konsumenckich (wspomniana tendencja do tezauryzacji w towarze, nie tylko uderzająca we wszelkie elementy planowania gospodarczego, ale i kwestionującego założenie doskonałej racjonalności decyzji konsumenckich) itp. Pewnie, w opracowaniach naukowych wszystko to można znaleźć, ewentualnie samemu odnaleźć i zestawić fakty, poza tym jednak dominuje infantylna w formie, ale przemyślana w celu memizacja najnowszej historii Polski, dokonywana pod światłym patronatem IPN-u i z udziałem wielu szczerych, a naiwnych wspominaczy braku bananów…

 

Żyliście za 70 dzisiejszych złotych miesięcznie?!”

 

Inna popularna sztuczka kłótni o PRL, to osławione „20-dolarowe płace”, brzmiące dla współczesnego odbiorcy wręcz przerażająco („Boże, to oni żyli za 70 zł miesięcznie?!”), ale mające taki sam sens, jak opowiadanie, że „bez upadku komuny jeździlibyśmy jelczami-ogórkami”. Przecież z punktu widzenia indywidualnego gospodarstwa domowego przelicznik dolarowy NIE MIAŁ ŻADNEGO ZNACZENIA, ni sensu, skoro złoty był niewymienialny, ceny detaliczne również nic miały wspólnego z wartością rynkową wyrażaną w dolarach, a do Stanów niemal nikt się nie wybierał, by sprawdzić co za swoją pensję może kupić. Nawet dolarowe ceny w PEWEXACH były również zaniżone (oczywiście celowo, dla ściągania dewiz od kupujących). No to jakie to miało znaczenie poza korzystnym przelicznikiem dla polskiego eksportu?

 

Nie odnosząc się wreszcie do niczyich wspomnień (w końcu cóż bardziej osobistego od nich…) – to prawda, że również w PRL jeśli ktoś był mniej zaradny, to miał mniej. No ale przecież taki mechanizm powinien współczesnym liberałom i antykomunistom jak najbardziej odpowiadać, więc w czym rzecz?

 

Różnica polegała natomiast na GWARANCJI tego, co uznawane za należne obywatelowi, niezależnie od jego dodatkowych starań, po prostu dla zapewnienia podstaw egzystencji (jak to się niemodnie wg dzisiejszych standardów nazywało – godnego życia). Dziś zasada ta praktycznie nie istnieje wówczas zaś zabezpieczała w miarę spokojną egzystencję (mieszkanie, koszty socjalne, itp.). Takim koronnym przykładem takiego życia są choćby wspomnienia… Danuty Wałęsowej – ledwie co piśmiennej dziewczyny z małej wsi, która zjechawszy do Gdańska utrzymywała się z pracy w kwiaciarni, poznała chłopaka w podobnej sytuacji, niemal analfabetę ze smykałką do techniki, który równie z marszu, w ramach z ucieczki ze swojego zadupia zadup dostał pracę w stoczni; razem zaś, dorobiwszy się kolejnych dzieci funkcjonowali w hotelu robotniczym, potem w przydzielonym im mieszkaniu (i to zanim Lech Wałęsa zaczął „wygrywać w totolotka”). I chociaż Wałęsowa od razu niemal rzuciła pracę – to w całym jej pamiętniku w jednym nawet miejscu nie pojawiają się zdania typu „nie miałam na mieszkanie”, „nie zapłaciłam rachunków, wyłączyli mi gaz i prąd”, czy „czekam na eksmisję”. A to jest do dziś codzienność licznych rodzin w Polsce, nawet nie zbliżających się do dzietności Wałęsów, z obojgiem pracujących rodziców – i bez żadnego realnie gwarantowanego minimum, o godności nie wspominając.

 

Dlatego właśnie o tyle wszelkie takie pyskówki o „puste półki” nie mają sensu, że nikt zdaje się nie twierdzi, że w PRL-u żyło się lekko, kolorowo czy bez zmartwień. Nikt też (przynajmniej nie na poziomie fejsbukowym) nie będzie tłumaczył czemu należało za wszelką cenę produkować obrabiarki, wydobywać węgiel i rozwijać sieci energetyczne – nawet, jeśli oznaczało to brak bananów i mniej kolorowe spódnice. Niemniej naprawdę z perspektywy przeszło 30 lat możemy chyba wreszcie PRL, także w aspekcie gospodarczym i społecznym po prostu analizować, a nie okładać się nim w sposób przysłaniający obecne i przyszłe problem Polski.

 

Czego nie widzimy zza żartów z PRL

 

Zwłaszcza, że przecież równolegle do jedynie czarnego obrazu PRL-u (w istocie raczej szaro-burego…) – bazując na tej samej niepamięci kreśli się nam świetlany obraz trzech dekad III RP, jako niekwestionowanego pasma sukcesów (no, może mimo paru tam, przejściowych i zaledwie początkowych niedociągnięć…). Nawet obecna władza, acz przecież doszła ona i trzyma się u steru kokietując rzekomo dokonaną zmianą całego paradygmatu społeczno-gospodarczego – również niechętnie realnie analizuje załamanie lat 90-tych w słusznym przekonaniu, że jednak ktoś mógłby sobie w końcu przypomnieć wszystkie nazwiska i wszystkie nazwy partii zasłużonych dla utrzymania Polski i Polaków w stanie wieloletniej recesji, stagnacji, bezrobocia, zaniku siły nabywczej i potencjału przemysłowego.

 

30 lat temu faktycznie byliśmy zmęczeni szarością PRL-u, ale wówczas była już ona rozpraszana i zabarwiana rozlewającą się przedsiębiorczością własną Polaków, wierzących, że mogą zatrzymać co dobre z zabezpieczeń socjalnych i uzyskać znacznie więcej własną inicjatywą. Żegnając „realny socjalizm” nie mieliśmy już bynajmniej wokół siebie pustych półek i oczywiście nie marzyliśmy, że w ramach „brania rozpędu” do obiecywanego nam „europejskiego/kapitalistycznego/liberalnego skoku" – rozwalony zostanie nasz własny polski przemysł i produkcja, które przez całą dekadę lat 90-tych (czyli jeszcze przed globalistycznym rozrzuceniem kapitalizmu) mogły z powodzeniem chronić poziom dochodów Polaków i zaspokajać część potrzeb wewnętrznego rynku. A taką właśnie destrukcję zafundowali nam ręka w rękę zdający formalną władzę aparatczycy partyjni, nowa klasa nowych panów z post-Solidarności i stojący już za nimi wszystkimi geopolitycznie, geo-ekonomicznie i finansowo Niemcy i Amerykanie oraz współkreowana przez nich transformacja społeczno-ekonomiczna kraju (z układem stowarzyszeniowym z EWG i dalszą integracją europejską włącznie). W stworzonej przez nich pułapce średniego wzrostu gospodarczego Polski i niskich dochodów Polaków – znajdujemy się do dziś, kłócąc w najlepsze o dostępność pomarańczy w dobie późnego Gierka i wczesnego Jaruzelskiego.

 

Zastąpiono nam świat okresowo pustych półek - światem permanentnie pustych kieszeni. I jak to ofiary kieszonkowców – nadal tego nie zauważyliśmy? Memy z gołymi hakami mają nas przekonać do jednego zwłaszcza - że „może i jest ch..., ale za komuny było gorzej!". Tak, nie, być może. Ale komuna skończyła się 30 lat temu (niezależnie od tego czyje wnuki są sędziami i prezenterami TVN). Pytanie nie brzmi więc czy wtedy było gorzej - tylko dlaczego TERAZ nie jest lepiej? A przede wszystkim: co będzie dalej?

 

Konrad Rękas

Konserwatyzm.pl

KOMENTARZE

  • *5
    Bardzo mądry tekst.
  • @Stara Baba 03:07:43
    Podzielam opinię. Ode mnie również 5*
  • .
    "również w PRL jeśli ktoś był mniej zaradny, to miał mniej"

    Autor zapomniał dodać, że w PRL "zaradność" sprowadzała się wyłącznie do znalezienia sobie lepszego miejsca przy wspólnym korycie. Do takiego "ustawienia się" by mało dokładać do wspólnego a dużo brać.

    Obecnie poza nadal istniejącym "korytem" są jeszcze inne możliwości na "zaradność", co potwierdzają liczne prywatne przedsiębiorstwa.
  • @programista 07:53:45
    A w PRL nie było inicjatywy prywatnej?
  • @programista 07:53:45
    W PRLu badylarze, prywata obracała milionami...
    W PRLu rolnik był kimś...
    W PRLu właściciel domku, pensjonatu np nad morzem czy w górach nie musiał pracować..
    W PRLu właściciel warsztatu samochodowego był królem..
    W PRLu taksówkarze to była elyta...półświatka.
    W PRLu dziwki przebierały w klientach a nie jak dzisiaj ..biorą co się nawinie...przy drodze...
    W PRLu cinkciarze to była finansowa elita...
    W PRLu marynarze to elita zasilająca Polski rynek zagranicznymi towarami.
    W PRLu fryzjerka to był bardzo zyskowny zawód.

    To wszystko i pewnie więcej to były prywatne inicjatywy...
    i żyli duuużo powyżej średniej krajowej.
  • @Oscar 09:03:34
    W PRL jedna babcia miała kawałek Pola. . I własny URSUS, własny koń, 3 krowy. Część tej ziemi to łąki albo sady. I codziennie mleko odbierał na wsi samochód. A owoce woziliśmy furmanką do Herbapolu.
    Drudzy dziadkowie mieli ziemię w ramach Rolniczej Spółdzielni produkcyjnej, ale też kawałek całkowicie własnego pola. Na części ziemi kiepskiej jakości 6 klasy, posadzili las. M.in. mój ojciec. I ten las mam wciąż. Ale muszę zrobić trzebież. I się pojawiła zagwozdka. Ze starostwa dostałem wytyczne, ale aby dokonać tej trzebieży, to leśniczy musi mi zaznaczyć drzewa odpowiednie. I się zdziwiłem. Najbliższe nadleśnictwo mam ze 2 km od domu. Drugie 10 km (tutaj mam też starostwo). Od lasu podobne odległosci. Ale za Buzka zrobili taką reorganizację, że mój las podlega pod nadleśnictwo 30 km od domu. Czyli faktycznie dołożyli kilometrów do pokonania. Jaka w tym logika?

    W obu wioskach, były 2 sklepy. Jeden GS a drugi prywatny. Jak ktoś był rzeźnikiem to mógł dorobić przy świniobiciach Teraz niemal nikt na własny użytek świń nie trzyma.
  • @Oscar 09:03:34
    W ogóle rzemiosło w PRL miało się nieźle. Zegarmistrz, kaletnik, fryzjer, zdun.
    Opłacało się hodować króliki czy nutrie. Mięso ludzie zjadali a futerka ktoś skupował. I nie był to taki przemysłowy chów jak obecnie. Z ogonów nutrii wyrabiano nici chirurgiczne
  • @Wican 08:56:09
    W latach 80-tych zaczęły powstawać spółki nomenklaturowe. Dyrektorzy kombinowali jak poprzez własną spółkę wycisnąć z państwowej fabryki pieniądze wykonując niskonakładowe prace.
  • @Oscar 09:03:34
    Wypadałoby jeszcze dodać pracowników różnych fabryk kombinujących co się z zakładu pracy da wynieść i sprzedać.
  • @Wican 09:14:06
    Czyżby pamięć o obowiązkowych dostawach produktów rolnych już zaginęła?
  • @programista 09:20:53
    PRL miał rózne etapy. ja akurat całe życie na prowincja. I wiem, jak wyglądała rzeczywistość, którą ludzie z większych miast znają z opowiadań, a nie znają realiów. A obowiązkowe dostawy wprowadzono jeszcze w czasie wojny. Obowiązkowe dostawy zlikwidowano w początku lat 70-tych. Były one zresztą mniejszym obciążeniem niż dzisiejszy system podatkowy
  • @programista 09:17:53
    Ja o zupie, ty o ..... . Ja piszę o inicjatywach prywatnych. Słyszałeś jak sobie radziło rzemiosło? Jaka była kultura zawodów rzemieślniczych?
  • @programista 09:19:16
    Nic się nie zmieniło pod tym kątem, akurat.
  • @Wican 09:26:47
    http://dawny.pl/rzemioslo-w-okresie-prl/

    "3 kwietnia 1948 r. ukazał się przepis o przymusowej przynależności rzemieślników do cechu. W 1951 r. powstał podporządkowany władzom państwowym Okręgowy Związek Cechów obejmujący Warszawę i okoliczne powiaty. W latach 1948-1955 władze podjęły działania na rzecz całkowitego i przymusowego uspółdzielczenia warsztatów rzemieślniczych"

    "Władze, bez żadnego uzasadnienia, odmawiały wydawania kart rzemieślniczych, zmuszały do likwidacji lub uspółdzielczenia warsztatów, odbierały lokale, stosowały szykany wobec właścicieli. Tak na przykład uniemożliwiały dzieciom prywatnych rzemieślników naukę na wyższych uczelniach, a powołanych do służby wojskowej ich synów wysyłały do ciężkich i niebezpiecznych prac w kamieniołomach i kopalniach, ponieważ byli „niepewni politycznie”. Najbardziej jednak skutecznym sposobem zwalczania prywatnego rzemiosła była polityka finansowa, polegająca na nakładaniu na warsztaty zawyżonych podatków."
  • @programista 09:19:16
    To głównie solidaruchy kradły oni nienawidzili swoich zakładów pracy...
    robili sabotaż, kradli, strajkowali... im gorzej tym lepiej ..tak im mafia żydowska podpowiadała.

    Pamiętam jak solidaruchy buntowały się że przy wyjściu z zakładów są kontrolowani czy nie kradną.
    Mnie to nie przeszkadzało.. nie kradłem... a dla solidaruchów kontrole to było naruszenie prawa człowieka... jak widać już wtedy promowali mocna rozkradanie majątku Narodowego.
  • @Wican 09:25:37
    Dzisiejszy system podatków od rolników obciążeniem - KRUS i podatek rolny z obecnymi stawkami podatku od ziemi rolnej? Wolne żarty.
  • @programista 09:39:39
    A wiesz, jak jest dzisiaj? Cechy to akurat norma od średniowiecza. Poza tym, PRL sie zmieniał. Do śmierci Bieruta były próby kopiowania wzorców radzieckich. Potem sie to zmieniało.
  • @programista 09:20:53
    Obowiązkowe dostawy ? to chyba zaraz po wojnie.. w zniszczonym wojną kraju ...
    Mam rodzinę na wsi i jeździłem tam na wakacje co roku od lat 50 tych
    i nie słyszałem o obowiązkowych dostawach..
    Wujek sprzedawał mleko do mleczarni...i dobrze na tym zarabiał...
    sprzedawał zboże do młyna z dobrym zyskiem..
    sprzedawał ziemniaki ..już nie pamiętam gdzie ale zarobił na tym kokosy jak mu raz obrodziły.
    Miód woził do miasteczka i sprzedawał w sklepikach..(miał ze 20 uli)
    Gospodarstwo prosperowało...dzisiaj podupada.
    Do roboty wujek najmował sąsiadów bliższych lub dalszych płacił 100 zł dniówki przy żniwach...plus 5 razy dziennie wyżerka i popitka.
    wtedy 100 zł to w cenach rynkowych jak dzisiaj 200 zł.
  • @Oscar 09:41:10
    Podałem przykład tego zjawiska dla ilustracji tezy Autora artykułu:

    "również w PRL jeśli ktoś był mniej zaradny, to miał mniej"

    oraz dla wskazania różnicy, iż w PRL zaradność związana była z niszczeniem dobra wspólnego.

    Wydaje mi się że dla Autora artykułu ta kwestia nie ma żadnego znaczenia.
  • @programista 09:43:44
    Podatki od zabudowań gospdoarczych, itd. Wiele zależy od gminy. Bo to tam ustalana jest wysokość. Ale współczesne mieszczuchy pogardzają rolnikami. Cóz, wpierdzielajcie procesory. Długo pociągniecie.
    Kiedy ostatni raz byłeś na wsi? Ale nie turystycznej, tylko rolniczej? Rolników coraz mniej, a gbyby było tak kolorowo, to ich liczba przecież powinna rosnąć?
  • @Oscar 09:48:13
    Ja ci opowiem o pewnym znajomym. Z Podkarpacia. Posiadał młyn w 6 pokoleniu. I ten młyn pacował niemal dzień w dzień. A od wejścia do UE, może działać tylko 1 dzień w tyogdniu. Bo pewnie mąke mamy kupować zza granicy. Za PRLu młyn też funkcjonował.
  • @programista 09:39:39
    "uniemożliwiały dzieciom prywatnych rzemieślników naukę na wyższych uczelniach"
    Czyli nie dawały im punktów za pochodzenie które dostawały dzieci z robotniczych rodzin.
    Na uczelnie mógł zdawać każdy ... nawet byli bandyci przeklęci kończyli studia i robili kariery ..tylko nie trzeba było być głąbem.

    "...polegająca na nakładaniu na warsztaty zawyżonych podatków."
    Zawyżonych ? No prawda bo pracownicy instytucji państwowych nie płacili podatków indywidualnie ale płaciły zakłady zbiorczo od tzw funduszu płac... a rzemieślnicy jako prywaciarze musieli to płacić indywidualnie...skala podatków była taka sama..
    Rzemieślnik widział ten podatek (i go to bolało) a pracownik zakładu państwowego nie widział (nie miał bólu)....
    A poziom podatków był niższy dużo niż dzisiaj...(PIT, VAT, ZUS, akcyzy...) bo Państwo zarabiało na budżet na produkcji z własnych firm... dzisiaj Państwo solidaruchów buduje budżet niemal wyłącznie z podatków ... a to musi boleć obywateli.
  • @Wican 09:50:15
    Liczba rolników musi maleć bo gospodarstwa rolne muszą być wielkoobszarowe by produkować dużo i tanio.
    Państwa bronią się cłami przed napływem taniej żywności zagranicznej, wyszukują preteksty w postaci różnych wirusów byle tylko ograniczyć import żywości, więc nie ma potrzeby rolników tak nobilitować.
  • @programista 09:48:46
    "PRL zaradność związana była z niszczeniem dobra wspólnego.".- nieuprawniona generalizacja. Kogo i co zniszczył zegarmistrz?
  • @programista 10:01:24
    Co napiszesz to bzdura.
    Życie na wsi to sposób na życie.. powinno być opłacalne nawet dla małych producentów.
    Latyfundia ziemskie zabijają drobnego rolnika, zabijają jakość, zabijają różnorodność..prowadzą do oligarchii ziemskiej...a to są już relacje średniowieczne..z chłopem niewolnikiem...

    UE dopłatami do produkcji rolnej zabija produkcje w innych krajach powodując tam głód.

    Państwo powinno wspierać własną drobną produkcję rolną oraz przetwórstwo rolne oraz dystrybucję tej produkcji...
    a państwo solidaruchów niszczy te segmenty Polskiej gospodarki
    oddając rynek zagranicznym obszarnikom, firmom przetwórczym oraz hipermarketom...
    To jedna z największych zbrodni solidaruchów przeciw Narodowi Polskiemu...(odebranie Narodowi suwerenności w zakresie wyżywienia)
    ..
  • @programista 10:01:24
    Dlaczego muszą być wielkoobszarowe? Sadownictwo, warzywnictwo, ogrodnictwo może funkcjonować na małym areale. A ty z jakimś determinizmem. Nie każdy produkuje zboże czy ziemniaki.
    Na razie, to władze wyszukuja wirusy, aby polskich produktow nie eksportować. Ponad połowa ziemniaków w marketach to produkty zagraniczne.
    Małe gospodarstwo może prosperować,ale ty popierasz niszczenie takich gospodarstw. Skoro piszesz "muszą" to jak mus to mus. A w Holandii sa gospodarstwa wielkoobszarowe? W tak małym państwie?
    Niezależność żywnościowa państwa to powinien być cel strategiczny. Ale cóż, jak zapanuje chaos, to tacy jak ty, będziecie wpierdzielali tusz do drukarek, bo rolnictwa już nie będzie.
  • @Oscar 10:07:57
    Gdyby nie niszczono polskiego przetwórstwa, to więcej mniejszych gospodarstw by przetrwało.
  • @Oscar 10:07:57
    O opłacalności decydują korzyści dla innych ludzi.
    Jak ktoś ma akurat kaprys na "wiejski sposób na życie" to niech się nie dziwi że inni mogą tego jego kaprysu nie chcieć finansować.
  • @Oscar 09:03:34
    Byli też zamożni dentyści. W znieczulanie nie bardzo wierzyli, pamiętam jak bolało ;)
  • @Wican 10:07:59
    Musi być przede wszystkim opłacalne, a o opłacalności decyduje efekt skali, bo takie gospodarstwo może zaabsorbować więcej kapitału.
    Jak mały rolnik na małym obszarze wyhoduje coś co mu da dochód to chwała mu za to i nikt nie ma prawa go niszczyć. Ale niech rolnik nie wymaga by go wszyscy finansowali w imię "strategicznego celu niezależności żywnościowej", bo nie jest "świętą krową".
  • @programista 10:11:40
    Ale może niech nie przeszkadzają? ja nie wziąłem ani grosza dopłaty, a składki płacę w ZUS. I co? mam się zwinąć, bo MUSZĄ przetrwać wielkie gospodarstwa?
    Chodzi o to, że państwo małym przeszkadza, ale tobie to pasuje, jak czytam. Bo MUS TO MUS. Pokazujesz tym, że nie znasz sytuacji jakie panują na wioskach wśród rolników, poza tym, co zobaczysz w TV.
    Ja nie mam wykształcenia rolniczego, ale już mógłbym starać się o dopłaty, bo pracuję w branży warzywniczo-sadowniczego ładnych kilka lat. Tylko, że nie chcę, bo cenię sobie niezależność. A większą niezależność miał rolnik w PRL niż obecnie. Z tym, ze skoro nie jestem rolnikiem, to nie mogę dokupić więcej ziemi i rozszerzyć dzialalność (to wciąż byloby małe gospodarstwo, ale mam również pomysły na coś obok tego). Chyba, ze założę związek religijny.
    A czy absurdalnym nie jest, że połowę nawozów organicznych, Polska importuje z małej Holandii? Działania antyrolnicze władz polskich to powodują.
  • @Wican 10:03:41
    Lecz w PRL nad tym zegarmistrzem siedziała banda wszelkiej maści urzędników by wyciągnąć z niego łapówkami ile się da.
  • @programista 10:17:47
    A dlaczego wszyscy mają finansowac programistów? Zwłaszcza, że i tak wszędzie potrzebny jest papier . To po co dodatkowo komputery? Po co to finansować?
  • @programista 10:19:03
    Chyba jednak nie. Obecnie więcej urzędasów siedzi nad kimś takim. Stąd rzemiosło pada.
  • @Wican 10:18:28
    Ciekawy wątek dotyczący ograniczeń obrotu ziemią, który wprowadził dopiero obecny rząd.
    Jak było za czasów PRL, czy łatwo było nabyć ziemię dla rozszerzenia działalności rolniczej?
  • @Wican 10:19:37
    Przecież każdy ich dobrowolnie finansuje kupując komputery, laptopy, smartfony. Każdy dobrowolnie korzysta z internetu.
    Żaden programista nie twierdzi że "strategicznym celem powinna być samowystarczalność informatyczna".
  • @Wican 10:21:37
    A może także obecność w nadmiarze tanich produktów gotowych także wpływa na nieopłacalność rzemiosła.
    Bo przecież warsztatów samochodowych jest bardzo dużo i raczej ich upadku nie widać.
  • @programista 10:11:40
    Monokultura wyjaławia ziemię niszczy różnorodność biologiczną,
    latyfundia stosują na masowa skalę toksyczne opryski bo liczy się zysk a nie jakość...
    Latyfundia się rozpychają niszcząc drobnego który nie ma szans w starciu z gigantem (tak klient banku nie ma szans w starciu z bankiem)
    Latyfundia to "pogoda dla bogaczy" czyli dla 1% Narodu a w Polskich warunkach dla zagranicy... i dramat prawdziwy dla 99% drobnych rodzinnych gospodarstw... to zagrożenie dla samowystarczalności żywnościowej kraju.... bo kilku latyfundystów może doprowadzić do powszechnego głodu w ten sposób wymuszając na rządzie kolejne ustępstwa..
    Duże oligarchiczne firmy mogą być tylko państwowe bo tylko wtedy pracują w interesie narodu Polskiego... o ile nie rządzą solidaruchy.
    Wyżywienie, woda, opieka medyczna, edukacja, zasoby naturalne, finanse, przemysł ciężki... to fundamenty państwa... tego zagranicy oddawać nie wolno... a solidaruchy oddały.
    W PRLu to wszystko należało do Narodu Polskiego.
  • @Oscar 10:37:55
    "W PRLu to wszystko należało do Narodu Polskiego."

    W konsekwencji, tak jak pisałem, doprowadziło to do klasycznego przypadku "tragedii wspólnego pastwiska".

    "Duże oligarchiczne firmy mogą być tylko państwowe bo tylko wtedy pracują w interesie narodu Polskiego"

    Tylko że wtedy tak samo poprzez np. strajki pracowników mogą "doprowadzić do powszechnego głodu w ten sposób wymuszając na rządzie kolejne ustępstwa" - co ćwiczyliśmy właśnie w PRL.
    Ciekawe także, że jak już by były państwowe to by Panu nie przeszkadzało że "latyfundia stosują na masowa skalę toksyczne opryski bo liczy się zysk a nie jakość".
  • @programista 10:17:47
    Jesteś głupi.. zgodnie z twoją filozofią emerytów należy wyrżnąć bo są kosztem a liczą się zyski.. dzieci to koszt.. zarżnąć poco nam dzieci ...przyjadą imigranci do pracy...
    To samo z bezrobotnymi, chorymi, niepełnosprawnymi...niech zdychają .. by "programiści" mieli lżej..
    Matkę już zezłomowałeś ? Chyba że ci przynosi dochód w postaci emerytury ? Dzieci opłaca się sprzedać na organy pewnie już przeglądasz oferty... dobrze płacą.. opłaca się... zysk najważniejszy..

    A najlepiej wyrżnąć wszystkich nierobów sprzedać ich na narządy a do pracy ściągnąć tanich Afrykańczyków...opłaca się... zysk najważniejszy.
    No i koniecznie żywność genetycznie zmodyfikowana bo bardziej się opłaca w produkcji ...więcej ton z ha...a karaluchy na takiej żywności są jak szczury, szczury jak koty, koty jak psy, .. a ludzie jak goryle..
    opłaca się... a do tego jaki biznes farmaceutyczny bo miliony chorują od zatrucia tanią opłacalną żywnością....i szybko umierają ZUS też zarabia...

    Może to jest twój świat ... ale na pewno nie mój i nikogo zdrowego na umyśle.
  • @Oscar 10:47:18
    Jeżeli Pan nie odróżnia działalności produkcyjnej w której przychody muszą być wyższe od kosztów od stosunków z innymi ludźmi to Pańska sprawa, proszę tylko by Pan własnych poglądów nie wmawiał innym.
  • @programista 10:23:14
    Była reforma rolna, potem częściowa kolektywizacja. Wielkoobszarowe to były PeGeRy i one były przejmowane za bezcen. Moi dziadkowie ze strony mamy mieli 4 hektary, konia, 3 krowy i URSUSa. Dzisiaj to byłoby niemozliwe. Konia można było tanio kupić. Takiego wychudłego, a potem ludzie odkarmiali i były fajne zwierzęta.
    Była spółdzielczość rolnicza. Dzisiaj tego brakuje jednak. I ludzie na wioskach byli życzliwsi, niż są obecnie. Choć akurat ja nie narzekam. Mam porządnych sąsiadów, mimo że mieszkam ta stosunkowo krotko, a tam są rodziny od wojny
  • @programista 10:25:50
    Chwila? A darmowy internet? A lansowanie kolejnych technologii? Kreowanie popytu na jakieś zbędne do życia rzeczy. Niezbędne jest tylko jedzenie i picie (z tych co można kupić)
  • @programista 10:46:33
    "Tylko że wtedy tak samo poprzez np. strajki pracowników mogą "doprowadzić do powszechnego głodu w ten sposób wymuszając na rządzie kolejne ustępstwa" - co ćwiczyliśmy właśnie w PRL.
    "
    Jak nie widzisz różnicy między łatwością decyzji jednego latyfundysty np z zagranicy a decyzją załogi.. to nic nie widzisz...jesteś ślepy i głupi.

    Strajk jest decyzją społeczną często niekorzystną ale zbiorową...
    a decyzja właściciela jest jednoosobowa...
    Trudniej jest o głupią decyzję zbiorową niż o destrukcyjną decyzję jednego sk..syna które zechce wymusić kolejne koncesje dla siebie...
    inna sprawa to pożyteczni idioci np z solidarności oni własnymi rękoma niszczyli własny kraj... a dzisiaj chcą by za to im dawano przywileje..
    To specjalny gatunek owieczek spod ambony... patologia w skali całego świata.
  • @programista 10:27:47
    Warsztatów duzo, ale to nie poprawia jakości. Znowu wykreowało się popyt na elektronikę. Ja wolę auta i motory starsze. jak najmniej elektroniki. Niemal sama mechanika.
    Znajdź teraz zduna. A w mojej okolicy jest spore zapotrzebowanie. Warsztatów więcej, bo samochody stały się masowe. Fryzjerów też więcej niż było. Ale dalej istnieją cechy, normy które rzemieślnik powinien spełnić. Nawet gorzej niż w PRL
  • @Wican 10:54:09
    Po części było to zasługą niewydolności produkcyjnej PGR-ów, bo okazywało się że małe prywatne gospodarstwa były bardziej rentowne niż wielkoobszarowe PGR.
  • @Oscar 10:56:53
    Gdy jest konkurencja także zagraniczna to taka decyzja właściciela oznacza jego realną stratę. Gdy państwo ma monopol to strajk pracowników nie przynosi im żadnych strat.

    To już ćwiczyliśmy doświadczalnie.
    Czy się stoi czy się leży pięć tysięcy się należy.
  • @programista 10:46:33
    państwowe latyfundia by się hamowały z opryskami zbyt toksycznymi, bo potem państwo musiałoby więcej wydawać na leczenie. A teraz, prywatny gigant ma to gdzieś. nawet nie wiadomo kto jest właścicielem. Dochodzą do tego mordercy pokroju firmy Monsanto, która powinna byc nielegalna, a szefowie powinni siedzieć w więzieniach. Ostatnio, zatruli trochę życie Hindusom. 200 000-300 000 trupów. A ilu u nas od stosowania round upa? Juz nie myśle o gównianym materiale siewnym, z którego jakieś smiecie zbierzesz. Ale do kolejnego posiania się nie nadaje. I znowu trzeba kupwać. A wcześniej takich informacji nie masz.
    Tacy jak ty, kombinują na krótką metę. Nie zauważacie, że obecne pokolenia to tylko kolejna sztafeta. Rozumujecie w kategoriach "po nas chocby potop". Wszak monopol czy oligopol prywatny, jest dużo niebezpieczniejszy dla zwykłego człowieka niż monopol i oligopol państwowy.
    Wymyślają różne wirus, a dlaczego 'afrykański pomór świń"? Z jakiejs Kenii to do nas "przylazło"? Ptasie grypy, świńskie grypy. Ot skutki doświadczeń. A, co do różnych branż, to apteki też maja się nieźle. Moje powiatowe miasteczko liczy około 10 000 mieszkanców a posiada bodaj 6 albo 7 aptek.
  • @Oscar 09:48:13
    Coś takiego wprowadził Gomułka. (dlatego było powiedzenie , za Gomułki pełne półki) . Dla tych co normalnie gospodarowali nie było żadnego szoku. Problem mieli badylarze, hodowcy zwierząt futerkowych, posiadacze ziemi a nie rolnicy. Gomułka wprowadził przepis że od każdego hektara posiadacz ziemi musi dostarczyć tyle, a tyle, zboża, ziemniaków, żywca itp. Ci co mieli np. szklarnie czy sady musieli iść do chłopa kupić produkty rolne i odstawić na skup, tyle ile przepisy ustalały. Za nie wywiązanie się były spore kary.
  • @programista 10:57:59
    Czy aby zawsze były niewydolne? Nie tylko o PGRy chodzi. Były rolnicze spółdzielnie produkcyjne, były różne inne rzeczy. Obecnie, Polska nie posiada chyba żadnej polskiej marki, będącej w polskich rękach
  • @Wican 10:55:07
    Traktuję innych ludzi poważnie i z szacunkiem - jak dokonują jakichś zakupów to wiedzą po co to robią, w końcu wydają własne pieniądze.
  • @programista 11:08:08
    Jasne. Wydają, bo ulegają reklamie. Obecnie ogłupia się bardzo łatwo. Rodzice nie wychowują, zwalają na szkołę (choć to oni powinni), szkoła nie ma narzędzxi. Rodzice i szkoła nie uczą myślenia przyczynowo-skutkowego. W reklamie stosuje się bodźce podprogowe. Ludzie nie przeczytaja na pudełku od round upa, że jest rakotwórczy. na materiale siewnym również nie przeczytaja o najważniejszych minusach
  • @Oscar 09:57:53
    "uniemożliwiały dzieciom prywatnych rzemieślników naukę na wyższych uczelniach", ale maja pojęcie ? Ja też nie miałem dodatkowych punktów, bo ojciec inżynier, a matka nauczycielka. Punkty to nie była kara na prywaciarzy i inteligencję tylko próba wyrównania startu dla młodzieży ze wsi i robotniczej.
  • @Wican 11:06:27
    Wykreowanie własnej marki wymaga wysokich nakładów, z zwrot z niej może być niepewny. Uważam, że lepiej gromadzić kapitał czerpiąc zyski z podwykonawstwa i je akumulując, niż na siłę starać się o prestiż związany z własną marką.
    Z ciekawością obserwuję teraz sytuację LOT, który właśnie dla prestiżu własnej marki podjął konkretne inwestycje. To charakteryzuje własność państwową, że prestiż i poklask mają większą wagę niż zyski osiągane systematycznie.
  • @programista 11:03:48
    jeżeli za strajk się nie płaci a nie powinno się płacić ..to koszty strajków są bolesne.
    Wystarczy rozliczać za pracę a oszustów leni, symulantów, lewe rączki.. wywalać z roboty ... i dyscyplina pracy rośnie.

    PRL był za dobry dla leni obiboków..nierobów..
    PRL był dyktaturą robotników a to źle bo szykanował systemowo ludzi wykształconych czyli elity Narodu... robol zarabiał więcej od inżyniera..
    to musiało prowadzić do degeneracji systemu.
    I to był główny grzech PRLu...
  • @Wican 11:12:30
    Ja tak innymi ludźmi jak Pan nie pogardzam.
  • @programista 11:08:08
    jaja sobie robisz... a tysiące zakupoholiczek w marketach ?
    a lekomaniacy, a spasione na fast foodach wieprze,
    wielu ludzi wywala pieniądze w idiotyczny sposób..szkodząc sobie.

    nie doceniasz skali głupoty ludzkiej.
  • @Oscar 11:15:27
    Super że sam Pan znalazł odpowiedź na tezy Autora artykułu.
  • @Oscar 11:19:19
    Nie śmiałbym być tak napuszonym by ośmielać się wytykać innym wady.
    Z pokorą najpierw zawsze patrzę na siebie, bo uważam że jest taki sam jak i wszyscy inni.
  • @programista 11:14:29
    Zyski z podwykonawsta też sie rpzydadzą. Ale to działanie na krótka metę. Podwykonawcę można zmienić na tańszego. Po prostu. na razie, to gospodarczo jesteśmy landem Niemiec.
  • @marek500 11:13:43
    Chyba nie doczytałeś i wybrałeś złego adresata. Oscar akurat odpowiadał programiście. U Oscara to jest cytat.
  • @programista 11:18:26
    Pokazałeś to w kwestii rolników. Mus to mus. Muszą być gospodarstwa wielkoobszarowe. I widze, że argumenty sie kończą. Nie masz o tym pojęcia. Ja o fizyce jądrowej się nie wypowiadam, bo nie mam pojęcia.
    Wiesz jak wygląda lobbing? Jak ktoś sie buntuje przeciw takim potentatom? Wątpię. Tego w tv nie powiedzieli.
    Miałeś w ręku round upa, chocby? A pake z materiałem siewnym z monsant?
  • @programista 11:21:13
    Tylko pgoarda dla rolników, czy szerzej wieśniaków, u Ciebie tryska?
  • @Oscar 11:19:19
    Ludzie zawsze byli naiwni, z tym że kiedyś jednak kanciarzy było jakby mniej.
  • @Wican 11:34:55
    Wmawia Pan w innych chyba własne fobie. Wysnuwa Pan wniosek z jednego słowa, które było wyjaśnione w następnym komentarzu.
  • @Oscar 11:15:27
    Nie do końca. Inżynier zarabiał trochę lepiej. Ja jako robol (technik) zarabiałem 4,5 tyś, ojciec inżynier - starszy projektant 5,5 tyś. Ale jak poszedłem do prywaciarza to moja pierwsza wypłata to ponad 7 tyś. Co innego jeżeli chodziło o tych co wchodzili na rynek pracy. Fakt że niektórzy ukrywali dyplom magistra, bo jako robol zarobili więcej. To że PRL był dla leni i obiboków to fakt. Ale to wynikało z przepisów o obowiązku pracy. Każdy musiał dostać robotę. Firma państwowa w której pracowałem za PRL zajmowała czteropiętrowy gmach , po upadku PRL firma skurczyła się do jednego piętra, a produkowali tyle samo co poprzednio.
  • @Pedant 10:16:07
    A kto pamięta fraszkę o ginekologach z tamtych lat : "sto p...ek i moskwiczek"?
  • @programista 11:39:23
    Niczego nie wyjaśniono. I ta pewna niechęć klasowa, pojawiała się w kilku komentarzach.
    I ja żadnych fobii nie mam.Ale na tym należy skończyc, bo gdy brakło argumentów, to komentator programista zaczął prowokować
  • mimo reganowskich sankcji
    produkcja mięsa była wyższa niż za sankcji balcelerowiczowskich.

    Wystarczy popatrzyć do roczników statystycznych.
  • @1abezmetki 11:41:42
    "A kto pamięta fraszkę o ginekologach z tamtych lat : "sto p...ek i moskwiczek"?

    Fajnie, że Pan ze mną tutaj wymienia komentarze. Może odblokuje mnie Pan na swoim blogu?
  • @programista 07:53:45
    za PRLu również istnieli prywaciarze. Nie za wielu. Bo chociaż kasy mieli jak lodu, to nie cieszyli się społecznym szacunkiem.
  • @Oscar 09:03:34
    Nie wspominając o tych, co kręcili lody !!!

    Jako dziecko, zawsze kupowałem nie mniej, niż 5 gałek. Czasem 10. W jedną łapkę czekoladowe, w drugą owocowe.
  • @Wican 11:31:26
    Może z prędkości nie zaakcentowałem. Miało to być poparcie dla Oskara. Niestety zawsze byłem chaotyczny.
  • @marek500 11:40:08
    Proporcje zarobków były systemowo ideologicznie zniekształcone.
    To powodował że robole wręcz terroryzowały dyrekcje żądaniami..
    a to najgorszy bo niewykształcony element...
    Potrzeba było jasnego systemu nie podoba się to won z roboty..
    i w karcie zapis o zmianie pracy...
    Niech szuka innej roboty jako taki co mu się nie podoba (bo to ma w papierach wpisane).
    Wtedy szumowiny szybko by znalazły w systemie swoje miejsce w najgorzej płatnej robocie.
    A do tego awans powiązany z jakością pracy...
    Ludzie by zaczęli szanować pracę.
    a hołota by brukowała by ulice, wywoziła śmieci, zamiatała ulice...

    Tego zabrakło w PRLu .. za mało dyscypliny dyscypliny a za dużo tolerancji dla obiboków.
  • @Wican 09:14:06
    a ile leśniczy bierze za owe oznaczenie drzew?

    Może tańszy jest egzamin na leśniczego ?
  • @programista 09:17:53
    skąd wiedzieli ? (co nastąpi)
  • @programista 09:39:39
    to skąd mieli kasę ? prali brudne pieniądze?

    Zobacz, jaki teraz jest zamordyzm. Na wszystko, co robisz, musisz mieć uprawnienia. Jak sąd ma dodać trzy liczby do siebie, to powołuje biegłego.
  • @Oscar 09:41:10
    no i my na tych szubrawców głosowaliśmy, wypychając ich do KK.

    Sami powierzyliśmy państo kanaliom.
  • @interesariusz z PL 11:58:27
    Władza pierwsza zorientowała się w kłopotach gospodarki.
    Widać to w pierwszych książkach Kołodki wydawanych jeszcze w latach 80-tych.
  • @programista 10:17:47
    efekt skali obowiązuje w przemyśle,

    w rolnictwie nie, ponieważ na wielkoskalowe uprawy "czycha szarańcza".

    To wielkoskalowe rolnictwo uprawia całkiem inne rośliny, dlatego tak smakują.

    Za drobnego rolnictwa kupowało się ziemniaki na metry i wrzucało do piwnicy na całą zimę.

    Dzisiejsze ziemniaki po dwu tygodniach są do wyrzucenia.
  • @Wican 10:18:28
    Tę ekonomiczną likwidację drobnych rolników narzuciła Unia.
  • @programista 10:19:03
    Skoro banda siedziała nad zegarmistrzem, to dlaczego nie siedziała nad producentem części samochodowych ? Pamiętam.
  • @Wican 10:19:37
    Progamiści to najwięksi szkodnicy, jacy obecnie istnieją. Knocą oprogramowanie, i nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. A narody się męczą, na tych niewydarzonych kompach i smyrfonach.
  • @programista 10:25:50
    Nie, kolego, wcale nie dobrowolnie.

    Rząd zmusza do posiadania komputerów, a nawet do kupna windy.

    A spróbuj w szkole/uczelni napisać wypracowanie ręcznie.
  • @programista 10:27:47
    Gdyby warsztatów samochodowych było dostatecznie dużo, w dostępnych cenach, to po ulicach nie jeździłoby tyle niesprawnych aut.
  • @Oscar 10:47:18
    ;-)
  • @Wican 10:54:09
    Spółdzielczość w opini solidaruchów to socjalistyczny wymysł, do likwidacji.
  • @programista 11:03:48
    W PRLu władza była za słaba, no i dbała o swój wizerunek. Stąd opłacalność strajków. Tyle, że pracownicy tego nie widzieli. Taki debilizm na własne życzenie.
  • @programista 11:08:08
    Nie, kupujący często nie wiedzą, po co coś kupują, przynajmniej jeśli chodzi o produkty programistyczne.
  • @programista 11:14:29
    bredzisz,

    marka to zysk. Ten sam towar, a bierzesz i 10 razy więcej.
  • @marek500 11:40:08
    Przesadziłeś, ojciec zarabiał więcej za staż pracy, i jeśli przytoczona przez Ciebie relacja zarobków jest prawdziwa, to zarabiał mniej.

    Za PRLu, skoro państwo zafundowało tytuł magistra, to ów magister nie miał prawa marnować swoich umiejętności.

    A teraz? Znam inżyniera, co pracuje u McDonalda w bufecie.

    Mój laktoczek był naprawiany z 8 razy u mnie w domu, a jakże, przez inżyniera.

    Taki to teraz status polskiego inżyniera. Inżynier od kręcenia śrubek.
  • @Oscar 11:56:49
    Wynikało to z tego, że robociarz mógł pójść do prywaciarza, albo robić cokolwiek na czarno, na wolnym rynku.

    A inżynier mógł pracować tylko na państwowym (wyjątki nie przeczą tej regule).

    W związku z tym robociarzom trzeba było płacić więcej, rynkowo, a inżynierom jałmużnę za udostępnienie warsztatu pracy.
  • @interesariusz z PL 12:24:36
    Nawet jeżeli by nie wiedzieli, to naprawdę nie wypada twierdzić że się to wie na pewno.
  • @interesariusz z PL 12:35:57
    A nie z tego że "W PRLu władza była za słaba, no i dbała o swój wizerunek"?
  • @programista 12:03:15
    O, Kołodko to największy polski ekonomista. Jak został ministrem finansów, to wymyślił, że środek trwały może mieć watość jednego grosza. Długopis trzeba było wpisywać do rejestru środków trwałych, chyba że nie przetrwał jednego roku. To było życie.

    Kłopoty gospodarki, to jedno. Rograbienie majątku narodowego, to drugie.
  • @programista 12:37:36
    też, jednakże w przeciwieństwie do strajków, trudności w zdobyciu łap do roboty wynikały też z ekonomicznych praw rynku.
  • @interesariusz z PL 12:39:46
    Już Jaszczuk za późnego Gomułki przygotowywał reformę gospodarczą, bo widzieli narastające problemy. Ale że "W PRLu władza była za słaba, no i dbała o swój wizerunek" to zamiast reformy nastał Gierek i konsumpcja na kredyt.
  • @interesariusz z PL 12:43:44
    Warto sięgnąć jednak do Kołodki zamiast tylko go krytykować. Pisał on właśnie o problemie z przeniesieniem pracowników z produkcji dóbr inwestycyjnych do produkcji dóbr konsumpcyjnych. To zaś było niezbędne do naprawy gospodarki.
  • @interesariusz z PL 11:57:26
    Ja żałuję, że nie poszedłem do technikum leśnego. Lubię pracę na dworze, lubię lasy i łąki
  • @interesariusz z PL 12:11:17
    Wiem, a bredzą o jakimś wolnym rynku. Ja sobie radzę, ale wiem że tak wiecznie nie będzie. Bo presja na takich maluchów jak ja będzie się nasilać. na razie mam własny warzywniak i ileś sklepów do których dostarczam warzywa i owoce. Może jeszcze wejdę w zioła i w pieczarki. Oraz drobne przetwórstwo. Robię rewelacyjny ocet jabłkowy
  • @interesariusz z PL 12:32:13
    Mam znajomych geodetów. Dwuosobowa firma. Czy są niezbędni, to inna sprawa. Ale czasami kogoś zatrudniają. I wolą gościa po starym technikum albo nawet po dawnej zawodówce (byle jakiejś mechanicznej) niż współczesnego inżyniera
  • "Pytanie...
    ------------
    "Pytanie nie brzmi więc czy wtedy było gorzej - tylko dlaczego TERAZ nie jest lepiej?"
    ------------
    Trafne podsumowanie tematu - otóż światowy czarci pomiot raz nas operuje na tzw. nacjonalizację a raz na twz. prywatyzację - gdzie w obu przypadkach tubylcy zostają z ręką w nocniku.
    MY - sieroty po Polsce - jesteśmy pod specjalnym nadzorem światowego, czarciego pomiotu, który już kiedyś ustami pana, towarzysza Hitlera wypowiedział się jak widzi przyszłość Polaków. Rozpirzenie kompletne dorobku PRL - skazanie na banicję gospodarczą - zaradnych Polaków - to wypisz wymaluj - kontynuacja tego - co zapoczątkowano tutaj panem towarzyszem Hitlerem.
    Wniosek?
    Dlatego nie jest lepiej - bo tak ma być - jak jest teraz - i czuwa nad tym niemało sług Złego tutaj i za granicą. Zmniejszająca się populacja tubylców - to też kontynuacja niegdysiejszych starań pana, towarzysza Hitlera, który w tamtym czasie był prawą ręka światowego, czarciego pomiotu.
  • @Pedant 11:53:28
    Odblokowałem.:-))
  • @programista 12:45:19
    Chyba się nie rozumiemy,

    jedno, to widzieć narastające problemy, drugie to kraść w nadziei, że nastanie epoka, w której wszystko ukradzione zostanie zalegalizowane.

    Epoka Gierka, to przede wszystkim inwestycje, plus odrobina produktów konsumpcyjnych dla osłodzenia życia ... nielicznym.

    Kiedyś twierdziłem, że gdyby Fiatów 125p produkowano 10 razy więcej, socjalizm by się ostał.
  • @programista 12:49:23
    No, naukowiec z niego największy, tyle, że jako bystrzak czasem wali jak łysy o beton. Przykładem są wspomniane przepisy znoszące minimum wartości środka trwałego.
  • @Wican 13:02:42
    Też lubię, ale życie zrobiło ze mnie miastowego, bo nie mieszczucha.

    Kiedyś widziałem stary polski film o lasach. Leśnik narrator posługiwał się tak piękną polszczyzną, że się zawstydziłem własną.
  • @interesariusz z PL 14:29:52
    Epokę Gierka opisał dokładnie Jacek Tittenbrun w "Upadek socjalizmu realnego w Polsce".
  • @Wican 13:05:04
    Najciekawsze jest to, że tacy jak Ty, dostarczają do warzywniaków, a nie do klientów. Przejęcie dystrybucji na własne barki to jakby osobna działalność, ale może kiedyś taka epoka nadejdzie ze względu na powiększenie liczby odbiorców. Tu, na bruku, żadne warzywniaki nie powstaną, a te, które się jeszcze ostały, mają produkty gorsze niż w biedronce.
  • @programista 14:37:17
    I się z nim zagadzasz ?
  • @interesariusz z PL 14:38:15
    Nie mam powodów by podejrzewać tego autora o kłamstwa, bo był on przecież zagorzałym lewicowcem i z pasją opisywał patologie transformacji ustrojowej.
  • może istnieją inne powody porażki PRL?
    Jeżeli już tak zawzięcie rozmawiacie dlaczego tak się stało jak się stało to może coś zasugeruję. Czy nie przyszło wam do głowy że porażka państwa zwanego PRL (1952~1981) spowodowana była uzasadnioną nieodpornością na trudności spowodowane niewydolnością biednego państwa na skutek olbrzymich wojennych zniszczeń jak i interesów obcych względem olbrzymiego przyrostu demograficznego Polski?

    PS: proszę pamiętać że człowiek potrzebuje około 25 lat aby stać się w pełni produkcyjnym a przyrosło nas wtedy bezprecedensowe 16 milionów z 24 którym naturalnym jest iż trzeba było dawać a nie zabierać. Dodam jeszcze iż moim zdaniem Gierkowi bardzo mało zabrakło aby te przeszkody pokonać i wyprowadzić kraj na prostą. Nie udało się a szkoda.
  • @Stara Baba 14:59:47
    Polecam do zapoznania się z motywami reformy gospodarczej przygotowywanej przez Jaszczuka. Dodatkowo zaś "Ontologię socjalizmu" Staniszkis pod względem relacji gospodarczych z ZSRR.

    Sądzę że przyczyna była dużo prostsza niż

    "uzasadnioną nieodpornością na trudności spowodowane niewydolnością"
  • @Stara Baba 14:59:47
    Link do materiałów o reformie Jaszczuka:

    http://docplayer.pl/19333729-Dekada-gierka-wnioski-dla-obecnego-okresu-modernizacji-polski.html
  • @interesariusz z PL 12:32:13
    Piszę co wiedziałem. Chociaż mógł mieć więcej. Który ojciec i mąż przyzna się ile zarabia ? A z wykorzystaniem tych magistrów to się bardzo mylisz. W ojca biurze pracowało ze 30 - 40 projektantów a inwestycji było może na z 5. Młodzi którzy przychodzili to na dobrą sprawę byli kreślarzami, a większość projektantów projektowała ,,na archiwum'' ich projekty nigdy nie ujrzały światła dziennego. Jak by to biuro działało na zasadach rynkowych to zatrudniało by może z 10-15 osób. Dodatkowo dochodziło dopisywanie się do projektów. Mój ojciec projektował i nadzorował dużą inwestycję która do dziś działa i dała olbrzymie zyski, a na otwarciu i rozdawaniu nagród był w trzecim rzędzie. Tylu ,,tfurcuf'' się dopisało.
  • @programista 15:05:38
    Nie polecaj mi człowieku tych "bełkotów". Dla ludzi urodzonych do paplaniny zawsze będzie coś, jakaś wymówką aby tylko zakryć prawdę gdyż po jej ujawnieniu nie można już "bełkotać". Takimi ludźmi są wymienieni.
    Żyłem w PRL, pracowałem w PRL, wychowywałem dzieci w PRL jak i budowałem ten PRL. Żaden bełkot "ekspertów" mnie nie przekona bo jak to
    Lombard śpiewał "przeżyj to sam".
    To my Polacy spieprzyliśmy PRL poprzez własną niecierpliwość. Mimo iż pod żadnym względem nie zrównuję się z ludźmi odpowiedzialnymi za przebieg wydarzeń i tą zagładę PRL-u jednak jestem Polakiem i ciężar tego co się stało spada także i na mnie. Zawsze można było zrobić coś lepiej, czegoś więcej!
  • @Stara Baba 15:24:27
    "Zawsze można było zrobić coś lepiej, czegoś więcej!"

    Tego właśnie dotyczą polecane treści. Można by się z nich dowiedzieć konkretnej co to były za "cosie" i "czegosie". Warto może przełamać własną niecierpliwość i spróbować poznać punkt widzenia innych ludzi.
  • @programista 10:57:59
    "o części było to zasługą niewydolności produkcyjnej PGR-ów, bo okazywało się że małe prywatne gospodarstwa były bardziej rentowne niż wielkoobszarowe PGR."

    Rozmawiałem z byłym urzędnikiem co nadzorował grupę PGRów. Powiedzial, że znaczna część z nich była rentowna i zostały zlikwidowane odgórnie przez neoliberalnych oszołomów. A mogli chociaż pomóc je przekształcić w spółdzielnie.

    Zaś te "nierentowne" w sumie się opłacały społeczeństwu bo koszty bezrobocia i demoralizacji okazały się wyższe.

    Liberalizm to ludożercza ideologia.
  • @programista 14:42:15
    "był on przecież zagorzałym lewicowcem i z pasją opisywał patologie transformacji ustrojowej."

    A ja byłem liberałem, gdy mało kto o liberaliźmie u nas słyszał, około czterdzieści lat temu. Przechodziłem dziecięcą chorobę prawicowości (parafrazując Lenina). Potem mi przeszło ale dalej się wstydzę.
  • @interesariusz z PL 14:37:25
    Ja też do klientów. Mam jeden mały sklepik. Do tego targi rolnicze 2 razy w roku w mojej miejscowości. I jak ktoś wie, to przyjeżdża do mnie kupić np. sadzonki pomidorów czy ogórków. Ja bez chemii, stąd jakoś dobra, acz nie tak wydajna jak z chemią. Ale spokojnie.Sprzedaje też sadzonki papryk, w tym ostrych. I tutaj to opłacalność pewna. Z jednej sadzonki przez sezon będzie 100-150 sztuk papryczek (chodzi o małe ostre)-zależy od pogody, od jakości gleby, itd.
    Ja sam rozwożę do sklepów, stąd wstaję o 4-5 rano. Ale czas mam nienormowany i zawsze laptop lub telefon pod ręką. Stąd mogę komentować niemal o każdej porze. I robota przy domu. U nas gleba kiepska lub średnia. Mam tylko 0,4 ha klasy 3. A tak to klasa 4 . Na moą Ziemię Lubuską, i tak nieźle.
  • @programista 15:36:20
    Dlaczego teoretycy mieliby być autorytetami?
  • @Pedant 16:58:44
    Oczywiście, że były wśród nich firmy rentowne a decyzja o likwidacji, była decyzją polityczną
  • @Wican 19:46:38
    "Dlaczego teoretycy mieliby być autorytetami?"

    Neoliberalizm jest mentalną pułapką. Kilka prostych formuł, które nastolatek może przyswoić i mieć "odpowiedzi" na wszystkie pytania.

    Niestety czy na szczęście nie pasują one do rzeczywistości :)
  • @programista 10:19:03
    Ile ty masz lat?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 20:39:12
    Zobacz, jakie to jest zdumiewające, pusta dyskusja dotycząca oceny epoki Gierka zajęła ludkom tyle wysiłku,

    jakikolwiek temat dotyczący tego, co mamy zrobić, na co możemy mieć wpływ, nikogo nie interesuje.

    Ot, i całe polactwo.
  • @marek500 15:12:57
    A jak myślisz, ile projektów miał każdy ze współczesnych wieżowców ?

    Niby kapitalizm, a większość projetków do szuflady.
  • @Pedant 20:09:20
    Każdy doktryner styknie się boleśnie z rzeczywistością. I jeśli jest mądry, to będzie elastyczny
  • @interesariusz z PL 22:44:27
    Bo wpływ to mogę mieć tylko na swoje małe środowisko. I na nic więcej. I w sumie nawet nie potrzebuje tego aż tak bardzo.
    Ja na swoim małym podwórku funkcjonuję i tyle. Póki co, to dosyć niezależnie, choć pętla się zaciska. Jeszcze więcej marketów i padnie reszta małych sklepów. Wtedy odbiorców mał nie będę, bo z marketami się nie zadaje. Nie moja liga. Wolę robić interesy z porównywalnymi potencjami
  • @interesariusz z PL 22:48:13
    Mylisz zasady. Dzisiaj biuro dostaje jakieś zadanie. Projektanci pochylają się nad problemem i dają propozycje. Wybiera się najlepszą i cały zespół nad tym pracuje. Wtedy było inaczej. Po pierwsze był nakaz pracy, więc w takich biurach spora część projektantów nie nadawała się nawet na palaczy a co dopiero mówić o projektowaniu. Miałem znajomych inżynierów po mechanizacji rolnictwa, wątpię czy któryś z nich potrafił by zaprojektować sochę do orania. Co nie znaczy że byli debilami. Np. jeden do dzisiaj dobrze sobie radzi jako grafik, drugi niestety nie żyje, ale doszedł do wysokich stanowisk w NBP. Wracając do tematu to wtedy np. biuro dostawało do zaprojektowania np. zakład naprawy taboru. Zajmowali się tym ci którzy potrafili, reszta dostawała zadanie zaprojektowania np. parowozu czy drezyny i siedzieli przy tym miesiącami i nikt od nich nie wymagał jakiś postępów. To było bardzo męczące. Wiem to po sobie. Pracowałem na dostrajaniu i uruchamianiu urządzeń laboratoryjnych. W miesiącu musiałem zrobić 50 szt. Jak się przysiadłem to w ciągu 8 godzin robiłem 12 szt. Wiesz ile zdrowia mnie kosztowało żeby rozłożyć sobie tą pracę na miesiąc ? Do domu wracałem bardziej wykończony niż jak bym rozładowywał wagony węgla.
  • @Wican 19:45:15
    Szacun panie Wican za bezcelową walkę z wiatrakami(programista). Facet który zna PRL z filmów Barei jawi się tu jako ekspert gospodarczy(balcerowicz bis?). Może odda mu Pan swój warzywniak i po roku ocenimy jego zdolności i inwencję. W czasie tego urlopu zapraszam do siebie na wieś, moja żona od lat walczy z uprawą pomidorów i innych warzywek w trudnych warunkach górskich więc pomoc specjalisty się na pewno sprzyda. Co do programisty - to on żadnym programistą nie jest bo to wymaga logicznego myślenia i systematycznej pracy a nie tępego powielania cudzych bredni{programów?-stąd zapewnie programista).
    PRL rajem nie byl ale na pewno był lepszy niż to badziewie co mamy dzisiaj, a mówię to pomimo tego, że w dzieciństwie zbierałem butelki koło sklepu co by kupić czekoladę mleczną Wawel za rybaka.
    Ogólnie dyskusja bezsensowna, bo ile argumentów byście nie użyli to na końcu i tak tępaki wam wytkną, że przecież paszportów to w domu nie mieliście. Sorry ale idę lepiej do obory, a tam nie ma programistów(jeszcze)
  • @marek500 11:12:10
    ?? Jakie zasady mylę?

    Podajesz niby kotrprzykład, który wcale taki nie jest. Pomijając, iż projektanci "pochylają się nad wymaganiami i wizjami ich wypełnienia", problemy to nie ich liga, to wiele wieżowców miało alternatywne projekty. W taki wrocławiu jeden z nich (gotowych projektów budowlanych) wybrano po rozstrzygnięciu sporu sądowego dotyczącego oddziaływania na otoczenie, w drugim przypadku wybrano z gotowych projektów ten o dużo mniejszej kubaturze, bo tyle powierzchni sprzedano na pniu.


    Wśród każdej kadry są lepsi i gorsi. Co ma nakaz pracy do jakości absolwentów?

    Twoje przyznanie się, że byłeś sabotażystą, pozwala ocenić tendencyjność twoich ocen. Jak i to, że dalej sabotoweś, mimo, że cię to męczyło. Ja, gdy wykonałem robotę w lot jechałem sobie na narty, albo bawiłem się w inny sposób, gdy pogoda była kiepska. Tak to naprawdę wygłądało, ów "socjalizm".
  • @d.jaś 19:50:08
    A które góry? Ja mieszkam na Ziemi Lubuskiej. W sumie w jednym z najmniejszych powiatów w Polsce. W powiecie niedzolnym do samodzielności. Jak wyszły długi to zapytałem starosty skąd (bo musieli wprowadzić program naprawczy). I okazało się, że pierwszy kredyt wzięli po pierwszym roku budżetowym na "pokrycie bieżącego deficytu". Na uj więc powiatY/ W obecnej postaci?

OSTATNIE POSTY

więcej
  • EKONOMIA

    Ekonomia – wiedza tajemna?

    Podatki mają być niższe, kwota wolna od podatku wyższa, darmowa służba zdrowia bardziej dostępna i oczywiście jednocześnie w pełni prywatna (razem z oświatą). Oto krótki kurs przeciętnej wiedzy ekonomicznej Polaków... czytaj więcej

  • POLITYKA - POLSKA

    NATO? Lubimy, ale nie wierzymy

    Przed kilkoma tygodniami szalenie interesujące wyniki badań przedstawił amerykańska think tank Pew Research Center (finansowany przez ważny ośrodek neo-konstwa, The John Templeton Foundation). czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Wojna o węgiel

    Kwestia “rosyjskiego węgla” stała się nagle tematem kampanii wyborczej w Polsce, dodatkowo uwypuklonym przez tyleż intensywnie, co szybko wygaszone przez rząd protesty górnicze. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829