Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1012 postów 542 komentarze

„Imperium, gdy powstanie…”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

48 procent Polaków uważa, że „jakaś część któregoś z sąsiednich krajów - w rzeczywistości należy do Polski” – wynika z badań przeprowadzonych przez amerykański think tank Pew Research Center.

 Jesteśmy więc w ścisłej czołówce europejskich instynktów rewizjonistycznych, po Węgrzech, Grecji i Bułgarii, co tylko dowodzi, że nasz naród ma lepsze wyczucie geopolitycznych konieczności politycznych niż zarządzająca nim klasa polityczna.

 

Podobnie bowiem jak przed wojną II RP zupełnie nieracjonalnie broniła systemu wersalsko-ryskiego, krępującego tylko naturalny rozwój mocarstwowych tendencji Polski – tak i dziś przywiązywanie nas do systemu jałtańskiego w sytuacji, gdy ten dawno już stracił swe podstawy jest albo skrajną ignorancją, albo wprost sabotażem. Wszystkim szczerze wyrażającym niepokój wobec obecnego terytorialnego stanu posiadania Polski warto wszak przypomnieć, że bez przesuwania jednego słupka granicznego III RP straciła najpierw suwerenność ekonomiczną, stając się w istocie częścią gospodarczą Wielkich Niemiec, następnie zaś wyrzekła się suwerenności politycznej na rzecz superpaństwa europejskiego. Niczego więc z naszych granic zachodnich stracić nie możemy, będąc już zarazem i landem, i euroregionem, niczym więcej niż prowincją obcych struktur geopolitycznych – a jednocześnie sami panicznie i rozpaczliwie bronimy się przed uznaniem, że także na wschód od Bugu ład jałtański również ostatecznie się załamał i tylko idioci by z tego nie skorzystali.

 

Trianon

 

Zastanówmy się zresztą – w czym sytuacja Polaków podobna jest do położenia nie mających złudzeń ni skrupułów Węgrów, Greków i Bułgarów? W pierwszym przypadku wszystkie fakty są znane: już w 1920 roku, w traktacie w Trianon Węgry zostały ograbione z 71 proc. swojego terytorium, a w stosunku do zaludnienia okrojonego kraju prawie połowa narodu znalazła się na terenach oddanych jego sąsiadom. „Nem! Nem! Soha!” – Nie, nie, nigdy! -  zawołanie oporu wobec rozbiorów było determinantą polityki węgierskiej aż do końca II wojny światowej i choć uśpione w okresie komunistycznym – nie zostało ani zapomniane, ani odrzucone współcześnie, stając się nieoficjalnym, ale realnie realizowanym celem racjonalnej polityki narodowej Węgier na terenach zabranych, czyli na południowej Słowacji, w Siedmiogrodzie, Banacie, Wojewodinie i Zakarpaciu. Budapeszt, choć przecież u steru rządów zmieniały się tam rozliczne formacje demoliberalne – nigdy nie stracił z oczu kwestii narodowej i (nazywając to po imieniu) mocarstwowej Węgier, nie upierał się, że „najważniejsze jest popieranie demokracji na Słowacji” albo że „niepodległa Rumunia osłania Węgry przed agresją rosyjską”. Nigdy też nie miano tam żadnych złudzeń wobec rozpadu tworu znanego jak Ukraina i konsekwentnym wspieraniem mniejszości węgierskiej na terenach zajmowanych obecnie przez kijowskie niby-państwo - przygotowuje się alternatywę na czas jego ostatecznego upadku. Słowem – choć tak lubimy napawać się przyjaźnią polsko-węgierską, to nie używamy jej do nauki własnej, tzn. do choćby częściowego odbudowania wpływów narodowego centrum na terenach niegdyś nam ukradzionych. A przykład wydaje się jasny – Budapeszt nie zgłasza dziś oficjalnie żadnych roszczeń terytorialnych, natomiast na tyle pomaga Węgrom w Rumunii, Serbii i na Słowacji, że stanowią one liczącą się siłę polityczną w tych państwach. Czym innym natomiast jest kloaka ukraińska, z której w chwili próby – zakarpaccy Węgrzy z całą pewnością postarają się wydostać. A przecież oficjalnie jest ich tam raptem ok 160 tys. (nieoficjalnie ok. 250 tys.), podczas gdy Polaków grubo ponad milion sto tysięcy! 

 

Megali Idea

 

Pewność 67 proc. Węgrów znakomicie wiedzących, że ¾ ich ojczyzny jest obecnie okupowane – jest nieco tylko silniejsza niż to samo przekonanie 60 proc. Greków. W ich przypadku naturalny sentyment dotyczy oczywiście terenów objętych niegdyś Megali Idea, utraconych, gdy z poduszczenia brytyjskiego Grecja dała się 100 lat temu użyć do próby rozbioru Turcji, tracąc Smyrnę, Ionię i całość obszarów od czasów starożytnych przynależnych cywilizacji helleńskiej. Również anglosaska geopolityka uniemożliwiła Enosis – zjednoczenie z Cyprem. Realnie więc terenem narodowej ekspansji Aten pozostaje obecnie północny Epir, terytorium przez mocarstwa arbitralnie przyznane Albanii w czasach, gdy była im ona akurat potrzebna. Jest to zresztą zmora wielu państw położonych w węzłach geopolitycznych, że zostały one utworzone, wraz z całym narodami po prostu dla interesów wielkich sił tego świata (historycznie w Europie przez stulecia dotyczyło to m.in. Portugalii, samej Grecji, Belgii czy Norwegii, by nie wymieniać całej masy państw i nacji wykreowanych w ciągu ostatnich dwóch stuleci czy nawet kilku dekad). Niemniej jednak teraz państwa te i narody niestety jednak istnieją – i trudno byłoby je ignorować. 

 

No chyba, że znajdują się obecnie w fazie zaniku, co przydarza się np. tzw. Litwinom, których zostało na Litwie wszystkiego coś ok. 1,8 mln, co przy największej nawet bierności asymilacyjnej Polaków - nie powinno wszak stanowić najmniejszego nawet problemu. Mówiąc brutalnie – nacja (?) ta w najmniejszy nawet sposób nie mogłaby zagrozić ni zaszkodzić Polakom, gdyby ci nie chcieli na to pozwolić, a wobec tendencji demograficznych zaniknie znacznie szybciej niż mogłoby się to kiedykolwiek przydarzyć naszemu narodowi. Na co więc jeszcze czekamy? To Grecy, mimo świadomości, że demograficznie nie mogą się mierzyć z Albańczykami - twardo wspierają 200 tys. swoich rodaków w Epirze (stanowiących ok. 6 proc. ludności), a my nie umiemy realizować polityki państwowej i narodowej na Wileńszczyźnie z jej historyczną WIĘKSZOŚCIĄ polską?

 

Słoniowa pamięć Bułgarów

 

Trzecie miejsce na podium rewizjonizmu zajmują Bułgarzy, chyba najcichsi z pokrzywdzonych. Wypędzeni okrutnie z Tracji Zachodniej (przez Greków), pozbawieni Macedonii (a nawet świadomościowo rozdzieleni już ze swymi tamtejszymi braćmi, którzy wyewoluowali w odrębny naród), wypchnięci z Dobrudży. A mimo to ten spokojny, acz twardy naród również nie rezygnuje z geopolitycznej aktywności – i to opartej o więzi etniczne trwające stulecia. Oficjalnie co najmniej 200 tys. Bułgarów żyje wszak w ukraińskim obecnie Budziaku, w okolicach Odessy (a także w Mołdawii). Również ich wsparcie jest priorytetem w polityce Sofii słusznie uznającej, że mimo własnych problemów – i tak jest atrakcyjniejsza od kijowskiego bardaku. A my nie pamiętamy, że około 60 tys. Polaków od ponad pięciu wieków mieszka w Inflantach Polskich, obecnie pod zarządem łotewskim, z zamykanymi polskimi szkołami i bez zwrotu majtków (hojnie za to rozdawanych „ofiarom holocaustu” itp.). I znowu, okazuje się, że III RP jest głupsza i od Bułgarów…

 

Polska państwem rewizjonistycznym

 

48 proc. Polaków wie i widzi, że ziemie polskie są dziś pod zarządem Ukrainy, Litwy, a także Białorusi, Łotwy i Czech. Najwyższy czas, by tak znaczącej grupie naszych rodaków, a także wszystkim mieszkającym na ziemiach zabranych – przedstawić konkretny program działania. Opierać się on musi nie tylko na bezwzględnym priorytecie wspierania siły polskiej (ochrona polskiego dziedzictwa kulturowego – wsparcie finansowe mniejszości i odzyskanie własności polskiej – polityka podniesienia prestiżu i pozycji politycznej Polaków i Polski na terenach ukradzionych) – ale i na rozpoznaniu słabych punktów paserów obecnie zarządzających ziemiami polskimi, przy ustaleniu kalendarium i priorytetów działania. W skrócie wydają się one dość oczywiste:

 

zawalenie się Ukrainy jest tylko kwestią czasu, już dziś więc należy zrobić wszystko, by zabezpieczyć na jej terenie własność polską, a docelowo nie dopuścić do powstania na historycznych ziemiach polskich nazistowskiego państewka okupujących Lwów banderowców (ogranicznikiem działania polskiego nie może zaś być nawet przedwojenna granica polska wobec skupisk polskich położonych dalej na Wschód, na Podolu i Bracławszczyźnie);

 

Litwa jako nacjonalistyczne państewko dziwacznie wymyślonej nacji auksztockiej znika w oczach, co czyni kwestię dalszej organizacji tego terytorium wyzwaniem dla Polski, ze szczególnym uwzględnieniem interesów ludności polskiej, rdzennej dla Wileńszczyzny;

 

Białoruś jest dziś geopolitycznym stabilizatorem Europy Środkowej, jedynym w pełni suwerennym państwem na tym obszarze, mniejszość polska odpowiednio wsparta, a nie rugana jak dotąd z Warszawy - może w dziele tym odegrać znaczącą rolę. Podobnie jak niegdyś Unia Polsko-Litewska, tak dziś jak najbliższa współpraca polsko-białoruska powinna stanowić fundament polskiej geopolityki i polityki bezpieczeństwa;

 

nikomu nigdy niepotrzebne państewko łotewskie dematerializuje się i demograficznie, i ekonomicznie, zostaje nam więc pilnować interesów naszych rodaków w Inflantach Polskich, kiedyś nie wiedzieć czemu oddanych pod władzę Rygi.

 

48 proc. Polaków wie, że okoliczności historyczne sprawiły, że potężne połacie Polski znajdują się obecnie poza granicami państwa polskiego. Oczywiście, szczególną uwagę powinniśmy skupić na tym, by nie stracić niczego z tego, co już posiadamy. Więcej, musimy także wyzwolić się z krępujących nas dziś zależności – odzyskać suwerenność gospodarczą i polityczną. Prawdziwie niepodlegli będziemy jednak dopiero odzyskując także wszystkie nasze przesłanki mocarstwowości – nasze Ziemie Zabrane. 

 

Rację bowiem mieli kodyfikatorzy idei i programu Polskiego Imperium, Stanisław Cat-MackiewiczAdolf BocheńskiBolesław Piasecki – w naszym miejscu Europy nie ma miejsca na państwo słabo i małe. Musimy zatem jako naród przypomnieć sobie co pisał Bocheński sucho, ale miażdżąco dowodząc: „Polska nie jest państwem zainteresowanym w utrzymywaniu status quo europejskiego. Polska jest typowym państwem rewizjonistycznym”.

 

Takim oczywistym dziś żądaniem jest rewizja Jałty na odcinku wschodnim. Lord Curzon nie żyje. Czas pogrzebać i jego bękarcią linię.

 

Konrad Rękas

Myśl Konserwatywna

 

 

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Punkt widzenia ND-ckiego oszołomstwa.

    Polska to idea współżycia i ta idea, jeśli obejmuje wszystkie aspekty - staje się ideą cywilizacyjną.
    Imperium to zakres oddziaływania idei cywilizacyjnej.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:02:58
    Ale bzdura. Pan sobie wymyślił coś , co nigdy nie zaistniało i próbuje pan tym zainteresować innych. Poza tym, znowu wykazał się pan ignorancją. Bocheński i Cat Mackiewicz to "NDeckie oszołomstwo"? Polska to idea współżycia? A nie historyczne państwo? i Cywilizacja odrębną? A jaką ta cywilizacja posiada architekturę? Do szkoły, sio. Są uniwersytety trzeciego wieku. Może tam trafiłby pan kogoś kompetentnego i wreszcie nauczył się podstaw?
  • @Wican 16:11:41
    Jednemu Wicanowi kneź Dreptak uciął to i owo; teraz taki się tu wywnętrza korzystając z ochrony dla LGBT i innych niedoróbek.
  • Nie należy z góry odrzucać sugestii
    Autora zawartej w powyższym jego tekście - tylko rozważyć wszelkie takie sytuacje w których - zgrabione ziemie w/w narodom mogłyby być im zwrócone. Nie chodzi o to, że narody ograbione same sobie odbiorą te zagrabione tereny - bo to nie wchodzi w grę. Chodzi o to, że ziemie te mogą być zwrócone - bez pytania o zgodę zainteresowanych - i co wtedy? Czy atrapa Polska wzorem Węgrów robi cokolwiek na taką okoliczność - i podtrzymuje więź z Polakami odłączonymi od Polski w wyniku II WŚ?
    Wniosek?
    Gdyby rzeczywiście właściciele świata postanowili oddać zagrabione tereny państwom określonym przez Autora - w ramach nowo-starego etapu mądrości - to Polacy - jak zwykle - i w takich okolicznościach zostaliby z ręką w nocniku.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:02:58
    Panie Wojtasie, nie dodawaj pana Rękasa coraz niebezpieczniejszym fantazjom znacznika Narodowej Demokracji. Toż to ( w wydaniu " naszego korespondenta" na Wyspach i wśród polskich konserwatywnych ekspansjonistów) pomieszanie mesjanizmu sanacyjnego z zupełnie antypolską akceptacją " rugów pruskich".

    Ciągle się zastanawiam, co powstrzymuje pana Rękasa, wobec licznej diaspory polskiej, przed żądaniami autonomii polskiej na Wyspach, z których tak dzielnie nam " doradza" co jest naszym polskim obowiązkiem ? Domyślam się, że nie czyni tego ze słusznej obawy, że rząd angielski może mieć mniejsze poczucie humoru niż nierządy na Ukrainie i Litwie, nie mówiąc już o administracji gubernatorskiej w Polsce.
  • WPS
    @Autor
    " 48 procent Polaków uważa, że „jakaś część któregoś z sąsiednich krajów - w rzeczywistości należy do Polski” – wynika z badań przeprowadzonych przez amerykański think tank Pew Research Center",

    1. Nie wiedziałem, że nagle pan za tak autorytatywne uważa amerykańskie sondażownie ?

    i dalej :

    " 48 proc. Polaków wie i widzi, że ziemie polskie są dziś pod zarządem Ukrainy, Litwy, a także Białorusi, Łotwy i Czech. Najwyższy czas, by tak znaczącej grupie naszych rodaków, a także wszystkim mieszkającym na ziemiach zabranych – przedstawić konkretny program działania"


    2. Kto jest konkretnie tym " oczekującym" ?, jak liczna jest ta grupa?, jaki jest jej przekrój wiekowy, socjologiczny, narodowościowy i polityczny?
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:43:33
    I co jeszcze? To PiSdzielcy chronią te niedoróbki. Sam Kaczelnik. Wszak chyba nie brał ze sobą Rabieja dla intelektu?
  • @stanislav 19:29:14
    No i co ja mam z Panem począć?

    Miły Pan jest, chociaż tak niegrzeczny i ograniczony. Proszę przyjąć do wiadomości, że taki program jest teraz Polsce potrzebny.

    A wszystko, co Pan pisze - opiera się na złudzeniu, że to, co głosi Pańskie środowisko ma jakiekolwiek znaczenie.

    Proszę się więc nie żołądkować.
  • Autor wkazuje ambitne cele.
    I jest za to krytykowany. To przerażające. Przecie P. Rękas nie proponuje pójścia na Wilno czy Lwów tylko proponuje przygotowanie narodu polskiego na taką możliwość. A tu odezwali się krótkowzroczni komentatorzy, w tym kandydat na kandydata na prezydenta. Pokazał, że z odwagą to u niego tak samo jak z odwagą u Dudy.
    Poważne państwo powinno rozważać choć taką możliwość i mieć przygotowane scenariusze. Ale kandydat na kandydata boi się nawet o tym pomyśleć.
    A to tylko oznacza przygotowanie na różną ewentualność. I co Polsce to mogłoby zaszkodzić? Bez takich ambitnych planów, III RP jest kolonią Niemiec, USA i Izraela. Bez takich planów. Powtórzyłem, bo chyba niektórzy nie zauważyli o boją się tego, co już dawno nastąpiło?
  • @Autor
    Zwykle pisze Pan trzeźwo, ale uważa za konieczne od czasu do czasu przypomnieć czytelnikowi, że nie wszystko jest w Pana przypadku "w porządku".

    //48 procent Polaków uważa, że „jakaś część któregoś z sąsiednich krajów - w rzeczywistości należy do Polski” – wynika z badań przeprowadzonych przez amerykański think tank Pew Research Center.

    Jesteśmy więc w ścisłej czołówce europejskich instynktów rewizjonistycznych, po Węgrzech, Grecji i Bułgarii, co tylko dowodzi, że nasz naród ma lepsze wyczucie geopolitycznych konieczności politycznych niż zarządzająca nim klasa polityczna.//

    Niestety, poziom postaw rewizjonistycznych jest w 100% skorelowany z głupotą "antykomunistyczną" charakterystyczną dla wyborców elit postsolidarnościowych, fisiem na punkcie kultu "żołnierzy" "wyklętych", kompletnym brakiem zrozumienia dla realiów politycznych polegającym na chęci odtworzenia (w XXI wieku!) II RP i "zwyczajnym" DEBILIZMEM.

    Jest to więc nie objaw zdrowia, tylko jeden z wielu symptomów totalnego upadku myśli w ogóle a myśli politycznej wszczególności wśród polskiego społeczeństwa. 30 lat postsolidarnościowej edukacji historycznej jak się okazuje nie poszło na marne i statystyczny polski głupek ma dziś kompletny kociokwik w swojej i bez tego niezbyt rozgarniętej główce.

    Naród polski przy swoim potencjale demograficznym, ekonomicznym i intelektualnym potrzebuje państwa dokładnie tej wielkości i w dokładnie tym kształcie terytorialnym co PRL, a jedyna korekta jaka jest potrzebna - to pozbycie się mniejszości ukraińskiej, białoruskiej, litewskiej i niemieckiej - w ramach WYMIANY za mniejszości polskie w tych państwach. I tyle.

    Wszelke projekty "rewizjonistyczne" oznaczają po pierwsze włączenie do polskiego państwa znacznych mniejszości narodowych (osłabienie spójności ludności państwa, przetestowane do bólu w II RP) a po drugie - otwarcia drogi do rewizji WSZYSTKICH polskich granic. I teraz możemy skomentować to:

    //48 proc. Polaków wie, że okoliczności historyczne sprawiły, że potężne połacie Polski znajdują się obecnie poza granicami państwa polskiego. //

    A jaki procent Niemców, Ukraińców i Litwinów wie to samo o różnych terytoriach III RP? ...

    //Rację bowiem mieli kodyfikatorzy idei i programu Polskiego Imperium, Stanisław Cat-Mackiewicz, Adolf Bocheński, Bolesław Piasecki – w naszym miejscu Europy nie ma miejsca na państwo słabo i małe.//

    Ja wiem, że wielkomocarstwowe bredzenia różnym polskim tępakom bardzo się podobają, schlebiają ich ego i ich szajbie, ale pora wyleczyć się z tej infantylnej mentalności "elit intelektualnych" ukształtowanych w II RP. Czesi ani Słowacy, mimo posiadania mniejszych państw w bardzo podobnym miejscu Europy nie mają podobnego "kompleksu wielkości", a potrafią dbać o swoje interesy narodowe jakby lepiej niż "genialni" wielkomocarstwowi Polacy. Wniosek jest taki, że można być państwem średniej wielkości w tym miejscu Europy i da się tu osiągać cele narodowe o ile tylko się ma interes narodowy na uwadze a nie - MŻONKI. Poza tym że narodowi polskiemu terytoria wschodnie II RP (zamieszkane w większości przez śladowy odsetek Polaków) nie są do niczego potrzebne ani ekonomicznie ani jako "Lebensraum", ani jako rezerwuar obcych mniejszości, którymi Konrad Rękas w przypływie szaleństwa chce koniecznie zanieczyszczać państwo polskie, to na szczęście nie ma (i nie będzie) tych CHORYCH wizji ani czym ani jak zrealizować. Poza tym - po co "zdobywać" dla polactwa te ziemie na wschodzie, jak ono nie potrafi się wybić na niepodległość nawet na tym, co niby jeszcze dziś "ma"? Po to, żeby powiększyć żydowsko-niemieckie kondominium, bo na nic więcej jak bycie żydowsko-niemieckim kondominium (i modły do żydowskiego boga oraz czynienie z jego proroka "króla" Polski) XXI-wiecznego polactwa intelektualnie nie stać?

    Szanowny Panie Konradzie, od lat czytuję Pana teksty i muszę Panu z przykrością napisać, że ostatnio chyba zaczął Pan za dużo obcować z wariatami w ramach działań w "Powiernictwie Kresowym", w związku z czym przejął Pan część ich idei rodem z Tworek. Sugeruję Panu, cytując klasyka: „Ludwiku Dorn i Sabo! Nie idźcie tą drogą!”.
  • @Wican 20:20:06
    //Autor wkazuje ambitne cele.
    I jest za to krytykowany. To przerażające. Przecie P. Rękas nie proponuje pójścia na Wilno czy Lwów tylko proponuje przygotowanie narodu polskiego na taką możliwość.//

    Pan raczy nie zauważać, że to "przygotowywanie narodu polskiego" niezawodnie wywoła reakcję - niekoniecznie tylko państwa i narodu znajdującego się aktualnie na celowniku polskich pensjonariuszy Tworek, kształtujących "geopolityczne" koncepcje pana Rękasa. Celem wymierającej demograficznie Polski powinno być ściągnięcie mniejszości polskiej do kraju by ratować terytorium Polski przed zalewem obcych etnicznie, rasowo i kulturowo imigrantów ekonomicznych. Zamiast tego pan Rękas proponuje zbudowanie, niepotrzebnego Polakom do niczego państwa wieloetnicznego poprzez siłowe przyłączenie dotkniętych różnymi kryzysami państw, których ludność głęboko Polaków nienawidzi (i ma za co nienawidzić). Niech lepiej pan Rękas zajmie się myśleniem i wykładaniem jak odzyskać POLSKĄ WŁASNOŚC W POLSCE, bo jakoś od 15 lat nie widzę, żeby coś w tej kwestii osiągnął. A potem niech zacznie się zastanawiać jak to zrobić, żeby Polacy ze swoją mentalnością (ok, "tylko" 48% Polaków) nie byli postrzegani przez wszystkich sąsiadów jako chroniczny wrzód na tyłku i potencjalne zagrożenie, bo marnie się to może skończyć.

    Potrzeba wyjaśnień dlaczego? Pan chyba nie rozumie dyplomatycznych konsekwencji pojawienia się w polskich ośrodkach decyzyjnych takich koncepcji:

    //48 proc. Polaków wie i widzi, że ziemie polskie są dziś pod zarządem Ukrainy, Litwy, a także Białorusi, Łotwy i Czech. Najwyższy czas (...) przedstawić konkretny program działania. Opierać się on musi nie tylko na bezwzględnym priorytecie wspierania siły polskiej (...) – ale i na rozpoznaniu słabych punktów paserów obecnie zarządzających ziemiami polskimi, przy ustaleniu kalendarium i priorytetów działania.//

    Pomysły pana Rękasa to skonfliktowanie się ze wszystkimi sąsiadami (bo polski rewizjonizm automatycznie uruchomi niemiecki rewizjonizm, który równie automatycznie znajdzie w Ukraińcach, Białorusinach, Litwinach (tfu, tfu, przeklętych Auksztotach), Łotyszach a nawet ... Czechach (z którymi red. Rękas też chce mieć na pieńku) wiernych sekundantów przeciw Wielkiej Polsce Rękasowej.

    //I co Polsce to mogłoby zaszkodzić? Bez takich ambitnych planów, III RP jest kolonią Niemiec, USA i Izraela. Bez takich planów. Powtórzyłem, bo chyba niektórzy nie zauważyli o boją się tego, co już dawno nastąpiło?//

    Chce Pan przez to powiedzieć, że jak będziemy mieć TAAAAAKIE PLANY, to nam się od razu poprawi w kwestii bycia kolonią Niemiec i Dwóch Izraelów (to sarkastyczne pytanie retoryczne)? Może dlatego sytuacja jest jaka jest, że są chętni do bredzenia o "rozpoznaniu słabych punktów paserów obecnie zarządzających ziemiami polskimi" i rysowania mapek z granicami od Odry po granicę ryską, a od 30 lat nie ma chętnych do obrony przed nieustannie wyciągającymi nam po kawałku spod tyłków "naszą" Polskę, bo to TAAAAAKIE NUUUUDNE?
  • @chart 20:02:02
    Z komentarza pana Rękasa można wyciągnąć ciekawe wnioski, jeśli tylko mu się uważniej przyjrzeć:

    //A wszystko, co Pan pisze - opiera się na złudzeniu, że to, co głosi Pańskie środowisko ma jakiekolwiek znaczenie. //

    "Środowisko" o którym mowa to Stowarzyszenie "Wierni Polsce Suwerennej" i jego sympatycy, jak można zgadnąć. Skoro aktywność WPS jest pozbawiona znaczenia, to możnaby jej zaniechać. Pan Rękas jest aktywny w tej samej (lub zbliżonej) "niszy ekologicznej" i działalności nie zaprzestaje, zatem ocenia, że pisanina JEGO środowiska znaczenie MA. I to najwyraźniej NIEBAGATELNE, skoro ogłasza, że:

    //Proszę przyjąć do wiadomości, że taki program jest teraz Polsce potrzebny. //

    Oznacza to, że środowisko pana Rękasa nie tylko ZNA PRZYSZŁOŚĆ (wie, że jego program ekspansji na Ukrainę, Białoruś, Litwę, Łotwę i Czechy W BLISKIEJ PRZYSZŁOŚCI będzie WYKONALNY) ale też WIE, ŻE BĘDZIE POSIADAĆ MOC SPRAWCZĄ realizacji przedstawionego programu. Ciekaw jestem, jaki kataklizm w najbliższej przyszłości da środowisku pana Rękasa tąże moc sprawczą w Europie Środkowowschodniej ...
  • @Światowid 21:47:27
    Nic się nie zmieni, bo kolonią już jesteśmy. Strach więc przed tym, jest calkowicie zbędny. I chyba jednak nie zrozumiałeś przesłania.
    Czesi za to szaleją. ambasada Rosji mieści się na ulicy Borysa Niemcowa.
  • @Światowid 22:25:38
    Przede wszystkim, trzeba mieć przygotowane różne scenariusze. A ty od razu odrzucasz. Czyli jesteś zwolennikiem braku różnych alternatyw?
  • @Wican 22:49:41
    //I chyba jednak nie zrozumiałeś przesłania.//

    Nie jesteśmy na "ty". Nie wiem jakiego przesłania Pańskim zdaniem "chyba nie zrozumiałem". Proszę mi wyjaśnić, czego Pana zdaniem z Pana wypowiedzi nie rozumiem.

    //Czesi za to szaleją. ambasada Rosji mieści się na ulicy Borysa Niemcowa.//

    Czy ta ważna informacja wnosi coś do przedmiotu dyskusji?
  • @Wican 22:50:33
    Jestem zwolennikiem niewyciągania łap po cudze i nienazywania cudzego swoim. Są sytuacje, kiedy jest to jedynie niemoralne, ale są i takie, kiedy jest to samobójcze. Nędzne państewko III RP i jego coraz bardziej tępa nacja jest bliżej sytuacji, kiedy jest to samobójcze niż sytuacji, gdy jest to jedynie niemoralne, czego 48% populacji III RP zgodnie z informacjami z tekstu K. Rękasa nie pojmuje. Może lepiej układać sobie stosunki z Czechami, Ukrainą, Białorusią i Litwą w taki sposób, by populacje tych państw (pomijając polskie mniejszości) nie musiały obawiać się o swoją integralność terytorialną w jakiejś potencjalnej sytuacji kryzysowej? Bo jeśli III RP i jej tępawa nacja będzie ZASADNIE (patrz tekst K. Rękasa) postrzegana przez wszystkich jako potencjalne zagrożenie w razie potencjalnego kryzysu, to może dojść do skoordynowanych działań wyprzedzających i tępawe polactwo obudzi się w KSIĘSTWIE WARSZAWSKIM. Pan Rękas będzie wniebowzięty, bo wreszcie zostanie obalony "ład pojałtański" ...
  • @Wican 20:20:06
    Pan zapewne da przykład swojej odwagi kiedy razem z panem Rękasem uderzycie na Lwów i Kamieniec Podolski. Taki jest ponoć program dla Polski - oddać Wrocław, Szczecin, Katowice i Kołobrzeg, ale walczyć o Tarnopol, Winnice i może Kijów? A co jak Piłsudski mógł, to gieroje z Szkocji tez mogą :)))
  • @chart 20:02:02
    Zawsze mnie zastanawiała pyszałkowatość " polskiego programu", który oparty był na przekonaniu z jednej strony o swojej wyższości względem Wschodu i skundlonej podległości i lokajstwa względem Zachodu ? I ten ton protkcjonalnego pobłażania " geniusza" względem "ograniczonych" przeciwników geniusza.
  • @stanislav 03:29:37
    Ta pyszałkowatość - najlepiej jest widoczna u Jędrzeja Giertycha, a bazuje na doktrynie katolickiej.
    Niestety to jest przyczyna waśni.
    A Moskwa mogła wejść w skład Rzeczpospolitej jako 4 człon federacyjny.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:28:36
    "A Moskwa mogła wejść w skład Rzeczpospolitej jako 4 człon federacyjny."

    Ano mogła - na szczęście nie weszła. Gdyby weszła, to prawdopodobnie nie byłoby ani nas, ani Moskwy.
  • @ Autor - 1*
    Komentować nie warto.
    Na szczęście na razie są to niezauważalne w przestrzeni medialnej opinie.
  • Autor
    Takie teksty są wyłącznie na rękę niemieckim rewizjonistom.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930