Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1012 postów 542 komentarze

Bałkany – najważniejsza część europejskiej szachownicy?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Świat przypomina sobie o Bałkanach dopiero wtedy, gdy już zostają one użyte do rozpalenia/podtrzymania międzynarodowej pożogi.

Niestety jednak dla mieszkańców tego regionu Europy – główne siły globalne nigdy właściwie nie tracą go z oczu, słusznie uważając za węzeł kluczowy dla kontrolowania nie tylko całego południa naszego kontynentu, jeden z optymalnych terenów tranzytowych kierunku Wschód-Zachód, ale także bezpośrednie zaplecze władztwa nad Bliskim Wschodem.

 

Rywalizacja o pełną kontrolę nad tymi obszarami nie jest jeszcze pełni rozstrzygnięta, pomimo trzech dekad sukcesów najpierw niemieckich i brukselskich, a następnie przede wszystkim amerykańskich. I chociaż przewaga tych ostatnich wciąż wydaje się dominująca – to jednak stopniowy schyłek świata monopolarnego i usamodzielnianie się geopolityczne tak znaczących graczy makroregionalnych, jak choćby Turcja - czyni cały mecz nadal nierozstrzygniętym, a w każdym razie dopuszcza możliwość dogrywki.

 

W skrócie zaś obecny węzeł bałkański wygląda tak:

 

Turecki Potok – główna przyczyna amerykańskiej złości

 

W styczniu Rosja i Turcja zainaugurowały działalność, a jednocześnie sfinalizowały rozmowy odnośnie dalszej rozbudowy drugiej nitki TurkStreamu, systemu gazociągów zaopatrujących w rosyjski gaz południową Europę: Grecję, Bułgarię, Macedonię, Serbię, a potencjalnie także Węgry i Włochy. 930 km nowego gazociągu omija Ukrainę (a więc spełni podobną rolę, co NordStream na północy), a ponieważ okupacyjne władze amerykańsko-europejskie zabroniły Bułgarii stworzenia terminala gazowego na jej terytorium – dzięki porozumieniu prezydentów Władymira Putina i Recepa Erdoğana znalazł się on ostatecznie 20 km od turecko-bułgarskiej granicy, w Kiyikoy. Zauważmy, że w realizacji tych planów, a także ich dalszym rozwoju w niczym nie przeszkodziła dotycząca zupełnie innych kwestii różnica zdań między Moskwą a Ankarą odnośnie organizacji północno-zachodniej części Syrii.

 

TurkStream, z pojemnością nie mniejszą niż 3 miliardy metrów sześciennych gazu, a z docelowym potencjałem przesyłowym przekraczającym 31,5 mld m. sześć. - dosięgnie Serbii jeszcze w maju tego roku, a do końca 2020 r. ma połączyć się z systemem gazowym Węgier. Dalszych potencjalnych odbiorców strona rosyjska widzi m.in. w Austrii i we Włoszech, a zatem nieudolna próba blokady eksportu rosyjskiego gazu – została na odcinku południowym przełamana, w dodatku przy walnym i decydującym udziale Turcji, którą jeszcze kilka lat temu uważano za oczywistego pośrednika w tranzycie eksploatowanych przez podmioty zachodnie złóż blisko-wschodnich i środkowo-azjatyckich. To bardzo poważne bicie na światowej szachownicy, dokonane wspólnie przez W. Putina i R. Erdogana – choć oczywiście jeszcze nie mat, skoro Amerykanie nie zrezygnują przecież ze starań o umocnienie swych wpływów na Bałkanów. Szczególnie istotne dla powodzenie ich zamiarów jest pełne opanowanie (lub całkowite rozsadzenie) jednego z krajów tranzytowych – Macedonii. Ona sama przyjmuje wprawdzie ledwie ok. 0,5 mln m. sześć gazu, jednak z racji swojego położenia ma newralgiczne znaczenie dla operacji Waszyngtonu.

 

Pośpieszny Anschluß Macedonii

 

Jak pamiętamy – w ubiegłym roku Macedonia została poddana upokarzającej procedurze zmiany nazwy i dalszego ograniczania używania symboliki narodowej, wszystko zaś pod dyktando suflowanych Macedończykom „aspiracji europejskich i atlantyckich”. Odkąd bowiem z urąganiem nawet własnym podstawom NATO, latem 2017 r. przyjęto w jego skład Czarnogórę – Pakt już otwartym tekstem zaczął dążyć do wchłonięcia Skopje, m.in. wygaszając rozpętany przecież również sztucznie spór grecko-macedoński w kwestii „praw do starożytnego dziedzictwa macedońskiego”. Decyzje w tej sprawie przyspieszyły zatem procedury „integracyjne”, jednocześnie jednak zasabotowane na odcinku UE przez wyrażającą sceptycyzm do szybkiej ścieżki rozszerzeniowej Francję. W październiku 2019 r. prezydent Emmanuel Macron wyraził bowiem sprzeciw wobec bezpośrednich rozmów akcesyjnych z Macedonią, jako przyczynę podając… „obserwowaną zwiększoną infiltrację Rosji i Chin na Bałkanach”. Cóż, na znacznie groźniejszą (także dla reszty Europy) infiltrację amerykańską Francuz powołać się oczywiście nie mógł – jednak faktycznie, Skopje zostało skierowane na preferowaną chyba obecnie przez Waszyngton bocznicę „NATO – już, UE – być może, kiedyś…”. Wbrew pozorom jednak, nie wydaje się to być spełnienie ukrytych oczekiwań amerykańskich strategów znakomicie rozumiejących, że dla wymęczonych celowo stymulowanymi kryzysami gospodarczymi mieszkańców ostatnich w miarę wolnych państw bałkańskich – wabikiem pozostaje przede wszystkim europejski styl życia i dochodów, kojarzony niesłusznie z porządkiem brukselskim (czyli manewr identyczny, jak zastosowany wobec Polaków w latach ’90-tych, a wobec Ukraińców pięć lat temu). Pakt Północnoatlantycki zaś – to tylko koszt, zapłata za wpuszczenie pod europejski stół.

 

W efekcie 16. lutego, rzutem na taśmę, na ostatnim posiedzeniu parlamentu przed wyborami 12. kwietnia – pro-zachodni, socjaldemokratyczno-albański rząd Macedonii przepchnął ustawę przyspieszającą negocjacje z Unią Europejską, zaś również w najbliższych tygodniach spodziewana jest ostatnia (hiszpańska) zgoda na wstąpienie Macedonii do NATO, co również zawczasu zatwierdził formalnie tylko techniczny macedoński gabinet Oliwera Spasowskiego. Formalnie więc przyszłość republiki ma zostać rozstrzygnięta „w sposób demokratyczny”, co już nie wróży niczego dobrego. Opozycyjna ВМРО–ДПМНЕ nie może dojść do siebie po procesie i ucieczce z kraju swego długoletniego lidera, Nikoli Grujewskiego, który w dodatku sam będąc premierem w latach 2006-16 sam miał sporo za uszami, podobnie jak socjaldemokraci dziś zawierając deale z albańskimi terrorystami, kokietując wyborców „europejskością”, jak i pobudzając macedoński nacjonalizm, ale wyłącznie przeciw kanonicznej na tym terenie Serbskiej Cerkwi Prawosławnej i popierając rozłamowy, samozwańczy (stworzony jeszcze przez jugosłowiańskich komunistów) Kościół Macedoński.

 

Z drugiej jednak strony rozproszone i oddolne siły patriotyczne nie bardzo mają czas i możliwość, by budować alternatywę dla VMRO. Zwłaszcza, że nie czekając nawet na formalny Anschluß - Amerykanie już tworzą w Macedonii swoje instalacje wojskowe, zabezpieczające i wzmacniające już istniejące pod kontrolą amerykańską centra światowego terroryzmu w Albanii. Tam z kolei – widziane coraz gorzej przez miejscową ludność słusznie uznającą, że i na zbójowaniu, i na przemycie zna się wszak wystarczająco dobrze, nie potrzebuje więc nadzoru ze strony band Mudżehedinów Ludowych i im podobnych, nie mówiąc o konieczności utrzymywania ich wraz z masą personelu amerykańskiego. Gdyby więc Albańczykom spodobało się uprzykrzyć życie amerykańskim okupantom – ci będą już mieli gotową macedońską alternatywę.

 

Czarnogórska grabież kościołów

 

Oczywiście, nie jedyną - wcześniej bowiem stworzono, a następnie połknięto jedyny kawałek Bałkanów nigdy nie tknięty turecką stopą, a który niestety teraz skapitulował po jednym z najbardziej absurdalnych przykładów sztucznej etnogenezy (nawet jak na standardy środkowoeuropejskie). Czarnogóra i Czarnogórcy, czyli coś w rodzaju ogłoszenia niepodległości i etnicznej odrębności przez Wielkopolskę (zwłaszcza, gdyby leżała na Podhalu…) – po kilkunastoletniej kampanii stali się ostatnim ciosem zadanym Serbii (po którym już nawet zrezygnowano z secesji Wojewodiny i poprzestano na stopniowej PiSizacji polityki serbskiej, czyli nasycaniu je elementami patriotycznymi w formie i sprzedawczykowskimi w treści). Podgorica znalazła się więc ostatecznie w NATO, w relacjach z UE pozostaje jednak na tej samej bocznicy, co Skopje, stąd też pytające gdzie ten zachodni dobrobyt społeczeństwo trzeba więc za wszelką cenę czymś zająć.

 

No, to zajęto… Tak przez czarnogórską stolicę, jak i inne miasta kraju przechodzą wielotysięczne manifestacje (a każdy, kto był w Podgoricy wie, że 100 tysięcy na ulicach tego liczącego zaledwie 190 tys, mieszkańców miasta - robi wrażenie) w obronie praw Serbskiego Kościoła Prawosławnego, który przecież stworzył niegdyś ten kraj, a dziś jest przez pro-zachodnią ekipę prezydenta Milo Đukanovića ograbiany z całego majątku. Uchwalona 27. grudnia ustawa pod jakże miłą zachodnim zleceniodawcom nazwą „o wolności religijnej” nałożyła na wyznania i organizacje religijne obowiązek weryfikacji stanu posiadania (najlepiej legalizowanego przez władze czarnogórskie), co dla Cerkwi, która była na tym terenie „od zawsze” i która w ogóle wymyśliła historyczną Czarnogórę jako byt (nb. zawsze tylko i wyłącznie serbski, acz niekoniecznie belgradzki…) – to coś więcej niż problem, to jawny zamach na stan posiadania świątyń i próba politycznego i gospodarczego uprzywilejowania sztucznie wymyślonego Kościoła Czarnogórskiego, który (inaczej niż swój macedoński odpowiednik) – jak dotąd sam nie potrafił znaleźć uznania nawet potencjalnych wiernych, nie mówiąc oczywiście o poparciu ze strony kanonicznych Cerkwi. 

 

Do antyrządowych pochodów przyłączają się nawet żołnierze i policjanci, a atmosfera coraz bardziej zaczyna zbliżać się do klimatu wojny domowej, w którym rząd ani myśli ustępować, wydając się zdeterminowanym by złamać ostatnie oparcie tradycyjnego społeczeństwa w Czarnogórze.

 

Szlakiem Mladićia i Karadžića?

 

Czarnogóra i być może Macedonia zatem zostały doprowadzone o krok od unicestwienia, tymczasem nieopodal możliwy jest powrót nowego (?) państwa – Republiki Serbskiej, która właśnie szykuje się do ostatecznego chyba pożegnania z wyjątkowo nieudanym eksperymentem pn. Bośnia i Hercegowina.

 

Żegnaj Bośnio i Hercegowino – witaj RSexicie!” – tak lider bośniackich Serbów, Milorad Dodik zainaugurował kolejny kryzys polityczno-ustrojowy BiH, z którego ten sztuczny twór Dayton może już nie wyjść. Próba sztucznego przywrócenia systemu chorwacko-muzułmańsko-serbskiej triady zarządzającej krajem – zakończyła się klęską. Republika Serbska szykuje się do referendum w sprawie opuszczenia federacji

 

Przyczyną – bo bynajmniej nie pretekstem tak radykalnej, acz oczekiwanej decyzji władz w Bania Luce - był upór Sarajewa, dążącego do przejęcia na rzecz rządu krajowego praw do zarządu gruntami publicznymi znajdującymi się na terytorium składowych republik. Zamach na prerogatywy przynależne dotąd bośniackim Serbom, w dodatku ewidentnie w zamiarach kolonizacyjnych, no i na rzecz zwyczajowych sponsorów -„partnerów” BiH – Niemców (stojących za Chorwatami) i Amerykanów (tradycyjnie hołubiących Muzułmanów) przelało czarę. W dodatku przecież struktury federalne Bośni i Hercegowiny do ubiegłego roku w praktyce nie funkcjonowały – z wyraźnym pożytkiem dla obywateli. Wymuszona zatem przez Amerykanów próba przywrócenia jedności (przez delegowanie w końcu przedstawiciela Republiki Serbskiej do wspólnych władz BiH) – wykazała tylko zbędność nadrzędnej czapy, potrzebnej tylko zgrai biurokratów, no i oczywiście Amerykanom.

 

Co ciekawe, Dodik – sam będąc typowym dla bałkańskiej polityki lawirantem, wie doskonale kiedy uderzyć w bębny serbskiego nacjonalizmu, nie tylko bowiem zapowiada secesję, ale też nawiązał kontakty z przedstawicielami wzburzonych Serbów czarnogórskich, sugerując koordynację działań wszystkich rodaków rozdzielonych sztucznymi post-jugosłowiańskimi granicami.

 

PiSizacja Serbii i bankructwo Kosowa

 

A może to okazać się ważne także dla wyjątkowo zastałej i depresyjnej polityki samej Serbii, która po cichu, ale dość wyraźnie dryfuje w stronę Zachodu grzęznąc w braku pomysłów jak być rządzoną, choć przy zachowaniu formy państwa niezależnego, obronionego przed zachodnią agresją i solidaryzującego się ze słowiańską jednością, we wschodnim wydaniu geopolitycznym. Niestety, ale prezydent Aleksander Vučić    wie doskonale, że dla utrzymania się przy władzy wystarczy mu po pierwsze brak jakiejkolwiek konkurencji, a po drugie spokojna pewność mieszkańców prowincji, co jakiś czas obserwujących serbskiego przywódcę ściskającego się z Władymirem Putinem. Ten nieodmiennie pozostaje najbardziej popularnym politykiem w Serbii, jednak pomimo zauważalnych wpływów propagandowych i kulturalnych Moskwy w tym kraju – współpraca gospodarcza postępuje zbyt wolno, by zrównoważyć w pełni prymitywną propagandę konsumpcyjną Zachodu. Serbowie oczywiście chcą pozostać najlepszymi przyjaciółmi Rosji w Europie – ale pracować jeżdżą do Austrii i takie są smutne realia życia w republice poddanej wielu dekadom brutalnej wojny handlowej z USA i ich sojusznikami. Dla rządzących Serbią postępowców jest to więc jasna wytyczna – można dogadywać się z UE (tylko wobec NATO pamięć o zbrodniach Paktu jest wciąż wśród Serbów zbyt silna), można zrobić lesbijkę premierem prawosławnego, konserwatywnego kraju – byle tylko przekupić w porę wszystkich alternatywnych polityków narodowych, no i w okolicach kolejnych kampanii wyborczych wygłosić kilka zuchowatych przemówień, najlepiej w stronę Kosowa (oczywiście bez żadnych konsekwencji) i zrobić sobie zdjęcie z Putinem. Właściwie z wyłączeniem tego ostatniego – jest to wszak i recepta na rządy PiS-u w Polsce…

 

W efekcie, choć co do zasady są to kwestie skrajnie niepopularne w społeczeństwie serbskim - pod naciskiem amerykańskim Kosowo i Serbia podpisały niedawno porozumienie w sprawie (od)budowy połączeń drogowych i kolejowych między Belgradem a Prisztiną. Co jednak warto zauważyć – nie wszystko w tym rejonie układa się po myśli Waszyngtonu, a nowy kosowski rząd Albina Kurtiego staje wobec faktycznego bankructwa tego wykreowanego 12 lat temu pseudo-państewka. M.in. dlatego swoje urzędowanie musiał on rozpocząć od zadeklarowania zniesienia zaporowych ceł na towary serbskie, która to decyzja (mimo powszechnego przemytu) nie tylko wywołała kolejny kryzys w relacjach Prisztina-Belgrad, ale i niezadowolenie samych Kosowarów. 

 

Poza tym bowiem fakty są takie, że gdyby Kosowo nie było w istocie organizacją kryminalną, głównie narkotykowo-przemytniczą – to właściwie nigdy nie miałoby ekonomicznej racji bytu. 40 proc. mieszkańców oficjalnie żyje poniżej europejskiego progu ubóstwa, 17 proc. poniżej minimum przewidzianego dla egzystencji, bezrobocie to równe 50 proc. i wcale nie jest bardzo pocieszające, że właściwie wszystkie statystyki dotyczące samozwańczej republiki to beletrystyka i realnie nikt nie wie ile zarabiają i z czego w rzeczywistości żyją jej mieszkańcy. Tzn. sporo wiadomo – z pewnością jednak nie jest to wiedza, którą władze w Prisztinie chciałyby się chwalić zagranicą…

 

Nawet Amerykanie wiedzą też już chyba, że problemu kosowskiego po prostu nie da się rozwiązać bez Serbii, choć oczywiście rozumieją to po swojemu, intensyfikując swoje wysiłki do przejęcia kontroli nad Belgradem – tym razem jednak bez użycia rakiet i lotnictwa…

 

Demokracja” – najmniej potrzebna na Bałkanach komplikacja?

 

Co zaś w tym wszystkim szczególnie interesujące – w 2020 r. spośród wymienionych tu pokrótce Serbię, Macedonię, oraz Bośnię i Hercegowinę (a także Chorwację) czekają w tym roku wybory parlamentarne, które (zwłaszcza w Skopje) przynajmniej teoretycznie mogą doprowadzić do zmian układów sił i całkowitego odwrócenia sojuszy, całą bałkańską szachownicę czyniąc jeszcze bardziej skomplikowaną, w ramach meczu wszystkich ze wszystkimi i wszelkich możliwych kolorów używanych pionów i figur.

 

I tylko na marginesie tej rozgrywki można więc wspomnieć, że wobec takiej złożoności – ale i wagi dla bezpieczeństwa i ładu nie tylko europejskiego – problemów bałkańskich, wszystko co władze III RP potrafią, to powtarzać niezmiennie beztroskie opowieści o pozostawaniu przez Warszawę „głównym adwokatem europejskich i euro-atlantyckich aspiracji państw bałkańskich”. Zaprawdę, gdyby dziś żył jakiś arcyksiążę Franciszek Ferdynand – to Czaputowicz z Morawieckim próbowaliby go pewnie osobiście zagadać na śmierć. Bo jeśli znów gdzieś w Europie może się zacząć – to tradycyjnie właśnie na Bałkanach.

 

Konrad Rękas

Xportal.pl 

KOMENTARZE

  • @Chart
    100/100 Salute . https://zygumntbalas.neon24.pl/post/149413,1999-wojna-nato-przeciw-jugoslawii?
  • Rozleci się NATO rozleci się UE i wszystko wróci do normy.
    ale najpierw muszą rozlecieć się USA...a tam rewolucja socjalistyczna kipi i buzuje w blokach choć jeszcze nie wystartowała.
    Katalizatorem może być bezczynność rządu wobec epidemii koronowirusa w USA lub kłótnie na tle kto wygrał zbliżające się wybory prezydenckie...
    (obie strony będą fałszował wyniki i żadna nie zechce ustąpić)
    Bez dyktatury USA w Europie Europa się bardzo zmieni..powstanie konglomerat państw narodowych.
    Mafia żydowska straci władzę w USA i automatycznie wszędzie indziej na świecie...w tym w drugim swoim bastionie w UE a w tym i w Polsce.
  • Manifestacje
    "przez czarnogórską stolicę, jak i inne miasta kraju przechodzą wielotysięczne manifestacje (a każdy, kto był w Podgoricy wie, że 100 tysięcy na ulicach tego liczącego zaledwie 190 tys, mieszkańców miasta - robi wrażenie) w obronie praw Serbskiego Kościoła Prawosławnego, który przecież stworzył niegdyś ten kraj"

    Poparcia czarnogórskim wiernym Serbskiej Cerkwi Prawosławnej udzielił jej zwierzchnik -- patriarcha Ireneusz oraz biskup Onufry -- metropolita Kijowa i całej Ukrainy, kierujący Ukraińską Cerkwią Prawosławną Patriarchatu Moskiewskiego.
    https://www.youtube.com/watch?v=Qmme1qXmZUU
  • @Oscar 07:49:02
    "Rozleci się NATO rozleci się UE i wszystko wróci do normy.
    ale najpierw muszą rozlecieć się USA..."

    Właśnie wczoraj dowiedziałem się, o książeczce dla dzieci o przygodach... Barona Trumpa, napisanej przez Ingersolla Lockwooda. Następna była "Ostatni prezydent" - społeczeństwo ma być silnie podzielone i mają wybuchnąć zamieszki, akurat w okolicy gdzie obecnie stoi wieżowiec Trumpa. Syn Trumpa ma na imię... Barron.
    Poza dodatkową literką "r" jest już tylko jeden "mały szczególik" - książki powstały ok. półtora wieku temu.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Ingersoll_Lockwood

    A to źródło (jest też nawiązanie do "Lalki") - jak zwykle Chris Miekina coś odkrył:

    https://www.youtube.com/watch?v=g_K_gLymmOk

    I nie zdziwię się jak to będzie prawda.

    Pozdro!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930