Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1012 postów 542 komentarze

Jak (nie) spierać się o Wyklętych

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Po raz pierwszy od kilku lat - dały się w ostatnich dniach zauważyć pewne objawy oporu wobec oficjalnego tonu obchodów ku czci Żołnierzy Wyklętych.

 Oczywiście, można by to łączyć z pojawieniem się w Sejmie posłów tzw. Lewicy, pod patronatem których zorganizowano nawet konferencję mocno kwestionującą publiczny kult i jego obiekty. Przede wszystkim jednak zaważyło chyba upaństwowienie, a ściślej upartyjnienie hasła Wyklętych. Wprawdzie bowiem, choć sam Narodowy Dzień Pamięci ŻW ustanowiony został jeszcze pod rządami PO, to jednak cech ideologii państwowej cała ta opowieść nabrała w pełni pod kierunkiem PiS-u. A zatem jest też coraz bardziej traktowana jak inne pomysły kojarzone z ugrupowaniem rządzącym, budzące automatyczny sprzeciw niezależnie od swej treści, sensu, a nawet realnych związków z partią Kaczyńskiego.

 

Paradoksalnie więc - dla jednych kult Wyklętych robi się nudny i obciachowy, bo jest państwowy, a dla drugich stał się wręcz wrogi, jako PiS-owski. I tak ciosy tej pamięci historycznej - zadają jej rzekomi głowni obrońcy...

 

Bezmyślność polaryzacji

 

Pojawienie się elementów dyskusji ujawniło jednak również inne niekorzystne zjawisko. Oto przewlekłość kultu i jego nachalność, a także zbyt długie pozostawienie całej tej tematyki już to wyznawcom, już to zadeklarowanym nienawistnikom - spowodowało ograniczenie, a nawet całkowity zanik pozycji środka, miejsca na spokojną, bezemocjonalną analizę tak historycznej aktywności zbrojnego podziemia antykomunistycznego, jak i jego dzisiejszej recepcji.

 

Mamy bowiem do czynienia z kolejnym przykładem typowej dla polityki III RP polaryzacji. Z jednej strony dopuszczalny jest wyłącznie bezkrytyczny kult w duchu hagiograficznym, bez prób wyłączenia choćby elementu całej legendy. Z drugiej podobnie odrzucane są wszelkie niuanse, półcienie, dociekanie motywów - możliwy jest wyłącznie bezapelacyjny wyrok skazujący.

 

Tymczasem tak postawa ślepo afirmatywna, jak fundamentalistycznie odrzucająca są nie tylko skrajnie nienaukowe, mieszając emocje i wyznawane systemy wartości z prostą analizą danych historycznych. Przede wszystkim mamy do czynienia z mechanizmami szaleńczo destrukcyjnymi, uniemożliwiającymi jakąkolwiek syntezę historii Polski. A bez takiej bazy nie da się przywrócić wspólnotowego modelu państwa i społeczeństwa, trwale dziś zarządzanego fałszywym przekonaniem, że jedyną dostępną opcją - jest jednostronny dyktat jedynie słusznej wizji, przy zupełnym potępieniu nawet nie jej krytyków, ale i sceptyków.

 

Mówiąc prościej: naród spolaryzowany - nie może być w pełni narodem.

 

Konrad Rękas

 

KOMENTARZE

  • "Mówiąc prościej: naród spolaryzowany - nie może być w pełni narodem."
    ------------------
    Po pierwsze - to na polski tors została założona obca żymokomunistyczna głowa. Po drugie Polacy dzielą atrapę Polski z tzw. wspólnotą rozbójniczą, którą stworzył ZSRR z przeważnie bandyckiego elementu, który przeżył II WŚ. To ten element zorganizowany w zbrojne bandy chowające się po lasach i udające niejednokrotnie polskich patriotów - NKWD chwyciło za pysk i to oni stanowili potem aparat UB i MO pod dowództwem żymokomuny przywiezionej tutaj na ruskich czołgach.
    To w głównej mierze nie o polaryzacje chodzi - tylko o autentyczny podział wynikający z ostatecznego zamordowania II RP przy pomocy
    II WŚ. Teraz mamy sieroty po Polsce i całą resztę nienawidzącą wszystkiego - co polskie włącznie z sierotami po Polsce. Dodatkowo sieroty po Polsce są kompletnie oderwani od swoich korzeni - w wyniku czego bardziej identyfikują się oni ze wspólnota rozbójniczą - niż z Polską - bo Polska to te "pany" - co to podobno gnębiły ich przodków.
    Wniosek?
    Nie ma szans na wskrzeszenie Polski w dzisiejszym świecie - bo po prostu nie ma komu jej wskrzesić - gdyby w ogóle - jakimś cudem zaistniała taka możliwość. Polski - w której zwornikiem byłaby ta polskość - którą ostatecznie zamordowano wraz z II RP a wcześniej podgryzano ją przez cały okres trwania zaborów.
  • @demonkracja 08:58:35
    Po pierwsze stara rzymska zasada - dziel i rządź. Dlatego rządzący i ,,opozycja'' (he,he) wymyślają niestworzone rzeczy o niezłomnych i o aparacie represji. Im więcej płaszczyzn do konfliktu tym lepiej dla władzy. Śmieszne jest to że ci najbardziej neutralni w tamtych czasach (normalni ludzie, normalnie żyjący i pewnie obojętnie od ustroju żyjący na podobnym poziomie) są dzisiaj najbardziej radykalni. Ale to pewnie jak z wiarą. Im bliżej dołka tym bliżej ołtarza i coraz mniej pamięci o swoich łajdactwach sprzed kilkudziesięciu lat. Co do tej polskości w czasie II RP to przesadzasz. Podziały były takie jak teraz a może i większe. Fakt że zagrożenia zewnętrzne i odbudowa dopiero co odzyskanej niepodległości przynajmniej w niektórych aspektach jednoczyły Polaków.
  • prawie pół wieku patronatu ZSRR nad Polską
    połączonego z nieustannym podjudzaniem "wolnej europy" wprowadziło zoologicznych nienawistników nad wisłą w amok samozniszczenia w imię walki ze złem, które nas rzekomo spotkało.

    Kult bandytów przeklętych świadczy o całkowitym zatraceniu trzeźwości osądu.

    Nie możemy już ze sobą rozmawiać. Ignorujemy słowa, ignorujemy fakty, ignorujemy zdrowy rozsądek i logikę. Niby znamy słowa, ale sensu tych wypowiadanych przez adwersarza, nie pojmujemy.
  • @marek500 10:36:10
    Mi przychodzi do głowy coś innego. Bezkrytycznie czczą dzisiaj "wyklętych" często zwykli tchórze. Im imponuje jednak "kozacka" postawa, ale najczęściej by się na poświęcenie nie zdobyli. Bo dla nich życiowa tragedia to plama na koszuli na jakimś przyjęciu i czy nie załapanie się na jakąś promocję w sklepie. Świadomie trochę przejaskrawiam, ale czy aż tak bardzo?
    A inni tchórze, którzy potępiają w czambuł "wyklętych" to zaslaniają swoje tchórzostwo, właśnie popieraniem kultu świętego spokoju. I ichni liderzy to tchórze, którzy klękają przed poszczególnymi stolicami i przez niektórymi narodami (Żydzi, Ukraińcy, Amerykanie).
  • Kto buduje pomniki 'niezłomnym"
    Nieśmiało chciałby zwrócić uwagę na jeden szczegół związany z partyzantką powojenną. Nie będę nazywał jej członków "żołnierzami", bo nie wykonali rozkazu naczelnego wodza (przynajmniej ci wywodzący się z AK) ze stycznia 1945 roku o złożeniu broni, więc żołnierzami już nie byli. Chodzi o to, kto ich upamiętnia.

    Dla mnie najistotniejszą sprawą jest, jak ci ludzie przetrwali w pamięci potomnych. Czy Polacy darzą ich szacunkiem. I tutaj jest pewien problem, bo pomniki stawia im raczej władza, a nie ludność miejscowa, na terenie zamieszkania której owe formacje zbrojne działały. Ludzie wciąż mają z tym jakiś problem. Takie są owoce ich działalności, a, jak mawia ewangelia, czyny ludzkie należy oceniać po owocach, a nie po słowach, ani intencjach. Intencje może mieli dobre, choć i tutaj mam pewne wątpliwości.

    Z oceną tego zjawiska (powojennej partyzantki) wstrzymałbym się do czasu, gdy przestanie to być temat polityczny. Wtedy będzie możliwość prawidłowej jego oceny. Teraz nie ma na to raczej szans. Dlatego sprawę tę należy odłożyć na przyszłość, by nie stanowiła źródła podziału Polaków. Dzisiaj ostatnią rzeczą, jakiej Polska potrzebuje, są podziały społeczne.
  • @marek500 10:36:10
    -------------
    "Co do tej polskości w czasie II RP to przesadzasz."
    -------------
    Zabory zrobiły swoje - ale to dopiero podczas II WŚ - metodycznie mordowano mądrzejszych Polaków.
  • @demonkracja 13:46:33
    Mam ambiwalentne odczucia, gdy słyszę termin "mądrzejszych Polaków". Myślę, że jest to typowy podział z cyklu "divide et impera". Naród jest jednością, a gdy zaczyna się wśród niego zauważać '"tych mądrzejszych" i tych innych, to już jest początek jego końca.

    Elity mają to do siebie, że są wybierane i określane przez Naród. Gdy te "elity" odrywają się od niego, a stają się "wartością" samą w sobie, to stają się dla Narodu szkodliwe. Same elity nie stanowią żadnej wartości dla Narodu, gdy ten je odrzuci i nie uzna za swoje. Polacy w znacznej większości przedwojenne elity odrzucili. Dlatego ich samo-odradzanie się obecnie jest równoważne ze szkodzeniem Narodowi, który ich nie uznawał i wciąż nie uznaje za swoje.
  • @rumpelsiltskin 14:09:01
    ---------
    "Mam ambiwalentne odczucia, gdy słyszę termin "mądrzejszych Polaków"."
    ---------
    Niestety, pozbawiono Polaków odpowiednio ukształtowanej puli genowej - i jest to wbrew pozorom nie do odrobienia. To nie Polacy odrzucili (może nie elity - bo to jest właśnie zły termin) - ale ludzi wykształconych, których okupant uważał za niebezpiecznych dla siebie i wprowadzanego przez siebie etapu mądrości. Nie mam tu na myśli ludzi ze świeczników władzy - bo ta przez Zaleszczyki... i tak dalej - tylko ludzi wykształconych z dorobkiem czy to naukowym czy każdym innym w pozytywnym znaczeniu.
    Na tym stracili wszyscy Polacy - i to widać szczególnie teraz - kiedy likwiduje się wszystko związane z Polską i polskością włącznie z podmianka etniczną - z czego absolutnie sobie nie zdają sprawy w swojej większości - dzisiejsi Polscy.
    Wniosek?
    Jakoś dla okupanta - termin:
    - mądrzejsi Polacy - nie był ambiwalentny - bo wiedział doskonale kogo mordować i dlaczego. Inaczej - tych mądrzejszych Polaków - okupant nie miałby potrzeby mordować - a jednak mordował metodycznie i masowo i rękami Hitlera i rękami Stalina i nie tylko tymi rękami.
  • @rumpelsiltskin 13:07:51
    //czyny ludzkie należy oceniać po owocach, a nie po słowach, ani intencjach. Intencje może mieli dobre, choć i tutaj mam pewne wątpliwości.//

    Proszę nie mieszać pustosłowia z intencją.
    Może Pan zamienić słowo "dobre" na "czyste"... Może tak...
  • @demonkracja 18:14:13
    Dopóki naród istnieje, nie ma problemu "puli genowej". Gdy elity wywodzą się z narodu, nie ma z tym problemu, bo dopóki naród istnieje, istnieją też jego elity.

    Inaczej jest, gdy te "elity" się wynarodowią, wyizolują i zaczynają powielać, tzn. gdy tworzą się "kasty": lekarzy, prawników, urzędników itd. Żeby się reprodukować, te kasty zamykają drogę awansu ludziom spoza kasty, czyli z narodu. Wtedy już trudno mówić o narodzie jako jedności, to już nie jest naród.

    Dlatego gdy społeczeństwo wytworzy wewnątrz siebie kasty, nie można już mówić o narodzie. To już nie jest naród, to już jest społeczeństwo kastowe. Kasta (klasa) biedoty (ciemnoty) i jaśnie oświecone pozostałe kasty - to już nie naród.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930