Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1012 postów 542 komentarze

Włoski greps, polska demokracja i namiastka wojny światowej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nad całym aferą koronawirusa – wciąż wisi nie w pełni zrozumiały problem włoski.

No bo bądźmy poważni – opowieść, jak to Włosi wymierają, bo nie umieli powstrzymać się od obejmowania i picia wina nie trzyma się kupy! A jednak eksponowana wysoka umieralność akurat w Italii musi rodzić pytania, wykraczające także poza uznanie ponadprzeciętnej średniej wieku społeczeństwa włoskiego (z medianą bodaj niższą niż dla całych połaci Niemiec).

 

Zastępcza wojna włoskich pocałunków

 

Nieprawdziwe są też opowieści o rzekomo mocno spóźnionej reakcji rzymskich władz. Przeciwnie, ich działania były szybkie, po pierwszych problemach kompetencyjnych między regionami a władzą centralną akcję przeprowadzono sprawnie, a wizja całujących się bez przerwy Włochów jest, łagodnie mówiąc, przesadzona. A mimo to liczby istotnie różnią się od tych z reszty Europy i to nawet rozumiejąc, że śmiertelność wynika z występowania chorób towarzyszących i/lub powikłań. Słysząc o 400-500 zgonach dziennie aż chce się zresztą zadać pytanie: a ile osób właściwie umiera przeciętnie dziennie w tym liczącym przeszło 60 milionów mieszkańców państwie? 

 

Liczba pytań i wątpliwości rośnie zresztą znacznie szybciej niż ilość ofiar koronawirusa – a odpowiedzią (?) na niemal wszystkie nadal ma pozostawać właśnie greps włoski, ostatecznie używany m.in. do rozstrzygania wszystkich zastrzeżeń odnośnie nadmiernych i przedwczesnych restrykcji wprowadzonych w Polsce wobec życia społeczno-gospodarczego. "Czy chcesz, żeby było we Włoszech?!" - słychać zewsząd. Tymczasem okrzyk ten nie stanowi ŻADNEGO wyjaśnienia podstawowych kwestii.

 

Po pierwsze, jak wspomniano kiedy czytamy te straszne komunikaty, typu "Dziś umarło 400 osób" - samonasuwa się przecież dookreślenie: A ile umiera zwykle? Bez koronawirusa osoby starsze i schorowane we Włoszech były nieśmiertelne?

 

I zagadnienie drugie, wciąż nierozstrzygnięte: Dlaczego właśnie wobec tego konkretnego wirusa rządy tylu krajów zdecydowały się podjąć walkę o powstrzymanie samych zarażeń (a nie tylko o normalne w takich sytuacjach zapobieganie zgonom chorych i apelowanie o samodzielną profilaktykę zdrowych)? Czemu akurat tego wirusa tak zacięcie się powstrzymuje - choć już wydaje się niemal pewne, że jest to niemożliwe i w istocie niewiele dające zagrożonym (?) społeczeństwom?

 

Co ciekawe, od dłuższego już czasu zawodowi czarnowidze wieszczyli koniec nowożytnemu światu, zwłaszcza ekonomicznemu, które to wizje nieodmiennie łączono z wojną. Już to po prostu niszczącą, już mającą ukryć prawdziwe przyczyny/rozmiary kryzysu, a ułatwić przejście do nowych form.

 

No i co? Okazało się, że da się bez wojny...

 

A przynajmniej można poćwiczyć.

 

W czasie zarazy Polacy się nudzą…

 

Są to kwestie globalne, w których Polska (jak zwykle) jest na głębokim marginesie, jako kraj peryferyjny i mało migracyjny pozostając relatywnie mniej zagrożonym, co jednak nie znaczy wcale, że nie bardziej przerażonym.

 

Jak można było przypuszczać – wprowadzona o dobry tydzień za wcześnie blokada już daje się we znaki znudzonym i zakiszonym Polakom. Gdyby bowiem sądzić po polskim internecie - lekarstwo na koronawirusa zostało już wynalezione. Polega ono na wychyleniu się z okna, zrobieniu i opublikowaniu zdjęcia ludzi na ulicy/w sklepie/w parku wraz z zamieszczonym oburzonym podpisem, sugerującym, że uwieczniono ostatnie chwile szaleńców i morderców zarazem. A przecież czy ci namolnie narzekający na spacerowiczów nie mogliby pojąć, że widzą właśnie kolejne skutki własnej paniki? Trzeba było przedwcześnie ludzi nie zamykać w domach, nie pozbawiać szkoły, pracy i kościoła - to by się tak szybko nie znudzili…

 

Ponadto, jak wiadomo - Polacy to tylko duże dzieci. W każdym razie w oczach własnej (?) władzy. Oto kolejny przykład z Lublina: "W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo użytkowników, w związku z zagrożeniem epidemicznym wyłączone z użytku do odwołania zostają miejskie place zabaw i siłownie na świeżym powietrzu. Decyzja ta jest związana z tym, że koronawirus na powierzchniach plastikowych, metalowych, drewnianych lub szklanych utrzymuje się od 2 godzin do 9 dni. W tym czasie ma zdolność do zarażania". A zatem nie wystarczy podać ludziom FAKTÓW (?) związanych z chorobą. Należy im NAKAZAĆ konkretne zachowania, innych zaś ZABRONIĆ. W tym przypadku dużym dzieciom odmawiając prawa do zajmowania się tymi mniejszymi. Nie sposób wątpić, że to kolejne zarządzenie wywoła tylko aplauz osób, które i tak nie wyściubiłyby nosa, by nie narażać się na atak śmiercionośnej huśtawki. W istocie jednak mamy do czynienia z następnym przejawem paranoi, każącym przypomnieć, że wszelka władza raz uzyskawszy nadmierną kontrolę nad ludzkim życiem - bardzo niechętnie się jej pozbywa...

 

Niestety, takim nastawieniu wciąż przerażonych, a już znudzonych - pełen lockdown Polski jest tylko kwestią czasu.Przecież i tak w końcu trzeba będzie znowu coś ogłosić, żeby nie było wrażenia, że "władze nic nie robią". A już bardzo niewiele zostało do ogłoszenia...

 

Koronawirus, praworządność i demokracja

 

Oczywiście, najbardziej oczekiwanym ogłoszeniem – pozostaje to o zmianie terminu wyborów prezydenckich. Widok całej opozycji zgodnie domagającej się od obecnej głowy państwa, by pozostała na stanowisku, a od partii rządzącej – by zawiesiła swobody konstytucyjne byłby zaiste budujący, gdyby nie mieścił się w ogólnym, dojmującym poczuciu absurdalności całej sytuacji. No spójrzmy bowiem – oto np. ci awanturujący się, bo "Jarosław Kaczyński się chowa" - jednocześnie mają za złe Andrzejowi Dudzie, że "się pokazuje"... Nikt też przecież nie bronił opozycji, by w tej pamiętnej atmosferze nabzdyczonej prawie-jednomyślności, w jakiej przyjmowano idiotyczną i pozakonstytucyjną ustawę o stanie epidemicznym – przynajmniej zgłosić do niej zapisy o obligu przełożenia wyborów, analogiczne jak w przypadku stanów wyjątkowego i klęski żywiołowej. Czemu wówczas nikt o tym nie pomyślał, choć przecież cała centro-lewa strona Sejmu składa się z takich speców od prawa konstytucyjnego i ustroju?

 

Oczywistym też jest, że tak jak dziś nie ma prawnych przesłanek do wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego – tak demokratyczna kampania wyborcza stała się fikcją, mamy więc do czynienia z kolejnym już na przestrzeni ostatnich lat zerojedynkowym zderzeniu praworządności z demokracją. 

 

Zupełnie naturalnym też jest, że PiS nie chce słyszeć o przekładaniu wyborów, choć kampania stała się przecież zupełną już fikcją. Jesienią nadwyrężona PRZEDWCZESNYM i NADMIERNIE restrykcyjnym stanem epidemicznym gospodarka może znaleźć się w zapaści, podobnie jak budżety domowe tysięcy Polaków. A na razie "zdecydowanie" rządu budzi zachwyt znacznej części przerażonego społeczeństwa, nie chcącego nawet słuchać o możliwych konsekwencjach. Oczywiście, być może wybory zostaną jednak przełożone – pytanie jedynie przed czy po zakończeniu rejestracji kandydatów (to drugie rozwiązanie wydaje się mieć więcej sensu prawnego, choć potencjalnie mniej politycznego itd.). To z kolei oddala też w czasie perspektywę szykowanych już ponoć przez PiS także przyspieszonych wyborów samorządowych – zresztą ewentualny stan wyjątkowy pozwoliłby partii rządzącej po prostu przejść do porządku nad uprawnieniami prezydentów miast i marszałków z wrażych partii. Pamiętajmy więc, że mimo pchania się ze swymi rzekomymi osiągnięciami na pierwszą linię – Polska jest w istocie świadomym i celowym zadupiem zadup światowych tendencji i każde zdarzenie, a przecież pandemia również jest tylko zdarzeniem – zostanie wykorzystane do bieżących gierek politycznych i krótkoterminowych zagrywek.

 

Do których warto podchodzić na względnym choćby luzie, jak i do całej surrealistycznej, acz ciekawej sytuacji wokół. Bo zaprawdę, naprawdę chorzy będziemy dopiero wtedy, gdy stracimy zdrowy dystans - i zdrowy rozsądek.

 

Oraz poczucie humoru.

 

Konrad Rękas

Konserwatyzm.pl 

KOMENTARZE

  • Trochę prawdy poznamy
    za jakieś 2-3 tygodnie (w mojej opinii).
    Otóż przy obecnym tempie postępowania "chińskiego przyjaciela" będziemy mogli ocenić (statystycznie), jak rozkłada się a). zarażalność, b). śmiertelność w zależności od: statusu materialnego, rasy(!!), statusu społecznego.
    Czy "przypadkiem" nie okaże się, że "dziwnie mało" jest przypadków wśród bogatych, polityków itp.
    Na razie z polityków to (z WP) mamy JEDNEGO "potwierdzonego" posła. A mamy ich 460, więc powinno(?) być więcej.
    Wtedy będziemy mieli (dopiero) przesłanki, czy wierzyć czy nie we wszelkiego rodzaju "teorie spiskowe".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930