Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1169 postów 575 komentarzy

Nasz Bój: „Mein Kampf” i Hołd Ruski

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Mein Kampf” nie jest bynajmniej książką tak złą, jak zwykło się to rytualnie twierdzić.

W znaczeniu tak chaotyczną, bełkotliwą czy bez treści, które to cechy chętnie przypisują jej albo czytelnicy platoniczni, z zawartością samego dzieła bezpośrednio niezapoznani, albo ci znający faktycznie marne i pocięte tłumaczenie tłumaczenia „Mojej Walki” krążące po polskim bukinie w latach 90-tych, albo wreszcie ci, którzy uważają, że rytualne zaklęcie się na bezwartościowość pracy Hitlera pomoże osłonić się przed nieuchronnym w innym przypadku zarzutem kryptonazizmu. Cóż, na tej samej zasadzie nie wolno wszak, jak wiadomo, nawet zasugerować, że Dolfi machał całkiem miłe dla oka pejzaże.

 

Cenzura dobra – gdy nasza

 

Cóż, formuła całkowitego odczłowieczenia Hitlera, którego nie tylko nie wolno opisywać i analizować jak pozostałych polityków, ale któremu nadal, 76 lat po śmierci należy odmawiać cech po prostu ludzkich – jest jednym z fundamentów obecnego stanu (nie)świadomości historycznej i politycznej świata, a zatem niewiele można na to poradzić. Chyba, że ktoś się chce tegoż świata stać kolejnym wrogiem, szczutym i niszczonym jako „neo-nazista”, „negacjonista” „rewizjonista holokaustu” i co tam jeszcze od razu spuszcza się na tak nieostrożnych delikwentów. Nie w tym jednak nawet rzecz, by o Hitlerze rozmawiać poważnie (bo wiadomo, że na gruncie masowym i popularnym nie tylko się nie da, ale wręcz nie wolno), lecz w tym już tylko, by tym Straszny-Niewymawialnym-Imieniem nie dotłamszano wciąż ostatnich pozostałych resztek swobody badań naukowych i wolności słowa. 

 

Że co, że przecież to modernistyczno-liberalne wymysły i przecież odpowiednie cenzura jest właśnie cechą zdrowych społeczeństw? Ha, zapewne. Tylko, że jeszcze wyżej stoi zasada główna: cenzura (podobnie jak i kilka innych urządzeń silnego państwa) jest dobra i uzasadniona wtedy i TYLKO wtedy - gdy to MY cenzurujemy. Gdy robi to ktoś inny, choćby (zwłaszcza!) w naszym imieniu i dla naszego dobra - należy zdecydowanie być PRZECIW! 

 

Zwłaszcza, że jest to cenzura posługująca się hasłami już wprost obraźliwymi dla inteligencji, w rodzaju słyszanego ostatnio biadolenia „a czemu właściwie to Mein Kampf wygląda jak Mein Kampf?!”. Bo przecież, jak wiadomo lekkie nawiązanie do szwabachy na okładce - od razu wpędza młodych ludzi w pragnienie zorganizowania prowokacji gliwickiej... Tymczasem, jeśli jednak ktoś na poważnie wierzy w "pobudzanie faszyzmu" wydaniem książki, oglądaniem "Żyda Süßa" itd. to raz, że jest naiwny, dwa, że nie rozumie współczesności, a trzy - jest użytecznym narzędziem wprowadzających cenzurę i ograniczenia swobody badań naukowych. A, jeszcze raz – do znudzenia trzeba przypominać, że nie wolno dziś popierać cenzury ot tak, "dla zasady" - bo póki używa jej władza, to będzie to czynić przede wszystkim przeciw nam i wszystkim myślącym.

 

Rosyjski odpowiednik burzenia pomników

 

Tyle podstaw – czymś natomiast zupełnie innym jest złośliwa reakcja strony rosyjskiej, wyrażona jak zwykle ostrym języczkiem pani rzecznik MSZ FR, Marii Zacharowej. Cóż, to tylko konsekwencja tej samej linii propagandowej, której Moskwa użyła wobec Warszawy niemal dokładnie rok temu, a która sprowadza się do konstatacji: skoro Polacy tak strasznie żałują, że nie poszli z Hitlerem na Rosję, to niech świat ich w takim kontekście i towarzystwie zobaczy. A za to z kolei strasznie się lubimy obrażać – cóż, pewnie w naszym przekonaniu miałby być to taki sojusz polsko-niemiecki, o którym Hitler by nie wiedział (a w każdym razie nie byłoby dowodów, że wiedział). Bądźmy jednak poważni – przecież wiadomo, że Rosja nie da się kopać w nieskończoność (o czym zresztą kopiący Rosjan doskonale wiedzą), a zatem w końcu się odgryzie, także na polu polityki historycznej. A cokolwiek by się nie wydawało jej macherom w III RP – na forum międzynarodowym także historyczna pozycja Polski jest znacznie, znacznie słabsza od Rosji. Zwłaszcza na ringu II wojny światowej…

 

Należy więc rozumieć: że i dlaczego władze i media rosyjskie korzystają z kija, by propagandowo szturchnąć władze III RP. Na tym ta gra polega. Co oczywiście jeszcze nie znaczy, że należy się z naszej strony z każdą taką krytyką (np. wydawania „Mein Kampf”) zgadzać. Bo już poza wszystkim innym, bez urazy, ale to w Rosji pomimo, a może dzięki zakazowi publikacji m.in. tej książki i jej podobnych - ruchy nazistowskie są znacznie silniejsze i większe niż w Polsce, gdzie czytać i posiadać takie książki może każdy (przynajmniej w teorii, bo totalizm demoliberalny także u nas zaczyna być coraz ściślejszy). Po prostu - propaganda rosyjska lubi się zagalopować w stronę bez odwrotu - i bez dialogu z Polakami (by wspomnieć fazę atakowania "faszyzmu AK"). I właśnie jako środowiska życzliwe współpracy polsko-rosyjskiej nie powinniśmy takich wyskoków bezkrytycznie popierać, bo to jest po rosyjskiej stronie odpowiednik burzenia pomników - czyli trend mający trwale uniemożliwić jakikolwiek dialog między naszymi narodami i państwami. Gdy więc czy to Rosjanie, czy Żydzi, czy Amerykanie, Niemcy czy ktokolwiek inny próbują Polakom mówić jakie książki wolno nam wydać, a jakich żadną miarą nie – odpowiedź powinna być tak sama: NIE. Nie Rosjan, Żydów, Amerykanów, Niemców ani nikogo innego sprawa.

 

Nie wstydźmy się Dymitriad

 

Zwłaszcza, że dotyczy to także wydarzeń już bezpośrednio związanych z naszą wspólną historią, co w dodatku niekiedy podchwytują jednostki po stronie rosyjskiej prowokatorskie, a po polskiej infantylnie zakochane w Rosji albo wyznające tylko jedną, infantylno-lewicowo-rewolucyjną wizję współpracy polsko-rosyjskiej. Takie lamenty (choć niższego, póki co, szczebla) dotyczą np. przypominania w Polsce wydarzenia zwanego umownie (choć nieco ahistorycznie) „Hołdem Ruskim”. Cóż, mogę rozumieć Rosjanina krzywiącego się na widok obrazka, na którym (były, ale zawsze) car składa homagium lackiemu królowi. To jednak po pierwsze się ZDARZYŁO, po drugie niby czemu jakiś Polak miałby się tego wstydzić, a po trzecie to przecież nie my zaczęliśmy, bo przy całej rusofobii nie ma u nas święta narodowego bezpośrednio ku czci „wyrzucenia Rosjan”. A w Rosji wypędzenie Polaków a jakże, świętuje się – i też mają ku temu słuszną rację. My możemy co najwyżej żałować, że nie udało się nam w Moskwie utrzymać…

 

Jest to bowiem tylko ODPOWIEDŹ i reakcja (co z tego, że dziecinna) na День Народного Единства, a nie odwrotnie. Nie Polacy zaczęli świętować 1612. Jasne też, że dla niektórych (nawet całkiem poza tym sympatycznych) środowisk lewicowych – cały problem sprowadza się do „reakcyjności” (anachrnocznie) i „jezuityzmu” (częściowo słusznie) polsko-litewskiego zaangażowania w moskiewską Smutę, natomiast gdyby towarzysz Żółkiewski z towarzyszem Wazą obalili burżuazyjno-reakcyjny reżim Szujskich celem stworzenia rad strzelecko-włościańskich, to by było bardziej niż w porządku. Jakoś im to jednak w XVII wieku nie wpadło do głowy. A przecież nawet towarzysz Stalinodkreślał tę część historii grubą linią mówiąc i o Polakach w Moskwie, i o Rosjanach w Warszawie. Pozostaje więc posłuchać dobrej rady Generalissimusa uznając proste fakty: tak, w Polsce wykorzystuje się "Hołd Ruski" do propagandy antyrosyjskiej. I tak, można z tą intencją (ale nie samym zdarzeniem) polemizować wewnętrznie - NIE, nie wypierając się przed Rosjanami naszej wspólnej historii. I tak, wydano w Polsce „Mein Kampf” i nie, nie przekreśla to faktu, że Polska i Związek Sowiecki były trudnymi, ale sojusznikami w historycznej walce z niemieckim (i ukraińskim) nazizmem.

 

 Bo taka była ówczesna POLITYKA, czyli dzisiejsza HISTORIA. A każdy naród ma – czy raczej powinien mieć je swoje. Polska polskie, a Rosja rosyjskie. Nie odwrotnie, nie na krzyż i nie pomieszane. I byle bez żadnych innych obcych, znacznie groźniejszych zewnętrznych (czy zamaskowanych na wewnętrzne) wpływów. 

 

Konrad Rękas

Xportal.pl 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Wydanie w Polsce "Mein Kampf", to prowokacja szyta grubymi nićmi, niezależnie od tego, jakie intencje miał Król, choć osobiście uważam, że zrobił to na zlecenie.
    W całej sytuacji najmniejsze znaczenie ma stanowisko Rosji.
    W mojej skromnej opinii ktoś podłożył Polsce bombę o wielkiej sile rażenia; zegarową - dodam.
    Teraz pozostaje czekać, aż jeb*nie.
    Niech Pan sobie odpowie na Pytanie, czy Polska jest tak silnym politycznie i nie tylko politycznie, krajem, że stać ją na takie publikacje.
    Pan Putin posikał się pewnie ze śmiechu, a Żydzii zacierają ręce.
  • @Jan Twardowski 18:02:14
    //Wydanie w Polsce "Mein Kampf", to prowokacja szyta grubymi nićmi, niezależnie od tego, jakie intencje miał Król//

    W kwestii "Mein Kampf" słabo się orientuję.Wiele lat temu ktoś (kto z pewnością znał się na rzeczy) zniechęcił mnie do lektury bo powiedział że wszystkie wznowienia po 1936 r odbiegały od pierwszego wydania albowiem były cenzurowane.
    W latach 30-stych,jeszcze przed objęciem funkcji kanclerza, w wywiadzie dla jakiegoś zagranicznego dziennikarza Hitler wyznał że żałuje napisania Mein Kampf.Hitler nie był wielkim myślicielem i fakt ów wyzierał z jego dzieła.Nie dziwi zatem że usłużne otoczenie starało sie usunąć toporne fragmenty i zastąpić je bardziej skrzydlatymi.Może dlatego dzisiejsi,co bardziej upierdliwi, badacze nawet utrzymują że to "praca zbiorowa".W pewnym sensie to prawda.
    Dlatego nigdy nie było we mnie ciekawości tego dzieła.
    Nie wiem jakim wydaniem posłużył się ten Król, bo jeśli pierwszym to ok można i warto przyjrzeć się przemyśleniom Wodza, ale jeśli późniejszym to o kant dupy potłuc.
  • @Jan Twardowski 18:02:14
    Przecież już w Polsce, wydawano tę książke. Po piracku w latach 90-tych a później już chyba legalnie (70 lat po śmierci autora). Książka jak książka. Nie rozumiem tego podniecania się. Przecież tam nie ma nic jakoś strasznego. A w Polsce wyszedł też Front Wschodni Degrelle'a. I to jest dużo niebezpieczniejsze, bo są osoby, których może fascynować epopeja Waffen SS. Zwłaszcza, ze Degrelle miał talent pisarski. Książka Hitlera zaś jest taka sobie do czytania
  • @ikulalibal 18:48:32
    Ja przeczytałem. Nic zdrożnego, ani specjalnie ciekawego. Znaczy, przekład czytałem. Ale miałem też w ręku wydanie z lat 30-tych. Znajoma mojej mamy wyszła w Niemczech za mąż i po śmierci męża (w 2019 roku) przetrzepała jego bibliotekę. Nie może jednak do tej książki się zabrać. A maż hitlerowcem nie był. Urodzil się po wojnie, książka więc pewnie mu została po rodzicach albo dziadkach
  • Zdaję sobie sprawę, ze przekłady mogą być przekłamane, ale sądzę
    że raczej zawierają główny tok myślenia autora.
    Zresztą, teraz czytam Rakowskiego, ale przerywnik sobie zrobię na przekłady ze strony ambasady KRLD
  • @Wican 19:24:37
    "Ja przeczytałem. Nic zdrożnego, ani specjalnie ciekawego. Znaczy, przekład czytałem. Ale miałem też w ręku wydanie z lat 30-tych. "

    Ja czytałem wydanie z lat 40-tych. Po angielsku, które dostali amerykańscy jeńcy w Offlagu (były ich komentarze i pieczątka).

    Przygnebiająca lektura. Hitler był nieszczęśliwym zaślepionym człowiekiem. Bardzo inteligentnym ale z zamknietym zaściankowym umysłem. Literacko wcale nie jest złe, chociaż nieprofesjonalne. Goebbels miał lepsze pióro.

    Ja obwiniam Wagnera z jego Pierścieniem Nibelungów, wielu Niemcom rzuciło się na mózg, utożsamili się z Siegfriedem i wystawili spektakl Zmierzch Bogów w bardziej rozległej aranżacji.

    Zygfryd wykuwa miecz Nothung (Wunderwaffe, naziści na szczęście na szczęście nie zdążyli) podczas gdy garbatonosy karzeł z "kosmatymi łapkami" marudzi i chce go otruć:

    https://www.youtube.com/watch?v=ygswvY_Qn20

    Dziwne jak te mity się przesączają do innych krajów, chociaż sami Niemcy się odżegnali od nich (mam nadzieję). Tak czy inaczej Wagner jest genialny.
  • @Wican 19:24:37
    // Nic zdrożnego,//

    Przecież nie mówię że to coś zdrożnego.Co najwyżej mało przydatnego.

    //ani specjalnie ciekawego.//

    Rozczarowanie to bardzo częsta konstatacja tych którzy przeczytali.Widocznie podświadomie oczekiwali czegoś "demonicznego" tymczasem to tylko średnio zajmująca lektura.

    // A maż hitlerowcem nie był//

    "Za Hitlera" tłukli Mein Kampf w dużych nakładach.Wszystkie biblioteki,czytelnie i inne tego typu placówki obowiązkowo posiadały po kilka egzemplarzy tej książki.Ponad to ludzie obdarowywali się nią przy każdej okazji.
    Po 1945 ksiązka był na indeksie ksiąg zakazanych co przydawało jej atrakcyjności i ludzie tym chętniej je trzymali.Co nie znaczy studiowali.
  • @Pedant 19:49:58
    //Ja obwiniam Wagnera z jego Pierścieniem Nibelungów,//

    Zupełnie niesłusznie.Wagner był genialnym muzykiem i wielce twórczym teoretykiem dramatu.Na ten temat bardzo owocnie współpracował z Nietzsche.
    Ale niestety zadał się z angielskim emigrantem Houstonem Chamberlainem który (będąc zięciem Wagnera) tak skutecznie wyprał mu mózg ,tak opętał,tak omotał,że muzyk wszedł na drogę prymitywnego germańskiego wybraństwa.
    Ową "przemianę" Wagnera opisał jego dawny przyjaciel Fryderyk Nietzsche w ksiązce "Przypadek Wagnera".
  • @ikulalibal 20:03:28
    Ja uwielbiam Wagnera. Mam poczucie, że współczesna muzyka filmowa opiera się na nim, podkład muzyczny ilustruje emocje tak jak on. Polecam zwrócić na to uwagę.
  • @Pedant 20:13:37
    Tak Wy lubicie wojnę . https://www.youtube.com/watch?v=nZ_zNUmr8fM Salut.
  • @Repsol 21:30:26
    Może i lubi.
    Mnie w nią wkręcono.
    Ale nie tylko Wagner był autorem muz. ilustracyjnej.
    Już od Baroku starano się całkiem udanie pisać takowe dzieła.
    A już Chopin z "Preludium Deszczowym".
    Na pewno nie jest to Wagner.
    Aż strach pomyśleć co by było gdyby np. taki Wiliams urodził się w czasach Wagnera.
    Mógł by być zamiast niego kompozytorem na indeksie.
    Albo taki Howard Shore, brrrr.

    https://www.youtube.com/watch?v=-h6aBciHHL4

    p.s. Tolkiena za jego dzieło oskarżano o... rasizm.

    A tu moja ulubiona muz. ilustracyjna:

    https://www.youtube.com/watch?v=Pm5VP3of-dA

    I "Take my hand".

    https://www.youtube.com/watch?v=6GPfuyrEK2U

    I wiadomo dlaczego "brian".
  • PZWPS
    Ciekawe.
    Jeszcze dwa lata temu 5 obrazów Pana z Wąsikiem nie udało się sprzedać na aukcji w ... Norymberdze.
    A 4 lata wcześniej uzyskano... również w Norymberdze ok. 400tys. Euro z za kilka obrazów jego autorstwa.
    Cóż. Może za pierwszym razem wiadome(czyli o jedynych słusznych poglądach) gremia nie zdążyły narobić odpowiedniego ryku.
    Czy mierny?
    Ogólnie obowiązkowa i ogólnikowa wersja, że takie sobie.
    Ale do Akademii przychodzono by doskonalić warsztat i wyznaczać nowe tryndy.
    Może taki Hitler ze swą konwencjonalną twórczością był zbyt... klasyczny i konwencjonalny.

    Coś chciał stworzyć. A że właśnie było zapotrzebowanie na Wodza Narodu a nikt zanadto się nie kwapił.
    Patrząc na dokonania Rządu rep. Weimarskiej widać że ani się nie kwapił ani nie starał.
    Ludzie chcieli jeść i potrzebowali wspólnego wroga oraz celu.
    Kolejność nieprzypadkowa.
    Można by powiedzieć że Komisja odrzucająca przyczyniła się do takiego a nie innego kursu NSDAP.
    Ciekawe, czy znane są losy jej członków.
    Mścił się czy też dziękował?

    Aha- PZWPStm(punkt widzenia zależy...) to potencjalnie możliwa nazwa Politycznej Partii z założenia i programowo obrotowej. Byle działającej dla swoich wyborców. I proszę nie mylić z dzisiejszymi oszustami.
    W razie czego zastrzegam sobie pierwszeństwo w stworzeniu Nazwy i Programu Ugrupowania:)
    Serio.
    AVE.
  • @brian 06:29:02
    Kurna.
    Liter- offka.
    Oczywista: PWZOPStm.
  • "„Mein Kampf” nie jest bynajmniej
    książką tak złą, jak zwykło się to rytualnie twierdzić."
    ------------------
    Jakie to ma znaczenie, kiedy narzuca się ludziom etapy mądrości - jak gdyby nigdy nic - gdzie Rosja staje się już oficjalnie - be - a Niemcy niemniej oficjalnie - stają się cacy.
    Wniosek?
    Tak na marginesie - to ja nie wierzę, że Hitler tak skończył - jak podano to światu do wierzenia. Hitler odwalił dobra robotę dla tych - co to ich ojcem jest diabeł - więc i on wylądował w swoim czasie - gdzieś np. nie tyle w Argentynie - co w USrahellu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031