Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
739 postów 328 komentarzy

„Rżnij byka, nie rolnika!”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dlaczego koalicja PO-PiS-SP-RP-SLD zabrała polskim producentom 2 miliardy złotych?

 

Z ubojem rytualnym jest co najmniej parę problemów. Po pierwsze – samo pojęcie tchnie „Ciemnogrodem” i podejrzanymi praktykami religijnymi. Po drugie – opinia publiczna poddana jest potężnej presji środowisk ekologicznych, które dzięki wykorzystaniu sentymentalnego stosunku do zwierzątek nadrabiają swoją opinię zszarganą ordynarnymi wymuszeniami haraczy od inwestorów i blokowaniem rozwoju infrastruktury. Po trzecie – w tle całej historii jest testowany mechanizm bezpośredniego implementowania do Polski prawa unijnego. A dopiero po czwarte w całej tej historii przewija się interes polskich producentów – a dokładniej wart 2 mld zł eksport polskiego mięsa zgodnego z zasadami koszerności i halal.

 

Nie łudźmy się – ktoś te 2 miliardy sobie zarobi, skoro od 1 stycznia 2013 r. odebrano je polskim producentom rolnym. Jest to już kolejna w ostatnich latach afera związana z wypieraniem naszych produktów i wyrobów spożywczych z rynków zagranicznych (w tym przypadku głównie muzułmańskich) – a to pojawiała się histeria solna, a to końska, a wielomilionowe fundusze na „promocję żywności” okazują się bezradne wobec siły czarnego PR-u, prowadzonego dziwnym trafem na tych polach, w których stare państwa unijne nie mają skrupułów we wspieraniu własnych hodowców, czy plantatorów.

 

Tym razem kampania okazała się łatwiejsza, bowiem zwierzątka i małe dzieci lubią prawie wszyscy, więc opowieść o niewysłowionych cierpieniach zadawanych krówkom i owieczkom poprzez wykrwawianie – mroziła krew w żyłach słuchaczy wiedzących przecież, że mięsko bierze się z hipermarketu. Ponieważ jednak na rezygnację z kotlecika trudno byłoby szersze kręgi społeczne namówić – więc nawet dla uspokojenia sumień i własnego poczucia estetyki nawet i zatwardziali mięsożercy dali sobie dla świętego spokoju wmówić, że między metodami uboju naprawdę są jakieś fundamentalne (zwłaszcza dla danego zwierzaka) różnice. W ten sposób zgodna koalicja prawie wszystkich partii politycznych oraz opinia publiczna zachowały się nieco jako mój 3-letni wówczas syn, który uzyskawszy informację co je popatrzył z politowaniem i rzucił: „Yhm, yhm, a czy jakiś wasz kolega człowiek zabił kiedyś jakiś zwierząć?”. Otóż PO-PiS-SP-RP-SLD plus kuchenni sentymentaliści też uznali, że to niemożliwe, żeby kotlecik robić ze zwierząć, a w każdym razie żeby się tym głośno chwalić.

 

Kolejne fale manipulacji były już typowe dla Polski. Ubój rytualny okazał się nagle nie-europejski – co okazało się zresztą wierutną bzdurą. Równie restrykcyjny zakaz, jaki wprowadzono od Nowego Roku w RP – obowiązuje bowiem jedynie w czterech państwach (Szwecji, Estonii, Słowenii i na Malcie), w dodatku i tak nieistotnych z punktu widzenia produkcji mięsnej. Wprost przeciwnie zresztą - Rozporządzenie Rady Europejskiej (WE) nr 1099/2009 z dnia 24 września 2009 r. w sprawie ochrony zwierząt podczas ich uśmiercania zezwala na ubój rytualny po dniu 1 stycznia 2013 r. po spełnieniu określonych kryteriów uzgodnionych m.in. z Europejskim Urzędem ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) – co ponoć gwarantuje humanitarność uboju (cokolwiek by o tym dany byk nie myślał). Na tym zresztą polega haczyk. Obecnie ministerstwo rolnictwa i PSL (które jako jedyne zachowuje w całej tej sprawie elementy zdrowego rozsądku) proponują, by znowelizować ustawę o ochronie zwierząt z 1997 r. uchylając jej art. 34 ustęp 1 ustawy, co spowodowałoby bezpośrednie obowiązywanie art. 4 ust. 4 rozporządzenia unijnego, dopuszczającego ubój bez ogłuszenia, zgodnie z wymaganiami religijnymi – o ile jest dokonywany w rzeźni. W ten sposób na dobroczyńców kilku tysięcy ludzi zatrudnionych dotąd w Polsce przy uboju rytualnym i dalszej obróbce tak uzyskanych produktów – wyszliby ludowcy i...Unia Europejska.

 

Taki sposób myślenia rzucił się zresztą na głowę m.in. liderom PiS, którzy złotymi ustami pos.  Adama Hoffmana  zdążyli jeszcze w zeszłym roku oświadczyć, że zniesienie zakazu oboju rytualnego – to problem PSL-owski, więc partia Kaczyńskiego „za darmo” ewentualnego projektu w tej sprawie nie poprze. Na złość babci działa w szeregach PiS m.in. europoseł  Janusz Wojciechowski, który mszcząc się na swej byłej partii – histerycznie wzywa do ścisłego zakazu, przechodząc nawet do porządku dziennego nad ekonomicznymi interesami swych rodaków, w tym własnych wyborców. „Zaraz odezwą się „pragmatycy”, że nie chodzi o religię, ale o biznes. Polskie rzeźnie mogą wysyłać koszerne mięso na wschód. A ja powiem – nie muszą, bo w Polsce akurat własnego mięsa brakuje” - wywodził Wojciechowski, nijak jednak nie tłumacząc czemu tak czy siak na handlu z krajami muzułmańskimi nasi producenci nie mieliby zarabiać, skoro akurat faktyczny niedobór produkcji mięsnej i obecna słabość branży – to akurat w dużej mierze zasługa kolejnych (zwłaszcza solidarnościowych) rządów po 1989 r., a zwłaszcza naszego ustąpienia z rynków post-sowieckich na rzecz m.in. Niemców i Holendrów. Teraz zresztą też kontrakty zerwane przez Polskę przejmują Francuzi, Włosi czy Hiszpanie od lat z powodzeniem atakujący rynki arabskie.

 

Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji podczas zeszłotygodniowej (20 marca) wielotysięcznej manifestacji zdesperowanych rolników – brylowali w najlepsze tylko posłowie PSL, realizując swój ulubiony scenariusz bycia jednocześnie u władzy, ale w opozycji. Swoją drogą zresztą nawet ludowi parlamentarzyści w swoich wystąpieniach podali iście rozbrajające przyczyny przyjęcia przez klasę polityczną argumentów „ekologicznych” i estetycznych, a nie ekonomicznych i zdrowo-rozsądkowych. - Wysłaliście nam tylko jedno stanowisko na maile i to z jednego adresu, a w tym samym czasie każdy z nas dostał po paręnaście przeciw ubojowi - „wyjaśniał” pos.  Piotr Walkowiak  paru tysiącom mocno wkurzonych chłopów. Oto znak czasu. 80 przedsiębiorstw, 6 tysięcy ludzi w samej produkcji, kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy w działalności związanej – a paru ekologów z dostępem do internetu robi na posłach większe wrażenie. Faktycznie, to już chyba Europa – w swym najgorszym, lobbingowym wydaniu – łzawym na pokaz, kosztownym pod podszewką...

 

Wreszcie część środowisk jest przeciw ubojowi rytualnemu, bo słyszy tajemnicze, a nienawistne słowo „koszerność” i wyobraża sobie rabinów odprawiających swoje gusła nad truchłami baranków. Tym deklaratywnym „judeosceptykom” warto jednak przypomnieć iż po pierwsze – proponowane zmiany w ustawodawstwie nijak nie dotyczą jednak kwestii chwytania chrześcijańskich dzieci na macę. Po drugie zaś – pamiętać należy szmonces o Żydzie sprzedającym antysemickie broszurki. Na pytanie czemu to robi odpowiadał spokojnie: „jak ja na każdej mam 10 fenigów zysku, to one nie są takie antysemickie...”. I w tym kontekście należy widzieć też koszerne bitki wykonane rękoma polskiego, narodowego rolnika. Takiego, co to „doi krowy, pije mleko i słucha  Chopina”.

 

Fakty są bowiem proste. Ubój koszerny i halal stanowią ok. 10 proc. naszego eksportu drobiu, wartego w zeszłym roku 1,2 mld euro oraz niemal 1/3 eksportu wołowiny, którego wartość w 2012 r. sięgnęła 1,35 mld euro. Warto dodać, że aby prowadzić taką działalność - nasi producenci ponieśli znaczne nakłady, modernizowali swe zakłady, zdobywali kontrakty, a cały sektor mięsny – jest obecnie w ścisłej czołówce polskiego rolnictwa. Nie ma więc żadnego rozsądnego powodu, żeby nasi producenci, dostawcy i hodowcy, a także pracownicy całej branży – nie zarabiali tych 2 mld rocznie zamiast Włochów, czy Hiszpanów. Nie ma większego sensu w utrudnianiu życia np. ok. 30 tysiącom polskich muzułmanów (w tym naszym Tatarom). Nie powinno się ulegać prawo-zwierzęcym argumentom wysuwanym w sprawach religijnych. Zwłaszcza, że część „ekologów” wprost uderza w ton obrony „świeckości państwa”, nie ma więc żadnego powodu, by za chwilę np. pod hasłem walki z alkoholizmem w podobnym duchu nie zaczęto zakazywać wina w kościołach.

 

Z ubojem jest więc wreszcie tak, jak z polityką. Nie ma żadnego sensu, by „zwykły człowiek” dociekał „jak to się robi”. Powinien tylko dostać gotowy, zdrowy i atrakcyjny produkt finalny. A czy uzyskany drogą ogłuszenia czy wykrwawiania – to już naprawdę nie robi większej różnicy.

 

Konrad Rękas

Zapraszam też na Konserwatyzm.pl

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Mamy do czynienia z przejściem od "teorii spiskowej" do "spiskowej praktyki".

    O czym - a propos koniny co prawda - wiele ostatnio u siebie pisałem.

    Niestety, ale mam wrażenie, że bez poważniejszego wstrząsu - trend jest nie do odwrócenia.
  • @fan-wolności 17:26:19
    Przecież jest bez bebechów. A warto wiedzieć o czym się rozmawia.
  • @radzioron 19:24:15
    Jasne, a resztę dzierżą Arabowie. Głównym odbiorcom mięsa halal są kraje muzułmańskie. To spisek żydo-islamski? Ale oczywiście, bardziej patriotycznie jest wykończyć polską produkcję i oddać rynek Niemcom i Francuzom.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • POLSKA

    Przekręt Ziobry

    Który lobbysta motoryzacyjny dał w łapę ministrowi sprawiedliwości za wyczyszczenie wtórnego rynku aut w Polsce? czytaj więcej

  • POLSKA

    Pał/jac

    Jedno jest pewne. Jeśli nawet naprawdę ktoś kiedyś rozwali Pałac Kultury - to przecież nie dlatego, że to "relikt komuny", tylko ze względu na łapówkę od jakiegoś banku czy developera za warte miliardy miejsce w centrum Warszawy. czytaj więcej

  • POLSKA

    Murzyn niepodległości

    Marsz jak to marsz – przeszedł sobie. Wprawdzie próbuje się na siłę kreować wokół niego aurę skandalu – tymczasem MN po prostu wypełnił swoją rolę jako forma świętowania historycznej różnicy czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930