Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
955 postów 506 komentarzy

Piosenka o Isi

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Najwięcej do powiedzenia o nagich zdjęciach Agnieszki Radwańskiej mają przeważnie ci przekonujący, że nie ma o czym mówić.

 

Faktycznie – jak ubolewa wielu – wobec ogromu problemów naszej znękanej Ojczyzny i świata jako całości, odsłonięte pośladki tenisistki nie wydają się zagadnieniem przygniatającym swą wagą. Zastanawiać jednak może sam fakt dyskusji, a w każdym razie to, że pewne w niej pomieszanie pojęć dotknęło stronę jak najbardziej chrześcijańską i prawicową. A przynajmniej tak się nazywającą.

 

Jak trafnie ktoś zauważył – rozebranie się Radwańskiej wywołało dwie zasadnicze reakcje: oburzenie i oburzenie na oburzenie. Oburzyły się – a ściślej z zawodem jęknęły środowiska widzące w tenisistce wreszcie „swoją celebrytkę”, promującą brelok „Nie wstydzę się Jezusa” a co za tym idzie także postawy chrześcijańskie w życiu prywatnym, zawodowym oraz w mass mediach. Co ciekawe, do oburzenia nie przyłączyły się bynajmniej te kręgi uważające się za prawicę, które były bardziej zainteresowane poparciem ojca Isi dla obchodów smoleńskich, niż problematyką religijną i etyczną. Właśnie z ich szeregów rekrutuje się znaczna część „oburzonych na oburzonych”, tworząc interesujący miszmasz obrońców Radwańskiej. Obok „prawicy gołego tyłka” w ich szeregach znaleźli się zawodowi krytycy „katolickiej bigoterii i zakłamania”, często mający w nosie kto i po co się rozebrał, ani nawet w ogóle co zrobił – byle tylko można było zrugać wierzących, że im się to nie podoba.

 

Tyłek Radwańskiej (niczym mycka ks. Lemańskiego) stał się więc efektownym łącznikiem między „prawicą laicką”, a lewactwem, z dodatkiem zwykłego w takich wypadkach wypełniacza - „ludzi nowoczesnych”, czyli tych, którzy faktycznie niemal wszystko uważają już za normalne, akceptowalne, a poza tym względne. Ziejący nienawiścią do religii to fakt znany i opisany, zajmować się nimi nie ma więc potrzeby. Co najwyżej można skonstatować, że podobnie jak ks. Lemański więcej szkód wyrządził ostatnim nieposłuszeństwem niż wcześniejszymi wystąpieniami, tak i Radwańska stała się źródłem prawdziwego zgorszenia nawet nie w związku z okazaniem rewersu, ale właśnie przez danie pożywki kolejnym atakom na moralność chrześcijańską, a więc i pośrednio na Kościół. To faktycznie było złe – bowiem umocniło w „normalsach” przekonanie, że mają rację nie wierząc w samo istnienie norm społecznych, a w każdym razie nie uznając miejsca, gdzie je niegdyś wyznaczono z pomocą choćby etyki katolickiej.

 

Zanim jednak o „zwykłych ludziach” – zatrzymajmy się przy tych kolegach, którzy od paru dni na niemal wszystkich dostępnych forach zanudzają czy kto chce czytać, czy nie – że Michał Anioł..., że w Kaplicy Sykstyńskiej na golasa..., że to nie „Hustler”..., że erotyzm to od tylu centymetrów golizny..., że nic nie było widać..., że zdrowy tryb życia... Ni licha nic z tego, co piszą ci koledzy nie ma żadnego znaczenia.

 

Niestety - dwie sprawy wydają się oczywiste: prosta sprzeczność między epatowaniem golizną i świadomą religijnością, a także fakt, że tzw. przyzwoite dziewczyny generalnie powinny wiedzieć kiedy, w jakich okolicznościach i dla jak dużego audytorium ściągać majtki - niezależnie od tego jakiego są wyznania. Dziewczyny – nie desusy. Żadne kościelne malunki, żadne dzieła sztuki, żadna analiza porównawcza tytułów prasowych – niczego w tych dwóch kwestiach nie zmienia.

 

Jak parę razy powtarzałem – w porównaniu z niektórymi zaangażowanymi w dyskusję (po obu stronach) osobami – moje zaangażowanie religijne można uznać za niewielkie, a świadectwo moralności można by zapewne wypisać jak w owym dowcipie: „z moralnością się nie zadawał”. Mimo to wydaje mi się oczywiste czemu kolegom szczerze i konsekwentnie wierzącym zrobiło się przykro na widok gołego tyłka Radwańskiej, czemu uznali, że nie może promować breloków Mt 10.33. Przekonywanie ich, że to z nimi jest coś nie tak przypomina jako żywo dociekanie czemu nie ma habitów mini – i w sumie kojarzy się z pouczeniami dawanymi abp. Hoserowiw sprawie ks. Lemańskiego, tak przez lewackie media, jak i prostaczków bożych z parafii w Jasienicy.

 

Wróćmy jednak do „normalsów” - zresztą spora część „prawicy gołego tyłka” rekrutuje się właśnie spośród nich, tylko zwabionych a to wolnym rynkiem, a to historią smoleńską, a to antykomunizmem i legendą ŻW, a poza tym będących „zwykłymi ludźmi”. „Zwykłymi” - czyli poddanymi zwykłemu dziś medialno-wychowawczemu praniu mózgów. Jasne, sami zainteresowani zaprzeczą, ale pokażcie mi takiego członka sekty, który uznałby, że to z nim coś jest nie tak. Normy uznawane przez „normalsów” za normalne – akceptowalne przesuwają się stale, przy czym w ostatnich dekadach i latach z zastraszającą wręcz szybkością.

 

Jakiś czas temu pewną kategorią była „przyzwoitość”, obejmująca m.in. niebieganie z gołym tyłkiem publicznie. Po osłabieniu, a w wielu przypadkach zaniku tej bariery – poszło już szybciej. By zostać przy przykładach pop-kulturowych – jeszcze w PRL-owskich serialach i filmach z lat 80-tych homoseksualizm był zjawiskiem wstydliwym – niekiedy groteskowym, jak w „Wielkiej majówce” (zwłaszcza w połączeniu z tzw. transseksualizmem – v. „Co lubią tygrysy”), niekiedy traktowanym jak choroba i smutna przypadłość (patrz „07 zgłoś się”, odcinek „24 godziny śledztwa”). Tymczasem doszło do interesującej, acz ponurej zależności – zmienił się kontekst kulturowy, w którym można umieszczać kwestie mniejszości i dewiacji seksualnych, więc i zmienił się sposób ich prezentowania. Ale kontekst zmienił się właśnie w dużej mierze przez to, że najpierw zmieniono przekaz, tworząc na wzór amerykańskich produkcji (z „Filadelfią” na czele) własne wizerunki pozytywnych, najpierw umęczonych, a porem właśnie NORMALNYCH, zakorzenionych społecznie gejów. Obecnie ten sam proces w odniesieniu do tych nieszczęsnych chorych z zaburzeniami tożsamości płciowej - realizuje się via wizerunek „posłanki Grodzkiej”...

 

No ale co to ma wspólnego z Isią? Ano niestety ma. Oto bowiem fakt, że ta, wydawałoby się , przyzwoita dziewczyna wystąpiła na golasa w jakimś czasopiśmie – i że wielu osobom wydaje się to całkowicie uzasadnione i normalne, jest właśnie pochodną tych samych procesów społeczno-etycznych, które zaprowadziły do Sejmu Krzysztofa Bęgowskiego w sukience. Jeśli więc ktoś przez „normalne” rozumie „spowszedniałe” i „oswojone”, to w tym sensie ma rację. Jednak dziwić musi, że tak trudno „normalsom” zrozumieć, że dla kogoś wciąż publiczny negliż normą się nie stał – a sprzeciw niekoniecznie musi wywodzić się ze względów religijnych. Dla porządku dodajmy bowiem, że w sporze wokół pupy Isi – stroną agresywną, wydziwiającą, nieumiejącą zdobyć się na empatię i wstrzemięźliwość w okazywaniu swych odczuć i sympatii – są właśnie „normalsi” i „prawica gołego tyłka” (nie mówiąc o lewakach), a nie „Fronda”, „skargiści”, czy nawet red.Terlikowski.

 

Ostatnią kategorią zaktywizowaną przez sam spór – są lamentatorzy. Ci, co przy każdym takim zdarzeniu podnoszą larum, że „Polska ginie, a tu narodowi tylko d...y w głowie!”. Ich nastawienie to skutek zafiksowania albo na sam „upadek Polski”, albo na jakiś jego objaw (Smoleńsk, brak niskich podatków, brak wysokich podatków, agentów, JOW-y – czy co tam komu leży na wątrobie). Taką postawę reprezentowali niegdyś KPN-owcy ostentacyjnie opuszczający sejmową debatę aborcyjną, żeby pojechać na Śląsk, do kilofków „rozmawiać o gospodarce”, a z drugiej strony choćby korwiniści i ich potomkowie wierzący w centralną rolę ekonomii we Wszechświecie.

 

W sceptycyzmie wobec „debat narodowych” w takich sprawach jest oczywiście wiele racji. Jednocześnie jednak nie należy lekceważyć tego i podobnych „tematów zastępczych”. Czy ze sprawy „mamy  Madzi” nie starano się ukuć argumentu za ograniczeniem ustawy antyaborcyjnej? Czy ks. Lemański nie dał pretekstu do zwyczajowego już boju o „Kościół otwarty”? Niestety, naga Radwańska, przez ślepotę m.in. „prawicy gołego tyłka” = może posłużyć urabianiu kolejnych „normalsów”, tym razem z szeregów „liberalno-katolickich”, wg schematu - „zobaczcie, wierząca, a w negliżu, furda przesądy i zaścianek!”. Mądry i odporny się nie nabierze na wyciąganie wniosków ogólnych z jednej panny „saute”, ale jednostki... Nawet więc, jeśli ktoś nie przywiązuje wagi do golizny w sporcie, czy showbiznesie – musi się zastanawiać nad skutkami osłabiania wpływu etyki na organizację społeczeństwa. Zanik tego wpływu – oznaczać będzie stopniowy rozpad więzi społecznych, a więc i narodowych. Pewnie, że nie dokona tego jedna Radwańska – ale opowiedzenie się po określonej stronie w dyskusji o jej tyłku – już w tym niecnym dziele poniekąd pomaga.

 

Konrad Rękas

 

 

Natomiast dla wszystkich zainteresowanych tematem i nieco zdetonowanych poważnym, by nie rzec ponurym zakończeniem felietonu – optymistyczna piosenka  Wojciecha Młynarskiego, poniekąd traktująca na zbliżony temat, choć powstała przed blisko półwiekiem:

 

 

Piosenka o Maryni

 

Swą ekspansją kulturową kapitalizm

Niejednego już nabawił nas kompleksu,

A niedawno znów się strasznie rozzuchwalił

Dokonując istnej wprost inwazji seksu.

 

Myślał bowiem że inwazji tej łakomie

Się podadzą szkoły, bura, huty, szychty.

Właśnie u nas gdzie tak przaśnie,

pół świadomie, pół wstydliwie, fifty-fifty

 

Lecz inwazja ta nam krzywdy nie uczyni,

Bowiem stwierdzić to należy tutaj śmiało

My od lat już gawędzimy o Maryni

I to szczerze mówiąc nawet nie o całej...

 

Na ten lep więc kapitalizm nas nie złapie,

Gdy inwazją niecną swą steruje z dala

Oni mają co najwyżej – ja wiem? - lepszy papier

I cokolwiek dokładniejsi są w detalach.

 

Nam nic po tym bowiem każdy z nas potrafi

Trzymać temat przez godziny, dni tygodnie!

Bez pomocy jakichś tam pornofotografii,

Tudzież innych wizualnych udogodnień.

 

U nas cieniej i subtelniej się to czyni.

Niepotrzebne nam to ichnie perskie oko,

Kiedy sobie gawędzimy o Maryni

Traktowanej równie wąsko, prawda, jak szeroko.

 

Lecz gdy oni swą inwazję: w sztuce, w modzie

Obmyślają tkwiąc po klubach wśród otoman

My suniemy o Maryni śmiało! Co dzień!

Więc osądźcie – kto jest lepszy erotoman...

 

Niech już oni nas nie drażnią

Bo z okazji skorzystamy

A Marynia jest tak sexi,

Że jak kiedyś im zrobimy kontr-inwazję

To nie w takie powpędzamy ich kompleksy!

 

A na razie nikt im krzywdy nie uczyni

Lecz niech wiedzą ci hodowcy dzieci-kwiatów

My od lat już gawędzimy o Maryni

I na długo nie zabraknie nam tematu!

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Oj Konrad, oj, oj
    Wiesz jak się nazywa koń, który prztyka? Końtakt. A koń, który lata? Końkord. A Konrad z Kraju Rad? Konrad.
  • @Skanderbeg 10:04:19
    O właśnie o takiej postawie w tekście piszę ;) Nie sądzę, aby w tym zakresie możliwe było porozumienie, a nawet wzajemne zrozumienie "oburzonych" i "oburzonych na oburzonych". Obie strony operują bowiem odmienną siatką pojęć.
  • Gdyby Bóg kazał wstydzić się nam naszego ciała, to byśmy się ubrani rodzili.
    Pani Agnieszka jest pięknie zbudowaną kobietą o ciele wyrzeźbionym sportem. Takie ciało można podziwiać i trzeba być zboczeńcem, by myśleć o tych zdjęciach jako o czymś innym niż dziele artystycznym. Wbrew pozorów Kościoły są pełne wizerunków nagich ciał, barok charakteryzował się dużą liczbą przyozdobień w formie amorków, wiele obrazów o treści religijnej posiada również wizerunki nagich ciał, jak choćby sceny potępienia, czy sądu ostatecznego i jakoś nikt się przy tym nie podnieca, nie pomstuje, że to zgroza. Niestety w Kościele jest wielu zboczeńców, którzy o ciele kobiety nie potrafi myśleć inaczej jak o inkubatorze do produkcji dzieci w jedyne co w nim widzą to łono a ich ocena wartości artystycznej opiera się tylko na tym, czy na zdjęciu widać było tożesz łono, czy też nie. Do tej grupy wpisali się ludzie z akcji "Nie wstydzę się Jezusa". Tym zboczeńcom pragnę tylko przypomnieć iż Jezus umierając na krzyżu również był całkiem nagi, nikt skazańcom w tamtych czasach genitaliów nie przykrywał, jak to dziś prezentują obrazy męki pańskiej, bo i wtedy ludzie inaczej ciało ludzkie postrzegali.
    Na miłość Boską, ciało kobiety to nie tylko łono, czy jak widzicie rzeźbę Wenus to też tylko w jej łono się wpatrujecie?
  • @Zawisza Niebieski 14:02:16
    Panowie powtarzacie poglądy, które analizuję w tekście. To jest artykuł głównie właśnie o waszej dyskusji, a nie o gołej Radwańskiej :)
  • rzeźby gołych dzieci
    Czy katolstwu rzeźby gołych dzieci w Watykanie nie przeszkadzają?
  • @Nathanel 15:31:50
    Zerknij do Biblii "Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu." Poczucie nagości i wstyd pojawia się wraz z wypędzeniem z raju, O tym, że są nadzy dowiedzieli się po zjedzeniu owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego. Bóg nie stworzył człowieka ubranego, Bogu nie przeszkadza nagość, wszakże nagim człowieka stworzył i nagim człowiek się rodzi.
    Źródłem wstydu jest grzech, taki właśnie grzech popełniają skrajni katolicy, przestali widzieć w młodej wysportowanej kobiecie piękno jej ciała, widzą tylko organy płciowe, dlatego mówię, że są to ludzie głęboko zdemoralizowani i często popełniający grzechy pychy (oni lepiej wiedzą co chce Bóg i swoje widzenie chcą innym narzucać). Oni żyją w grzechu, gdyż tak samo jak Adam i Ewa po zjedzeniu jabłka, przestali widzieć piękno dzieła Boga, widzą nagość.
  • @Nathanel 17:36:29
    Akt jest jedną z dziedzin fotografii czy też malarstwa oraz rzeźby. Tak było od zawsze. Nagie ciało człowieka wykorzystywano w sztuce od wieków. Osobiście znam kilka osób które własne akty (akty, nie pornografię) umieściły na ścianach własnej sypialni.
    Do wszystkiego jest miejsce, nikt nie lata nago po ulicy, ale nago chodzisz w przebieralni na basenie, nago chodzi się na plażach nudystów, nago bywasz u lekarza. Nikogo to nie dziwi. Z tego co widziałem, a widziałem jedno zdjęcie na materacu wykonane zostało ono na prywatnym basenie. Prywatny basen jak najbardziej jest miejscem gdzie można się kąpać nago.

    Tak jak ci już poprzednio udowodniłem na podstawie Biblii, wstyd wynika z grzechu, że nie patrzysz na ciało człowieka jako dzieło Boga a tylko na wybrane elementy tego ciała, to powoduje przedmiotowe traktowanie człowieka oraz niezdrowe podniecenie.
    Na ulicy widujesz nagie zwierzęta i nie wzbudza to Twojego jakiegoś zażenowania, bo nie popełniasz grzechu, patrzysz na całe ciało a nie na miejsca intymne (nie dotyczy to zboczeńców), analogicznie jest z ciałem ludzkim, patrzysz na całe ciało jako bryłę, nie czujesz wstydu, nie popełniasz grzechu. Patrzysz na obraz, rzeźbę nie czujesz wstydu.
    Widzisz nagiego człowieka w przebieralni basenu czy też sam tak chodzisz, widzisz odzwierciedlone elementy ciała człowieka idącego w mokrym stroju kąpielowym i też nie czujesz wstydu. Bo widzisz całe ciało, nie jego intymne elementy.
    Patrzysz na wybrane elementy ciała, powoduje to podniecenie, popełniasz grzech i czujesz zażenowanie, wstyd. Wstyd wywodzi się z grzechu, który popełniasz, nie z nagości ciała.
  • @Zawisza Niebieski 17:56:44
    Jeszcze dodam jedno, lekarz przy niektórych badaniach patrzy w bardzo intymne miejsca ciała, nie czuje grzechu, wstydu, gdyż nie zachodzi grzech niezdrowego pożądania. Grzech popełnia ten co patrzy i czuje niezdrowe pożądanie i wynikający z tego wstyd, nie ten co pokazuje, chyba, że pokazujący, malujący, fotografujący chce wywołać pożądanie patrzącego a nie jest to związek pary osób w którym pożądanie to jest jak najbardziej potrzebne (małżonkowie). Właśnie cel dzieła, czy ma on pokazywać piękno czy wzbudzać podniecenie daje rozgraniczenie między aktem i pornografią. Przy czym to samo rozgraniczenie następuje w głowie oglądającego. Jeśli patrzy na akt jako dzieło sztuki to patrzy na akt, jeśli dla wzbudzenia swego podniecenia, patrzy na pornografię.
    Właśnie ten popełniany grzech, widzenie przez widza w akcie pornografii powoduje, że aby go zatuszować popełniany grzech człowiek ten krzyczy głośno "ladacznica".

    A fakt, że nazwałeś mnie politrukiem świadczy, że zaczynasz rozumieć istotę grzechu popełnianego w kontakcie widza z nagim ciałem człowieka. Jeszcze z tym walczysz, bo przeczy to temu, czego się nauczyłeś.
  • @Nathanel 18:36:55
    Ale skąd ty wiesz, że jestem ateistą, jestem katolikiem i nigdy temu nie zaprzeczałem. Nawet napisałem o tym kiedyś tekst. Różnica między mną a częścią tzw. mocno religijnych jest taka, że mam maturę z religii, uczęszczałem na nią prawie do końca studiów a do tego interesuję się religioznawstwem i historią. Stąd nie patrzę na religię jako ślepiec. Na temat Agnieszki nigdy nie wypowiadałem się negatywnie, interesują mnie jej osiągnięcia sportowe, zaś sprawy jej wiary i wiary każdego innego człowieka są dla mnie jego prywatnymi sprawami. Potrafię rozdzielić religię od religioznawstwa i historii religii i nie patrzę na nią jak ślepiec prowadzony za rękę przez złych proroków.

    Wiesz co wyróżnia mnie jeszcze spośród innych tzw. mocno religijnych? Staram się nie obrażać ludzi i w dyskusji rozmawiać na argumenty, nie wyzwiska.
  • Pisanie dziada do obrazów
    Czy Panowie naprawdę nie zauważacie, że powielacie argumenty opisane w tekście? Znowu jest o aniołkach w kościołach, znowu dociekanie jakie to pismo, doszedł jeszcze "argument" pt. "płacą - czy nie płacą?". Mili Państwo - to naprawdę wszystko jest bez znaczenia...
  • @chart 10:36:30
    "Radwańska stała się źródłem prawdziwego zgorszenia (...) przez danie pożywki kolejnym atakom na moralność chrześcijańską,(...)"
    "Nawet więc, jeśli ktoś nie przywiązuje wagi do golizny w sporcie, czy showbiznesie – musi się zastanawiać nad skutkami osłabiania wpływu etyki na organizację społeczeństwa."

    Zastanawianie się nad etyką, dokonywania samodzielnych analiz i ocen prowadzi do potrzeby identyfikacji podstawowych wartości będących źródłem konkretnych norm etycznych i moralnych. Prowadzi to do potrzeby poszukiwania uzasadnienia dla poszczególnych nakazów i zakazów, zamiast przyjmowania ich na wiarę.
    Nakaz zakrywania ciała człowieka także w związku z tym podlega takiemu poszukiwaniu uzasadnienia. Czemu zakrywanie ciała człowieka jest dobre? Czy oznacza to, że ciało człowieka jest dla innych odpychające, nieestetyczne a może złe? Czy w takim razie dbanie o to ciało także jest złe, a w takim razie czy niszczenie tego ciała jest dobre? Jaki w takim razie jest sam człowiek, skoro jego ciało wydaje się odpychające, złe? Czy dla człowieka są rzeczy ważniejsze od ciała które utrzymuje go przy życiu?
    Człowiek zastanawiający się nad etyką może sobie zadawać podobne pytania i może znaleźć odpowiedzi inne niż te przyjęte w moralności chrzescijańskiej. Może w takim przypadku dokonać takich czynów, które będą niezgodne z moralnością chrześcijańską.
    Można w takich przypadkach zapytać się tego człowieka, dlaczego doszedł do takich niezgodności i odnieść się do podanych przyczyn.

    Dyskusja pomiędzy grupami uznającymi różne wartości etyczne, pozbawiona analizy tych różnic nie prowadzi do niczego poza konfliktami.
  • @chart 10:36:30
    Autorze, przeczytałem Twój wpis oraz dwa wpisy z apelem, by dyskusja poszła inną drogą. Szanując Ciebie, jako autora i gospodarza, zadam pytanie, którędy Twoją drogą powinna pójść dyskusja pod Twoim tekstem? W mojej ocenie jest ona dość merytoryczna, a sprawa ciała ludzkiego i jego publicznej prezentacji dość złożona i na pewno wymaga dyskusji.
  • @rerak 03:40:49
    Trudno mi znaleźć szacunek (tylko w zakresie wiedzy i poglądów) i uznać za autorytet tzw. "ludzi wierzących" którzy chcą innym narzucać swoje poglądy religijne a ich wiedza z religii nie wykracza poza jasełki, Jezusek urodził się w mroźny poranek w stajence, a Adam i Ewa, a Adam i Ewa biegali po raju z listkami figowymi, tylko nie wiadomo jak przyczepionymi. (ponieważ drugim argumentem mógłbym dotknąć jednego z blogerów od razu mówię, że cenię jego za wiedzę, którą na swoim blogu przekazuje i lubię czytać, choć z poglądami często trudno mi się zgodzić). Trudno też uznać, za ludzi mądrych takich, co obrażającymi słowami nadrabiają swój kompletny brak argumentów "Jesteś katolik jak Jaruzelski.". Jestem właśnie Katolikiem, nie "dewotą" co chodzi do kościoła by innych obgadać. Katolicyzm cierpi na kompletną ignorancję jego wyznawców i sam jest sobie winien. Co miałem odpowiedzieć memu dziecku które pewnego ranka przyszło z zeszytami do religii i mówi, Tato nie chcę chodzić na religię, ksiądz co roku o tym samym mówi i mówi tak ciekawie, że można usnąć, co udowodniło mi porównując zeszyty z dwóch kolejnych lat. Nie mówię, że we wszystkich, ale w wielu przypadkach lekcje religii są indokrynacją a nie przekazaniem wiedzy. Co mam powiedzieć o katechetce, która oświadczyła rodzicom, że ona z dziećmi przygotowującymi się do I komunii to ona do kościoła chodzić nie będzie. Wiedza z religii, szczególnie tych "najbardziej religijnych" graniczy z ignorancją i stąd się to wszystko bierze.
  • @Zawisza Niebieski 14:22:45
    Ależ broń Boże nie ograniczam, czytam raczej z pewnym zainteresowaniem, choć podtrzymuję swój pogląd, że w sumie nie ma o czym gadać ;)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30