Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
740 postów 332 komentarze

Gruzja patrzy na Wschód

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Następuje "armenizacja polityki Gruzji" - czyli Tbilisi wymyka się Waszyngtonowi, Tel Awiwowi i Brukseli.

 

Wypowiedź premiera Bidziny Iwaniszwilego, w której wyraził on zrozumienie dla decyzji władz Armenii o przystąpieniu do Unii Celnej oraz podkreślił, że nie jest to też ścieżka zamknięta dla Gruzji – wzbudziła wściekłość prezydenta Mikhelila Saakaszwilego.

 

Prezydent nazwał wypowiedź premiera „naruszeniem najświętszego tabu polityki gruzińskiej” i oskarżył o odstąpienie od prozachodniego kursu Tbilisi. - W ciągu ostatnich dziesięciu lat, pomimo niezadowolenia niektórych krytyków, całe spektrum gruzińskiej polityki zgadzało się wokół realizowania interesów narodowych i polityki rozwoju kraju drogą polityki prozachodniej. Nikt z polityków, ani szerszych kręgów nie kwestionował tego kierunku, no chyba, że za pieniądze Kremla. Oczywiście, wszyscy pamiętamy, że po przejęciu władzy Gruzińskie Marzenie obecnego szefa rządu kraju zgodziło się na skandaliczne zmiany polityki zagranicznej kraju. Jasne, Armenia jest sojusznikiem i przyjacielem Gruzji, ale stała się członkiem Unii Celnej, a to nie może być dla nas przykładem. Nasz parlament i rząd oficjalnie oświadczyły, że Gruzja musi stać się członkiem NATO i Unii Europejskie. Jednak kilka dni temu sytuacja zmieniła się dramatycznie. Premier publicznie oświadczył, że kwestia Unii Euroazjatyckiej podnoszona przez rosyjskich ekspertów i polityków, ten projekt faktycznej reaktywacji Związku Sowieckiego, „powinien być przeanalizowany”! Nie będę teraz wchodzić w polemikę z premierem w tej sprawie. Przy odpowiedniej okazji jednak nie przegapię szansy, by przedstawić swoje stanowisko w tej bulwersującej kwestii – mówił Saakaszwili  na spotkaniu z przedstawicielami organizacji studenckich w swym pałacu w Tbilisi.

 

Prezydent przypomniał i deklaracje prezydenta  Sarkozy'ego  w sprawie zaproszenia Gruzji do UE, i zapewnienia otrzymane od władz Polski. - To Europa jest gwarancją naszej niepodległości! - patetycznie zakończył Saakaszwili.


Cóż, akurat w Polsce nieźle znamy wartość „europejskich gwarancji dla niepodległości”, może jednak zapadnickie środowiska gruzińskie mogą nimi łudzić swych współobywateli. Skądinąd premier 
Iwaniszwili  nie zapowiedział przecież bynajmniej jakiegoś nagłego zwrotu w polityce zagranicznej, obronnej i gospodarczej Tbilisi. Jak każdy poważny i odpowiedzialny przywódca zaznaczył jedynie, że jego państwo nie może z góry odrzucić i nie odnieść się do tak ważkiego projektu geopolitycznego, jak projektowana Eurazjatycka Unia Gospodarcza. I w tym zakresie warto z Iwaniszwilego brać przykład.

 

Z kolei bijąc na alarm Saakaszwili nie tyle broni pro-zachodniej opcji w polityce Gruzji, co rozpaczliwie woła na pomoc swych atlantyckich i brukselskich przyjaciół czując dobrze, że w wyborach prezydenckich 27 października popierany przez niego Dawid Bakradze  raczej przegra ze zgłoszonym przez Gruzińskie Marzenie Giorgim Margwelaszwilim. A dopiero po zmianie na stanowisku głowy państwa możliwe będzie faktyczne przeorientowanie geopolityczne kraju oraz normalizacja stosunków z Rosją, Abchazją i Osetią Południową. W tym sensie „armenizacja” polityki Gruzji zamiast groźbą – jak głosi Saakaszwili – może stać się nową nadzieją dla Kaukazu i Zakaukazia.

 

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org


 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930