Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
962 posty 508 komentarzy

I to ma być „wspólna” polityka rolna?!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeszcze jeden powód, by Polska wystąpiła z Unii Europejskiej.

 

Ze sporządzonego przez renomowaną firmę PwC raportu „Bariery pozataryfowe dla polskich eksporterów żywności w Unii Europejskiej” wynika, że niektóre państwa unijne (w tym zwłaszcza Czechy, Niemcy i Wielka Brytania) stosują wobec polskiej produkcji rolno-spożywczej bariery utrudniające dostęp do wspólnego – ponoć! - rynku, co blokuje rozwój branży i stawia pod znakiem zapytania samo istnienie czegoś takiego jak „Wspólna Polityka Rolna”.

 

Chodzi m.in. o „częste kontrole sanitarne, czarny PR, czy dodatkowe wymogi dokumentacyjne i certyfikacyjne” - słowem, szykany pod formalnymi pretekstami. W raporcie czytamy: „Polscy eksporterzy szacują, że ponad 30 proc. produktów eksportowanych do państw UE stawiających bariery importowe, spotyka się z dyskryminacją. Średnio na ich pokonanie potrzeba więcej niż cztery dni robocze. Powstałe w wyniku dodatkowych działań koszty szacuje się na około 4 proc. całkowitej wartości eksportu”. Nasi producenci poddawani są  niedozwolonym praktykom konkurencyjnym, ukrywanym pod płaszczykiem niewinnych (prokonsumenckich, czy jakościowych) działań administracji państwowej. „Przejawem tego jest rosnąca liczba oraz sztywność barier pozataryfowych (głównie administracyjnych) i/lub kampanie prasowe o negatywnym wydźwięku przeciwko importowi żywności. Niektóre z takich akcji skierowane są bezpośrednio przeciwko polskim produktom” – piszą analitycy.

 

Przeciw polskiej żywności najbardziej zdecydowanie walczą Czesi. Na kolejnych miejscach są Niemcy i Hiszpanie, w dalszej kolejności utrudnienia czynią także (choć w mniejszym stopniu) Wielka Brytania i Słowacja.

 

Polska jest obecnie siódmym największym eksporterem żywności w UE, ale opublikowane dane potwierdzają tylko słuszność postulatów zgłaszanych przede wszystkim przez środowiska producenckie zrzeszone w OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. WPR w dotychczasowym kształcie wypaliła się, a poszczególne państwa członkowskie odchodzą coraz dalej od jej zapisów, wracając do sprawdzonej polityki protekcjonistycznej. Cóż,  ochrona własnych rynków i własnych producentów jest zjawiskiem jak najbardziej naturalnym.  Problem polega na tym, że mogą z niej korzystać rolnicy czescy, niemieccy czy hiszpańscy – ale nie polscy! Nasz (?) rząd wciąż chce być prymusem wyznającym fetysz „wolnego wspólnego rynku”, nie dostrzegającym, że ten złoty cielec już upadł.

 

Wnioski z raportu PwC są proste: po pierwsze, bierzmy przykład z innych,  chrońmy i wspierajmy to co nasze, polskie, w tym polską produkcję rolno-spożywczą zamiast apelować, żeby inni przestali dbać o swoje. Po drugie zaś – przestańmy udawać, że WPR i WPH jeszcze istnieją, że są jakimiś nienaruszalnymi świętościami! Postawmy wreszcie zasadnicze pytanie o sens i cele funkcjonowania Wspólnoty w obecnym kształcie. To nie miał być projekt ideologiczny, to się miało i ma Polsce i Polakom po prostu opłacać! Skoro przestaje - trzeba szukać innych, optymalnych rozwiązań.

 

Konrad Rękas

Wystąpienie na posiedzeniu Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych w Warszawie, 16 czerwca 2015 r.

KOMENTARZE

  • Po co walczyć? przecież wystarczyło by gdyby Polacy kupowali wyłącznie polską żywność
    ale Polacy są już chorzy na gazetkowe jadłospisy, w których krewetki gonią karczochy na szynce parmeńskiej podlanej oliwą z oliwek, przystrojone holenderskimi pomidorami i hiszpańską papryką itd itd.
    O sobie mogę powiedzieć, że w 95% stosuję polską żywność i to mało przetworzoną, jak kartofelki rodzime - nie izraelskie! - ze zsiadłym mlekiem od krowy sąsiadki i własnym szczypiorkiem.
    Po co więc winić unię, czyli nikogo, jeżeli rozwiązanie jest proste i oczywiste? Inna rzecz, że polski rolnik przyzwyczaił się w międzyczasie do dopłat i sum idących rocznie w dziesiątki (a nieraz i setki) tysięcy i głupią rzodkiewką z własnego, przydomowego ogrodu to żadna baba wiejska handlować już nie będzie. Woli ona pojechać do sklepu i ją kupić, wszak ma za co.
    Gdyby Polacy zrozumieli że to "byle jak przy domu" oznaczało piękny ekosystem, w którym było miejsce i dla pająka, i dla osy/trzmiela/szerszenia/dzikich pszczół/ setek innym pomniejszych i powiększych owadów i nieprzebranej ilości ptactwa w wielkich drzewach owocowych - to już byłby pewien sukces.
    Dla mieszczucha wybetonowane wokół domu może mieć swój rajc, ale na wsi rozumny człowiek nie betonuje wszystkiego naokoło, ponieważ tym samym zabija wszelkie życie w ziemi, trawie i rabatce kwiatowej. Chwasty to wcale nie są żadne chwasty, ale rośliny bardzo pożyteczne, będące siedliskami wielu owadów i stanowiący dla nich pożywienie.
    Ja ogród pielę w ten sposób, że zaczynam z jednej strony i idę dalej taką "falą" nie zajmując się jakiś czas tym, co za plecami pozostaje i gdy dojdę do końca, zaczynam od początku tak samo, a niektóre egzemplarze zostawiam by mogły zakwitnąć i się ponownie zasiać. Niektóre rośliny mają przepiękne, choć maciupeńkie kwiatki i trzeba dobrze się wpatrzeć, by je dostrzec. Kwitną krótko, więc trzeba trafić.
    W unii siedzą sami pomyleńcy uważający życie na naszej Matce Ziemi za konieczną uciążliwość, a samą Matkę Ziemię za niewolnicę do zamęczenia. Więc jakąż to inną politykę mogą oni robić, niż ją robią? Jak wiemy, z wariatami się nie walczy, bo mija się to z celem. Po protu należy wykazać się rozumem większym niż wariat i walka stanie się zbędna.
  • @Autor
    Oczywiście to nie był projekt ideologiczny i to się miało opłacać, tylko kto powiedział, że Polakom. Po prostu kończy się czas palenia i zaraz zaczną się przysiady.
  • @nana 16:26:51
    Sytuacja niekoniecznie prawdziwa, ale wielce prawdopodobna:
    Pani A: - Panie! a po ile ta marchewka?
    sprzedawca: - po złotówce
    Pani A: - a czemu tak drogo, w Biedronce po 60gr
    *******
    Pani A do Pani B : wiesz ja to już nie sieją ogrodów. Jaki sens? Za nasiona zapłac, za nawozy zapłac, cały rok piel, podlewaj, a na rynku od chłopa za złotówkę kilo marchwi można kupic. To jaki sens przy tym zapierdalac?
    ********

    Autor komentarza do Pani A : kto ty jesteś?
    Pani A: Polak mały....

    I wszystko jasne!
  • @Mariusz G. 21:16:51 co to znaczy "opłacać się"? czy życie to coś, co się opłaca?
    rodzisz się jako niemowlę, uczysz się chodzić, dostajesz zęby i się ślinisz, pieluchy zużywasz, a więc i wodę i proszek do prania, ubrania trzeba coraz większe i to bez przerwy, a co najgorsze, to co zjesz, tym s.. tra la la. A wszystko po to, żeby któregoś dnia umrzeć - a kto ma szczęście żyć dłużej to nie z powodu choroby czy przypadku losowego a ze starości. Gdzie tu więc jest to "opłaca się"?
    Cwane demony nauczyły ludzi przeliczać życie na pieniądze i stąd to zamieszanie.
    I wmówiły ludziom, że ten jest najlepszy, kto najmniej pracuje. A durni ludzie dali się na to złapać.
    Życie człowieka stanowi wyższy sens i jest nim uczestnictwo w Ewolucji. Matka Ziemia nie bierze od ludzi ani grosza za deszcz, za powietrze, za ciepło, za rośliny i zwierzęta, które Bóg specjalnie stworzył by mógł istnieć także człowiek.
    Polski rolnik i polski konsument muszą spotkać się w połowie drogi: ten pierwszy bierze tylko tyle pieniędzy, ile musi, a ten drugi płaci tyle, ile może najwięcej. Oczywiście, chciwość wszczepiona ludziom przez demony chwilowo takie podejście uniemożliwia, ale jeżeli ludzie sami nie skorygują swojego postępowania, to zrobi to za nich samo życie.
  • autor
    Panie Konradzie
    Dobrze,że pan podejmuje tematykę rolna i wskazuje na pewne nonsensy między innymi Wspólna polityka rolna.
    O ile zrozumiałem,był Pan na zlocie Izdebskiego w Warszawie 16 czerwca 2015,i tak trochę jestem ciekawy na Pana ocenę o co chodzi Izdebskiemu,bo ja juz sobie wyrobiłem zdanie ,że to jest człowiek którego jest celem rozwalenie solidarności rolniczych protestów i stworzenie własnego jako jedynego mającego mandat być ich przedstawicielem.
    Tak trochę nie zgadzam sie z Pańska ocena dotycząca jakiejś czeskiej niechęci dotyczacej polskiej żywności,to teraz wynikło z postawy ministra finansów Czech Adreja Babisza który jako właściciel agrofertu jest zwłaszcza zainteresowany by jego imperium miało monopol w czechach i z tego powodu ataki na polska żywność,a tak czesi to raczej chwalą sobie polskie produkty.
    Jednym z podstawowych nonsensem w naszym kraju jest definicja rolnika ktory z racji prawa określa kazdego własciciela nieruchomości rolnej powyżej 1ha.Tutaj dochodzi do szeregu różnych wypaczeń jak ubezpieczenia w KRUS,w dopłatach z UE i dalszych zobowiązan z tego wypływających.Jeżeli Państwo Polskie nie dostrzega o podstawowym bezpieczeństwie naszego bytu jaki jest sektor rolny,i z tego wypływające pewne zobowiązania by ta produkcja była zachowana.Jest i też jeden aspekt jaki określiła -nana-by wzrosła taki swiadomość kupowania polskiej żywności z pewnym logiem,że to naprawdę od polskiego rolnika a nie np.z duńskiej fermy mającej siedzibę w polsce.
  • @nana 21:49:28
    No i nie wiem , czy zrozumiałaś o co mi chodziło. Więc wyjaśnię i tu się zgadzamy: przeciętny obywatel nie szanuje cudzego wysiłku. Sam chciałby zarabiać krocie, a inni , by pracowali za głodowe racje. Ale by rolnik z konsumentem mogli się spotkać w połowie drogi, to najpierw rolnik z rolnikiem powinni się tam spotkać. Rolnik powinien szanować rolnika, a nie próbować go wykończyć. Jak bowiem tłumaczyć, że ktoś zwiększa produkcję w sytuacji nadprodukcji (patrz branża ogrodnicza, branża mleczarska ) . Oczywiście pomaga w tym unia przyznając dotacje - taki mały kijaszek w mrowisko.
  • ------- CUKIER
    W polskich cukrowniach przerabia się niemiecką // pulpę //. Ostatnio rozmawiałam z mieszkańcem Ropczyc -mówił mi o tym .

    http://www.suedzucker.pl/
  • @ninanonimowa 08:58:03
    a co mają przerabiac, jak podsandomierskie ziemie pszenno-buraczane stały sie już tylko pszenne. Ale to już efekt polityki koncernu wobec plantatorów buraka kilkanaście lat temu:
    -musisz zakontraktowac okresloną ilośc
    - jeżeli będzie mniej (nieurodzaj ) płacisz - karę, jeśli obrodzą - nadwyżkę kupują za grosze. ( plon buraka jest bardzo trudny do prognozowania )
    - coś tam chyba jeszcze było z terminami dostaw
    - płacili np. tak 1/4 w grudniu, 1/4 w nasionach na przyszły rok, 1/2 do czerwca następnego roku ( czy coś podobnego )
    - nie zakontraktujesz minimum w danym roku - wypadasz na stałe z grona plantatorów.
    W efekcie ludzie po kilku latach dokładania do interesu ( dodam , że przy burakach, to wtedy był straszny fizyczny zapierdol) tracili nadzieję , że kiedyś się odkują i odchodzili od produkcji.
  • @dalmichal 22:42:08
    Umówmy się, związki rolnicze są dziś organizacyjnie jeszcze większą fikcją, niż te pracownicze. OPZZRiOR zdobył sobie pewną reprezentatywność jako symbol, jako ci, na których hasło znowu ruszyły protesty, których pozostałe organizacje unikały, będąc na krótkiej smyczy dotacji na poczet COPA-COGECA. Kluczem nie jest więc sam Izdebski, tylko fakt, że na blokadach znowu stanęli 30/40-latkowie, czyli najbardziej rozwojowego pokolenia rolników (czyli nieco podobnie, jak w 2001 r., czy na strajkach robotniczych w '88/'89). To obiecujący początek - choć oczywiście może zostać zmarnowany. Stąd trzeba obecnym.
  • przede wszystkim polscy rolnicy powinni produkować na polski rynek!
    a nie łypać na ojro i tylko patrzeć na kasę. Posiadanie ziemi ornej to w pierwszym rzędzie odpowiedzialność za tych, którzy potrzebują żywności. Polska ziemia należąca do polskich rolników powinna żywić Polaków, a nie żadnych Duńczyków czy innych Niemców. Oni mają swoją ziemię i tam przecież rośnie im też to, co jadalne.
    Więc taka "wspólna polityka rolna" to nic innego niż grabież ziemi krajom skolonizowanym. Ludzi mami się pieniędzmi i za nie zabiera realną wartość: ziemię.
    Uważam, że specjalnie nie wprowadzają w Polsce ojro, bo wówczas zakup ziemi musiałby odbywać się za pieniądze posiadające jakieś pokrycie. A tak, to kraje "starej unii", czyli "alianci" czyli okupanci i spadkobiercy hyclerowi mogą sobie nadrukować dowolną ilość ojro, spakować to w walizki i przyjechać z tą makulaturą do nas, by za nią kupić realną wartość: naszą ziemię.
    Nie jestem za tym, by u nas to ojro było, ale na zdrowy rozum oni tak właśnie chcą zrobić. Będą mieli polską ziemię za cenę zadrukowania papieru i pocięcia go na kawałki stanowiące banknoty.
    Polska powinna wyjść z unii i wyjść z nato.
    Polityka rolna powinna być nastawiona na zaopatrzenie rynku wewnętrznego, a handel zagraniczny powinien odbywać się w resortach przemysłowych.
    Nie do wiary, ale właśnie tak, jak było to za PRLu! Nie musielibyśmy się zadłużać, by kupować jakąś trującą pszenicę z Holandii czy inne śmiecie udające jedzenie z krajów "starej unii". Na eksport mógłby produkować nasz przemysł.
  • @Mariusz G. 10:36:26 wmówili ludziom, że praca fizyczna jest karą
    i rolnik teraz oblicza, ile godzin chodził do krów, ile do świń, ile spędził czasu w sadzie czy ogrodzie. Wychodzi na to, że ludzie oczekują od kogoś - OD KOGO? - zapłaty za to, że żyją.
    Jak sobie powyliczali za stawki godzinowe, to tacy mocno stratni się poczuli, że strach bierze!
    Ludzie przestali rozumieć sens pracy. Za wszystko chcą zapłaty. Ciekawe, że jeszcze godzą się wycierać sobie tyłek nie wyliczając, ile to stracili robiąc to samemu i ile powinno im się za to zapłacić.
    To jest paranoja!
    Człowiek stworzony jest do pracy fizycznej, Bóg tak zbudował człowieka, by mógł on samodzielnie zadbać o swoje utrzymanie oraz zaopiekować się osobami starymi, niezdolnymi do pracy oraz dziećmi.
    Pomyleńcy z zachodu przeliczając wszystko na pieniądze wypaczyli sens życia człowieka. Nikt już nic nie chce robić, tylko liczy pieniądze i się licytuje, kogo co bardziej boli i dlaczego to jemu właśnie należy się najwięcej. Ludzie powariowali!
    Nikt nikomu już żadnej przysługi nie wyświadczy, jak było to jeszcze 30 lat temu. Rolnicy się wspierali, wzajemnie wymieniali doświadczenia i byli - TAK, PAMIĘTAM! - hojni. Gdy kupowałam dwadzieścia lat temu ziarno dla kur, to rolnicy nie mieli jeszcze żadnych dopłat. Odmierzali ziarno wiaderkiem 10l licząc, że to 10kg. I zawsze, bez wyjątku, dosypywali jeszcze z pół wiaderka "żeby się dobrze niosły". Nie to, że mi na darmowym zbożu zależało, bo płaciliśmy zawsze cenę najwyższą i to dobrowolnie z naszej inicjatywy, ale chodzi mi o sam fakt. Nie było widać u chłopów na wsi żadnej specjalnej biedy. Ot, jak wszędzie - bardziej zaradny i pracowity miał ładniejszą zagrodę, a mniej zaradny i mniej pracowity - nieco zaniedbaną. Zresztą teraz też tak jest. Choć niektórzy chłopi powstawiali sobie drzwi antywłamaniowe! A co to za sztuka wybić szybę i wejść przez okno? ciekawe, kiedy pozakładają sobie kraty w oknach.
    Z chłopami stało się coś niedobrego. Ziemia nie jest już ich matką i żywicielką, ale dojną krową, z której chcą wyciągnąć jak najwięcej.
    I to jest największa krzywda, jaką unia zrobiła polskiemu chłopu - odebrała mu unia godność ludzką i zamieniła polskiego chłopa w chciwca. To się może skończyć tylko jednym: taki chciwiec stanie się ofiarą jeszcze większego, cwańszego chciwca i nikt się za nim nie ujmie. Nie ma już solidarności między wsią i miastem. Nie ma już zrozumienia, że to wieś ma obowiązek miasto żywić. Więc za chłopem nie ujmie się już żadne mieszczuch.
    Praca na ziemi i z ziemią to wielki przywilej i wielka odpowiedzialność. Nie można jej przeliczać na pieniądze, bo Ziemia Matka daje wszystko za darmo. Owszem, jakieś finansowe regulacje być powinny, ale w granicach zdrowego rozsądku.

    A nie z jednej strony wyhodować krowy z monstrualnymi wymionami nie pozwalającymi krowie się nawet położyć, krowy dające trzy razy tyle mleka co normalna krowa, a z drugiej strony karać rolników za nadprodukcję mleka.
    Te monstrualne wymiona powodują, że te krowy chorują nieustannie na stawy, więc biorą cały czas antybiotyki. Tylko demon pozbawiony rozumu może takie rzeczy robić.

    W unii europejskiej, w zarządach, siedzą same demony, oderwane od rzeczywistości i planujące w swoich chorych głowach zupełne absurdy. Dlatego jest konieczne wyjść z unii.
    Ale polski chłop poczuł już kasę i na to się nie zgodzi. Nawet za cenę utraty całej ziemi i do końca będzie chciał wierzyć, że unię przechytrzy i ziemię zachowa. To, co unia wpompowała w polskiego rolnika prędzej czy później mu odbierze, bo taki był plan. Kto może być jeszcze tak naiwny by sądzić, iż unia miała na względzie dobro polskiego rolnika?
    Chłop polski powinien pracować na polskiego mieszczucha, a polski mieszczuch na rzecz polskiego chłopa. I wtedy będziemy mogli wypiąć się na unię i jej obłąkaną politykę.
  • a właśnie przed chwilą Niemcy pokazali w "nano" o 18.30h
    że chcą 200.000ha objąć ścisłą ochroną. Na terenie byłego NRD, gdzie był poligon i gleba nie była użyźniana nawozami sztucznymi, wypalają regularnie wrzosowiska tzw. kontrolowanym pożarem, ponieważ po takim wypalaniu bogactwo gatunków jest większe niż przed wypaleniem. Warunkiem jest wykonanie tego przed połową marca.
    A u nas chłopi włóczeni są po sądach za wypalanie traw i każą im płakać nad "zamordowanymi owadami".
    Więc jak widać, szkopi chcą u siebie zrobić sobie park wypoczynkowy z ptaszkami i kwiatkami, a u nas jak się wepchają, to zrobią jedną, wielką monokulturę i my będziemy zmuszeni na nich pracować. Co to jest za paskudny gatunek ludzki, ci Niemcy!

    O 20.15h dziś, na 3sat, ma być program "Cholesterin-Luege" czyli kłamstwo cholesterolowe - po niemiecku, ale może jest ktoś zainteresowany.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031