Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
962 posty 508 komentarzy

„Kongijskie ludobójstwo” – fejk prawoczłowieczyzmu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jednym z najbardziej idiotycznych łańcuszków internetowych jest: „Czy wiecie kto był największym ludobójcą w historii? Ha, nie Hitler, nie Mao i nie Stalin, tylko taki stary, brodaty król Belgów, Leopold!”.

 

Po czym opowiadający/wypisujące te kocopoły rozgląda się z dumą, prawie jak wtedy, gdy ogłosił, że „pisze się CMB, a nie K+M+B” albo wszystkich uszczęśliwił informacją, że nie odpowiada na maile ze słowem „witam”.

 

Niestety, co jakiś czas ktoś wyskakuje znowu z tym nieszczęsnym "kongijskim ludobójstwem", typową gównoprawdo-internetową. Tymczasem nawet bez szczegółowej wiedzy prawniczej (i historycznej) wiadomo przecież, że  nawet masowe umieranie – to nie jest ludobójstwo. Trudne warunki pracy i niedopasowanie jej do przyzwyczajeń miejscowych – to nie jest ludobójstwo.  Tak, wiadomo,  przypadek Konga to superfajna alegoria zachodniego kolonializmu czy nawet kapitalizmu  – ale historycznie, prawnie i terminologicznie nazywanie tych wydarzeń ludobójstwem jest przecież BZDURĄ.

 

Słowa mają znaczenie

 

Prawniczy sens pojęcia ludobójstwa określony jest bowiem w artytkule II  Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa  z 9 grudnia 1948 r., nie jest zaś tylko epitetem, wyrazem emocji i zgrozy. Oczywiście, ostatecznie termin wymyślono i uściślono po okresie panowania króla  Leopolda II, przede wszystkim na podstawie doświadczeń II wojny światowej (choć także znanego losu tureckich Ormian), ale tym bardziej więc nazywanie systemu pracy przymusowej i niewolniczej w belgijskim Kongu „ludobójstwem” – jest jawnym anachronizmem. Jeszcze gorzej wypada skonfrontowanie faktów z zapisem prawnym. Wspomniana konwencyjna definicja brzmi:

 

W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:

 

1.    zabójstwo członków grupy,

 

2.    spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy,

 

3.    rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego,

4.     stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,

 

5.    przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy”.

 

 

Ludobójczość” danego aktu/czynu określana jest więc przez jego  CEL i ZAMIAR  – tymczasem  polityka belgijska w Kongu nie była elementem większej całości, celowego procesu eksterminacji tamtejszych mieszkańców, tylko zwykłym rabunkowym wyzyskiem przez pracę niewolniczą. Nie mniej przez to strasznym, ale pamiętajmy, że SŁOWA MAJĄ ZNACZENIE.

 

Więc ich nie dewaluujmy.

Jasne, dla mundrzołków z internetu, histeryków emocjonujących się historią i polityką (co samo w sobie jest nader nieeleganckie) to tylko „czepialstwo”, „semantyka”, a nawet „cynizm i okrucieństwo!”. „Ludobójstwo czy nie, ale zabijali ludzi, co za różnica?!”– oburzają się mentalne pensjonarki. Ha, sęk w tym, że różnica jest – choćby z powodów procesowych, ewentualnych odszkodowawczych, a ponadto, skoro już nawet ktoś by się uparł, że „termin potoczny to nie to samo, co naukowy” – to może i nie ma dla niego różnicy, czy dostaje bułkę z tofu, szynką, zapachem kwiatów czy V Symfonią?

 

Trzeba rozumieć znaczenia słów, których się używa. Jedne zbrodnie są ludobójstwem, a inne nie są. W Polsce znany jest klasyczny przykład tej różnicy – jest to bowiem ten sam  problem, który propagandyści mają z Katyniem:  "No jak to nie było ludobójstwo, taka straszna zbrodnia?!". Ano.  Straszna zbrodnia, ale nie ludobójstwo.

 

Jeszcze prościej? Dobrze. Drodzy Państwo potoczniacy, zgroziacy i bez-znaczenia-faktowcy. Bądźcie łaskawi się skupić: Nie jest kwestią czy życie murzynów w Kongo było fajne, niefajne czy potworne. Odrębnym zagadnieniem jest ilu ich tam naprawdę i z jakich powodów umarło. Ale posługujecie się, choćby nieświadomie POJĘCIEM PRAWNYM, zapisanym w aktach normatywnych międzynarodowych i krajowych.

 

Ludobójstwo” – hasło ideologiczne

 

Oczywiście też, występujące pomieszanie różnych płaszczyzn, rozumień, zaburzanie percepcji wybranych zdarzeń i ich opisów – wydają się nie być całkiem przypadkowe i niewinne. Można zauważyć, że tak cytowana Konwencja, jak i prace  Rafała Lemkina  (pracującego dla Amerykanów Żyda z Polski), z której ją wywiedziono a zwłaszcza współczesna praktyka prawoczłowieczyzmu dowodzą, że  sama koncepcja prawnej definicji ludobójstwa - jest tylko elementem pewnej ideologii, której rozprzestrzenianie ułatwia nadawanie prawu międzynarodowemu cech prawnokarnych, włącznie ze stosowaniem sankcji nie tylko wobec cudzych przywódców politycznych, ale całych narodów mniej lub bardziej potocznie oskarżanych o "ludobójczość". I z tego właśnie powodu definicja i teoria genocydu powinna być krytykowana i podważana, czemu jednak nie służy powszechne dewaluuowanie pojęcia. A właśnie potoczność służy umocnieniu celów propagandowych, następnie przekuwanych jednak na środki para-prawne i cele geopolityczne światowego hegemona i jego mocodawców.

 

Oczywiście, sztuczka "ludobójstwo = taka jakaś straszna zbrodnia, o której dużo jest w internecie i telewizji. I żeby ludzi dużo, strasznie dużo umierało" stosowana była i jest komplementarnie do zasady prawnej. Najpierw sam Lemkin ośmieszył własną koncepcję dopasowując ją post factum do ukraińskiego hołodomoru (akurat potrzebnego jego amerykańskim mocodawcom), a na naszych oczach taki "potoczny genocyd" dopisywano choćby Serbom w Bośni i Kosowie. Tymczasem OBA podejścia służą jednemu celowi, co jednak nie oznacza, że należy je ze sobą mieszać.

 

Zbrodnie przeciw narodowi

 

W pierwszym rzędzie trzymajmy się więc definicji kodeksowej jako przynajmniej osadzonej w jakimś konkrecie, a nie w czarnym PR-ze i telewizyjno-internetowych osądach, ale i do niej podchodźmy ostrożnie, najlepiej pod kątem zgodności z naszym własnym interesem narodowym. A co z innymi? No cóż, to smutne, że zachodni kolonializm doprowadził do śmierci tylu niewinnych ludzi. Ale w Kongu nie było ludobójstwa. W istocie też zresztą używanie dodatkowej kategorii ma wyróżniać działania Belgów, tym samym rozliczając inne mocarstwa kolonialne. Skoro bowiem zły był tylko Leopold i tylko on zasłużył na własne memy z Hitlerem i Stalinem – to już taka  Wiktoria  była na pewno zupełnie fajna? Otóż nie, nie była.  XIX-wieczny kapitalizm oraz imperializm mocarstw kolonialnych to same w sobie systemy zbrodnicze, których nie trzeba już bardziej epitetować, niezgodnie z wiedzą prawniczą.

 

Reasumując więc –  w warunkach polskich o wiele ważniejsze jest więc nadanie odpowiednie rangi i położenie nacisku na ściganie zbrodni przeciw narodowi polskiemu  (zwłaszcza tych, których sprawcy żyją, jak banderowcy i inni naziści – niemieccy, litewscy, łotewscy itd. czy funkcjonariusze organów żydokomunistycznych), nieuleganie zaś propagandzie abstrakcyjnej ludobójczości, skierowanej wobec niesprecyzowanej „ludzkości”, a w szczególności ideologii prawoczłowieczyzmu. A już szczególnie sceptycznym trzeba być wobec prób dowolnego rozszerzania zasięgu tego pojęcia na obszary i zdarzenia, na których w danym momencie zależy prawoczłowieczym doktrynerom.

 

Paradoksalnie więc, jeśli nie chcemy by nagle „ludobójstwem” okazała się dajmy na to obrona przed UPA, jeśli wiemy jakim kłamstwem były np. oskarżenia rzucane na Serbów – nie ulegajmy także łatwej wizji „straszniejszego od Hitlera króla Belgów”.

 

Konrad Rękas

Xportal.pl

KOMENTARZE

  • niestety,
    o ile zabójstwo grupy należącej do jakiegoś ludu nie jest ludobójstwem, jeśli to nie jest wstęp do dalczych zbójstw,

    to zabicie grupy stanowiącej elitę ludu już JEST !!!!
  • @interesariusz z PL 23:12:36
    Bynajmniej. Definicja w prawie międzynarodowym nie kwalifikuje wybicia jakiejś jednej grupy społecznej, nawet "elity" (w cudzysłowie, bo każdy to słowo rozumie inaczej) jako ludobójstwa. Ludobójstwo obejmuje wszystkie grupy społeczne. A tak można mówi jedynie o czystkach.
  • Jądro Ciemności
    "Paradoksalnie więc, jeśli nie chcemy by nagle „ludobójstwem” okazała się dajmy na to obrona przed UPA, jeśli wiemy jakim kłamstwem były np. oskarżenia rzucane na Serbów – nie ulegajmy także łatwej wizji straszniejszego od Hitlera króla Belgów”.

    Czyli Joseph Conrad Korzeniowski był kłamcą pisząc "Jądro Ciemności"? (to było nawiązanie do okrutnej śmierci milionów Kongijczyków pod belgijskim panowaniem)
  • @Pedant 23:20:24
    Tu jest więcej na temat:

    https://trybuna.info/opinie/jadro-kapitalizmu/
  • @Pedant 23:20:24
    A pisał tam, że "to było ludobójstwo"?
  • @chart 01:10:13
    "A pisał tam, że "to było ludobójstwo"?

    Definicje prawne się zmieniają a literatura pozostaje :)

    Język prawniczy to jest zawodowy żargon. Język wspólny albo potoczny to co innego. Podam przykłady:

    Słowo "zapis" w języku prawa cywilnego oznacza wyłącznie zapis testamentowy. W biologii "gatunek" i "rodzaj" ma dość określone znaczenie nie obowiązujące w języku literackim czy potocznym. Itd, itd ...

    Zresztą "Jądro Ciemności" zostało napisane zanim termin "ludobójstwo" zaczął być używany przez prawników.
  • Prawnie to żadnego ludobójstwa nie było przed 1948 rokiem,
    Z tym, że jest jeszcze rozumienie słów. Bo prawnie rzeź tzw. wołyńska, ludobójstwem też nie była.
    A na "chłopski rozum" to tępienie Indian było ludobójstwem.A czy Murzynów w Kongo? Dla mnie burza o nic."Sztuka dla sztuki".
    I Autor sam zaczyna się posługiwać demoliberalnym prawnym pojęciem ludobójstwa.Czyli uznaje demoliberalną terminologię?
  • @chart 01:10:13
    Bez jaj. AHistoryczna prowokacja?
  • @Wican 08:21:38
    1. A jak jest o tym w tekście, który Pan komentuje? Oczywiście, że mamy do czynienia z anachronizmem.

    2. Niestety, nie do końca tak. A właściwie zupełnie inaczej Tę kategorię wymyślono właśnie po to, by DZIAŁAŁA WSTECZ - stąd była i jest używana PRAWNIE do ścigania zbrodniarzy wojennych oskarżanych właśnie o ludobójstwo.
  • @chart 10:26:28
    Ale prawo można zmieniać. A tak "na chłopski rozum" to ludobójstwo dla mnie nie róźni się od rzezi.Ja Pana rozumiem, co nie znaczy że popieram.

    A co do nr 2 to zgoda. Żaden niemiecki naziol, w sensie prawnym, ludobójcą nie był. Tylko zdaje pan sobie sprawę, ze prawo służy silnym? Zwłaszcza prawo międzynarodowe.
  • @ Autor
    Mam wrażenie, że pisze Pan za dużo i w związku z tym nie zostaje Panu dość czasu na refleksję nad tym, co Pan napisał, albo - rzetelne zapoznanie się z poruszaną tematyką.

    //Trudne warunki pracy i niedopasowanie jej do przyzwyczajeń miejscowych – to nie jest ludobójstwo. Tak, wiadomo, przypadek Konga to superfajna alegoria zachodniego kolonializmu czy nawet kapitalizmu//

    Pan mam wrażenie NIE MA ŚWIADOMOŚCI czym było to, co określa Pan jako "trudne warunki pracy i niedopasowanie jej do przyzwyczajeń miejscowych" (zaraz się Pan dowie ...). Nie wiem, czy osoba stosująca w kontekście sytuacji w prywatnym "Wolnym Państwie Kongo" Leopolda II te EUFEMIZMY i mieniąca się katolikiem, może bez wstydu patrzeć w lustro ...

    //Paradoksalnie więc, jeśli nie chcemy by nagle „ludobójstwem” okazała się dajmy na to obrona przed UPA, jeśli wiemy jakim kłamstwem były np. oskarżenia rzucane na Serbów – nie ulegajmy także łatwej wizji „straszniejszego od Hitlera króla Belgów”.//

    Non seqiutur. Dodatkowo - historycy do dziś nie potwierdzili, że hitlerowcy robotników przymusowych "motywowali" do pracy, obcinając ręce i nogi ich dzieciom. A w przypadku państwa Leopolda II ( https://en.wikipedia.org/wiki/Atrocities_in_the_Congo_Free_State )
    A father stares at the hand and foot of his five-year-old daughter, severed as a punishment for having harvested too little rubber.
    (Ojciec patrzy na dłoń i stopę swojej 5-letniej córki odrąbane za to, że zebrał zbyt mało kauczuku)
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f7/Nsala_of_Wala_in_Congo_looks_at_the_severed_hand_and_foot_of_his_five-year_old_daughter%2C_1904.jpg

    Ja rozumiem, że trudno Panu, KATOLIKO-MONARCHIŚCIE przełknąć, że oto jakikolwiek katolicki król może być odpowiedzialny za takie sytuacje ...
  • @Światowid 11:30:47
    A czymże różniło się Kongo od koloni angielskich? Wywoływanie głodu w Indiach to miliony trupów. Ale ludobójstwo to pojęcie prawne. Czy tego chcemy, czy nie.
  • @Wican 11:33:15
    //A czymże różniło się Kongo od koloni angielskich? Wywoływanie głodu w Indiach to miliony trupów.//

    Rozumiem, że Pana, jako turbokatolika, z kolei ubodło, że Leopold II był KATOLIKIEM i w swoim prywatnym państewku krzewił MIŁOŚĆ BLIŹNIEGO w sposób trudny do przełknięcia dla Pana, więc skoro nie da się zaprzeczyć, to trzeba przynajmniej ubabrać jakichś nie-katolików (padło na protestantów, czyli INNYCH CHRZEŚCIJAN ...) albo pokazać, że "taka była wtedy norma" ...

    //Ale ludobójstwo to pojęcie prawne. Czy tego chcemy, czy nie.//

    Ale ja w ogóle nie komentuję kwestii "definicji" tylko to rękasowe //nie ulegajmy także łatwej wizji „straszniejszego od Hitlera króla Belgów”// ...
  • @Światowid 11:57:47
    A co to ma za znaczenie? Mogę odpowiadac, ze pana jako antykatolika ubodło, że ktoś głównych antypapistów-Anglików o cos oskarża? I proszę mnie nie określać turbokatolikiem, bo to dla wynalazków lechickich zarezerwowane.
    Co do ostatniego akapitu, to pan nawet nie zrozumiał wymowy tekstu Konrada Rękasa.
    Ale dla prymitywnego umysłu wystarczyło, aby uderzyc w katolików. Jest pan hipokrytą. Usprawieldiwia Anglików tak naprawdę,a Belgia to "turbokatolicyzm"? gdyby tak było to stowarzyszenie Christus Rex nie musiałoby obalać systemu. Przynajmniej chciec tego. Dla Pana podstawowym wyznacznikiem jest katolicyzm, choć w Boga katolickiego pan nie wierzy. A tylko wariat walczy z czymś co nie istnieje.
    Za Pana Rekasa odpowiadał nie bedę, ale pan nie zrozumiał ani wymowy tekstu red. Rękasa, ani wymowy mojego komentarza. Ale to się zgadza z moja opinią, że współcześni antykatolicy to wyjątkowo słabe intelektualnie środowisko.
  • @Wican 12:10:31
    //A co to ma za znaczenie? Mogę odpowiadac, ze pana jako antykatolika ubodło, że ktoś głównych antypapistów-Anglików o cos oskarża? I proszę mnie nie określać turbokatolikiem, bo to dla wynalazków lechickich zarezerwowane.//

    Po prostu uważam, że termin "turbokatolik" jest bardziej elegancki od synonimów kwestionujących poczytalność żarliwego wyznawcy. W kwestii rezerwacji - jest jakaś organizacja zajmująca się rezerwacjami i tam ktoś już zgłosił?

    //Co do ostatniego akapitu, to pan nawet nie zrozumiał wymowy tekstu Konrada Rękasa.//

    Gdyby zrozumiał Pan mój komentarz, bo by wiedział, że problem polega na tym, że sam pan Rękas nie rozumie, co napisał ... Bo gdyby rozumiał, to by tego nie napisał ...

    //Ale dla prymitywnego umysłu wystarczyło, aby uderzyc w katolików. Jest pan hipokrytą. Usprawieldiwia Anglików tak naprawdę,a Belgia to "turbokatolicyzm"?//

    A to ciekawe. Gdzie ja "tak naprawdę" usprawiedliwiam Anglików? ... No i gdzie piszę o jakimś "turbokatolicyzmie" w Belgii? Jest Pan pewien, że ztakimi kwalifikacjami w czytaniu tekstu ze zrozumieniem może Pan komuś zarzucać, że ten czegoś nie zrozumiał?

    //Dla Pana podstawowym wyznacznikiem jest katolicyzm, choć w Boga katolickiego pan nie wierzy. A tylko wariat walczy z czymś co nie istnieje.//

    Czy ja gdzieś określiłem na piśmie, co dla mnie jest (albo nie) "podstawowym wyznacznikiem"? No i w którym miejscu w moich komentarzach pod tekstem pana Rękasa ja "walczę" z jakimś nieistniejącym bogiem? Wytykanie obłudy hipokrytom-dewotom to jakby co innego.

    //pan nie zrozumiał ani wymowy tekstu red. Rękasa, ani wymowy mojego komentarza.//

    Red Rękas, jak wspomniałem, sam nie wie co tak naprawdę napisał (i co w moim komentarzu wydaje mi się udowodniłem). Pan, jak się okazuje - nie wie, co przeczytał. Ani nawet nie zna własnych motywacji, kierujących nim przy pisaniu poprzedniego komentarza.

    //Ale to się zgadza z moja opinią, że współcześni antykatolicy to wyjątkowo słabe intelektualnie środowisko.//

    Nie poczuwam się do żadnego środowiska "antykatolików", ale nie sądzę, by licytowanie się z Panem na DEKLAROWANĄ "moc intelektualną" (i to nawet nie osób, a całych "środowisk") dokądkolwiek prowadziło lub było związane z belgijskim katolickim miłosierdziem w Wolnym Państwie Kongo.
  • 1*! Myśleć trzeba. Myśleć!
    "(...) dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup (...)".

    Jaka część grupy musi być zniszczona, aby można było mówić o ludobójstwie?

    Wymordowanie elity państwowej wpisuje się jak najbardziej w terminologię. Czyż elity nie są częścią grupy?

    Samo pojęcie "ludobójstwo" mówi za siebie. To nie jest narodobójstwo, etnobojstwo, religiobójstwo ani rasobójstwo.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @rumpelsiltskin 23:17:38
    „W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub CZĘŚCI grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych (...)".

    Wersalik specjalnie dla tych, którzy mają problem z czytaniem.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @Światowid 12:48:37
    Akurat Konrad Rękas pisze spójnie i logicznie. Z panem to róznie wychodzi.
  • Rękas bredzi
    Leopold był zbrodniarzem, tak samo ja Lenin, Stalin, Hitler, Pol-Pot i wielu im podobnych. Wszyscy oni popełnili zbrodnię ludobójstwa i żadne manipulacje Rekasa tego nie zmienią.
  • Ma Pan rację i co z tego?
    Być może komory gazowe w Auschwitz to też "fejk" (jak ja moglem się kiedys porozumiewac bez tych angielskich wtretow) no i ...???

    Czy Leopold był straszniejszy od Hitlera? wszystko wskazuje że tak, mimo, że nie był ludobójcą, a tylko katolickim monarchą (modo belgico katolickim)

    pozdr
  • @Wican 15:37:32
    Po przeczytaniu tego tekstu - podobnie jak wielu stylistycznie rozwichrzonych tekstów kol. Rękasa mam wrażenie, jakby Autor mnie skrzyczał i obrugał jak głupiego dzieciaka, który nie jest w stanie odróżnić pojęć.
    Od strony formalnej Autor ma rację i tylko co z tego? Moralnie, jeśli Leopold II był katolikiem, to nie widzę wielkiej różnicy między nim, a Hitlerem - oczywiście strona legislacyjna nie jest tożsama z moralnością - bo ówczesnej Belgii daleko było do ideału cywilizacji łacińskiej (jeśli w ogóle coś miała z nią wspólnego).
    istotnie:
    500 tys Polaków na Wołyniu i Małopolsce wschodniej to ofiary ludobójstwa (genocidium atrox), podobnie jak 2 miliony Ormian

    5-10 mln ofiar w Kongo czy iles tam milionów ofiar w Mezoameryce po przybyciu Konkwistadorów to nie jest wynik świadomego ludobójstwa, ile nieplanowane skutków przywleczonych z Europy chorób oraz ... NIEWŁASCIWEGFO TRAKTOWANIA ZNIEWOLONYCH TUBYLCÓW - żywcem do nieba za to sie nie idzie

    pozdr
  • @Wican 15:37:32
    No i ten FEJK w tytule - ludzie prości mają skłonnośc do szybkiego przyswajania takich obcojęzycznych wytrychów ...
  • @MacGregor 09:54:46
    Wie Pan co jest zabawne, a typowe? Że najpierw napisał Pan pierwszy komentarz, a komentowany tekst - przeczytał Pan ponad 9 godzin PÓŹNIEJ :)
  • @MacGregor 09:54:46
    a Napoleon był katolikiem? Kolejny zbrodniarz
  • @MacGregor 09:56:44
    Audio i video przyswoiliśmy już dawno
  • @Wican 12:20:32
    "a Napoleon był katolikiem? Kolejny zbrodniarz"

    - bez przesady, jako zbrodzień to pokroju Aleksandra Wielkiego i Juliusza Cezara, zupełnie inny format niż leopold II
  • @Wican 12:21:15
    No bo to z łaciny mocium panie - audio i uszom nie wierzę, video i oczom nie dowierzam
  • @Światowid 11:30:47
    jak zmusić niewolnika do wydajnej pracy ? zapłacić mu nie można (bo po co mu pieniądze), odebrać pożywienia również (bo pójdzie do lasu i sobie nazbiera) ... Problem chyba nie leżał w Leopoldzie tylko w bezpośrednich nadzorcach ... jest taka nacja która od wieków doskonali metody postępowania z niewolnikami ... nazwać jej nie sposób bo byłby to antysemityzm a z tym jak wiadomo walczymy :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031