Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
962 posty 508 komentarzy

Minimalne zwycięstwo

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jedna rzecz jest absolutnie przezabawna.

 

Jeśli nawet istniała szansa, żeby miliony Polaków nie interesujących się polityką nie zwróciło najmniejszej uwagi na konwencję PiS-u i składane przez tę partię obietnice – to w ciągu kilku następnych dni rzesze ochotników: redaktorów GW i TVN, dyżurnych ex-pertów, liderów opozycji oraz szpeców z FB - zrobiły wszystko, żeby chyba już każdy w Polsce dowiedział się, że przez PiS zarobi więcej i jakie to straszne nieszczęście jest. Już pal sześć minimalną, inflację i wszystko inne - ale to jest Nobel z propagandy wyborczej!Wszyscy pracują na PiS...!

 

Praktyka and teorią

 

Cały ten humbug bowiem – i obrona, i atak, a w istocie nawet i ten artykuł – służą… tylko jednemu:  popularyzacji PiS-u.  A wobec tego, wobec faktu, że cała ta dyskusja odda na kolejne cztery lata rządy nad Polską partii, która dla dobrego witza wyborczego powie, a co gorsza zrobi wszystko – wszelkie teoretyzowanie powinno zblednąć i ustąpić. Naprawdę,  to nie jest dobry moment na udowadnianie wyższości którejkolwiek z teorii ekonomicznych  – skoro mamy do czynienia z czystą, prostą, by nie powiedzieć prymitywną PRAKTYKĄ partyjnej demokracji.

 

Zaprawdę, istnieje wiele powodów, żeby krytykować PiS - zwłaszcza za fatalną politykę zagraniczną. Można i należy wytykać także  niedotrzymanie poprzednich jeszcze obietnic wyborczych, jak nienaruszenie przywilejów zagranicznego kapitału w Polsce, przy realnym wzroście obciążeń dla polskich przedsiębiorców czy nierozliczenie dekad afer inaczej niż gadaniem w telewizji. Warto wreszcie wskazywać, że nawet osławione ulgi socjalne PiS-u – nie składają się na spójny system polityki społecznej, a zatem i nie dadzą zapewne trwałych efektów. ALE..

 

...ALE jednocześnie trudno nie zauważyć, że po pierwsze nawet  ta namiastka programu udaje przynajmniej JAKIŚ program, podczas gdy niemal wszyscy pozostali tylko się do niego odnoszą (najczęściej krzycząc "Nie, bo... nie!"). A po drugie nie można oprzeć się wrażeniu, że krzyczy przede wszystkim PR-owa zazdrość, w typie: „Czemu my na to nie wpadliśmy” względnie: „Czemu nas nikt nie słuchał gdy też tak obiecywaliśmy?!". I stąd właśnie w odpowiedzi na hasła PiS-u zamiast alternatywnej wizji - zewsząd słychać tylko zawzięte "Skuś baba dziada! Skuś baba dziada!".

 

No sorry, ale prowadzenie kampanii i polityki pod hasłem / w nadziei, że "Może się im nie uda i Polakom będzie jednak gorzej!" – to nie jest jednak ani efektywny, ani uczciwy projekt dla Polski. To naprawdę jestem bowiem wciąż kwestia techniki politycznej. Wizerunkowo to naprawdę wygląda nie jak ostrzeżenia, ale jak ŻYCZENIE sobie, żeby Polakom było gorzej. Bez urazy, ale ktoś, kto życzy mi złamania nogi - to niekoniecznie faworyt do otrzymania mojego głosu... A tak to bardzo łatwo przedstawić. I już jest przedstawiane.

 

Czyli nie tylko przeciwnicy PiS-u popularyzują tę partię i jej hasła – ale i sami dają się pozycjonować albo jako zwolennicy znanej z ostatnich trzech dekad dewastacji Polski, albo jako podejrzani sabotażyści nie pozwalający naszego kraju ze stanu tego wyprowadzić. I to jest dopiero paradoks! W istocie przecież  Prawo i Sprawiedliwość ani niczego ważnego nie zmienia, ani nie poprawia, po prostu sobie trwa, nie oglądając się na koszty  – oczywiście UTRZYMUJĄC III RP w obecnym kształcie. Jak mogłoby być inaczej, skoro twór ten od początku tworzył Jarosław Kaczyński? Skoro to w III RP to PC, a obecnie PiS uwłaszczyło się na ogromnym majątku – i skoro to tylko w tym chorym systemie formacja tak sprawna w utrzymywaniu władzy i tak upośledzona w jej sprawowaniu może rządzić dalej.  PiS i III RP to jedno, podobnie zresztą jak PSL, SLD, czy ciąg UD/KLD-UW-PO.

 

A co chodzi z tym całym minimalnym wynagrodzeniem?

 

To akurat jest proste. Po pierwsze – na jego temat dyskutują przeważnie ci, którzy minimalnej pensji bynajmniej nie zarabiają. Po drugie wszelkie debaty, prognozy i wyliczenia abstrahują od tego, że w Polsce albo zarabia się więcej niż przepisowe minimalne wynagrodzenie – albo oficjalnie znacznie mniej, na jakichś cząstkach etatów, w najlepszym razie uzupełnianymi umowami cywilnoprawnymi, a w gorszym – płaceniem pod stołem. I to właśnie jest najważniejsze – PRAKTYKA. Naprawdę dyskutujący wierzą, że legendarna polska zaradność/cwaniactwo (czy jak to jeszcze zwać) nie poradzą sobie z choćby najszczerszą intencją ustawową? Już nie mówiąc o nieszczerej…

 

Umówmy się, nie wdając się w dalsze kłótnie co do zasadności samego rozwiązania – trzeba się zgodzić, że  ustawowo regulowane wynagrodzenie minimalne wyrażane płacą pełnego etatu i praktycznie prawnie niewymagalne i nieegzekwowalne – nie ma większego sensu.  Nawet bowiem zgadzając się, że fajnie by było, gdyby ludzie zarabiali więcej – trzeba przyznać, że w ten sposób się tego po prostu nie rozwiąże. Ale czy rozwiązać się nie da? Bez przesady, w Europie działa choćby ewidentnie lepsze rozwiązanie brytyjskie, w którym określa się corocznie waloryzowaną STAWKĘ GODZINOWĄ. W roku 2019/20 to £8.21 – niezależnie od tego ile godzin się pracuje. Proste? Proste. I nikomu nie przychodzi nawet do głowy, żeby dać mniej, w żaden legalny sposób[i]. Tyle, że to nie brzmi tak fajnie, jak wzięta z księżyca superfajna kwota miesięczna…

 

Innym abstrakcyjno-absurdalnym elementem obecnych przekomarzanek jest zjawisko dla mojego pokolenia jak najbardziej konkretne – zwłaszcza jako straszny straszak: INFLACJA. Cóż, nie chciałbym wypaść na jeszcze straszniejszego straszowca – ale drodzy rodacy,  w Polsce inflację JUŻ MAMY. Obecnie na poziomie 2,8 proc. – czyli taką, jak np. 7 lat temu – wobec średniej 1,7 proc. dla Unii Europejskiej. Wprawdzie dyżurni ex-perci kwitują to zgrabnym „wzrosty cen są umiarkowane”, niemniej realnie wzrost jest odczuwalny podczas zakupów w perspektywie przynajmniej miesięcznej.

 

W tej sytuacji nie ma sensu straszenie inflacją jako wypadkową wzrostu płac – bo to nie są lata 90-te i rząd nie wydrukuje pieniędzy, żeby dać wyższe płace pracownikom państwowych przedsiębiorstw. Prywatni sobie „jakoś” poradzą – tzn. zapłacą trochę więcej od obowiązkowego (?) kawałka etatu, budżet sobie coś tym załata, doktrynerzy będą biadać – a  inflacja będzie sobie rosła NIEZALEŻNIE od wzrostu płac, po pierwsze ze względu na stałą tendencję dopasowywania cen polskich do średniej unijnej przez wielkie koncerny handlowe (choćby ze względu na potrzebę maksymalizacji zysków), a po drugie w związku z faktem, że pieniądz bez pokrycia produkuje dziś nie żaden rząd, tylko banki komercyjne i firmy lichwiarskie udzielające pożyczek z niczego, ulegających multiplikacji przy spłacie.  To dług jest czynnikiem inflacjogennym, a nie praca czy kapitał! Nie mówiąc już o innym podziale kosztów pracy czy dochodów z kapitału…

 

Czy więc te nieszczęsne hasła PiS-u oznaczają dla polskich przedsiębiorców zmniejszenie dochodowości? Niekoniecznie, skoro (przynajmniej teoretycznie)  koszty można przerzucić na konsumentów. Czy są równoznaczne zmniejszeniu stopy zysku? Być może, no ale to przecież sami przedsiębiorcy musieliby się na to zgodzić uznając bezdyskusyjność wprowadzonych regulacji. A zrobią to?

 

W rzeczywistości zresztą  Prawo i Sprawiedliwość wcale nie wykańcza przedsiębiorców, tylko… własne zaplecze, czyli budżetówkę.  Gdyby miało dojść do rzeczywistego sztywnego określenia podwyższonego wynagrodzenia minimalnego – to przecież uderzyłoby ono przede wszystkim w tych pracodawców, którzy wywinąć by się nie zdołali, a więc w szpitale, szkoły i jednostki kultury – gdzie znowu pojawią uzasadnione roszczenia płacowe ochroniarzy, pracowników warsztatów, salowych, sprzątaczek i… artystów (też często zarabiających zaledwie podstawowe/minimalne wynagrodzenie, bo dorabiających tzw. nadgraniami). A przecież nikt tym wszystkim kopciuszkom nie dołoży żadnych pieniędzy do dodanych obowiązków i kosztów! Mamy do czynienia ze zwielokrotnioną „ustawą 203” – czyli archetypicznym radosnym uchwaleniem podwyżek dla służby zdrowia bez wskazania skąd na te podwyżki wziąć. Tak narodziły się miliardowe długi szpitali – i tak właśnie mamy do czynienia z zapowiedzią ich ponownego wzrostu.  BO TO DŁUGI RODZĄ DZIŚ INFLACJĘ!

 

No i widzicie Państwo, jednak rozmawialiśmy o pomyśle PiS-u, a skoro nikt nie jest w stanie przeczytać tak długich rozważań – to i tak zostaje z nich tylko to, że ktoś komuś chce podnieść pensje, a ktoś inny marudzi. Otóż ja nie marudzę, Polacy powinni zarabiać więcej. Ja się tylko martwię, że nie będą…

 

I jakie to niby będzie, którejkolwiek strony – minimalne zwycięstwo?

 

Konrad Rękas



[i] Inna rzecz, że rozwiązanie to ma także inne, niekoniecznie korzystne dla samych pracowników konsekwencje – jak spłaszczenie dochodów czy unikanie dodatków czy innych benefitów dla pracowników. Szerzej patrz: „Praca a kapitał”.

 

KOMENTARZE

  • no i mam
    swoją odpowiedź...

    czyli problem leży (głównie) w kombinatorstwie naszych drogich przedsiębiorców. Jak temu zaradzić? PIP-owi dać takie same uprawnienia jakie ma ABW?
  • @
    Mnie się zawsze ,,wydawało" że w demokracji przyszli politycy zawiązują z wyborcami umowę.
    Lecz byłem głupi, oczywiście że oni składają niezobowiązujące ,,obietnice", dlatego zapowiedź: ,,będzie tak dobrze (ekonomicznie) że Polacy będą wracali zza granicy by tu pracować i żyć, wiemy jak to zrobić, wystarczy nie kraść, obniżyć podatki, podnieść kwotę wolną od podatku itd" po przetłumaczeniu na nasze znaczy: ,,będzie tak chujowo (ekonomicznie) że nikt przy zdrowych zmysłach tu nie wróci. Sprowadzimy 2 mln potencjalnych wrogów Polski z Ukrainy, nadamy im większe prawa niż wam, damy im emerytury po 12 m-cach pracy, a żeby nie odjechali z kwitkiem będziemy faworyzować ich zatrudnienie w montowniach, zachętą 800 zł miesięcznie od głowy wypłacaną pracodawcom. Wiemy jak to zrobić, wystarczy kraść po staremu, wygasić wasze oczekiwania, podnieść podatki i wymyśleć parę nowych".
    Na koniec nawet najwięksi krytykanci przyznają, że to tylko obietnice, a nie żadna umowa z wyborcami. I jesteśmy w domu.
  • @bartek70 21:50:02
    I jeszcze paru innym instytucjom kontrolnym. Wtedy masz jak w banku, że
    wiele małych firm zostanie wykończonych kontrolami, a Ty zapłacisz za każdy towar czy usługę odpowiednio więcej, bez wzrostu Twojej pensji. W bilansie lewa strona zawsze musi sie równać w prawej, a wzrost cen jest nieunikniony, albowiem zmaleje konkurencja głównie w małych firmach usługowych, które i tak często ledwo przędą.
  • @zadziwiony 22:45:59
    Dokładnie tak, ja w swojej wieloletniej działalności jako mała firma miałem jedną kontrolę "najazdową", czyli telefon z rana, proszę przyjechać do urzędu skarbowego po panie kontrolerki. Kontrola całodniowa, na koniec wypowiedź pani kontrolującej. W zasadzie to nic nie znalazłyśmy, ale jeśli nie znajdziemy, to będzie miał pan kontrolę po kontroli, w związku z tym wykażemy kilka drobnych błędów w księdze przychodów i rozchodów. Kara wyniosła 100 zł. Od tej pory miałem tylko kontrole wyjazdowe, czyli telefon, proszę stawić się w urzędzie w księgami albo wyjaśnić sprawę taką a taką. Stworzenie wielu urzędów kontrolujących to tylko naloty na przedsiębiorców, bo przecież panie urzędniczki czymś swoją posadę muszą uzasadnić. Tak więc spokojnie wykończą małe firmy, bo przecież taka kontrola,nawet najdrobniejsza to zatrzymanie całej firmy na co najmniej dzień, jeśli nie więcej.
  • Nie będzie mieć nikt wątpliwości
    jeżeli będzie świadom tego, że kontynuacja tego - co zapoczątkował kiedyś czarci pomiot antyfrancuską rewolucją a potem Leninem, Stalinem, Hitlerem, Mao, Pol Potem, etc. - konsekwentnie owa kontynuacja trwa. Czarci pomiot zmienił tylko metody - cel pozostał ten sam. Celem jest doprowadzenie człowieka stworzonego przez Boga do takiego stanu - aby ojciec czarciego pomiotu mógł powiedzieć Bogu, że z tym stworzeniem człowieka - to Mu kompletnie nie wyszło.
    ----------------
    "...ale to jest Nobel z propagandy wyborczej!Wszyscy pracują na PiS...!"
    ----------------
    Czarci pomiot zawsze siedzi okrakiem na każdej barykadzie - jednak zawsze siedzący okrakiem na różnych barykadach - zawsze ze sobą współpracują. Inaczej nie byłoby tzw. demonkratury w ogóle. Nie byłoby też tego faktu, że na przestrzeni tysięcy lat - czarci pomiot wykończył już niejedną wielką cywilizację a teraz wykańcza właśnie naszą wraz z nami - czyli białą rasą.
  • to tylko jedna, nie najważniejsza strona medalu
    https://m.neon24.pl/4e85e35c5612bccee7597eb0a2fb1de6,14,0.jpg
    najważniejsze są rozwierające się nożyce pomiędzy wysokością emerytur a płacami. Ten program, wzrost płacy prawie o 100%, przy dodaniu jednej "13" emerytury, która przecież nie jest równa normalnej emeryturze, czyli wzrost emerytur mniejszy od 8%,

    JEST PROGRAMEM EUTANAZJI EMERYTÓW

    gdyby emeryci umieli myśleć, to poszliby wszyscy do wyborów, o kulach, aby tylko pokazać czerwoną kartę.
  • a tak na marginesie, wszędzie pismaki wypisują, że
    "banki komercyjne i firmy lichwiarskie udzielające pożyczek z niczego"

    toż to nic innego, jak fałszowanie pieniędzy. Dlaczego prokurator ich wszystkich nie pozamykał?
  • inflacja bierze się
    z woli konsumenta, gotowego zapłacić więcej na ten sam towar,
    oraz woli producenta przerzucenia się na bardziej dochodową produkcję,

    są pewne segementy rynku, w których inflacja jest znacznie wyższa. Są to segmenty, na których kupują zagraniczni turyści.

    I o tym się zapomina.
  • @interesariusz z PL 09:46:32
    Widocznie mają koncesję na wyłapywanie złota z powietrza.
  • @Oracz 21:56:39
    Tak, tylko powiedz mi, dlaczego o wszystkich przywilejach dla Ukraińców w Polsce przeciętny Polak nic nie wie ????????????????????
  • @zadziwiony 22:45:59
    jest proste wyjście, przyzwolenie na usługi na czarno w drobnych pracach domowych.

    Zatrudniasz "małą firmę", masz gwarancję na piśmie, i płacisz jak za zboże, zatrudniasz kloszarda, zrobi jak zrobi, ale dajesz miskę zupy.
  • Nie jest tak źle jak autor pisze.
    Podniesienie płacy minimalnej zwłaszcza takie skokowe spowoduje pewne perturbacje na rynku ale nie takie straszne jak opozycja "kracze".
    Wzrośnie liczba pieniędzy na rynku... głównie u ludzi mniej zamożnych.
    Na co oni wydadzą pieniądze ? będą nieco lepiej jedli, nieco lepiej się ubierali, nieco więcej skorzystają z usług różnych i nieco więcej zechce kupić AGD, RTV, samochód, mieszkanie.
    Czyli wzrośnie popyt na te produkty...
    Produkty mobilne które można importować nie podrożeją bo mamy rynki połączone (UE, Chiny) i towarów nie zabraknie za to zwiększą się obroty i dostawcy towarów zwiększą sobie zyski kompensując sobie podwyżki płac dla pracowników (może nawet z nadwyżką).

    Co zdrożeje ?
    Głównie towary których nie dal się importować np nieruchomości czyli mieszkania... bo wzrośnie na nie popyt.
    Zdrożeją usługi różniste (dla biednych) bo wzrośnie na nie popyt
    (fryzjer, remonty, budka z hotdogami, kino, ..dziwki...ksiądz...)
    Ten wzrost zostanie jednak skompensowany boomem na powstawania nowych firm usługowych...czyli będzie raczej chwilowy (kilkunastomiesięczny)...
    Inflacja nie skoczy bo usługi i budowlanka to w gospodarce niewielki procentowo udział.

    Większość pieniędzy rzucona na rynek (przez pracodawców w postaci pensji) zasili dodatkowo budżet (70% trafia do budżetu)... a zwiększony popyt na rynku skompensuje pracodawcom koszty płac zwiększonymi obrotami...

    Większe obroty na rynku to większy popyt na pracownika a więc dalsze obniżenie bezrobocia...a więc i obniżenie kosztów socjalu dla bezrobotnych...a to kolejny bodziec do wzrostu płac (pracownik poszukiwany)
    Większe wpływy do budżetu to jeszcze mniejszy deficyt (albo wręcz nadwyżka) a to oznacza redukcję zadłużenia ... o ile globalna mafia pozwoli bo to zmniejszenie zysków dla globalnych lichwiarzy...
    ale globalni lichwiarze i tak powinni być zadowoleni po sprzedadzą więcej kredytów mieszkaniowych mniej biednej ludności.

    PIS tym ruchem wprowadza gospodarkę na ścieżkę wzrostu tak jak to zrobił Gierek... w znacznie trudniejszych warunkach (zimna wojna embargo na wszystko co zachodnie).

    PO prowadzi politykę dokładnie odwrotną .. zwijania rynku..zapaści rynku .. stagnacji.. bezrobocia i spadku płac (Balcerowicz i inna liberalna hołota).

    PIS prowadzi wprost do zmniejszenia się dysproporcji zarobków między Polską a tzw zachodem..i jak nikt tego nie spieprzy .. to za 10 lat Polacy zaczną wracać z zachodu...
    Proces można przyspieszyć wywalając Banderwoców z Polski
    (PIS się nie odważy bo mafia by najpierw PIS wywaliła)
    Proces można przyspieszyć opodatkowując skutecznie zachodnie koncerny
    ...PIS też się nie odważy bo miałby natychmiast humanitarne bombardowania...

    Rozumiejąc to wszystko .. nie widzę innego wyjścia jak tylko poprzeć PIS... i mieć nadzieję że PIS tego nie spieprzy... a opozycja zrobi wszystko by się PISowi nie udało ...

    czyli opozycja jest jawnie antyNarodowa .. i dlatego na PO i okolice nie zagłosuje.
  • @interesariusz z PL 09:55:43
    Polska na żądanie globalnej mafii utrzymuje nie tylko Ukrainę ale i USA
    To jest oczywiste że sprowadzenie do Polski milionów Banderowców na niezwykle i korzystnych dla nich prawach to wprost utrzymywanie Ukrainy...a kto ma w tym interes ? Polska ? Na pewno bo Polacy tylko na tym tracą...
    Mafia ma interes .. bo siła robocza jest tańsza a zyski większe no i na Ukrainie nie ma rewolty.

    Podobnie mafia wymusza na Polsce wpuszczanie Amerykańskich koncernów by tu zarabiały na Polskim rynku kastrując polską gospodarkę z polskich podmiotów gospodarczych.
    USA żyje z pasożytowania na obcych rynkach.. samo u siebie prawie nic poza bronią i mikroelektroniką nie wytwarza (jeszcze Monsanto i Amuzon).

    USA żeruje na obcy podwórkach i wymusza zwolnienia z podatków czyli pasożytuje na gospodarce reszty świata.

    Jak to pasożytowanie się skończy to USA zapadną się w czarną dziurę.
    To pasożytowanie jest wymuszane szantażem .. w postaci np embarga gdy kraj nie chce "współpracować).
    To strategi gangsterów którzy gdy sklepikarz nie chce płacić haraczy np załatwiają mu embargo na wszystko .. nic nie kupi i nic nie sprzeda...
    To łagodniejsza forma bandytyzmu...
    Ostrzejsza forma bandytyzmu to demolowanie sklepu przez nieznanych sprawców...
    w przypadku USA ci nieznani sprawcy to terroryści różnej maści...albo wprost CIA czy inny Mossad..

    Świat ma do czynienia z globalnymi bandytami którzy sami siebie nazywają największą demokracją świata.
    Niestety ci bandyci mają broń masowego rażenia...
    Hitler przy nich to prosty nazista nie ukrywający swoich celów...
    globalni bandyci są zakłamani do szpiku kości...i tylko po objawach można ich oceniać...tak jak KK..

    PIS misi swoje reformy tak przycinać by nie dotknęły globalnych bandytów..
    każde ich warknięcie musi zostać zaspokojone inaczej Polska może dostać gigantycznego kopa aż do likwidacji włącznie (w sensie państwowości)..
    żydzi, Niemcy i Banderowcy tylko czekają na sposobność a sposobnością było by zezwolenie ze strony globalnego bandyty.
    Takie zezwolenie żydzi dostają od USA w sprawie Jerozolimy, wzgórz Golan, a teraz i likwidacji strefy Gazy ...
    nic nie stoi na przeszkodzie by Tramp poparł powstanie Pollin w Polsce...NIC
    i Tramp dla jakichś zysków wewnątrz Amerykańskich "wytwittuje" takie oświadczenie.
    Brak ruskiego parasola powoduje że Polska jest całkowicie bezbronna..
    Najpierw każą nam kupować amerykański złom..płacić żydom miliardy, wpuszczać amerykańskie pasożyty na nasz rynek...
    a na końcu nas zlikwidują...

    To są globalni bandyci tam nie ma ludzkich uczuć, sumienia, sprawiedliwości, przyzwoitości.. tam możliwe jest wszystko .. jedyne kryterium to opłacalność... czyli zysk.
  • @Oscar 13:03:33 ????????????????
    + sprowadzenie do Polski milionów Banderowców na niezwykle i korzystnych dla nich prawach

    - to wprost utrzymywanie Ukrainy / to utrzymywanie Ukraińców

    - Mafia ma interes .. bo siła robocza jest tańsza / nie, Ukraińcom polscy bzzzzzmeni płacą więcej, niż Polakom, jest wiele takich przykładów

    + Podobnie mafia wymusza na Polsce wpuszczanie Amerykańskich koncernów by tu zarabiały na Polskim rynku kastrując polską gospodarkę z polskich podmiotów gospodarczych. / nie tylko amarykańskich

    - USA żyje z pasożytowania na obcych rynkach.. samo u siebie prawie nic poza bronią i mikroelektroniką nie wytwarza - oj, bardzo dużo, przede wszystkim wytwarza właność intelektualną

    - USA żeruje na obcy podwórkach i wymusza zwolnienia z podatków / to ochłapy, najwięcej ma z druku dolarów i ich inflacji

    - To pasożytowanie jest wymuszane szantażem .. / cały świat zgodził się na System z Bretton Woods, a potem na zarzucenie parytetu złota, spryciarze znowu zarobili na wojnie

    + w przypadku USA ci nieznani sprawcy to terroryści różnej maści...albo wprost CIA czy inny Mossad

    + globalni bandyci są zakłamani do szpiku kości...i tylko po objawach można ich oceniać..

    + nic nie stoi na przeszkodzie by Tramp poparł powstanie Pollin w Polsce...

    + Brak ruskiego parasola powoduje że Polska jest całkowicie bezbronna.. /uwierzyliśmy Jeziorańskiemu i Brzezińskiemu

    + To są globalni bandyci tam nie ma ludzkich uczuć, sumienia, sprawiedliwości, przyzwoitości.. tam możliwe jest wszystko .. jedyne kryterium to opłacalność... czyli zysk. / nawet, jeśli w końcu coś może się obrócić przeciwko nim, to i tak liczy się tylko TERAZ.
  • @interesariusz z PL 17:51:33
    drobne różnice zdań ...
    czytelnicy sami ocenią...
    nie będziemy kruszyć kopii..
  • @Oscar 13:03:33
    "Nie jest tak źle jak autor pisze".

    To znaczy jak? Bo w swoim komentarzu nie odniósł się Pan w ogóle do treści artykułu.
  • @chart 21:39:54
    Za wiele tez autor wytacza...musiałbym pisać i pisać..
    Ogólnie autor kracze że reformy PIS raczej niszczą niż budują...
    a ja dowodzę że raczej budują dobrobyt Polaków niż go niszczą.
    i to starałem się pokazać w swojej wypowiedzi.
    czytelnicy sami ocenią te dwa punkty widzenia.

    i o to chodzi w naszym pisaniu.
  • @chart 21:39:54
    a szanownego autora eutanazja emerytów nie zajmuje!?
  • @chart 21:39:54 Żeby nie popadać w pustosłowie, garść danych z Trading Economics, czyli GUS
    Z tą inflacją jest tak:
    "Annual inflation rate in Poland came in at 2.9% in August of 2019, the same as in the previous month and above preliminary estimates of 2.8%. It remains the highest inflation since October 2012. Cost rose faster for food & non-alcoholic beverages (7.2% from 6.8% in July); alcoholic beverages & tobacco (1.3% from 1.2%) and restaurant & hotels (4.7% from 4.4%). On the other hand, prices slowed for housing & utilities (1.9% from 2%); recreation & culture (2.8% from 3%); health (3.6% from 3.7%); other goods & services (0.7% from 1.9%) and household equipment (0.7% from 0.8%). Meantime, prices continued to decrease for transport (-0.2% from -0.3%); clothing & footwear (-1.4% from -1.5%) and communication (-0.7% from -1.1%). On a monthly basis, consumer prices showed no growth, the same as in the prior month and in line with earlier estimates. Inflation Rate in Poland averaged 8.25 percent from 1992 until 2019, reaching an all time high of 46.50 percent in April of 1992 and a record low of -1.60 percent in February of 2015".
    Czyli tam gdzie jest największy popyt, tam ceny rosną.
    A rosną, bo ludzie mają więcej pieniędzy, więc więcej przeznaczają na żywność i używki. Wzrastająca z każdym rokiem turystyka powoduje wzrost cen usług w tej branży. Moim zdaniem sporo do tej układanki dodają sieci marketów, których udział w handlu detalicznym sprawia, że mamy do czynienia nie z wolnym rynkiem, ale oligopolem.
    Odsyłam do krzywej równowagi rynkowej w warunkach oligopolu.
    Długi za PiS de facto maleją, oto dane:
    "Poland recorded a government debt equivalent to 48.90 percent of the country's Gross Domestic Product in 2018. Government Debt to GDP in Poland averaged 46.75 percent from 1995 until 2018, reaching an all time high of 55.70 percent in 2013".
    Później zmalało, ale tylko za sprawą skoku Tuska na OFE, krzywe długu do PKB są w sieci, każdy może sprawdzić. Obecny dług to około 46% PKB, dane GUS zostaną opublikowane po grudniu.
    Kwotowo: "Government Debt in Poland decreased to 975114.05 PLN Million in June from 976141.73 PLN Million in May of 2019".
    Przy rosnącej gospodarce oznacza to spadek DP do PKB.
    Budżetówka "zapleczem PiS"? A to dziwne, bo kogo bym nie znał z tych kręgów, popiera PO i lewicę. Stąd m.in. biorą się tak słabe wyniki PiS w dużych miastach. Obecny żelazny elektorat PiS to głównie pracownicy o średnich kwalifikacjach, rolnicy i służby mundurowe.
    Dług zagraniczny: "External Debt in Poland decreased to 347419 USD Million".
    To poziom roku 2014, kiedy PKB był o 10% mniejszy.
    Dług gospodarstw domowych: Households Debt in Poland remained unchanged at 35.20 percent. Dla porównania - w 2015: "reaching an all time high of 36.70 percent of GDP in the second quarter of 2015".
    PiS dobrze wykorzystuje obecną koniunkturę i wszelkie zarzuty o "wzroście zadłużenia" są wzięte z.. wiadomo skąd.
    Co do przykładu UK, to w tym kraju zwyczajowo stawkę podawało się w godzinach, oraz w wymiarze rocznym - per annum, więc dlaczego mieliby podawać miesięcznie. U nas zwyczaj jest inny - płace są miesięczne.
    Jeśli praca nie jest świadczona w pełnym wymiarze - stosuje się kwoty pro rata. Bicie piany, panie niedoszły senatorze.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031