Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
997 postów 541 komentarzy

„Albo Śląsk, albo Kresy”?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nieodmiennie sympatyczny prof. Adam Wielomski pozwolił sobie na kolejną internetową minikrucjatę, pod hasłem „Kresy Wschodnie – złe, Ziemie Zachodnie – dobre!”.

 

Prof. Wielomski napisał m.in.: „Trzeba sobie wprost powiedzieć, że istotą koncepcji "jagiellońskiej" było machnięcie ręką na polski Śląsk i Pomorze, i zamiana tego, co stanowi istotę polskości, na posiadłości kolonialne na kresach wschodnich”. Problem w tym, że dokładnie nic w tym zdaniu nie jest zgodne z prawdą historyczną i stanem faktycznym.

  Jagiellonowie i Wazowie a Śląsk


 Zwłaszcza Jagiellonowie prowadzili bowiem na Śląsku bardzo aktywną politykę, tyle tylko, że była ona: a) dynastyczna, a nie państwowa; b) była ona wtórna wobec walki o wpływy w całej Koronie Czeskiej. Jasne, już w XV wieku niektórzy władcy Francji potrafili wyjść poza podobną perspektywę, przyjmując priorytet i prowadząc politykę wyprzedzającą o stulecia koncepcję narodową w rozumieniu narodowym. Ba, niedługo później sąsiednia Anglia zaczęła swój marsz ku polityce już właściwie globalnej (oczywiście przy wszystkich proporcjach). Trudno jednak stawiać anachroniczny zarzut, że inni władcy, w tym jagiellońscy monarchowie Polski i Litwy myśleli jeszcze w sposób… średniowieczny.

 

 Trzeba bowiem rozdzielić kilka spraw, uparcie przez kolegę Profesora mieszanych. Całkowicie błędny jest bowiem cytowany przez niego afirmatywnie fragment skądinąd interesującej pracy Jana Sowy, upierającego się, że „Rzeczpospolita parła ku wschodowi i południu, zaniedbując północ kraju i Bałtyk. Tego domagała się jednak sarmacka krypto-kolonialna mitologia….”. No nie, nie, zupełnie nie tak! Po pierwsze – nie Pomorze, ale potencjalnie znacznie bardziej obiecujący był raczej Śląsk, na którym, jak wspomniano i Jagiellonowie, i Wazowie, dzięki swojej pro-habsburgskiej polityce posiadali prywatne domeny. Faktem jest, że nic trwałego z tego nie wyniknęło, nieprawdą jednak jest, że całkiem nas za ówczesną zachodnią granicą politycznie nie było.

 

 Trzy trumienne gwoździe Rzeczypospolitej

 

 Oczywiście, można ubolewać i trafnie podnosić, że bardziej zdecydowana polityka wobec Prus otworzyłaby przed Polską ogromne możliwości i to nawet na Pomorzu Zachodnim (nie tylko w związku z wygaśnięciem Gryfitów, ale nawet 100 lat wcześniej w związku z protestanckim wzmożeniem ludowym pod koniec rządów Bogusława Wielkiego itp.). No, ale nie otworzyła, bo jej nie było.

 

 Do znudzenia więc trzeba powtarzać, że w zakresie relacji z sąsiadami, ale i własnymi mieszkańcami – śmiertelne dla Rzeczypospolitej okazały się przede wszystkim trzy błędy:

 

 1. pozostawienie Prus Książęcych (wraz z całym procesem – zaakceptowaniem władzy nad nimi brandenburskich Hohenzollernów, zwolnieniem ich z zależności lennej itd.);

 

 2. uczynienie z Polski/Rzeczypospolitej Paradis Iudaeorum;

 

 3. realizacja sprzecznych z polską racją stanu interesów geopolitycznych Stolicy Apostolskiej, w tym zwłaszcza wymyślenie i wdrożenie Unii Brzeskiej, w miejsce ochrony i umocnienia odrębnej, polsko-litewskiej odmiany prawosławia jako instrumentu umacniania wpływów polskich na wschodzie.

 

 To były trzy gwoździe do trumny pierwszej polskiej państwowości. Nie widzę natomiast sensu logicznego wiązania tych zaniechań polskich ze sprawą Kresów i to w formule zero-jedynkowej. Przeciwnie, przecież Rzeczpospolita z ziem wschodnich, które dostała w wianie - systematycznie się cofała! To nie tak, że jakiś ekspansjonizm wschodni zastąpił nam zachodni i północny! Przeciwnie niż próbują sugerować powierzchowni krytycy tak zwanej „koncepcji jagiellońskiej” - prawdziwym problemem państwa Jagiellonów i Wazów była BIERNOŚĆ, brak sensownej ekspansji. Dynastyczne bzdurki synów Kazimierza Jagiellończyka, wojujących ze sobą o wpływy w Czechach i na Węgrzech - były co najwyżej parodią aktywizmu. Także Multanach w rodzinne awantury wdawali się magnaci, a nie państwo polskie etc. To słabość państwa, a nie jego błędne ukierunkowanie geopolityczne było zasadniczym problemem. Nigdy nie było tak, że "albo Kijów i Smoleńsk - albo Wrocław i Szczecin". Bo długo mogliśmy mieć wszystko!

 

  Tylko silna monarchia mogła uratować Polskę

 

 Kolejną i to fundamentalną słabością - i będę to uparcie powtarzał - był także przede wszystkim po wygaśnięciu Jagiellonów (a nawet wcześniej, po PORZUCENIU Piastów) BRAK WŁASNEJ DYNASTII, czyli brak własnego centrum politycznego. Dodatkowo zaś spotęgowany przyjęciem biernej pozycji geopolitycznej i najgorszego z możliwych ustrojów, na czele z aberracyjną koncepcją regularnego oddawania decydującego głosu w sprawach polskich – dworom ościennym, stręczącym na swoich kandydatów na monarchów. Choroba była więc zasadniczo wewnętrzna i ustrojowa, a nie (tylko) geopolityczna! Tak, Rzecząpospolitą rządziła oligarchia magnacka, także oparta o jej „państwa ukrainne”. Nigdy jednak nie zdobyłaby przecież ona takiej pozycji w realiach państwa o silnej władzy królewskiej! W najgorszym razie skończyłoby się bowiem jakąś polsko-litewską odmiany Frondy. Samo posiadanie Kresów, dające państwowym elitom bezprzykładnego bogactwa - równie dobrze mogło stać się początkiem budowy realnego, a nie fantomowego polsko-litewskiego mocarstwa, to nie była pułapka bez wyjścia, jak zdają się sądzić p.p. Sowa i Wielomski!

 

 Dla porządku tylko warto zauważyć, że w realiach nowożytności – pozornie alternatywna opcja zachodnia dla Rzeczypospolitej oznaczać musiałaby pełne już podporządkowanie albo Habsburgom, albo Burbonom, zapewne za cenę oddania Kresów Wschodnich - i bez gwarancji uzyskania czegokolwiek na Zachodzie i Północy. Czym by to się w skutkach różniło od przyjęcia „opcji niemieckiej” podczas II wojny światowej, której kol. prof. Wielomski jest wszak zaciętym przeciwnikiem?

 

  Sarmatyzm – polski mocarstwowy eurazjatyzm

 

 W tym właśnie kontekście należy zauważyć, że to tak zwana "mitologia sarmacka" – była dla Polaków w istocie wybawienie od mrzonek i naiwnej wiary w bycie częścią Zachodu. Sarmartyzm funkcjonalnie był polską odmianą eurazjatyzmu, oczywiście spaczoną jezuityzmem, niesamodzielnością geopolityczną Rzeczypospolitej kierowanej przez Rzym i Wiedeń - ale jednak było to coś naszego i własnego. To nie my wymyśliliśmy gotyk i największy nawet zwolennik „łacińskiego dziedzictwa” musi się z tym kiedyś pogodzić. A sarmatyzm był nasz i przynajmniej kierunek wskazywał prawidłowy. Tyle, że zabrakło konsekwencji.

 

 I wreszcie - co w sprawie wschodniej było kluczowe. Nie to, że się pojawiła, bo przecież każdy zdrowy naród chwyta możliwość wzbogacenia się i wzrostu potencjału. Problemem było to, że NIE POZBYLISMY SIĘ KONKURENCJI. Polska nigdy nie miała i nie miałaby dość sił, by się mierzyć z Habsburgami. Od pewnego momentu Hohenzollernów mogliśmy powstrzymać tylko oddając im nasz własny tron (co wcale nie było takim złym pomysłem...). Natomiast w naszym zasięgu bezwzględnie było WYELIMINOWANIE MOSKWY. A co za tym idzie wyjście na cały obszar od Dniepru przez Wołgę ku Syberii. To my mogliśmy być Rosją, tyle że z sarmatyzmem zamiast turanizmu, a więc świadomościowo i tożsamościowo inną. Ale mogliśmy. I jednym ze środków uzyskania tego było właśnie posiadanie Kresów.

 

  Ideologia małego narodu

 

 Zamiast tego kol. prof. Wielomski nie tylko chciałby, żebyśmy w XV wieku byli już narodem XIX-wiecznym, ale byśmy od razu postawili sobie za cel bycie narodem małym, z góry i z zasady rezygnując nie tylko z wszelkiej pasjonarności (do czego i tak doszło), ale i całego dostępnego potencjału. Tymczasem wyzwania: jako sobie poradzić i z nieuzasadnionym kompleksem wyższości, i z byciem narodem już zdecydowanie osłabionym – stoją przed nami dzisiaj. Nasi przodkowie mieli jeszcze szanse na sięgnięcie po trwałą wielkość, jeszcze byli u progu budowy wielkiego etnosu, będącego warunkiem realnej mocarstwowości. Faktycznie, jedną z możliwości uzyskania tego statusu mogło być wrócenie i odpowiednie wykorzystanie naszego historycznego obszaru, włącznie ze Śląskiem i Pomorzem – ale co najmniej równorzędną opcją był właśnie kierunek wschodni. I jego dezawuowanie dzisiaj to nie tylko anachronizm, ale i błąd.

 

  Skądinąd przesympatyczny kol. Adam nie chce bowiem chyba zrozumieć, że proponowane przez niego odwracanie uwagi polskiej od spraw wschodnich nie ustrzeże nas bynajmniej od błędów Jagiellonów, za to może doprowadzić do ignorowania zagrożenia dla Polski drzemiącego na Wschodzie. Po prostu, jak historycznie – gdybyśmy sami nie poszli na Ruś, mielibyśmy tam wrogów i konkurentów o kilkaset lat wcześniej niż się to ostatecznie stało. I tym razem może być podobnie: jeśli staniemy plecami do takiej Litwy i do Ukrainy, do naszych Kresów – to ktoś nam w końcu w te plecy wbije siekierę.

 

  Konrad Rękas

 Myśl Konserwatywna

KOMENTARZE

  • Gdy idzie o Prusy
    to nie należało im pozwolić stać się księstwem. Nawet formalnie wasalnym. Były chyba wcześniej koncepcje, aby Krzyżaków przenieść na południowy wschód, gdzie mogliby się realizować walcząc z niewiernymi-Tatarami.
    Ale tutaj wciąż popełniano błędy.

    2. Zgoda, ale to chyba formalnie zaczęło się od Bolesława Pobożnego (Piasta). On w XIII wieku dał im przywilej kaliski.

    3.Tutaj należało być wizjonerem i w odpowiednim momencie ogłosić Kijów trzecim Rzymem. Uprzedzić Moskwę.
  • A dlaczego musielibyśmy
    się podporządkować Burbonom lub Habsburgom? Równie dobrze następcą Jagiełły, mógłby być Hohenzolern, ale w końcu narodzili się synowie. Szkoda w sumie Warny. To mogła być podstawa do jakiejś tradycji imperialnej. Oczywiście to gdybanie, ale gdy ocenia się jakiekolwiek wydarzenie historyczne, to chyba jest to nieodzowne.
  • @Wican 18:25:43
    Niewątpliwie szkoda Warny. A co by było gdyby po Grunwaldzie przyłączyć Pomorze Gdańskie i Zachodnie, a w czasie wojen husyckich przyłączyć Śląsk i z horągwiami śląskimi i pomorskimi (które mogły wkroczyć w krytycznym momencie ) wygrać bitwę pod Warną ? Cóż zyskaliśmy na unii z Litwą? Drastyczne obniżenie poziomu polskiego parlamentaryzmu. Prof. Konopczyński naliczył w Wlk. Ks. Litewskim 28 zrywaczy semu, na Ukrainie 24. Najmniej zawiniła w tym względzie rdzenna Polska. Polski "drang nach Osten"(myślę że trwały) możliwy był tylko ze Śląskiem i Pomorzem. Odra (przepływa przez Śląsk) mogła być drugą Wisłą, a Szczecin drugim Gdańskiem. A tak I RP była kolosem na glinianych nogach z obrzezanym mózgiem...
  • Jakie to szczęście
    że w naszej historii pojawił się największy przyjaciel Polaków - J.W.Stalin.
    Dzięki niemu mamy Śląsk, nie mamy Kresów, mamy 440 km. wybrzeża i granicę na Odrze i Nysie, a nawet w ostatniej chwili wydarł Czerczilowi Szczecin.
    Teoretycznie - będąc państwem jednolicie etnicznym - nie powinniśmy mieć wrogów, a i taki dar spieprzyliśmy. Nikt nas nie lubi, a ostatnich - Białorusinów - skutecznie do siebie zniechęcamy.
    Ale jak się ma ambicję być Chrystusem Europy, żyć tylko historią gloryfikując klęski (jakaś aberracja!), to przestańmy się dziwić.
    Nikt nie lubi besserwisserów....
  • @SZS 22:53:26
    w końcu to nasz rodak był, w szkole wołali na niego konik Przewalskiego ...
  • @SZS 22:53:26
    Polskę przejęły obce hordy, PIS i PO dla których Polska Racja Stanu nie istnieje. Oni reprezentują USA, NIEMCY i UKRAINCÓ.

    Albo na kolanach przed Trumpem, albo lizać Merkel lub z milionami naszych złotych do ukropów w Kijowie.

    À co ich tam obchodzą jakieś Kresy czy Śląskie lub Szczecinskie.
    Dla nich ważna jest ameryka, upadlina i niemcy .
  • Dobrze...
    --------------
    "...jeśli staniemy plecami do takiej Litwy i do Ukrainy, do naszych Kresów – to ktoś nam w końcu w te plecy wbije siekierę."
    --------------
    Dobrze - to Autor nie wie, że światowy czarci pomiot założył nam opaskę na oczy i nas okręca - tak, że już dawno nie wiemy co w danej chwili za plecami mamy - a zabawa ta ciuciubabką się nazywa. Ciuciubabka na trupie Polski - gdzie z tą opaską na oczach występują ciągle wirując - właśnie sieroty po Polsce. Czy Autor nie wie, że po zwinięciu komuny moskiewskiej - światowy, czarci pomiot kopnął nas (sieroty po Polsce) jak kiedyś dzieci kopały piłkę szmaciankę w objęcia "Brukseli" - czyli w objęcia po stokroć bardziej toksycznej komuny od zwiniętej komuny moskiewskiej?
    Wniosek?
    Otóż ta w/w piłka szmacianka poleci kiedyś tam - gdzie ją kopnie "Bruksela" - kiedy światowy czarci pomiot znów zmieni mądrość etapu. Z kolei zmianę mądrości etapu mamy jak w carskim banku - ponieważ obserwujemy powrót do świata dwu lub nawet wielobiegunowego.
  • @SZS 22:53:26
    Nikt nas nie lubi,co jest faktem .Najgorsze jest to ,że my teraz (jako naród) jesteśmy podzieleni i siebie nie lubimy.
  • To nie Jagiellonowi Slazak biskup Swinka rzucil w twarz _ Tys nie Krol..ale krolik..
    usilujac przylac potezna laga -jakiej uzywal -jako pastoralu.

    To Kazko Piastowicz… po Jurze przejal Kniaztwo Rusi Czerwonej...ustepujac Slask Czechom….
    I Slasko i Czerwien byly dziedzictwem spokrewnionych rodow...Piastow Slaskich..i Ruskich
    Trzy gwozdzie do trumny Rzeczpospolitej??? Owszem:
    1. Sarmacja- stuczna spreparowana przez Jezuitow mityczna ideologia jaka rozrywala wiez krwi pomiedzy szlachta, a ludem polskim, dla sztucznych wiezi "narodu szlacheckiego". Dlatego to Kazko byl ostatnim Krolem Chlopkow….
    2. Arenda….ktora w zaledwie 75 lat stworzyla Paradiso Judeorum
    3, Propinacja..jaka sprowadzila lud Polaki na skraj biologicznego wyniszczenia!

    Wszystkie trzy gwozdki samokute przez "narod szlachecki Rzeczypospolitej…...
  • @RomanKa 00:16:48
    Arc. Jakub Świnka zmarł, gdy Kazimierz miał 4 czy 5 lat.
  • Nankier
    Bo zdaje się przedmówcy chodzi o bpa Nankiera. W wersji spopularyzowanej przez film "Kazimierz Wielki".
  • @Wican 08:30:51
    Juzci...ale Nastepnik, nosil z duma po poprzedniku jego onuce welniane, cieple jeszcze:-)))
  • @chart 16:14:34
    To tylko sprawa onuc biskupich...drobna sprawa. Poruszyl pan temat wazny..tzw .euroazjatyzmu..i trzech gwozdkow.
    W polskiej historii pewne sprawy mamy z premedytacja hirurgicznie amputowane z tragicznymi skutkami. Trudno dociekac kolejnych losow, jesli zapomina sie o wiele wczesniejszym wielkim organizmie Slowian- jakim byla Moravia Magna ze stolica w Nitrze. Do ktorego nalezalo i Slasko I Malopolska i Czerwien...a z ktorej to bylo blizej do Halicza niz do Wroclawia.. WIlkiego Kniaztwa, ktoremu polozyl kres dziwny wypadek..oto wysoko w Niebie nastapil straszliwy wybuch i potezne ognsta lula prze4leciala od Halicza na zachod lecac na Karpatami, Alpami,,poprzez Francje i Hiszpanie….a po tym nastapil pomor,,na chorobe z objawami opisywana przez mnichow..ktore wyczerpuja znaiona choroby popromiennej przy zerwaniu reaktora uranowego,,,,Po tym malo kto zostal na olbrzymim terenie….urodzajne pola porosl bor...
    N atym terenie nei bylo euroazjatyzmu..Kniaz Mojmir do Cara Bbizantyjskiego pisal .".bracie"... Euroazjatyzm to Tartaria Magna.....

OSTATNIE POSTY

więcej
  • EKONOMIA

    Ekonomia – wiedza tajemna?

    Podatki mają być niższe, kwota wolna od podatku wyższa, darmowa służba zdrowia bardziej dostępna i oczywiście jednocześnie w pełni prywatna (razem z oświatą). Oto krótki kurs przeciętnej wiedzy ekonomicznej Polaków... czytaj więcej

  • POLITYKA - POLSKA

    NATO? Lubimy, ale nie wierzymy

    Przed kilkoma tygodniami szalenie interesujące wyniki badań przedstawił amerykańska think tank Pew Research Center (finansowany przez ważny ośrodek neo-konstwa, The John Templeton Foundation). czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Wojna o węgiel

    Kwestia “rosyjskiego węgla” stała się nagle tematem kampanii wyborczej w Polsce, dodatkowo uwypuklonym przez tyleż intensywnie, co szybko wygaszone przez rząd protesty górnicze. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829